Wizyta w AWW

AWW to dziś potężny producent wódek, jeden z liderów segmentu ekonomicznego. Ogólny potencjał firmy to produkcja bioetanolu, kształtująca się na poziomie 4 mln litrów miesięcznie i spirytusu rektyfikowanego – 3,5 mln litrów miesięcznie. Twórcą firmy jest Wiesław Wawrzyniak. Przygodę z alkoholami zaczynał w 1991 roku, od sprzedaży hurtowej win i wódek. W 1999 roku zainwestowano w trzy gorzelnie rolnicze, które zmodernizowano, w: Tursku, Borowcu i Lubczynie. W 2003 roku otworzył własny zakład rektyfikacji i odwadniania spirytusu, dysponuje też areałami uprawowymi, więc prawie wszystkie składniki do produkcji są własne – za wyjątkiem owoców do nalewek i likierów. Firma destyluje i oczyszcza spirytus na własne potrzeby oraz na zlecenie dla innych producentów. Produkuje też bioetanol. Własne produkty to m.in. wódki: Jarzębiak, Eskimo, Gorzałka, Beringov, Ratafia czy Splendor. Inne marki powstają we współpracy z dużymi sieciami handlowymi, jak: Żabka, Eurocash, czy Biedronka, to m.in. wódki: Staromiejska, Ułańska, Sadówka czy Joker.

Czytaj więcej

Wizyta w Tullamore Dew

W samym centrum miasta Tullamore w dawnym magazynie whiskey powstało w 2012 roku muzeum marki Tullamore Dew. Trasa dla zwiedzających znacznie różni się od tych, jakie oferują inne destylarnie, gdyż tu większość procesów produkcyjnych – jak zacieranie, fermentacja czy destylacja – przedstawiono w nowoczesnej formie multimedialnej. Nie ma tu pracującego zakładu, stoją trzy stare alembiki o kształtach przypominających wielkie miedziane kule – podobne, choć znacznie większe, są w obecnym zakładzie na przedmieściach Tullamore.

Czytaj więcej

Bimber z Bunratty

Obok słynnego piętnastowiecznego zamku w Bunratty mieści się niewielki zakład miodosytnictwa, Bunratty Mead & Liqueur Co. Tu też powstaje lokalny poitín (po angielsku poteen), czyli irlandzki bimber. Król Karol II Stuart zakazał produkcji tego trunku w 1661 roku, ale oczywiście nadal go pędzono, zwykle w małych wiadrach czy podgrzewanych miednicach. Tradycyjnie był robiony z ziemniaków, dziś jednak częściej powstaje ze zboża. Obecnie produkcja poitín jest legalna, po uzyskaniu licencji, która kosztuje 1000 euro na rok.

Czytaj więcej

Wizyta w Kilbeggan

W miasteczku Kilbeggan w dawnej destylarni Locke’s urządzono muzeum, ale też od 2007 roku znów produkowana jest tu irlandzka whiskey. To bardzo ładne miejsce, zachowały się oryginalne budynki z XVIII wieku. Od drogi widać wielkie koło młyńskie na rzece Brosna, komin gorzelni i stare zabudowania fabryczne. To jedna z najstarszych irlandzkich destylarni whiskey, a także marka blendu, powstającego od 1994 roku w zakładzie Cooley.

Czytaj więcej

Wizyta w Midleton Distillery

Ogromny kombinat Midleton w Cork jest największym producentem irlandzkiej whiskey. Do dziś tu powstaje większość trunków, nawet jeśli na etykiecie widnieje niezależny producent. Ta gigantyczna destylarnia powstała w wyniku decyzji o połączeniu sił trzech dużych producentów: Jameson, Powers i Cork Distilleries Company. Powstała jedna destylarnia wielu różnych whiskey zwana Irish Distillers, od 1988 roku należąca do koncernu Pernod Ricard. Na przestrzeni lat powstawały tu tak znane marki jak: Jameson, Powers, Paddy (sprzedane w 2016 roku amerykańskiej grupie Sazerac) czy Midleton. Tu powstają też m.in. whiskey: Tullamore Dew (marka należy do William Grant & Sons), Redbreast, Green Spot czy Yellow Spot i wiele innych.

