Małopolski Szlak Winny

Na szlaku winnym w Małopolsce jest obecnie 25 winnic. Promocją enoturystyki w regionie zajmuje się Gorczańska Organizacja Turystyczna, której twarzami są Paweł i Magdalena Tokarczyk, wspierani przez Wojciecha Bosaka. Zarówno szlak, jak i każdą z winnic przedstawia aplikacja wydana przez firmę 3Step. Każda winnica zaznaczona została na mobilnej mapie, wystarczy na niej kliknąć, żeby dowiedzieć się jakie wina są tam oferowane. Aplikacja proponuje też dziesięć tras turystycznych, nie tylko po winnicach, bo także po innych regionalnych atrakcjach, zarówno przyrodniczych, jak i architektonicznych, historycznych i gastronomicznych. Zebrane tu tekst są niewątpliwie mocną stroną aplikacji. Całość sprawia jednak wrażenie nieukończonej – choć została wydana w 2016 roku. W zakładce Katalog winorośli producent zapomniał dodać zdjęcia odmian riesling i chardonnay, podobnie w zakładce Winnice brakuje części zdjęć. W zakładce Wydarzenia przydałaby się historia wydarzeń. Próba przejścia od wydarzenia do mapy (poprzez służącą temu ikonę) powoduje, że aplikacja zostaje zatrzymana. To samo po wejściu w zakładkę Pogoda. Dobrze, gdyby producent poprawił te usterki, bo sama aplikacja jest bardzo dobrym merytorycznie materiałem do promocji enoturystyki w Małopolsce.

Czytaj więcej

Zygmunt Skibicki: Nalewki, kordiały, likiery oraz inne domowe spirytualia

Taka książka nie powinna się ukazać, bez redakcji, bez korekty, pełna błędów stylistycznych, interpunkcyjnych i merytorycznych. Autor słabo sobie radzi z konstruowaniem zdań, z nonszalacją podszedł do literatury tematu, z ignorancją do interesującej go problematyki. Zdania w książce się urywają, orzeczenia powtarzają, a merytorycznie możemy się np. dowiedzieć, że wódka ma 30% a spirytus 45%. Mylą mu się daty i ludzie. Same przepisy na nalewki są… lepsze i gorsze. Niektóre przepisane z innych źródeł, niektóre własne. Niektóre poprzedza historyczny wstęp, który bywa, że niewiele ma z prawdą wspólnego. Przy takiej liczbie dobrych książek o nalewkach jakie są na rynku, tą wyróżnia wyjątkowe niechlujstwo. Na czwartej stronie okładki możemy wyczytać, że autor „wysoko ceni życie na wąskiej, wyboistej, stromej i krętej ścieżce”. Cokolwiek to nie znaczy, ty Czytelniku trzymaj się od tej ścieżki z daleka, gdyż wiedzie na manowce.

Davide Terziotti, Vittorio d’Alberto: Gin

Elegancko, nowocześnie wydana książka w pięknymi zdjęciami. Włoscy autorzy, więc Italia jest tu przesadnie wyeksponowana. Najlepszy jałowiec rośnie w Toskanii, a trunki jałowcowe doskonalono już w 1000 roku w Salerno. „Pierwszy destylowany alkohol z jałowca wyprodukowano prawdopodobnie we Włoszech” – twierdzą autorzy, co pewnie zdziwi czytelników w Holandii. Nie ma w tym jednak nic złego, że każda pliszka swój ogonek chwali. Na zamku w Starej Lubowli zrekonstruowano średniowieczną drewnianą destylarnię i tam można wyczytać, że pierwszy jałowcowy alkohol powstał u podnóża Tatr i była to borovička, a nie jakiś gin, genever czy giniepro.

Czytaj więcej

Koktajle z ginem

Ponad 50 wariacji przedstawiających koktajle na bazie ginu, od najbardziej klasycznych (Dry Martini, Bronx, White Lady, Paradise, Orange Blossom) po egzotykę, czyli m.in. gin z dodatkiem soków z tropikalnych owoców. Jałowcowy trunek świetnie nadaje się do mocnych koktajli – jak Knockout czy Eartquake, a także chłodzących typu Breeze czy Fizz. Przepisy rozpisano na porcje, podano informacje na temat rodzajów wykorzystywanych szklanek i kieliszków, dekorowania drinków etc., całość uzupełniają ilustracje. Książka wydana w małym, kieszonkowym formacie.

Collins Little Books – Gin

Mała książeczka, kieszonkowy format, w tej serii Dominic Roskrow wydał też książkę o whisky. Krótkie wprowadzenie w świat ginu i innych alkoholi, w których jałowiec stanowi dominantę. Dalej autor omawia głównie giny stylu London dry – około sto marek, topowych i niszowych. Przede wszystkim angielskie i szkockie, ale trafiają się też z innych stron świata – Niemiec, Francji, Irlandii, USA, Belgii, Holandii, nawet z RPA czy Japonii. Polski nie ma, choć na korzyść ginu Lubuski przemawia zarówno jego wieloletnia obecność na rynku, jak i liczba sprzedawanych każdego roku butelek. Być może trzeba Dominikowi sprezentować butelkę Lubuskiego, gdy kolejny raz odwiedzi Polskę, może w następnym wydaniu książeczki znajdzie miejsce i dla nas.

Czytaj więcej

Amy Stewart: The Drunken Botanist

Autorka opisuje botaniki, roślinne składniki alkoholi – począwszy od kadzi zaciernej, czyli te, które można przedestylować, przez macerację, po kieliszek, czyli koktajle i ich organiczne dekoracje. Przestrzega przy tym domorosłych bimbrowników i nalewkarzy, że w roślinach są potężne substancje chemiczne, można wydestylować sobie śmiertelną truciznę lub psychodeliczny narkotyk. Amy Stewart cytuje ekscentrycznego gorzelnika z Alzacji, który twierdzi, że destyluje u siebie wszystko, za wyjątkiem teściowej. To prawda, wydestylować można niemal wszystko, teściową można na początek. Ale warto to robić z głową, by nie zaszkodzić sobie i innym.
Znakomita książka, przeplatają się na jej łamach historia roślin i historia alkoholi, czy szerzej – używek. Autorka opisuje aromaty, smaki, ale też właściwości chemiczne, w tym te psychoaktywne. Opisuje alkohole z całego świata i ludzi, którzy je tworzą, ale także botaników, którym zawdzięczamy wiedzę o poszczególnych roślinach.

Czytaj więcej

The Book of Gin

Najlepsza książka jaka powstała o ginie, traktująca jałowcowy trunek bardzo szeroko, nie tylko jako popularny alkoholowy składnik koktajli. Richard Barnett jest historykiem, więc książka ma charakter znacznie bardziej historyczny niż współczesny, ale jakiż tu jest bogaty wybór źródeł, ile nie znanych wcześniej dokumentów, ile odniesień literackich, a i starych receptur. Richard Barnett pisze o czasach, kiedy trunki jałowcowe traktowane były jako lekarstwo, potem opisuje błyskawiczną karierę koktajli, zwłaszcza po wynalezieniu toniku i napojów gazowanych, opisuje współczesny renesans i zróżnicowanie ginów z małych destylarni. Przedstawia botaniki, sposoby maceracji, destylacji, ale przede wszystkim opisuje kulturowe i społeczne znaczenie ginu, także jego mniej chlubne okresy, czyli czas tzw. „gin craze”, kiedy tani i podłej jakości gin był przyczyną wielu zatruć i powodem plagi pijaństwa. Przypomina wspaniałe wiktoriańskie bary – Gin Palaces i bary amerykańskie, które dyktowały koktajlowe mody.

Czytaj więcej

Nowe wydanie książki o marce Baczewski

Drugie wydanie książki o historii marki Baczewski – rodziny, zakładu i alkoholi. Dawna lwowska tradycja, mimo śmierci niemal całej rodziny podczas II wojny światowej, na szczęście jest kontynuowana. Dzisiejsza marka, to połączenie dwóch przedwojennych tradycji gorzelniczych – rodu Baczewskich i Gesslerów i choć zakład produkcyjny jest w Austrii, to receptury w dużym stopniu są stare, odnajdziemy w nich dawne smaki C.K. Monarchii.

Nowe wydanie jest grubsze o 40 stron. Wprowadzono niewielkie zmiany redakcyjne, nieco rozbudowano informacje, ale przede wszystkim zaprezentowano znacznie więcej archiwalnych zdjęć. Wydana po polsku i angielsku książka jest przede wszystkim albumem, przypominającym nie tylko historię samej marki, ale także klimat przedwojennych rautów i restauracji.

Między wódką a zakąską

Książka, będąca hołdem dla polskiej wódki. Kolejnym w ostatnich latach i w pełni zasłużonym. O wódce trzeba pisać, żeby obalać mity i stereotypy, związane zarówno z pijaństwem, jak i z kulturą konsumpcji. „Ta książka powstał z niezgody!” – anonsują autorzy. Niezgody na to, że każda czysta wódka smakuje tak samo, że najlepiej ją zmrozić, wypić haustem, pod śledzika, grzybki lub ogórka. Można pić na różne sposoby (autorzy zestawili wódkę Belvedere z ogórkiem świeżo ukiszonym), ale najlepiej wyborów dokonywać świadomie.

Czytaj więcej

Jim Murray’s Whisky Bible 2018

Wybory whisky roku Jima Murraya nie są tak zaskakujące jak to w poprzednich latach bywało – bourbon Colonel E.H Taylor to solidna marka, podobnie jak irlandzka pot still whiskey Redbreast czy szkocka Glen Grant. Oczywiście, każdy miłośnik whisky będzie zadawał sobie pytanie, czy naprawdę nie ma lepszych od tych, które wskazał Murray? Ależ oczywiście, są. Jest ich wiele. Bo każda zrobiona zgodnie ze sztuką whisky może być tą najlepszą, jeżeli nam smakuje. Dlaczego akurat Glen Grant 18YO, a nie 21YO? Książka tego nie wyjaśnia, choć każda ocena rozbita jest na mniejsze noty składowe, jak aromat, smak, finisz… Murray nie toleruje barwienia whisky, o czym znów przypomina we wstępie do Biblii, ale za najlepszą szkocką whisky blended bez podania wieku uznaje Ballantine’s Finest, który jest barwiony, i którego niewielu koneserów nazwie najlepszym nawet w jego kategorii. Najlepszą japońską whisky roku została Nikka Coffey. Na pewno polski importer będzie szczęśliwy, ale czy choćby w tej japońskiej destylarni nie znaleźlibyśmy lepszej whisky, choćby Nikka Pure Malt 21YO? Oczywiście, nie ma sensu podejmowanie dyskusji z Murrayem, bo de gustibus non est disputandum. To już piętnaste wydanie Biblii i mam na półce wszystkie, zaczynając od 2004 roku, co świadczy o tym, że nawet jeśli się nie zgadzam, to jednak jest to książka, którą trzeba mieć. To przewodnik po świecie whisky na każdy kolejny rok. Nikt nie ocenia co roku tylu whisky, co Murray. W tym wydaniu jest coś około 4600 whisky, w tym 1900 szkockich single malts, 350 szkockich blendów, 750 whiskey amerykańskich itd. 1201 whisky Murray ocenił po raz pierwszy. Na okładce książki wygląda jak Mark Hamill w nowej części „Star Wars”, czyli jak facet w ciągu alkoholowym z otłuszczoną wątrobą. Własnym zdrowiem Murray płaci za te 1201 nowych ocen, ale znam wielu, którzy płacą wyższą cenę za miłość do alkoholu i umrą w niesławie, Murray zaś na zawsze zapisał się w dziejach whisky. Mam takie wyobrażenie, zwłaszcza gdy odwiedzam destylarnie mniej znane, stawiające pierwsze kroki, że Biblia Murraya przyczynia się do większej staranności producentów i większej uczciwości sprzedawców. Ta książka naprawdę przez 15 lat zrobiła bardzo dużo dobrego dla świata whisky. A Murray rósł wraz z rynkiem.

Czytaj więcej

Pijak

Jedna z klasycznych książek o upadku człowieka nadużywającego alkoholu. Jej bohater, Erwin Sommer, był dobrze prosperującym kupcem. Pewnego dnia jednak interesy zaczęły iść coraz gorzej, jednocześnie psuć się zaczęły relacje z żoną i, jak to często bywa, nieszczęśnik zaczął zaglądać do kieliszka.

Czytaj więcej

Dominic Roskrow: Whisky

W serii „Whisky Collins Little Books” wydawnictwa HarperCollins ukazały się dwie książki Dominica Roskrow – o whisky i o ginie. O tej drugiej napiszę następnym razem. Seria narzuca lakoniczny styl, są to książeczki dla początkujących, chociaż na dobrą sprawę, są one dla nikogo. Kieszonkowy format sprawia, że dobrze nadają się by je umieścić w koszu prezentowym obok czekoladek i flaszki whisky, nie szukajmy tu jednak wiedzy.

Czytaj więcej

Malt Whisky Yearbook 2018

„Malt Whisky Yearbook” co roku przynosi dane statystyczne dotyczące produkcji i sprzedaży whisky na świecie, opisy destylarni na wszystkich kontynentach, opis niezależnych bottlerów, a także artykuły o trendach w branży whisky. Rekomenduje sklepy z whisky (z Polski – tak jak w poprzednich latach – jest to sieć sklepów Ballantine’s). Wciąż w roczniku nie ma ani jednej polskiej destylarni i ani jednej polskiej whisky, choć w ostatnich latach byliśmy świadkami kilku debiutów w kategorii single malt (Kozuba, Piasecki, Wolf), że o blended nie wspomnę.

Czytaj więcej

Irlandzka whiskey

W kolejnej książce, mimo że o alkoholu, autor udowadnia, że nieobce mu są meandry przewodnika z prawdziwego zdarzenia po kraju, który jak okazuje się na kolejnych kartach, jest nam bardzo bliski. Z czasem określenie „kocham Cię jak Irlandię” nabiera bardzo pozytywnej konotacji. Zaczyna się leniwie i niewinnie, dowiadujemy się kwestii historycznych, ciekawostek przyrodniczo-geologicznych, główna bohaterka, nadal w cieniu, nabiera swojej mocy. Gdzieś między wzgórzami, rozpadlinami, zamkami czy browarami, powoli dochodzi do głosu coraz większe skupienie się na irlandzkiej wodzie życia. Nie przeszkadza to jednak zaintrygować nas, czytelników, takimi ciekawostkami jaj: muzeum masła, etymologią słowa limeryk czy gdzie możemy dotrzeć, korzystając z Grobli Olbrzymów. Są to małe smaczki, a właściwie przedsmaki tego, co nas czeka. Wszak nie samym zwiedzaniem człowiek żyje i warto od czasu do czasu zwilżyć usta.
Choć wiemy, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że była pierwsza niż szkocka, a na pewno, co potwierdzają liczne książki sprzed wieków, uważana za „tę lepszą”, dowiadujemy się, czego jest symbolem, jak bardzo jej istnienie zależy też od istnienia całego kraju. Książka skrzy się od anegdot związanych nie tyle z poszczególnymi destylarniami, ale też z otoczeniem, zachowaniem, językiem. Jeśli pryzmat whiskey irlandzkiej to Irlandia w pigułce, to pisanie o niej, to pisanie o Irlandii. Tak po przyjacielsku, bez fanfaronady. Żeby tylko o whiskey! Jest rozdział poświęcony poitin, jest o kremach kawowych, nie zapominając o miodzie pitnym; a nawet gdzieniegdzie można się coś niecoś dowiedzieć i o piwach.
Książka gwarna jak niejeden irlandzki pub, a jednocześnie bardzo wnikliwa i nad wyraz trzeźwa – na wycieczkę po Irlandii pozycja obowiązkowa.

The Russian Vodka Monopoly

Niewielka rozprawa angielskiego autora, Arthura Sherwella, wydana oryginalnie w 1915 roku, po zastąpieniu monopolu na sprzedaż alkoholi w Rosji prohibicją, analizuje okres, kiedy ten monopol obowiązywał. W 1863 roku car Aleksander III wprowadził system licencjonowania zezwoleń na produkcję i sprzedaż alkoholu, a w 1894 roku ostatecznie wprowadzono państwowy monopol. Powodem ustanowienia monopolu bynajmniej nie były tylko kwestie finansowe, podatki z branży alkoholowej i wcześniej skutecznie subsydiowały carskie imperium. Monopol miał chronić rosyjskiego konsumenta przed ogromnym rynkiem bardzo niskiej jakości alkoholu, którego efektem były liczne śmiertelne zatrucia. Tak to przynajmniej oficjalnie przedstawiano. Co ciekawe, oficjalne statystyki dotyczące spożycia alkoholu per capita w Rosji w połowie XIX wieku były stosunkowo niskie, więcej wypijał statystyczny obywatel: Belgii, