The Italian Wine Guide

Wydana przez Touring Club of Italy obszerna publikacja miała w języku angielskim trzy wydania. Ten sam edytor opublikował też m.in. przewodniki „The Italian Food Guide” czy bardziej niszowy – „The Italian Truffle Guide”. Książka omawia włoskie wina region po regionie, apelacja po apelacji. Daje przegląd najważniejszych szczepów, listę najwybitniejszych win według kategorii, pełen spis DOC i DOCG, przedstawia w skrócie historię i tradycję oraz technologię winifikacji, jest też fragment o grappie. W części przewodnikowej przedstawione są winne szlaki, miasta winiarskie (Cita del Vino), są też informacje o lokalnej kuchni, o tym gdzie kupować wina, ale też gdzie jeść, gdzie spać itd. Ciekawie ilustrowana, z licznymi mapami i etykietami win. Na końcu jest spis najważniejszych winiarzy oraz producentów grappy.

Janusz Mazurek: „Ochrona winorośli”

Winogradnicy mają w Polsce już dość szeroki wybór rodzimych publikacji na temat winorośli. Przypomnijmy kilka z wcześniejszych publikacji. To przede wszystkim książki Romana Myśliwca, jego znakomita „Uprawa winorośli”, a także „Winorośl w ogrodzie”, „Nowoczesna winnica” czy „Ogród winoroślowy”. Są też książki Jerzego Liska: „Amatorska uprawa winorośli”, „Winorośl pod osłonami”, „Winorośl w uprawie przydomowej i towarowej, a także Mieczysława Kaszuby „Winorośl”, po raz pierwszy wydana już w latach 70. XX wieku, kiedy nie było w Polsce ani jednej winnicy. Książka Janusza Mazurka jest jednak najpełniejszą jak dotąd monografią poświęconą ochronie winorośli. Autor jest największym w Polsce ekspertem w tej dziedzinie. Nie pisze o zakładaniu winnicy, o odmianach winorośli, lecz o jej chorobach, o pasożytach, o pielęgnacji, ochronie przed mrozem, nadmiernym deszczem czy stresem środowiskowym, o niedoborach składników pokarmowych i zaburzeniach fizjologicznych. Omawia szkodniki, bakterie, wirusy, choroby grzybowe. Pisze jak monitorować choroby winorośli oraz jak im zaradzić, jakich użyć preparatów. Opisuje historię chorób, odporność uzależnioną od szczepu czy klimatu, przypomina także o przepisach dotyczących zwalczania poszczególnych chorób i pasożytów. Zdjęcia świetnie dopełniają całości, pokazują jak wygląda choroba na pędach, liściach, owocach, jak wyglądają zniszczenia, ale także same szkodniki by można je było samemu rozróżniać. Brakuje tylko rozdziału o tak powszechnych szkodnikach na winnicach, jakimi są ptaki i porad jak się przed nimi chronić.

Czytaj więcej

Peter Mulryan: Irish Whiskey Guide

Wydanie kieszonkowe, które można zabrać do baru, poplamić, a nawet zgubić, kosztuje tyle, co kieliszek whiskey. Świetny autor, jego „The Whiskeys of Ireland” to najlepsza książka jaka powstała o irlandzkiej whiskey. Ta pozycja jest jednak po pierwsze pisana z myślą o nowicjuszach, po drugie została wydana w 2009 roku, a od tamtego czasu w świecie irish whiskey zmieniło się wszystko. Kiedy Mulryan to pisał, w Irlandii były tylko trzy destylarnie, Diageo ciągle było właścicielem Bushmillsa, dostępne były zaledwie dwie marki pot still whiskey (Redbreast i Green Spot) i nikt nie myślał o tym, że już wkrótce irlandzka będzie najszybciej rosnącą kategorią alkoholi pod względem sprzedaży, a w kraju działać będzie 30 destylarni. Z szacunkiem dla autora zakup tej publikacji zatem odradzam, bo choć tania, to jednak warta mniej niż dram whiskey.

Alkohole w obrazkach

Zespół Pop Chart Lab znany jest z tworzenia diagramów, wykresów, które prezentują: cykle, historię, powiązania biznesowe, ale też np. związki smakowe czy aromatyczne. Mają wiele plansz poświęconych alkoholom, browarom, winiarniom i regionom winiarskim, destylarniom itd. Poświęcone są miksologii, ale też geografii alkoholi czy technologii produkcji. Tablice Pop Chart Lab często spotykam w barach, w salach degustacyjnych czy w destylarniach – spełniają dobrą funkcję szkoleniową, objaśniającą, ale też często zwyczajnie ilustrującą, by zająć czymś czas podczas samotnej degustacji czy podczas oczekiwania na spotkanie.

Czytaj więcej

Josef Pischl: „Destylaty owocowe”

Znakomita książka austriackiego autora, w wyjątkowo dobrym polskim przekładzie, wzbogaconym o informacje dotyczące naszych realiów. Josef Pischl przedstawia sposoby wytwarzania najlepszych jakościowo owocowych destylatów, omawia wybór owoców, ich oczyszczanie, fermentację, destylację, oczywiście opisuje też urządzenia do destylacji i składniki przydatne w fermentacji (drożdże, enzymy etc), przedstawia wydajność poszczególnych owoców, daje receptury jak przygotować dobry alkohol z gruszek, z czarnego bzu i innych owoców. Nie ma lepszej pozycji na temat destylatów owocowych, lektura obowiązkowa, nie tylko dla tych, którzy sami destylują.

Produkcja i rynek napojów spirytusowych względem pozostałych napojów alkoholowych

Fundacja Republikańska opracowała, na zlecenie Związku Pracodawców Polski Przemysł Spirytusowy, raport dotyczący kondycji branży spirytusowej i jej otoczenia ekonomicznego, w szczególności w porównaniu z innymi napojami alkoholowymi jak piwo i wino. Autorami raportu są Rafał Momot, Dominika Mazur i Radosław Żydok. Rynek napojów alkoholowych w Polsce wart jest ok. 57 mld zł, z czego ok. 19,5 mld zł przypada na napoje spirytusowe. Wartość eksportu tych napojów to ok. 700 mln zł rocznie. Wpłaty do budżetu państwa branży spirytusowej z tytułu akcyzy i VAT to ponad 12,5 mld zł. Branża spirytusowa zatrudnia ponad 5 tys. osób oraz pośrednio – 89 tys. osób. Rocznie przetwarza ok. 750 tys. ton zbóż i 50 tys. ton ziemniaków, w istotny sposób wspierając polskie rolnictwo.

Czytaj więcej

Wina Portugalii 2017

Pięknie wydana książka, w twardej oprawie, z obwolutą. Śmiałe przedsięwzięcie edytorskie, biorąc pod uwagę wciąż niewielką popularność win portugalskich w Polsce. Ta publikacja na pewno przyczyni się do wzrostu świadomości bogactwa i różnorodności win z Douro, Tejo czy Alentejo. Czytelnik poznaje poszczególne regiony winiarskie i ich wina, butelka po butelce. Oceny pochodzą z magazynu „Wino”, pisane są przez autorów współpracujących z dwumiesięcznikiem. Przedstawiono odmiany winogron występujących w Portugalii, a że jest tu wiele szczepów lokalnych lub naturalizowanych, więc laikowi nie łatwo poruszać się po obco brzmiących nazwach, jak antão vaz, farnão pires czy vinhão. Jest krótki rozdział o portugalskich winach w polskiej kuchni – kolejny świetny pomysł na popularyzację i edukację winiarską. Są też tak przydatne elementy jak indeks winiarni i indeks importerów do Polski, wraz z ich adresami internetowymi. Przydałby się importer także przy konkretnych butelkach, no i nie ma w książce wielu portugalskich win, które są w Polsce dostępne.

Czytaj więcej

A Glass Apart Irish Single Pot Still Whiskey

Fionnán O’Connor jest zakochany w single pot still Irish whiskey, kategorii, o której wciąż mało się mówi, a która dwie dekady temu właściwie w ogóle nie funkcjonowała, jeśli nie liczyć kilku specjalistycznych edycji dostępnych niemal wyłącznie w Dublinie. Czym jest single po still whiskey? Zgodnie z przepisami taka whiskey musi być wydestylowana w alembiku, niczego więcej prawo nie określa. W praktyce jednak prawie zawsze jest to whiskey robiona z mieszanki: słodowanego i niesłodowanego jęczmienia oraz innych zbóż (zwykle kukurydzy, choć coraz częściej zamiast kukurydzy dodaje się pszenicę lub owies). Tradycja mieszania słodowanego i niesłodowanego zboża (zwykle w proporcjach 48%:48% + 4% kukurydzy) pochodzi z XIX wieku, kiedy Anglicy nałożyli podatek na słód jęczmienny. Duża część Pot Still Whiskey jest trzykrotnie destylowanych, nie ma jednak takiego wymogu. Trzykrotna destylacja daje delikatniejszy, bardziej gładki i owocowy smak, który przez lata był wyznacznikiem irlandzkiej whiskey. Dziś jednak coraz chętniej eksperymentuje się z różnymi formami fermentacji i destylacji, a producenci nie są skrępowani sztywnymi zasadami. Określenie Pot Still Whiskey nie jest zastrzeżone i spotykamy je czasami np. na whiskey amerykańskich (także Pot Still Bourbon czy Pot Still Rye Whiskey). Nie stosują go natomiast destylarnie w Szkocji. W przypadku Single Pot Still Whiskey alkohol musi pochodzić z jednej destylarni, jeżeli nie ma słowa Single na etykiecie, może to być mieszanka z kilku destylarni. „Nie jest to whiskey single malt, nie jest to blend, choć pod względem technologii produkcji najbliżej jej do single malt” – pisze Fionnán O’Connor. Smak single pot still jest ostrzejszy niż single malt – z uwagi na obecność niesłodowanego zboża – alkohol jest oleisty, aromaty skórzane, w smaku wyczujemy lukrecję.

Czytaj więcej

Kate Hopkins: 99 Drams of Whiskey

Autorka przedkłada irlandzką whiskey nad szkocką whisky, na co wskazuje sam tytuł. W dość naiwnym stylu opisuje swoje podróże (wraz z przyjaciółką, Krystą) i odkrywanie świat whisk(e)y, a przy okazji starej Europy, bo obydwie panie są zza oceanu i przed wyruszeniem w podróż raczyły się głównie Jim Beamem. Książka pisana jest trochę jak powieść, trochę jak reportaż, trochę jak poradnik. Jest to żywy styl, ale przez to chaotyczny, nie jestem też pewien, czy czytelnik jest ciekaw wszystkich och i ach narratorki. Do tego dochodzą opisy próbowanych w podróży whiskey. Przypomina mi to wydawane notatki z podróży Beaty Pawlikowskiej, z wyjątkiem przedmiotu zainteresowania, bo Pawlikowska o alkoholach akurat nie pisze. Uśmiałem się, czytając jak wielkie poruszenie wywołała u pań możliwość spróbowania new make whisky („Poczułyśmy się z Krystą jak dzieci, które zapytano, czy chcą iść do McDonald’sa…”). Z Irlandii dziewczyny lecą do Szkocji, ale wracają też na swój kontynent, żeby odwiedzić destylarnie w Kanadzie i producentów bourbona w Kentucky. Z czasem nabierają swady i ogłady, więc kolejne rozdziały czyta się lepiej, a ich wartością są sylwetki ludzi i cytaty z ich wypowiedzi. Całość jednak można złośliwie podsumować tytułem „blondynka i alembik”. Nie żebym miał coś przeciwko blondynkom, lubię je tak samo jak alembiki 🙂 Ale z pustego i Salomon nie naleje.

