„Mocne alkohole w Polsce” 2021

Do druku trafiła właśnie nowa edycja publikacji „Mocne alkohole w Polsce”. Wydanie 2021 to 360 stron, wielu nowych producentów i dystrybutorów. Tak o książce pisze Wojciech Gogoliński: „W tej branży – jak w wielu innych – liczy się informacja, a zwłaszcza czas dotarcia do niej. Kiedyś wydawało się, że internet jest fantastycznym wynalazkiem w tej kwestii, że błyskawicznie przybliża nas do źródeł, ogranicza czas poszukiwań w licznych źródłach pisanych. Dziś wiemy, że to mrzonki i mało kto już ma złudzenia, iż kilka kliknięć pozwoli dotrzeć nam do pilnie poszukiwanych danych. Sieć zalegają takie pokłady internetowego śmiecia, że uzyskanie pożądanych informacji zajmuje coraz więcej czasu i nie gwarantuje tego nawet wykupienie abonamentu u jakiegoś dostawcy informacji, czy zaopatrywanie się w zwykle bardzo drogie raporty renomowanych agencji – dane i tak trzeba sprawdzić, potwierdzić. Taka praca. Coraz częściej łapię się na tym, iż wracam do sprawdzonych źródeł pisanych, sprawdzonych autorów i marek. Wiem – one zajmują miejsce na półkach i biurkach, ale warto czasem się ruszyć. Encyklopedie i książki źródłowe są dla mnie najważniejsze. „Mocne alkohole w Polsce” spełnia te kryteria. To rzecz niezwykle użyteczna i godna polecenia”.

Madeira: The Mid-Atlantic Wine

Alexander Liddell w szczególnych okolicznościach zakochał się w winach madera. Będąc studentem, w 1958 roku, kupił na aukcji dwie butelki z 1789 roku, płacąc za nie po 3,75 funta. Zachwycony złożonością aromatów kupił jeszcze trzy i ma je do dziś. Od tamtego czasu wielokrotnie odwiedził wyspę, prześledził jej historię od XV wieku, kiedy pojawili się na niej Portugalczycy, spróbował kolejnych niezwykłych roczników, jak m.in. 1715 Terrantez czy 1715 Moscatel. Przy czym w przypadku tak starych win nie ma stuprocentowej pewności, co do ich oryginalności. Świetna książka, obok wspomnień Noëla Cossarta najlepsza, jaka powstała o winach z madery. Napisana z pasją i erudycją, porządkująca wiedzę, zawierająca noty degustacyjne butelek, których dawno już nie ma.

Kuchnia i wino

świetnie napisana, bardzo przydatna książka. Pierwsza część to wprowadzenie w świat wina, które ma towarzyszyć posiłkom. Jak dobierać wina? Autor ma kilka prostych zasad, które łatwo zapamiętać, a dodatkowo sypie przykładami. Układ graficzny książki również sprzyja szybkiej edukacji. W drugiej części mamy już ucztowania, a więc propozycje wykwintnych kolacji z winami. Na koniec autor pisze o serach i o dedykowanych im winach. Ta część pozostawia niedosyt, chciałoby się jeszcze.

NieWinny smak miłości do alkoholi

Opole, Brzeg, Nysa i inne śląskie miasta były kiedyś ośrodkami winiarstwa. Nie powstawały tu nigdy wina wielkie, lecz tanie i pite przez lokalną ludność oraz służące potrzebom eucharystii. W połowie XVI wieku Śląsk „na środkowym Nadodrzu zieleniał winnicami”, jak czytamy w dawnych dokumentach. Książka „NieWinny smak miłości do alkoholi” powstała na podstawie rękopisu nieznanego autora, handlarza winem i tytoniem z Nysy. Oryginał pisany był po niemiecku i zawierał liczne receptury, które autorki (Małgorzata Blach-Margos i Małgorzata Irzykowska) przetłumaczyły na polski, a całość wzbogacono bogatą ikonografią, w tym reprodukcjami oryginalnych stronic rękopisu. Autor zgromadził m.in. przepisy i porady związane z winem, np. jak uratować zwietrzałe lub stęchłe wino w 24 godziny lub jak nadać winu kolor. Są tu także przepisy na kordiały, likiery, nalewki, wódki gatunkowe oraz wiele innych, nie związanych z używkami, jak np. przepis na marynowane śledzie. Na końcu autorki przedstawiły też współczesne winnice Opolszczyzny – Cassiopeia z Jastrzębia Zdroju, Terra Constantio Sotto Dorado z Mikołowa-Śmiłowic oraz Winnica Opole z Opola, bo winiarstwo pomału i tu się odradza.

Sztuka fermentacji

Sandor Ellix Katz to guru dla wszystkich, którzy pasjonują się kiszeniem, marynowaniem, fermentowaniem, eksperymentami z drożdżami, bakteriami różnych kwasów i pleśnią. Amerykański autor z fermentacji uczynił filozofię życia, fermentacja to wyjątkowość, to ucieczka od masowości, to obcowanie z nieznanym światem drobnoustrojów, to radość z tworzenia coraz to nowych produktów. Książka dotyczy nie tylko alkoholi, ale jest tu oczywiście mowa o fermentacji: wina, piwa, miodu pitnego, sake, kumysu i wielu bardzo egzotycznych napojów niskoprocentowych, ale też bezalkoholowych czy np. domowym wyrobie octu. Daje porady jak pilnować fermentacji, jak przygotować naczynia, gdzie fermentować, w jakich temperaturach, skąd brać drożdże lub jak je samemu hodować, skąd brać startery, koji i inne pożyteczne rodzaje pleśni. Pokazuje jak z pasji do fermentacji uczynić biznes. Książka pełna praktycznych wskazówek, opisów doświadczeń, bardzo erudycyjna, skłaniająca do własnych eksperymentów.

Bourbon: The Rise, Fall, and Rebirth of an American Whiskey

Dobrze napisana, pełna ciekawostek, w tym rzadko cytowanych dokumentów, książka o historii amerykańskiej whiskey. Traktująca szerzej niż tylko tytułowy bourbon, gdyż przedstawiająca pełne spektrum whiskey w USA, a także relacje pomiędzy wodą ognistą, a amerykańska polityką, kulturą i biznesem. Historia rozpoczyna się gdzieś około 1700 roku, wraz z przybyciem osadników ze Szkocji, Irlandii i Francji. Wcześniej Nowy Świat był zdominowany przez rum, ale nowe grupy kolonistów zaczęły poszukiwać innych surowców, kierując się najpierw ku żytu, potem ku kukurydzy. Przedstawia pionierów amerykańskiej whiskey, mity wokół jej początków, czas prosperity, czas prohibicji, wreszcie czas odrodzenia. Dzisiaj bourbon jest jednym z najważniejszych trunków w barach całego świata, co ciekawe jednak – zanim doceniła go Europa, wcześniej zyskał uznanie w Australii i Japonii. Fred Minnick pokazuje jak ginęły wielkie marki i jak rodziły się nowe. Świetnie przedstawiona jest historia Pappy Van Winkle, ale też upadek gigantów, jak Schenley, Hiram Walker czy kanadyjski Seagram z wielkimi wpływami w USA. Książka jest swego rodzaju kroniką amerykańskiej whiskey, pisaną z historycznym dystansem i sceptycyzmem w odniesieniu do bourbonowych legend.

The Schweppes Guide to Scotch

Jedna z najlepszych książek, jakie kiedykolwiek powstały o szkockiej whisky, może z wyłączeniem pionierskiej monografii Alfreda Barnarda „The Whisky Distilleries of the United Kingdom”. Cóż z tego, że napisana w 1983 roku, że z opisywanego przez Phillipa Morrice’a świata w zasadzie nic nie zostało, ale jest to książka, która po raz pierwszy kompleksowo pokazała nowoczesny przemysł whisky.

Czytaj więcej

Bułgaria. Złoto i rakija

Autorka pochodzi z Bułgarii, w rodzinie robiło się rakije od pokoleń, a mimo to z książki niewiele dowiadujemy się o tym narodowym trunku. Autorka ma do rakii zresztą podobny stosunek jak większość Bułgarów. Odwiedziłem kilku małych i średnich producentów, którzy destylują na klasycznym kociołkowym sprzęcie, palenisko, miedziany hełm, odbiór destylatów na wyczucie, zasady BHP nieznane. Na pytanie, z czego jest robiona rakija, Bułgar zwykle odpowie, że z winogron, ale tak naprawdę, to z tego, co jest. Czyli do winogron doda wina, jeśli skwaśniało, wrzuci klika jabłek, jeśli nadpsute, śliwki robaczywki itd. Rakija to swego rodzaju sposób na utylizację płodów sadów, co autorka eufemistycznie nazywa „zero waste”. Zaczyna opowieść o rakii od kilku narodowych porzekadeł, w rodzaju: „Jaka jest różnica między Bułgarami a Niemcami? Kiedy Niemcy wypijają dwa piwa, to przechodzą na ty, a Bułgarzy – na rakiję”. Albo: „Człowieka i zwierzę różni 50 gramów rakii”. Brakuje informacji o typowych szczepach wykorzystywanych winogron, chciałoby się więcej o produkcji. Fermentacja zwykle jest spontaniczna, z udziałem dzikich drożdży, destylacja dwu lub trzykrotna. Bułgarzy wierzą, że to oni wynaleźli rakiję, podobnie jak Polacy wierzą, że wynaleźli wódkę. I tyle w tym samo prawdy. Na stanowisku archeologicznym Trapezica w Wielkim Tyrnowie, dawnej stolicy Bułgarii, odnaleziono czarkę z inskrypcją opisującą rakiję. Każdy naród dumny ze swoich alkoholi ma takie niebywale cenne odkrycia. Autorka pisze też trochę o piwie, trochę o winie, zdecydowanie za mało, więcej o przekąskach do alkoholi, bo Bułgarzy zakąszają, a nie popijają. Magdalena Genow powtarza, niestety, banialuki, w które wierzy większość Bułgarów, że najlepsza i najzdrowsza rakija powstaje w domu, bo jest naturalna, a sklepowe są złe, że „najskuteczniej leczy rakija, która ma 52%” itp. Z moich wizyt w wielu destylarniach w Bułgarii wyłania się całkowicie inna prawda. Obecnie najlepsze rakije powstają w dedykowanych im większych zakładach, z dobrze wyselekcjonowanych owoców, przyzwoite u winiarzy, natomiast większość tzw. domowej rakii, to śmierdząca lakierem berbelucha, a jak nie lakierem, to zgniłymi owocami. Traktowanie destylacji jako forma utylizacji odpadów było naturalne w dawnych czasach, ale wymagania konsumentów od tamtego czasu się zmieniły i dzisiaj bardziej niż moc alkoholu, ceni się aromat i smak. Paląca i cuchnąca rozpuszczalnikiem oleista ciecz nie jest ani smaczna, ani zdrowa. Autorka opowiada też kuriozalne historie o „bułgarskim koniaku”, jak pisze, czyli o napoju spirytusowym Słoneczny Brzeg, wychwalając pod niebiosa, jako najlepszy prezent z Bułgarii. Uchowaj mnie Panie przed znajomymi, którzy by mi takie prezenty z wojaży przywozili. Słoneczny Brzeg ma tyle wspólnego z koniakiem, co osioł z rumakiem. Bułgarzy robią znakomite brandy – Preslav, Pliska, Black Sea Gold, a Slanchev Briag to najtańszy i najpodlejszy trunek, oferowany w dyskontach oraz plażowiczom w kurortach Morza Czarnego. Podsumowując – część książki poświęcona rakii bardzo rozczarowała.

Świat na winnych szlakach

Kontynuacja winiarskiej opowieści rozpoczętej rok temu książką „Europa na winnych szlakach”. Teraz też mamy tu dużo Europy, ale ta książka w pewien sposób przełamuje magię miejsca. Nie tyle w rozumieniu siedliska czy terroir, ale kultur winiarskich wypracowywanych przez pokolenia. Współczesny winiarz wciąż jest przywiązany do ziemi, ale jednocześnie w sposób nieznany wcześniej uczestniczy w globalnej wymianie doświadczeń. Nowe pokolenie winiarzy jest otwarte na zmiany i chętne by się dzielić. Na pewno bardzo otwarci są bohaterowie książki Tomka, niektórych z nich znam, innych sobie wyobrażam, czytając świetnie skrojone portrety. Tomek nie tylko jest bowiem znawcą wina, ale także znakomitym reporterem.
Sens tej książki najlepiej w ostatnich zdaniach podsumował sam autor. „Współczesne winiarskie uniwersum to arena przenikających się światów, Starego z Nowym, młodego z wiekowym, nowoczesnego z tradycyjnym. Wszyscy czerpią od wszystkich, wzajemnie się inspirują i tworzą nowa wartość. Rewolucjoniści sprzed pół wieku staja się synonimem konserwy, a rebelianci korzystają z metod, które 30 lat temu uważano za wsteczniackie. Odradzają się dawne, zapomniane odmiany, te dobrze znane interpretuje się zupełnie na nowo”.
W taką podróż tym razem zabiera czytelnika Tomasz Prange-Barczyński. Czytajmy, a potem podążajmy winnym szlakiem z szeroko otwartymi oczami, bo świat wina wciąż nas będzie zaskakiwał. Być może odwiedzając tego samego winiarza za rok znajdziemy coś, czego on sam dzisiaj nie jest jeszcze świadom.

Whisky Bible 2021

We wstępie do tegorocznej „Whisky Bible” Jim Murray ujawnia, jak wygląda jego codzienny harmonogram. Najpierw cały dzień degustowania whisky, książka i muzyka poważna, godzina przerwy od whisky przed snem… I tyle, plus posiłki. Czasami wyskoczy jeszcze na piwo do pobliskiego pubu. Lockdown nieco tylko zmodyfikował ten program dnia, bo zamiast pubu samotny Jim zaczął oglądać serial z lat 60. „The Prisoner”. Życie Murraya, to jednak także podróże. Covid zastał go w USA, gdzie próbował amerykańskich whiskey. Postanowił wracać czym prędzej do Londynu. W głowie panika, lęk, bo Covid to utrata smaku i zapachu, a co będzie jeśli stracę smak i powonienie na zawsze? Dlatego od powrotu do swojego wiejskiego domku w Narthamptonshire, Jim nie wytykał nosa poza miedzę. Kurierzy dostarczali próbki whisky. Udało się spróbować 1252 nowych whisky. Jak wyznaje dalej, Jim próbuje dziennie 10-15 nowych whisky. Ale przecież wraca też do wcześniejszych, próbuje ich po raz kolejny, sprawdza, czy nadal trzymają poziom. I utyskuje, że w tym roku poziom whisky był gorszy, zwłaszcza poziom tych z beczek po sherry mocno go rozczarował. Cieszyły natomiast bourbony, a także coraz wyższy poziom whisky europejskich spoza Szkocji.

Czytaj więcej

Alkoholowe dzieje świata

18 listopada w księgarniach pojawi się najnowsza książka Andrzeja Fiedoruka „Alkoholowe dzieje świata”. Znawca historii kulinariów, smaków i woni zaprasza na fascynującą wędrówkę po świecie winnic, alembików, gorzelni i chmielowych pól. Wydawnictwo Księży Młyn z Łodzi, patronami medialnymi wydania są „Aqua Vitae” i Spirits.com.pl. Książki można szukać na stronie wydawcy: www.km.com.pl.

Malt Whisky Yearbook 2021

Kolejna edycja, prezentująca trendy w branży whisky single malt, a także wszystkie szkockie destylarnie whisky i najważniejsze na świecie. Książka pomalutku się rozrasta, bo destylarni whisky na świecie szybko przybywa. W związku z tym coraz więcej miejsc, gdzie powstaje whisky jest przez redaktora rocznika pomijanych, a czcionka z roku na rok jest coraz mniejsza i niedługo trzeba będzie używać do lektury szkła powiększającego.

Czytaj więcej

„Magazyn Literacki Książki” o „Sztuce degustacji”

W numerze 9/2020 miesięcznika „Magazyn Literacki Książki” redaktor czasopisma, Ewa Tenderenda-Ożóg, pisze o książce „Sztuka degustacji”: Mokry żwir, mech, trawa, cukierek maślany, popcorn, gliniana doniczka, pudełko po cygarach, tłuszcz z bekonu, bryza morska – aż trudno uwierzyć, że takich aromatów można doszukać się w winach. Książka Łukasza Gołębiewskiego nie jest przewodnikiem po aromatach, to raczej rodzaj podszeptu, podsunięcia, że świat alkoholi jest bardzo bogaty i złożony, pełen smaków, wymaga jednak nieco uwagi. Prowadząc przez lata degustacje i wydarzenia związane z alkoholem, autor doskonale wie, o czym pisze. Dlatego wychodząc naprzeciw oczekiwaniom osób chcących dowiedzieć się więcej czy też usystematyzować swoją wiedzę, bądź tych, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę ze sztuką degustacji, stworzył ten nawigator. To klarowna, bezpośrednia w przekazie książka, pełna ilustracji i grafik, opracowana graficznie w bardzo klasycznym stylu, zawierająca podstawowe informacje na temat tego, czym jest alkohol, jak powstaje, jakie są rodzaje win i mocnych alkoholi, wreszcie w jaki sposób je degustować. „Sztuka degustacji” jak aperitif – pobudza apetyt na więcej. Więcej wiedzy.

Mocne alkohole w Polsce 2020

„Mocne alkohole w Polsce 2020” to trzecia już edycja tej rodzimej panoramy mocnych trunków. Książka składa się z czterech działów. Pierwszy z nich – „Rynek”, opisuje skrótowo polski rynek alkoholi na tle rynku światowego, podając rozmaite statystyki spożycia i sprzedaży poszczególnych rodzajów alkoholi, marek, firm itd. W części tej dostajemy także trzy ciekawe zestawienia – „Najlepszych alkoholi 2019 roku”, „Najlepszych polskich debiutów na rynku alkoholi 2019” (oba sklasyfikowane przez magazyn „Aqua Vitae”, wydawcę książki), a także laureatów III konkursu Warsaw Spirits Competition. W „Najlepszych alkoholach…” sklasyfikowano blisko dwa tysiące produktów, w „Najlepszych polskich debiutach” oceniono prawie 300 próbek trunków, wśród medalistów zaś Warsaw Spirits Competition możemy przeczytać o 131 produktach. Dostajemy więc tu przegląd naprawdę wielkiej liczby wódek, okowit, nalewek, rumów, whisky, brandy i wszelkich innych alkoholi mocnych, zaś przyznane nagrody i medale mogą być doskonałą wskazówką do tego, co warto pić.

Czytaj więcej

Sztuka degustacji

Podczas gdy alkohol, a zwłaszcza jego konsumpcja sprowadza się do bardzo atawistycznych pragnień, autor w swojej najnowszej książce stara się odwrócić tę negatywną przypadłość i sprowadzić nas na szerokie tory degustacji, czyli tak naprawdę istoty próbowania alkoholu. Bo wszak nie pijemy dla efektu upojenia, ale dla poznania smaków, a przynajmniej tak należy to czynić. W przeciwieństwie do pozostałych pozycji pióra Łukasza Gołębiewskiego, ta jest bardzo bezpośrednia, dzięki czemu czytelnik nie musi doszukiwać się drugiego dna (niekoniecznie butelki czy kieliszka), ale w myśl zasady kawa na ławę ma wszystko, co najistotniejsze, podawane w sposób przemyślany, nieskomplikowany, acz ciekawy. Poza ogólnym omówieniem różnorodności trunków, książka poprzez wprowadzenie paru dosłownie kropel ciekawostek, anegdot związanych z tymi trunkami, ożywia nie tylko samą degustację, czyli kosztowanie książki i zawartych w niej myśli, ale też traktuje czytelników na równi z autorem. Na tym właśnie skupia się część praktyczna, czyli omówienie jak degustacja wygląda, na co należy zwrócić uwagę itd., itd Nie ma tutaj zadętości pana wszystkowiedzącego, czy nudnego elaboratu o bądź, co bądź, piciu, ale przyjacielska pogawędka o tym i owym, jeśli chodzi o szeroko pojętą degustację. Mimo że nie jest to książka dla koneserów w kategorii „degustacja od A do Z”, sprawdzi się bardzo dobrze i umili na pewno niejedno spotkanie towarzysko-degustacyjne.

Dave Broom: Vodka. The Essential Guide for Vodka Purists

To już czwarte wydanie książki Dave’a Brooma o wódce. Czwarte wydanie i po raz czwarty powtarzane te same bzdury. W Polsce produkcja wódki jest kontrolowana przez państwo, traktujemy wódkę jak Francuzi wino, pijemy przed obiadem, po obiedzie i na deser. Polskie dzieci od najmłodszych lat są przysposabiane do picia wódki, podaje im się kieliszek wiśniówki. Sztukę destylacji poznaliśmy albo dzięki włoskim mnichom, albo dzięki…. Irlandczykom! Broom opisuje smaki wódek, których już nie ma na rynku, lub receptury, które lata temu zostały zmienione (przykładowo Extra Żytnia u niego robiona jest z żyta i jabłek). Nawet spora część fotografii powtarzana jest w kolejnych wydaniach, nie wyłączając zdjęcia przedstawiającego jakichś Mongołów, pijących wódkę szklankami pod chleb ze słoniną, z podpisem, że wódka zawsze odgrywała istotną rolę w polskim życiu towarzyskim. Już pierwsze wydanie tej książki z 1998 roku było nieaktualne i zawierało masę błędów, ale powtarzanie błędów przez dwadzieścia lat to karygodna ignorancja.

Tequila. Myth, Magic & Spirited Recipes

Autor pisze o produkcji agawy, o związanych z nią prekolumbijskich mitach i bóstwach, ale też sporo miejsca poświęca koktajlom, wykorzystaniu tequili w kuchni czy w cukiernictwie. A ponieważ Karl Petzke jest fotografem, to przede wszystkim są tu świetne zdjęcia, choć trochę mi brakuje zdjęć ludzi zajętych wytwarzaniem tequili, czy uprawą agawy. O ile agawa jako taka rośnie niemal wszędzie, jak Meksyk długi i szeroki, łącznie z północnymi terenami pustynnymi, to szlachetna odmiana agawy błękitnej rośnie niemal wyłącznie na zboczach gór otaczających miasto Tequila, w stanie Jalisco, a także w stanie Tamaulipas. Gleby są tu wulkaniczne, bardzo obfite w minerały. Minimum 51% destylatu w tequili musi pochodzić z błękitnej agawy.

Czytaj więcej