Glenrothes – sekret Speyside

Jest jednym z największych sekretów whisky ze Speyside – napisał kiedyś „Whisky Advocate”. Do 1994 roku prawie nikt, poza ludźmi związanymi z branżą whisky, nie wiedział o istnieniu takiego single malt. Tymczasem marka ma długą historię. W 1878 roku James Stuart z innymi inwestorami z branży whisky (Williamem Grantem, Robertem Dickiem i Johnem Cruickshankiem) postanowił stworzyć nową odmianę whisky, inną niż Macallan, którego był wówczas właścicielem. Część pieniędzy na sfinansowanie budowy destylarni Glenrothes pożyczył im kościół prezbiteriański. Zaczynali z dwoma alembikami. W 1898 roku doszły dwa kolejne. Trzykrotnie wybuchał w destylarni pożar lub dochodziło do wybuchów – w 1897, 1903 i 1922 roku. Z uwagi na osoby właścicieli, Glenrothes zawsze działała w większej grupie destylarni i głównie na potrzeby blendów. Niemal cała produkcja do dziś idzie do blendowanych whisky, blenderzy lubią owocowy charakter Glenrothes. Tylko 5% jest butelkowane jako single malt. Duża część produkcji od lat trafia do blendu Cutty Sark.

Czytaj więcej

Wizyta w Speyburn

Ładnie ulokowana na przedmieściach Rothes, w dolinie jednej z odnóg rzeki Spey, czerpie wodę ze źródła Granty Burn. Założył ją w 1897 roku John Hopkins, który był również właścicielem Tobermory Distillery na wyspie Mull. Pierwszy alkohol zlano do beczki jeszcze w 1897 roku, dla uczczenia jubileuszu królowej Wiktorii, choć destylarnia nie miała jeszcze drzwi ani okien. W 1916 roku Hopkins sprzedał gorzelnię firmie Distillers Company Limited. W latach 1939-1947 była czasowo zamknięta. W 1962 roku zastąpiono opalanie alembików węglem na ogrzewanie gazowe. W 1992 roku nowym właścicielem została Inver House Distillers. Piękny masywny budynek destylarni z pagodą zaprojektował Charles Doig. Stary komin został zburzony. Budynek starej słodowni zachowano jako niezwykłe muzeum techniki – są tu oryginalne urządzenia do słodowania (malt drums) z 1897 roku, zbudowane przez pioniera w tej technologii, firmę Galland-Henning Pneumatic. Napędzane były przez maszyny parowe.

Czytaj więcej

Wizyta w Knockdhu

Niewielka destylarnia z Banffshire w regionie Highland, właściwie na granicy ze Speyside. Nazwa pochodzi od górującego nad krajobrazem czarnego wzgórza (po gaelicku knck-dhu to czarne wzgórze). Została założona w 1893 roku przez Johna Morrisona. Pod koniec XIX wieku była jedną z najnowocześniejszych destylarni w Szkocji. Początkowo produkowali alkohole głównie dla potrzeb blendów Johna Haiga, wykorzystując do tego parę alembików. W 1930 roku destylarnię przejęła grupa Scottisch Malt Distillers. Zamknięta na kilka lat w 1931 roku, potem w latach II wojny i wkrótce po niej, wznowiła pracę w 1947 roku, wówczas już jako własność United Distillers. W 1969 roku zaprzestali słodowania, obecnie w zwieńczonym pagodą dawnym budynku słodowni ulokowano m.in. dwie kadzie fermentacyjne. Ponownie Knockdhu została zamknięta w 1983 roku. W 1988 roku nowym właścicielem stała się Inver House Distillers Limited. Destylację wznowiono w 1989 roku. W 1993 roku wprowadzono markę whisky anCnoc w miejsce Knockdhu, gdyż często była mylona z inną whisky – z nieodległej destylarni Knockando. Od 2001 roku w grupie Pacific Spirits, która przejęła aktywa Inver House, od 2005 po kolejnych zmianach kapitałowych na rynku alkoholi jest w grupie Beverage Holdings, z kapitałem z Tajlandii. Większość produkowanych tu whisky ma słodki, ziarnisto-owocowo-kwiatowy charakter, ale są też pozycje bardziej dymne, do których wykorzystywany jest natorfowany słód. Mają magazyny klepiskowe i stelażowe, w styczniu 2010 roku dwa magazyny zostały uszkodzone przez silne opady śniegu, jeden został odbudowany w 2011 roku, liczba beczek po tej katastrofie zmniejszyła się z 9 tys. do 5 tys. W większości stosują beczki po bourbonie, rzadko po sherry oloroso, choć w magazynie można znaleźć np. napełnione beczki po rumie. Mają osiem kadzi fermentacyjnych o pojemności 22600 l każda, wykonanych z sosny oregońskiej. Fermentacja jest dość krótka, trwa 68 godzin. Mają dwa alembiki (wash still o pojemności 11,3 tys. l i spirit still – 9,5 tys. l), z których spirytus odbierany jest z mocą 69%. Alembiki mają ten sam kształt, co na początku – płaski jak naleśnik kocioł na dole i dużą wąską szyję u góry – ale są nowe, nieco większe od poprzednich. Używają jęczmienia optic i concerto, w większości wykorzystują słód nietorfowy, przez jeden miesiąc – w listopadzie – przerabiają ok. 500 ton słodu natorfowanego. Kadź zacierna ma 5,1 tony. Do 1970 roku piece opalano węglem, teraz jest bojler, który ogrzewa całość parą. Roczna produkcja to 1,9-2 mln l, z czego 95% idzie do blendów, głównie Hankey Bannister. Korzystają z pięciu górskich źródeł wody, wypływających z czarnego wzgórza Knock Hill nad destylarnią.

Czytaj więcej

Tormore Distillery nad Spey River

Tormore to jedna z młodszych destylarni w Speyside, powstała w 1958 roku z inicjatywy ówczesnej grupy Schenley International – głównie z myślą o produkcji na potrzeby ich blendu Long John. Ładnie położona, w dolinie w pobliżu rzeki Spey, o potężnej kubaturze, przypomina z daleka bardziej górski hotel niż destylarnię. Budynki wokół przypominają szlachecki folwark, na szczycie dachu jest wieża zegarowa. Dopiero na tyłach głównego budynku znajdują się typowo fabryczne elementy. Architektem tej imponującej budowli był sławny sir Albert Richardson. Nad zielonym dachem góruje ogromny komin. Źródłem wody dla Tormore jest Achvochkie Burn.

Czytaj więcej

Wizyta w Cragganmore

Należąca do Diageo destylarnia ze Speyside położona jest nieopodal zamku Ballindalloch. Zbudował ją w 1869 roku John Smith, który wcześniej pracował m.in. w destylarniach Macallan czy Glenfarclas. Nazwa pochodzi od źródła wody, wykorzystywanej do produkcji whisky – Craggan Burn. Zaopatrzona w dwie pary alembików o nietypowym kształcie – krótkich, wąskich, z dziwnie wygiętą łabędzią szyją. Roczne moce produkcyjne to ok. 2,2 mln l, ale nie są w pełni wykorzystywane. Kadź zacierna ma pojemność 6,8 tony. Destylarnia ma sześć kadzi fermentacyjnych z sosny oregońskiej, fermentacja jest szybka – trwa 60 godzin.

Czytaj więcej

Tajemnicza Kininvie

Destylarnia w Dufftown, należąca do William Grant & Sons i ulokowana w niewielkim budynku na tyłach siostrzanej Balvenie (obydwie korzystają ze źródła wody Conval Hills). Ukryta przed turystami, tajemnicza, produkująca po 24 godziny na dobę przez siedem dni w tygodniu, ale koneserom szkockiej whisky słabo znana. Większość produkcji trafia do blendów – głównie do Monkey Shoulder i Clan MacGregor, ale też do różnych wersji whisky Grant’s. Została otwarta w 1990 roku. Zaopatrzona w trzy potężne alembiki do pierwszej destylacji i sześć do drugiej destylacji, sterowane komputerowo. Co ciekawe, nie ma własnych kadzi fermentacyjnych, przefermentowany słód o mocy ok. 8% jest pompowany z Balvenie rurociągiem o długości ok. 200 m. Jest to spowodowane brakiem miejsca, w budynkach większej Balvenie są osobne kadzie – zacierna i fermentacyjne, które służą tylko potrzebom Kininvie. Oficjalne edycje single malt whisky Kininvie to: Kininvie 1990 The First Drops 25YO, Kininvie 17YO z 1996 roku, Kininvie 23YO z 1990 roku i Kininvie 23YO z 1991 roku, a także wypuszczone pod nazwą Hazelwood edycje 15YO i 17YO. Niewielka ilość tej whisky w wersjach single malt wynika z tego, że zwyczajnie nie jest ona dostatecznie dobra, by ją osobno butelkować. Nie dorównuje Balvenie czy również należącej do William Grant & Sons położonej po sąsiedzku Glenfiddich.