Classic Coctails

Autor – mistrz barmański, osoba z wielkim doświadczeniem w dziedzinie miksologii i foodpairingu – wyznaje, że nigdy nie smakowała mu czysta wódka. Oto i dobry powód, by zacząć ją mieszać. Zwłaszcza, że w tej materii można korzystać nie tylko z rad i przepisów, lecz także wykazać własną twórczą kreatywność i tworzyć nowe receptury oraz nowe wizualizacje koktajli. Stąd w książce obok klasycznych propozycji koktajli i drinków (niektórych ze stuletnią już tradycją), są także nowatorskie pomysły. Każdy z miarkowaniem, z ikoną przedstawiającą charakter drinku i użyte szkło oraz z wizualizacją gotowego napoju. Autor zachęca do zabawy w miksologię w domu – dla siebie, rodziny i przyjaciół. Nie takie to trudne, pamiętając, że metodą „budowania drinków jest budowanie, czyli wlewanie po kolei wybranych składników do kieliszka, szklanki czy innego naczynia” – jak tłumaczy Piotr Chojnowski. Jest jednak zestaw sprzętu, który będzie przydatny, nawet na potrzeby domowej zabawy. To przede wszystkim różne rodzaje szkła, które autor wyczerpująco omawia oraz shaker. Nie należy zapominać o napojach, owocach i kostkach lodu. Do bardziej skomplikowanych koktajli przydadzą się także dodatkowe urządzenia – do mieszania czy do kruszenia lodu. Autor w przejrzysty sposób porządkuje wiedzę o alkoholach, daje instrukcję jak określić moc koktajlu, a także dziesięć najważniejszych rad przed przystąpieniem do pracy. Potem pozostaje już tylko przyjemność. Można ćwiczyć razem z książką, a po nabraniu wprawy – zacząć układać własne smakowe kompozycje.

Polish Culinary Paths

Książka o polskiej kuchni – dawnej i współczesnej, o kulinarnych obyczajach Polaków, nie mogłaby się obejść bez rozdziału na temat alkoholu. Autorka pisze o roli alkoholu na polskim stole, o biesiadowaniu, o doborze alkoholi do potraw, o historycznej emancypacji miodów, piwa i wódki. Przedstawia wódki czyste, ale też tradycję likierów, rozpoczynając od ziołowych eliksirów w średniowieczu i oczywiście miodowego krupniku. Na żubrówkę i trunki regionalne miejsca już nie wystarczyło. Rozdział zatytułowany „Alcohol” kończy wzmianka na temat win (głównie importowanych) oraz odradzającej się tradycji produkcji cydru.

Czytaj więcej

Peter Mulryan: The Whiskeys of Ireland

Autor jest cenioną postacią w świecie irlandzkich craft distilleries, mistrz destylacji i współwłaściciel Blackwater Distillery. Jego książka jest pierwszym wyczerpującym opracowaniem poświęconym zmianom jakie zaszły w ostatniej dekadzie na rynku Irish whiskey.
Mulryan ciekawie opisuje historię destylacji w Irlandii, nie powtarza mitów, w rodzaju, że to święty Patryk przyniósł na Zieloną Wyspę nie tylko chrześcijaństwo, ale także uisce beatha lub, że irlandzka jest starsza od szkockiej. Pierwszy pisemny dokument, który wspomina usci bethad (jak to zapisano), dotyczy 1405 roku. W dziele, zatytułowanym Annala Rioghachta Éireann („Kroniki Czterech Mistrzów”), można przeczytać, że pewnego wieczoru 1405 roku lord Risterd Mac Ragnaill śmiertelnie zatruł się usci bethad. Jak zauważa jednak Peter Mulryan, ów zapis o niczym nie świadczy, gdyż równie dobrze mógł zatruć się od dawna już znanym w Europie alkoholem wydestylowanym z wina, który w krajach łacińskich nazywany był aqua vitae. Pierwszy historycznie znany nam zapis dotyczący destylatu ze słodowanego zboża pochodzi z 1494 roku, tyle, że ze Szkocji, dotyczy benedyktyńskiego mnicha, ojca Johna Cor (To Brother John Cor, by order of the King, to make aqua vitae VIII bolls of malt). Była to ilość pokaźna, owe VIII bolls to równowartość około 500 kilogramów słodu, czyli mniej więcej 400 butelek whiskey.