Czytaj więcej

Wizyta w Ballywolane House Distillery

Castlelyons to bardzo ładne miasteczko z malowniczymi średniowiecznymi ruinami. Mnie jednak interesowała destylarnia ginu położona na farmie Ballywolane House. To piękny dom z 1728 roku, zbudowany na wielkiej posiadłości – mają tu las, jezioro, ogródki warzywne i sady owocowe. Prowadzą niewielki pensjonat. Robią gin ze spirytusu z mleka, o nazwie Bertha’s Revenge. Bertha była najstarszą krową świata, zmarła w 1993 roku, mając 48 lat.

Czytaj więcej

Wizyta w Walsh Distillery

Firma powstała w 1999 roku, założona przez Bernarda Walsha. Początkowo ich spirytus powstawał w Midleton, ale według ich własnej receptury, pod nadzorem Bernarda. Pierwszą własną recepturą był likier Hot Irishman – tak pomyślany, by po dodaniu gorącej wody zrobić tradycyjną Irish coffee. Likier jest na bazie whiskey, z dodatkiem kolumbijskiej kawy i cukru. Potem pojawił się likier Irish Cream. Pierwsza whiskey powstała w 2006 roku, to był Irishman Reserve – mieszanka destylatów single malt i pot still, przy czym drugi destylat jest mieszanką słodowanego i niesłodowanego jęczmienia. Whiskey destylowana jest trzykrotnie. Od początku napełniali tylko własne beczki – po bourbonie i po sherry.

Czytaj więcej

Wizyta w Shumi

Shumi to w gruzińskiej tradycji określenie najwyższej jakości wina rytualnego. Firma powstała w Tsinandali w 2001 roku, budując zakład od podstaw. Jest dwóch właścicieli Temuri Lomsadze i Zurab Merabishvili. Mają własne winnice, 200 ha w Kakheti a także na zachodzie w Radża, ale 90% upraw jest w Kakheti. Mają ok. 25 marek win, a także brandy Iori oraz chachę. Dopiero w 2014 roku rozpoczęli produkcję win z kvevri, mają ich zaledwie pięć. Do starzenia win używają francuskiego dębu, podobnie w przypadku brandy, która robiona jest z winogron saperavi i rkatsiteli (podobnie jak chacha). Destylacja brandy jest ciągła, a chacha w destylacji dwukrotnej, ale ogrzewana gazem, nie ogniem. Brandy mają: 5-, 7-, 9-letnie.

Czytaj więcej

Z wizytą u Schuchmanna

Około dwa kilometry od pałacu w Tsinandali, w wiosce Kisiskhevi, ma swoją winnicę, hotel i winiarnię niemiecki enolog, entuzjasta gruzińskich win, Burkhard Schuchmann. Firma została założona w 2008 roku w miejscu starej winiarni. Mają winnice w: Napareuli, Kisiskhevi i Shilda, a także hotel i restaurację w Kisiskhevi, winne SPA oraz przedstawicielstwo w Niemczech. Produkują wina m.in. z lokalnych upraw winorośli: saperavi, rkatsiteli, mtsvane, ojaleshi czy kisi, mają też wina musujące robione metodą szampańską. Fermentacja odbywa się zarówno w stalowych cysternach, jak i we wkopanych w ziemię glinianych kvevri. Piwnicami zajmuje się Georgi Dakishvili. Wina sprzedawane są w dwóch liniach – eksportowa Schuchmann Wines i na rynek lokalny Vinoterra. Destylują dwie wyborne chache z wytłoczyn z winogron rkatsiteli, aż trudno uwierzyć, że można tak wysokiej klasy trunek stworzyć w małym kotle opalanym drewnem, bez sterowania komputerowego.

Czytaj więcej

Wizyta w Pheasant’s Tears

Najbardziej znana winiarnia w Singaghi to Pheasant’s Tears, czyli Łzy bażanta – w Kachetii mówi się, że bażant by zapłakał, takie dobre wino. Rzeczywiście robią znakomite wina. Organiczna uprawa winorośli, naturalna winifikacja w kvevri, wina nie są filtrowane. Mają obecnie ponad 30 ha winnic w trzech regionach Gruzji (Kartli, Kachetii i Imereti, a wkrótce dołączą do nich w regionach Adżara i Meskheti). Robią wina z 15 rodzajów winorośli, w tym tak unikatowe (i znakomite) jak shavkapito. Mają 70 wielkich kvevri, o pojemności 2000-3000 l. Firma powstała w 2007 roku, założona przez Amerykanina Johna H. Wurdemana, Gruzina Gela Patalishvili oraz Szweda Erica Andermo.

Czytaj więcej

Wizyta u Alexandra Saginashvili

Alexandr Saginashvili prowadzi w Singaghi bar Wine Word. Nazwa jest trochę na wyrost, bo serwuje tu tylko dwa własne wina z kvevri oraz chachę. Przy barze jest piwniczka, a także mała destylarnia. – Uważam, że chacha powinna mieć 50-52%, jeśli jest mocniejsza, spirytus zaczyna dominować nad winogronami, jeżeli słabsza – za dużo w niej wody – mówi Alexandr Saginashvili. Stosuje destylację dwukrotną, według starej tradycji, na otwartym ogniu z drewna. Aparat odpędowy ma zaledwie 40 l. – Destyluję tylko rkatsiteli, tak robił mój dziadek i ja tak samo robię – opowiada Alexandr Saginashvili. Chacha ma aromat delikatny, kwiatowy, ale smak wyrazisty i gorzki – zioła, piołun. Poza chachą ma dwa swoje wina z bardzo małych kvevri – po zaledwie 10 l – z saperavi i rkatsiteli. Winiarnia i bar zaczęły działać w 2008 roku, ale zajmują budynek z XVIII wieku, w którym wcześniej były stajnie.

Czytaj więcej

Wizyta w Tbilvino

Na przedmieściach Tbilisi, przy ulicy imienia twórcy gruzińskiej brandy Davida Sarajishvili i obok zakładów produkujących brandy, jest winiarnia Tbilvino. Powstała w 1962 roku, decyzją rządu, jako Zakład nr 3. Sprywatyzowana w 1999 roku, należy do dwóch braci – Zaruba i Georgi Margvelashvili. Produkują gruzińskie wina i chachę. Większość winogron skupują, ale mają też własne winnice, które założyli w 2015 roku, głównie pod saperavi. Linia produkcyjna pozwala butelkować 3000 win na godzinę, rocznie produkują ponad 4 mln butelek, eksportowanych do 25 krajów. 90% win sprzedają niestarzonych, do starzenia (linia Reserve) używają francuskiego dębu, kupują nowe beczki i używają ich przez około 5 lat. Starzone są: saperavi oraz kupaż rkatsiteli z mtsvane. Okres starzenia wynosi od 5 do 12 miesięcy. Mają 36 kvevri o pojemności od 500 do 2000 l, z kvevri są wina: kisi, rkatsiteli i saperavi. Drugą winiarnię mają w Kakheti – powstała w 2012 roku. Jest tam także centrum dla zwiedzających. Zaczęli produkować chachę pod własną marką w 2017 roku, są to trzy warianty: młode rkatsiteli i saperavi oraz saperavi z beczek. Dwukrotna destylacja w tradycyjnych, opalanych ogniem miedzianych alembikach.

Czytaj więcej

Wizyta w KTW

KTW, czyli Kakhetian Traditional Winemaking, to jeden z największych w Gruzji producentów win i brandy, z ogromnymi areałami własnych winnic. Historia firmy zaczyna się w XIX wieku, kiedy winiarz Antimoz Chkaidze otworzył swoje piwnice w wiosce Askana. Jego pierwsza kvevri datowana jest na 1880 rok. Chkaidze był ojcem chrzestnym wina różowego znanego jako chkhaveri. W 2001 roku potomkowie Antimoza Chkaidze znów kontynuują w Gruzji rodzinne tradycje produkcji win, brandy i chachy.

