John Cor, duchowy ojciec szkockiej whisky

W 1995 roku Szkocja obchodziła pięćsetlecie historii whisky. Oczywiście jak z każdym alkoholem, tak i z whisky, początki giną w mrokach dziejów, jednak najstarszy znany dokument dotyczący produkcji alkoholu ze słodu pochodzi z 1495 roku. W księgach podatkowych opactwa Lindores Abbey istnieje zapis, że mnich, ojciec John Cor otrzymał osiem buszeli słodu by zrobić aqua vitae. Podczas prac archeologicznych na terenie ruin opactwa Lindores Abbey natrafiono na ślady średniowiecznej gorzelni. Kim był ojczulek John Cor, nie wiadomo, być może tylko administratorem, być może mistrzem destylacji. Na pewno jednak data 1495 w historii whisky jest jedynie umowna, gdyż skoro zamówił ilość słodu, z której można było wyprodukować ok. 400 butelek whisky, to znaczy, że sztuka destylacji była już w owym czasie dobrze znana na północnych obrzeżach Lowlands, gdzie leży opactwo Lindores. Mało tego, słód został przysłany z polecenia króla Jakuba IV, a więc nie było mowy o jakimś bimbrownictwie czy alchemicznych eksperymentach. Zapewne w owym czasie wodę życia ze słodu w Szkocji już pito od jakiegoś czasu. Jeśli powstawała przy klasztorach, a tak najprawdopodobniej było, to do Lowland mogła przywędrować z Islay, a do Islay z Irlandii, bo tak się rozprzestrzeniały zakony na terenie północnej Brytanii. Irlandczycy uważają, że sztukę destylacji opanował ich patron, św. Patryk już w V wieku, nie ma na to jednak żadnych dowodów. Nie mniej jest prawdopodobne, że to właśnie na terenie Irlandii zaczęto wytwarzać wodę życia. Czy ze słodu, czy też może najpierw z miodu? I czy na pewno w Irlandii?

Czytaj więcej

Molasses Act 1733

Ustawa o melasie (Molasses Act) z 1733 roku była prawdopodobnie pierwszą w historii ustawą antyalkoholową, czyli nie tylko mającą na celu zasilenie budżetu z podatków od alkoholu, lecz także ograniczenie jego spożycia. Była trzy lata wcześniejsza od słynnych ustaw antyginowych z 1736 roku, które – w rezultacie – skutecznie doprowadziły do ograniczenia konsumpcji ginu w Londynie, choć nie samego pijaństwa, gdyż jedynie zmienił się model konsumpcji i Anglicy z ginu przestawili się na piwo. Ustawa o melasie dotyczyła mieszkańców kolonii, zwłaszcza Nowej Anglii. Uchwalona przez parlament brytyjski, wprowadzała podatek w wysokości 9 pensów za każdy galon melasy importowanej na kontynent amerykański z niebrytyjskich wysp cukrowych w Indiach Zachodnich. Była to także część wojny ekonomicznej, głównie z Francją, ale też z Hiszpanią czy Niderlandami, rum wyrabiany na Jamajce czy Barbadosie był znacznie droższy od rumu przykładowo z Martyniki. Najtańszym był jednak rum, który powstawał w samej Nowej Anglii, czego brytyjski ustawodawca w ogóle nie brał pod uwagę.

Czytaj więcej

Historia rodziny Fernandes

Rodzina Fernandes obecnie zajmuje się importem win na Trynidadzie, jednak do 1973 roku wieku byli jednymi z największych producentów rumu na wyspie. To oni stworzyli tak znane marki jak VAT 19, White Star, Crystal White czy Black Label. Przybyły z Madery Hiszpan Manuel Fernandes w XIX wieku założył sklep z winami w stolicy Trynidadu, Port of Spain, przy ulicy Henry Street 25. Na początku lat 80. XIX wieku na Trynidad przybył jego syn, Joseph Gregorio Fernandes i to on założył destylarnię, a właściwie początkowo nielegalną manufakturę. Podobno był genialnym blenderem i kiedy w 1932 roku został zniesiony monopol na produkcję rumu na wyspie, Joseph Gregorio dysponował pokaźnym zapasem rumów w różnym wieku, w tym rumem z beczek zalanych w 1919 roku. Ten trzynastoletni trunek okazał się być wielkim hitem, a kiedy zapasy się wyczerpały, Joseph Gregorio wprowadził na rynek mieszankę o bardzo podobnym profilu, którą nazwał VAT 19 (oprócz własnych rumów w kupażu znalazły się odleżakowane rumy od innego producenta z Trynidadu – Caroni).

Czytaj więcej

Bezkontaktowy wyszynk

Rozwiązanie godne nagrody wymyślił w latach 30. XVIII wieku niejaki Captain Dudley Bradstreet. Ów awanturnik rodem z Irlandii, nielegalny bimbrownik i sprzedawca taniego ginu w Londynie, po wprowadzeniu ustaw ograniczających możliwość wyszynku umieścił w drzwiach małego lokalu drewnianą figurę kota. Puss & Mew Shop, do mordki zwierzaka wkładało się dwa pensy, a z lejka pod łapką lał się gin. Urządzenie ni było zautomatyzowane, ale patent ów zaczęli naśladować też inni. Czy pomysł sprzed 300 lat nie jest wart odświeżenia w czasach gdy bary są zamknięte, a każdy boi się kontaktu z drugim człowiekiem? Old Tom, jak nazywany był ów kocur, to sposób na wyszynk w czasach koronawirusa.

Ko Hung i chińska tradycja destylacji

Z dotychczasowych ustaleń badaczy wynika, że najstarszy tekst dotyczący destylacji pochodzi właśnie z Chin. Choć tak naprawdę… nie ma w nim słowa o destylacji. Chiński taoista, uczony, medyk i alchemik pisał w swoim dziele „Baopuzi” (抱朴子), że wino raz tylko fermentowane nie może się równać z czystym winem fermentowanym dziewięciokrotnie. W tekście dwa razy użyto terminu „fermentacja”, ale – jak zauważa Dave Broom – jaki byłby cel takiej wielokrotnej fermentacji? Raczej chodzi o destylację by uzyskać to „czyste wino”.

Czytaj więcej

Zapomniane wódki z Łańcuta, o których pisał świat

W książkach z początku XXI wieku, pisanych przez Dave’a Brooma, najbardziej cenionego autora piszącego o alkoholach, można znaleźć recenzje kilku polskich wódek z Łańcuta, zupełnie zapomnianych. Wprowadzane na eksportowe rynki w latach 1999-2002 szybko zniknęły, wraz z prywatyzacją Polmosu Łańcut. Poza Davem Broomem o wódkach z Łańcuta w tamtym czasie pisali tacy krytycy wódek jak: Juergen Deibel, Gary Eisenberg, Kevin R. Kosar, William R. Channels. Wódka Quotes była wychwalana jako jedna z najlepszych robionych z ziemniaków. Zachwycano się wódką Emanor (nazwa od mistrzowskiego konia), filtrowaną przez węgiel brzozy z Bieszczad. Niezwykłym projektem były rocznikowane starzone wódki pod marką Lancut Special Release. Napełniono beczki m.in. po armaniakach i francuskich winach, łącznie w 1999 roku napełniono dwanaście beczek. Czy te trunki w ogóle trafiły do sprzedaży? Wypuszczono także limitowaną edycję śliwowicy z Łącka, leżakowanej w Łańcucie przez piętnaście lat, destylacja z 1985 roku. Dokąd trafiły te butelki? Czy tych 12 beczek w ogóle zostało zabutelkowanych? A może wciąż są w piwnicach zakładu w Łańcucie?

Czytaj więcej

Mannochmore 11YO James Eadie

edycję zabutelkował James Eadie w liczbie 311 butelek z mocą 56,8%. Kolor kawy, whisky z jednej beczki, po 11 latach finiszowana przez siedem miesięcy w beczce po sherry PX. Aromat rodzynek, drożdży, orzechów. W smaku kawa, drożdże, wiśnie, rodzynki, daktyle. W finiszu palona kawa, rodzynki, drożdże. W Polsce w ofercie Scotland Yard.

Ruiny po zakładzie Józefa Kronika w Lwowie

Przy ul. Chmielnickiego 124 we Lwowie straszy ruina wielkiego zakładu, zbudowanego w neogotyckim stylu z czerwonej cegły. Wygląda niczym włoskie palazzo, niegdyś była tu fabryka wódek i likierów Józefa Kronika. Po II wojnie światowej produkowano tu dżemy i marmolady, a obecnie jest to niszczejący pustostan. W promieniu 200 m znajduje się wytwórnia wódek Hetman, a także ruina po fabryce wódek J.A. Baczewski, a kawałek dalej jest kolejny znany z czasów przedwojennych zakład rektyfikacji, dawniej PMS, dzisiaj Lwowski Zakład Likierów i Wódek. Powodem tego nagromadzenia gorzelni są obfite podziemne źródła miękkiej wody, choć nie bez znaczenia była też pobliska stacja kolejowa, jak i fabryczny charakter dzielnicy.

Czytaj więcej

Stara gorzelnia w Klonownicy

We wsi Klonownica Plac, w gminie Janów Podlaski, zachowały się w niezłym stanie zabudowania gorzelni rolniczej, obok stoi dwór, bardzo zaniedbany ogród. Wieś powstała w 1576 roku, jako część pobliskiego większego majątku Cieleśnica. Postawiono tu karczmę i kościół, dwór zaś wybudował dopiero w XIX wieku Andrzej Serwiński, który odkupił włości od Radziwiłłów. Klasycystyczny dwór, podobny do tego w Cieleśnicy, powstał wg projektu samego Serwińskiego. Od 1861 roku majątki Cieleśnica i Klonownica stały się własnością Rosenwerthów. Zarządzająca Klonownicą Maria Rosenwerth w 1880 roku postawiła tu murowaną gorzelnię, obok powstała kuźnia, kawałek dalej cegielnia, postawiono czworaki. Organizm ten dobrze funkcjonował przez wszystkie lata II Rzeczpospolitej. Po wybuchu wojny dwór zajęli Niemcy. Po wojnie znacjonalizowany, przejęty przez Gminną Spółdzielnię Rokitno, a gorzelnia przez PGR Roskosz. W latach 90. powstała spółka pracownicza z PGR Roskosz, którą na początku XXI wieku przejęło Przedsiębiorstwo Produkcyjno-Usługowo-Handlowe Jaroć i Sikora. Nie powiodło im się. Gorzelnia zaprzestała jednak pracę wcześniej, w latach 90. jej wyposażenie trafiło na złom. Teraz jest własnością rodziny Sabastianiuków z Mokran Nowych, którzy kupili gorzelnię i ok 40 ha pola.

Czytaj więcej

Ruina rektyfikacji spirytusu w Międzyrzeczu Podlaskim

Jeszcze dekadę temu działał tu wielki zakład – gorzelnia, rektyfikacja, rozlewnia win. Przemysłową część dawnego folwarku XXX w Międzyrzeczu Podlaskim eksploatowały dwie firmy – Surwin z rozlewnią win i siostrzany Alkowin z produkcją spirytusu. Obydwie spółki wciąż zresztą mają adres przy ul. Lubelskiej 67 A, tyle, że upadłe Podlaskie Zakłady Spirytusowe Alkowin Sp z o.o. są w likwidacji. Po wielkim zakładzie produkcyjnym pozostały ruiny.

Czytaj więcej

Wróciło życie do Cieleśnicy

W lipcu 2019 roku dziewiętnastowieczna gorzelnia rolnicza znalazła nowego właściciela. Stała nieczynna od 2007 roku, pozostając częścią majątku PGR i popadając w coraz większą ruinę. Kupili ją właściciele sąsiadującego z gorzelnią pałacu w Cieleśnicy, państwo Chwesiuk wraz z grupą inwestorów. Tym samym dwór i gorzelnia znów stanowią jeden organizm, a plany zakładają szybkie wznowienie produkcji w starych murach.