Czytaj więcej

Uncorking The Caucasus

To relacja z winiarskiej podróży, jaką odbyli autorzy w 2015 roku – Matthew Horkey i Charine Tan – po o winnicach Turcji, Armenii i Gruzji. Jak wiadomo, Kaukaz jest kolebką winiarstwa, udomowiono w tym regionie winogrona ok. 8000 lat temu. To stąd Fenicjanie, a po nich Grecy, rozprzestrzenili po całym antycznym świecie kulturę picia wina. Trudno dziś ustalić, czy winiarstwo narodziło się na terenie dzisiejszej: Gruzji, Armenii, Turcji czy Iranu, gdyż w tym regionie archeologowie odnajdują ślady winnic z podobnego okresu, a granice, rzecz jasna, przebiegały wtedy inaczej niż dziś.

Czytaj więcej

Calvados

Z niejadalnych owoców w wyniku fermentacji powstaje mało pijalny, albo niepijalny napój, który po destylacji staje się czymś tak smacznym, pachnącym, że aż dziw bierze, że po fermentacji Francuzi nie rezygnują z dalszej obróbki. Mowa o kalwadosie, głównym bohaterze najnowszej książki Łukasza Gołębiewskiego. Książki łączącej swadę przewodnika turystycznego po regionie z filozoficzną dysputą o najsłynniejszej wódce z jabłek. I tu kolejna ciekawostka, gros kalwadosu to niekoniecznie jabłka w nadmiarze, ale raczej gruszki.

Czytaj więcej

Axel i Bibiana Behrendt: Grappa

Napisana po niemiecku, przez parę niemieckich entuzjastów grappy, w 1999 roku przetłumaczona na angielski, do dziś pozostaje największą książką o narodowym włoskim trunku, jaka ukazała się po angielsku. Szkoda, bo choć interesująca, to jednak jest to publikacja mocno wybiórcza, pomijająca wiele ważnych marek i dużych producentów. Państwo Behrendt wyszli z założenia, że będą rekomendować te grappy, które im smakują, choć przy notach degustacyjnych nie zamieszczają ocen. Jednemu smakuje jedna grappa, drugiemu inna, ale duże marki są najłatwiej dostępne, więc powinny być omawiane wszystkie, bez autorskiej cenzury.

Czytaj więcej

Whisky Bible 2017

W nowej edycji „Whisky Bible” megaloman Jim Murray opowiada, jak to było 25 lat temu, kiedy zaczynał profesjonalną przygodę z opisywaniem whisky. Na okładce umieścił nieskromne hasło „25 Years – The Independent Voice of Whisky”. Są tu przechwałki, ale są i ciekawostki. Murray pisze, że pierwszą destylarnię odwiedził w 1975 roku. Był to Talisker na Wyspie Skye, wówczas jeszcze nie połączonej z lądem mostem, więc płynęło się promem. Nie tylko nie było wówczas biznesu związanego z turystyką wokół szkockiej whisky, ale też nikt nie myślał o whisky single malt, cała produkcja szła do blendów. Murray spróbował wówczas malta prosto z beczki i złapał bakcyla. Zaczął odwiedzać kolejne destylarnie. Przyjemne hobby w 1992 roku zamienił na pełnoetatową pracę, która w 2016 roku oznaczała 1241 spróbowanych nowych whisky.

Czytaj więcej