Czytaj więcej

Wizyta w Riravo

Destylarnia Riravo robi wspaniałe owocowe okowity. Ulokowani są przy prywatnym domu rodziców właściciela, w Saguramo, pomiędzy Tbilisi a Mtskchetą. Zaczynali w garażu, obecnie zbudowali małą destylarnię z opalanym gazem austriackim miedzianym aparatem odpędowym, o pojemności zaledwie 85 l. Mają też tradycyjny gruziński aparat do destylacji chachy, opalany drewnem. W planach jest dalsza rozbudowa destylarni, zakup bardziej wydajnych aparatów i stalowych cystern do fermentacji.

Czytaj więcej

Wizyta w Ajarian Wine House

W miasteczku Acharistskali, na drodze z Batumi do Kedy, znajduje się winiarnia i destylarnia Ajarian Wine House. Firma powstała w 2012 roku, jej właścicielem jest Vladimer Shatirishvili. Mają własną winnicę, winogrona rkatsiteli i chkhaveri, inne winogrona kupują, m.in. z Kachetii. Robią wina z kvevri i z beczek z kaukaskiego dębu. Produkcja to ok. 3000 l wina rocznie. Eksperymentują z winami musującymi, fermentowanymi metodą szampańską. Ich chacha butelkowana jest pod marką Porto-Franco z mocą 41,3%. Porto-Franco to dawna rzymska nazwa Batumi. Robiona z wytłoczyn winogron chkhaveri, trzy lata leżakuje w dębowych beczkach, z kaukaskiego dębu. Dwukrotna destylacja w tradycyjnym gruzińskim małym alembiku. Po destylacji do mocy ok. 65% dodawana jest woda z górskiego potoku. Chacha ma kolor różowy, jak popularne w tym regionie wina z chkhaveri. Aromat mało przyjemny – głównie lakier, ale smak jest ciekawy – wędzenie, dąb, herbata, nasiona słonecznika. Bardzo oryginalna, ale i droga – 40 lari za butelkę 0,7 l.

Czytaj więcej

Wizyta w Leone de Castris

Leone de Castris to duży producent win z Apulii, w ofercie maja też grappę i winogronową acquavite. Winnice zostały założone już w 1665 roku przez przybyłego z Hiszpanii hrabiego Oronzo Arcangelo de Castris. Uruchomił także winiarnię w miejscu, w którym firma działa do dziś – w miasteczku Salice Salentino. Hiszpański hrabia prowadził też gaj oliwny. Współczesna historia firmy zaczyna się jednak w XX wieku, choć cały czas związana jest z rodzinę de Castries. W 1925 roku Piero Leone Plantera ożenił się z Donną Lisettą de Castris. Piero był pionierem modernizacji winogradnictwa w Apulii. Zrestrukturyzowali winnice, jako pierwsi w regionie zaczęli butelkować wina. W 1943 roku wypuścili na rynek znane do dziś wino Five Roses – pierwsze różowe wino butelkowane we Włoszech. W 1954 roku narodziło się wino czerwone Salice Salentino, a na początku lat 70. region otrzymał apelację DOC.

Czytaj więcej

Wizyta w Amaro Salento

Profesor Realino Mazzotta mieszka w małym miasteczku Veglie w regionie Salento. W pewnym momencie postanowił poświęcić się produkcji ziołowego likieru, stworzonego według własnej receptury. – Gorzkie likiery są ważnym elementem włoskiej tradycji kulinarnej i chciałem stworzyć własny, oparty wyłącznie na naturalnych składnikach. Inspiracją dla mnie były gorzkie bittery, nawet tak gorzkie jak boonekamp, dlatego dodaje bardzo mało cukru – opowiada Realino Mazzotta.