Czytaj więcej

Wizyta w destylarni Glen Grant

Destylarnia jest malowniczo położona, w wielkim parku, przy górskim strumieniu. Została założona w 1840 roku w Rothes przez braci Grant – Johna i Jamesa, znanych szmuglerów i bimbrowników. Ich sukcesorem był James „Major” Grant – ekstrawagancki rozrabiaka, postać warta literackiej biografii. Wynalazł m.in. urządzenie, będące rodzajem nakładki na alembik – purifier – służące do lepszego oczyszczania destylatu. Do końca lat 60. XX wieku produkowano tu whisky torfową, obecnie jednak whisky z Glen Grant są gładkie, słodkawe z nutami owoców i kwiatów. Od 2005 roku firma należy do Gruppo Campari, dzięki czemu jest najlepiej sprzedawaną szkocką whisky single malt we Włoszech. Wcześniej była m.in. w rękach Chivas Brothers, od końca lat 70. należała do Seagrams, a od lat 50. do firmy George & J.G. Smith. Bracia Grant butelkowali jedną z pierwszych whisky single malt – Two Highlanders. Dziś firma ma osiem alembików (cztery pary), produkuje rocznie blisko 6 mln l whisky. Alembiki ogrzewane są parą, ale dopiero w 1996 roku zaprzestali opalać je węglem – jako jedni z ostatnich w Speyside. Alembiki pierwszej destylacji – wash still – mają po 22730 l, uzyskuje się z niej 15 tys. l alkoholu o mocy 30%, drugiej destylacji – spirit still – mają po 11547 l, uzyskuje się 10 tys. l alkoholu o mocy 70%. Do beczek alkohol trafia z mocą 63,5%. Serce destylatu odcina komputer. Woda do produkcji whisky pochodzi z dwóch źródeł, które płyną przez ogrody – Caperdonich Well i Glen Grant Burn. Mają własny młyn, kadź zacierna ma 13,5 tony, a pozyskiwany z gorzelni wywar wykorzystywany jest do produkcji prądu. Mają 10 kadzi fermentacyjnych wykonanych z sosny oregońskiej, wysokich na 6 m, o pojemności ponad 90 tys. l każda, ale napełniane są tylko w dwóch trzecich. Fermentacja trwa ok. 48 godzin, uzyskany alkohol ma ok. 8% alkoholu. Używa się typowych dla szkockiej whisky drożdży mauri. Firma ma ok. 11 tys. beczek, po bourbonie i po sherry. Jako jedna z nielicznych destylarni mają własną linię do butelkowania.

Czytaj więcej

Whisky Team & Friends

8 września Whisky Team i Česká Beseda zapraszają na pierwsze święto whisky na Dolnym Śląsku. Na gości będą czekać najlepsze whisky z całego świata. Spotkanie odbędzie się przy muzyce na żywo oraz przygotowanym przez szefa kuchni menu. Każdy otrzyma kieliszek degustacyjny, dwa piwa, darmowe finger foody oraz wiele edycji whisky dostępnych u wystawców. Kontakt w sprawie rezerwacji zaproszeń – strony Whisky Team lub Česká Beseda. Miejsce: Česká Beseda, ul. Kościuszki 18, Trzebnica. Godz. 15-21.00. Bilet: 140 zł.

Wizyta w Polmosie Bielsko-Biała

Leżące u podnóża Beskidów miasto Bielsko-Biała od wieków znane jest z produkcji mocnych alkoholi. Region obfituje w źródła czystej wody z górskich potoków, potrzebnej zarówno do zestawiania wódek, jak i – w dawniejszych czasach – do chłodzenia aparatów do destylacji. Nie bez znaczenia na przestrzeni wieków było też botaniczne bogactwo porastających góry lasów, dostęp do miodu, jałowca, owoców, ziół i korzeni, z których powstawały, i powstają, takie trunki regionalne jak: miodonka, jałowcówka, tarninówka i wiele innych, na czele ze śliwowicą, nieodmiennie kojarzoną z surowym górskim klimatem.

Czytaj więcej

Wizyta w destylarni Metelka

Metelka to jeden z najbardziej cenionych na Morawach producentów absyntów i jeden z czołowych czeskich wytwórców likierów, w szczególności emulsyjnych – jajecznych i mlecznych. Sami nie destylują, kupują gotowy alkohol. Ich zakład w Vizovicach znajduje się po sąsiedzku z ich głównym inwestorem, czyli znaną ze śliwowicy firmą R Jelinek. Mają tu linię do butelkowania (butelkują także na czeski rynek licencyjne rumy i giny), zestawialnię i mieszalnię likierów, perkolatory do maceracji ziół na absynty.