Czytaj więcej

Třebíč i stare tradycje gorzelnicze

Miasto Třebíč położone jest na Morawach. Pod nazwą Trebich znane jest od niedawna z produkcji whisky. To ośrodek miejski z długa historią, także w wytwarzaniu mocnych alkoholi. Początki miasta związane są z założeniem klasztoru w 1101 roku. Przy klasztorze wybudowano w XII wieku bazylikę, później kościół pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, wzniesiony w stylu romańskim. W XIII wieku kościół i klasztor przebudowano w stylu gotyckim.

Czytaj więcej

Jakob Haberfeld powraca do Oświęcimia

Po osiemdziesięciu latach powróciła do Oświęcimia marka Jakob Haberfeld. W miejscu dawnej Parowej Fabryki Wódek i Likierów powstało muzeum Jakob Haberfeld Story, stworzone przez pasjonatów, dwóch architektów, właścicieli obiektu – Krzysztofa Stramę i Marcina Susuła oraz Piotra Przeniosło, który zarządza muzeum. Panowie postanowi też wskrzesić markę wódek i likierów Jakob Haberfeld, wypuszczając na początek sześć produktów we współpracy z zakładem rodziny Nissenbaum w Bielsko-Białej. Są to alkohole koszerne, najwyższej klasy. W planach jest poszerzenie oferty o kolejne receptury, a także budowa mikrodestylarni.
Niestety, z dawnej fabryki Haberfelda nie zostało nic. To, czego nie zniszczyli Niemcy podczas II wojny światowej, czego nie zdewastowały lata PRL, zniszczono w 2003 roku, kiedy podjęto decyzję o rozbiórce kamienicy rodziny Haberfeld i destylarni, mimo iż cały zespół był od 1995 roku wpisany do rejestru zabytków województwa bielskiego.

Czytaj więcej

Z dawnej fabryki Baczewskiego pozostały ruiny

Brama pomalowana na mało gustowny łososiowy róż a nad nią napis Almazinstrument, za nią budynek dawnego dworu, na szczycie poddasza ozdobiony datą 1782, przy bramie tablica pamiątkowa – tutaj swoją fabrykę miał Layb Baczeles, która potem do historii przeszła jako firma Józef Adam Baczewski. Na tablicy pamiątkowej, założonej całkiem niedawno, lakoniczna informacja, że w 1782 roku powstała fabryka alkoholi we wsi Wybranówka (to ok. 44 km od Lwowa), że obecne budynki fabryczne w większości powstały w 1808 roku według projektu architekta Władysława Sadłowskiego, a wcześniej Baczewski zakupił we Lwowie dwór hrabiów Cieleckich. Po II wojnie światowej mieścił się tutaj zakład Almazinstrument, produkujący narzędzia ścierne z diamentową warstwą roboczą. Wtedy też kolejny raz kompleks był przebudowany.

Czytaj więcej

Jerzy Jenkner z Bielska-Białej

Pod szyldem Georg Jenkner & Co w 1900 roku Jerzy Jenkner założył swoją pierwszą firmę. Mieściła się w Bielsku-Białej pod adresem Kamienica 122 (obecnie ul. Karpacka 183). Początki to produkcja słodkich win i soków. W 1912 roku otworzył restaurację, w której serwowano alkohole własnej produkcji. Uruchomiono też sprzedaż na eksport. W latach dwudziestych powstał duży zakład, w którym wytwarzano też mocne alkohole. Mieścił się pod adresem Kamienica 288 (obecnie ul. Karpacka 11). Firma zmieniła nazwę na Jerzy Jenkner i Ska Fabryka Wódek, Likierów, Soków i Win Owocowych (spotyka się również nazwę: Fabryka Wódek Gatunkowych Jerzy Jenkner i Ska). Produkty flagowe to: Starowin, Wiśniak na miodzie, Krupnik na miodzie, Eckau – Cristal, Śliwowica Stara, Baraczka (destylat morelowy), Jarzębiak Ekstra, Wszechświatowa Gorzka, Żytniówka Staropolska, Rum Jamaica, Piołunówka, Likier Wiśniowy, Przepalanka Zestawiona oraz „prawdziwy koniak leczniczy”, borowiczkę, czyli jałowcówkę i sok owocowy (skład chroniony zastrzeżonym znakiem towarowym).

Czytaj więcej

Historia destylacji – Del Modo di distillare le acque

W 1573 roku w Valgoisi ukazała się księga zatytułowana „Del Modo di distillare le acque da tutte le piante, et come si ei possino conservare i loro veri odori e sapori. Front Cover”, sygnowana Vin Cent, napisana przez włoskiego lekarza i botanika, Pietro Andrea Mattioli. Przedstawiony w niej świat destylacji jest iście renesansowy, zawiera wyobrażenia wielu urządzeń, które nigdy nie istniały, a które można by uznać, za wczesne prototypy aparatów do destylacji ciągłej.

Czytaj więcej

Ainslie & Heilbron

W 1868 roku w Leith James Ainslie założył sklep z winami i mocnymi alkoholami. Odniósł tak wielki sukces, że już w 1898 roku mógł kupić destylarnię Clynelish (tzw. Old Clynelish, które potem nazwano Brora dla odróżnienia od nowej destylarni Clynelish obok), zmodernizować ją i rozbudować. Nie trwało to długo, gdyż w 1912 roku – by ratować się przed bankructwem – musiał sprzedać destylarnię. Wówczas skoncentrował się na produkcji whisky blendowanych. W 1913 roku doszło do połączenia kilku niezależnych blenderów z Leith – James Ainslie & Co., Walter Baillie & Sons, Robertson Brothers i John Gillon & Co. Razem powołali spółkę Ainslie, Baillie & Co., która radziła sobie na rynku do 1921 roku. Jej majątek przejął James Calder, który kierował inną firmą z biznesu blended whisky – Alexander & Macdonald. Doprowadził do połączenia z jeszcze jednym blenderem z długimi tradycjami, firmą David Heilbron Ltd oraz z właścicielem destylarni Argyll w Campbeltown, czyli firmą Colville Greenlees & Co. Tak powstała Ainslie & Heilbron Distillers Ltd. W 1925 roku weszła w skład holdingu Distillers Company Ltd. (DCL).

Czytaj więcej

Perski ojciec destylacji

Perski alchemik Abu Mūsā Jābir ibn Hayyān, żyjący w latach 721-815 i zwany w łacińskiej literaturze Geberem, uważany jest dość powszechnie za ojca sztuki destylacji, przynajmniej w kręgu kultury śródziemnomorskiej. Przypisuje się Geberowi autorstwo ok. 3000 traktatów filozoficznych, religijnych, medycznych, astrologicznych i alchemicznych. Co i ile tak naprawdę napisał, nie do końca wiadomo, albowiem większość zachowanych tekstów pochodzi z odpisów późniejszych skrybów oraz z europejskich przekładów i cytowań. Co do części z wcześniej przypisywanych mu traktatów dzisiaj wiadomo, że na pewno pochodziły z innego źródła, stąd w literaturze funkcjonuje także Pseudo-Gaber. Zajmował się m.in. kwestiami harmonii we wszechświecie, poszukiwaniem kamienia filozoficznego jako źródła wszelkiej mądrości, zgłębianiem tajemnicy życia, śmierci i zmartwychwstania, ale też numerologią czy spisywaniem żywotów współczesnych możnych. Dzielił materię na kilka elementów, wśród których wyróżniał m.in.: metale, minerały, pył oraz „duchy”, czyli ciała, które nie są ani stałe, ani ciekłe, ani gazowe. Prawdopodobnie właśnie te dociekania dały początek eksperymentom z destylacją. Geber zauważył, że podgrzewanie i skraplanie substancji w różnych temperaturach daje nową substancję – np. olejek różany czy różne wyciągi roślinne, które stosował w celach medycznych. Podobno także destylował wino, choć nie ma na to żadnych dowodów. Natomiast potrafił wyodrębniać w swojej pracowni kwasy organiczne, w tym kwas winowy. Uważa się, że miał jedno z najbogatszych laboratoriów, a w nim nie tylko retorty, ale także alembiki do destylacji, co jest oczywiście wysoce prawdopodobne, jako że alembiki były znane znacznie wcześniej.

Czytaj więcej