Czytaj więcej

Sake z Saijo

Saijo, stanowiące przedmieścia Hiroszimy, to ważne miejsce produkcji sake. Jest tu trasa turystyczna, czternaście stacji, podczas której degustuje się ten ryżowy trunek, jakże nietrafnie nazywany przez ignorantów ryżowym winem, a tym bardziej ryżową wódką. Zwiedzanie miejscowości zajmuje około dwie godziny. Zaczynając od stacji kolejowej JR Saijo warto odwiedzić niewielką świątynię Matsuo, dedykowaną sake. Kawałek dalej jest świątynia Aki Kokubunji z VIII wieku. Główne atrakcje są jednak po drugiej stronie torów. Mija się dawny zakład, a obecnie restaurację, Sakagura Yokocho oraz ruiny Ochaya Honjin, za którymi jest spora fabryka Kamotsuru, największa w regionie i jedna z największych w Japonii. Wytwarzano tu sake już w XVIII wieku, m.in. na samurajskie dwory. Pod obecną nazwą działa od 1873 roku. Do fermentacji wykorzystują ryż gatunków: Yamada Nishiki, Hattan i Senbon Nishiki, z których powstają najwyższej klasy sake – ginjo i daiginjo. Robią też zupełnie niezłe umeshu, czyli likier śliwkowy. Dwie minuty spaceru i jesteśmy w zakładzie Fukubijn Shuzou, produkującym delikatną, „kobiecą” sake. Firma powstała w 1917 roku. Działa przy niej szkoła ucząca produkcji sake. W zakładzie Kamoizumi Shuzou wytwarza się sake według dawnych technologii, ręcznie, aromat jest lekko przyprażony, a barwa delikatnie słomkowa. Firma działa od 1912 roku. Wytwarza sake klasy junmai ginjo, polerując ryż do fermentacji aż do 60%. Kolejna fabryczka to Kirei Shuzou, która specjalizuje się w wytrawnej sake. Firma powstała w 1917 roku. W ich sklepiku można kupić m.in. mydło o aromacie sake czy makaron udon z dodatkiem sake. Firma Saijotsuru powstała w 1904 roku, jako jedyna w Saijo wciąż używa pieca węglowego. Stosują tradycyjne technologie, produkują sake – jak w dawnych czasach – wyłącznie w miesiącach zimowych, a długa fermentacja odbywa się w bardzo niskich temperaturach. Mają sake klasy ginjo, ale robią też bardzo ciekawą sake słodką, niepasteryzowaną oraz bardzo cierpkie umeshu. Naprzeciwko Saijotsuru jest zakład Hakubotan Shuzou, najstarszy w regionie. Założył go w 1675 roku samurajski generał Sakon Shima. Produkowana tu sake jest delikatna i słodkawa. Fabryczki: Kamoizumi, Kirei, Saijotsuru i Hakubotan są bardzo blisko siebie, przy uliczce Sakagura Dori, Sakagura to określenie miejsca, gdzie powstaje sake. Dalej, za głównym placem, schodzi się ku rzece Hannou. Tu jest zakład Sanyotsuru, założony już w XVII wieku. Do produkcji sake używają ryżu z północnej części regionu Hiroszimy. Robią sake klasy: daiginjo, junmai ginjo, ale też orizake, czyli sake z ryżowymi osadami w butelce. Ich styl jest delikatny i raczej słodki. Odwiedzający mogą również zatrzymać się w urządzonej tu stylowej restauracji, oferującej lokalny przysmak – bishunabe, warzywa gotowane w sake. Ostatni w regionie Saijo zakład to Kamoki, mała fabryczka założona w 1895 roku. Urządzono tu kawiarnię w dawnym magazynie do składowania ryżu. Firma dużo eksperymentuje, robi m.in. sake z czerwonego, nie mielonego ryżu. Trzynaście kilometrów na południe od Saijo działa jeszcze jeden zakład produkujący sake, firma Sakurafubuki, założona w 1880 roku. Wytwarzają m.in. sake klasy junmai-shu. Ich najdroższa sake kosztuje aż 10 tys. yenów za butelkę, podczas gdy średnia cena to ok. 2000 yenów.

Czytaj więcej