Czytaj więcej

Wizyta w zakładzie R. Jelínek

Region Vizovicki od wieków słynie z wyrobu śliwowicy i innych owocowych destylatów. Podobnie jak nasze Łącko, obfituje w sady owocowe, szczególnie zaś śliwki różnych odmian, także sprowadzanych tu z: Niemiec, Austrii, Węgier czy Serbii. Z najstarszych dokumentów wynika, że co najmniej w XVII wieku wypalano tu śliwkowe okowity. Przed wojną działało tu kilka destylarni, z których największą była gorzelnia Karela Singera na północnych obrzeżach miasteczka. Singer odkupił w 1895 roku zakład od Simona Frischa i zaczął go rozbudowywać. W podobnym czasie swoją niewielką destylarnię otworzył Zygmunt Jelínek, który prowadził w Vizovicach gospodę. W tym czasie w miasteczku działały także gorzelnie: Moryca Weissa, Jana Haby, Franciszka Kalendy, Antoniego Kalendy i Jozefa Bajera. Około 1894 roku sadownicy i gorzelnicy utworzyli w Vizovicach spółdzielnię, zbudowali własny młyn i nową destylarnię Razov, by lepiej konkurować na rynku ówczesnego imperium Austro-Węgierskiego. W latach 20. XX wieku synowie Zygmunta Jelínka – Rudolf i Vladimir – zbudowali bocznicę kolejową prowadzącą do destylarni, podpisali umowę z francuskim producentem koniaków J. Denis na licencyjny wyrób winiaku w Vizovicach, rozpoczęli też eksport, m.in. do USA. W 1926 roku bracia się rozstali, Vladimir prowadził gospodę i otworzył nową, małą destylarnię, Rudolf zaś budował imperium oparte na śliwowicy. Strzałem w dziesiątkę okazało się być wprowadzenie koszernych wyrobów, najpierw śliwowicy i jałowcówki, potem kolejne okowity zyskiwały certyfikaty koszerności, bardzo cenione na rynku amerykańskim.

Czytaj więcej

Kalenderka

W 1928 roku w Vizovicach, po przeciwnej stronie miasteczka w stosunku do zakładu Rudolfa Jelinka, swoją małą destylarnię otworzył Antoni Kalenda. Wypalał m.in. śliwowicę, z której słynie region, lecz także jabłkowicę z własnych jabłek czy jałowcową borovičkę. Rodzina Kalenda miała zresztą duże tradycje gorzelnicze, w 1924 roku swój zakład założył także Jan Kalenda.

Czytaj więcej

Wizyta w Nela Drinks

Kilka kilometrów od Czeskiego Cieszyna, we wsi Dolní Žukov, przy wąskiej wiejskiej drodze na wzgórzu jest destylarnia Nela Drinks. Już po przekroczeniu granicy w Cieszynie widać przy drodze ich reklamy. Rodzinna firma powstała w 2000 roku, początkowo jako mała gorzelnia – zaczynali od śliwowicy, potem zaczęli destylować gruszki, następnie także zestawiać ziołowe likiery. W 2017 roku uruchomili gorzelnię usługową dla okolicznych sadowników, którym destylują ich owoce. Na miejscu odbywa się fermentacja, a potem destylacja w niewielkim aparacie kubłowo-kolumnowym czeskiej produkcji. Ich własna oferta jest bardzo szeroka – od śliwowicy o mocy 50%, przez wódki, po typowe dla czeskiego rynku alkohole, jak rum z buraków cukrowych, czyli tuzemak, zielony likier miętowy, jałowcową borovičkę, sznapsy gruszkowe, śliwkowe, morelowe, brandy, likiery ziołowe i inne, w większości bardzo niskiej jakości. Ich marki to m.in. Ferdinand i Beskydská. Na miejscu w destylarni można kupić pełną ofertę ich alkoholi.

Czytaj więcej

Miodowe delicje

We wsi Nýdek, niedaleko Wisły, przy granicy polsko-czeskiej (ale po czeskiej stronie) działa mały producent miodowych likierów, pan David Czyż. Ten region nazywany jest Górolsko Swoboda, obejmuje fragment Beskidu na pograniczu Polski, Czech i Słowacji. Jak całe Beskidy, od wieków region znany jest z miodowych wódek, znanych jako: miodula, miodonka, medonka.

Czytaj więcej

Češkův mlýn 

Historia gorzelni w miasteczku Jarcová, przy rzece Bečva, na drodze do Vizovic, sięga 1876 roku. W 1933 roku Jan Češek obok postawił młyn. W 1953 roku majątek znacjonalizowano, ale w 1991 roku spadkobiercy właściciela odzyskali mocno zniszczony zakład. Dzisiaj właścicielem jest spółka Probio, młyn miele mąkę, a destylarnia – Češkova pálenice – przetwarza owoce od okolicznych sadowników, głównie śliwki i gruszki. Mają niewielki, na 300 l, aparat kotłowo-kolumnowy do destylacji, a jeśli potrzeba, to i do rektyfikacji destylatu (kolumna wyposażona jest w miedziany deflegmator). Standardowo uzyskują alkohol o mocy 60-70%, ale może być też moc powyżej 80%. Mają też własną fermentację, a wieloletnie doświadczenie pozwala wykorzystywać dzikie drożdże, przy których proces fermentacji trwa dłużej, a aromatów jest więcej. Śliwowicy wypalanej obecnie w destylarni można spróbować w najbliższej restauracji, ponad młynem, która nazywa się Hostinec za Vodů.

Czytaj więcej

Wizyta w destylarni Castagner

W małej wiosce Vazzola, u podnóża gór Conegliano, w samym sercu win prosecco, kilkanaście kilometrów od Treviso, swoją ogromną, nowoczesną destylarnię ma rodzina Castagner. Roberto Castagner założył firmę w 1996 roku i bardzo szybko stał się jednym z największych producentów (6 mln l rocznie, ok. 12% udziału w rynku grappy). – Być może dlatego, że nie miałem w rodzinie poprzedników związanych z wytwarzaniem grappy, podszedłem do jej produkcji w sposób innowacyjny. Nie wstydzę się tego, że produkujemy grappę na skalę przemysłową, że nie jesteśmy firmą rzemieślniczą, bo wiem, że nie mielibyśmy tak mocnej pozycji na rynku, gdyby nie przemawiała za nami jakość produktów – mówi Roberto Castagner.

Czytaj więcej

Wizyta w destylarni Nardini

Stara destylarnia Nardini mieści się w samym centrum Bassano del Grappa, miasta, które uważane jest za stolicę grappy. Dziennikarze często – niezgodnie z prawdą – wskazują, że sama nazwa „grappa” wywodzi się od nazwy miasta. Tymczasem dodatek del Grappa miasto otrzymało… dopiero w 1928 roku. Grappa to nazwa wzgórz, które otaczają Bassano, ale to także nie od nich wziął nazwę włoski trunek, lecz od dawnego nazwania pozostałości po tłoczeniu winogron (graspo/graspe/graspa).

Czytaj więcej

Wizyta w destylarni Poli

Firmę założył w 1898 roku Giobatta Poli, wciąż jest ona w rodzinnych rękach, zarządzana już przez czwarte pokolenie. Firma mieści się w wiosce Schiavon, tuż obok kolebki grappy – miasteczka Bassano del Grappa. Rodzina Poli żyje w tym regoionie od XIV wieku, kiedyś prowadzili tawernę w wiosce Gomarolo, potem przenieśli się do Schiavon, zajmowali się handlem winem i otworzyli mała destylarnię. Na początku XX wieku Giovanni Poli był pierwszym w okolicy właścicielem samochodu i telefonu. Obecnie destylarnia mieści się w tym samym miejscu, w którym powstała, z charakterystycznym kominem z czasów, kiedy alembiki były ogrzewane węglem. Firmą zarządzają Jacopo, Andrea i Barbara Poli. Destylarnia jest otwarta dla zwiedzających, działa też przy niej wspaniale urządzone muzeum grappy. Drugie muzeum grappy rodzina Poli ma w Bassano del Grappa – w XV-wiecznym pałacu (Poli Museo Della Grappa). W obu prezentowane są stare maszyny, książki, butelki, jest to część wielkiej kolekcji Jacopo Poli, który ma także wielką bibliotekę książek o alkoholach, a i sam jest autorem książki o grappie. Wizyty są bezpłatne, a Jacopo Poli często sam oprowadza swoich gości po zakładzie w Schiavon.

Czytaj więcej

Wizyta w Nonino

Niedaleko Udine, w miasteczku Percoto, swoją destylarnię ma rodzina Nonino. Ulokowana w wielkim parku, na tyłach należącego do rodziny pałacu, jest największą destylarnią grappy robionej metodą, którą Włosi nazywają „artigianale”, powstaje w specjalnych kotłowych alembikach zwanych caldaiete.

Czytaj więcej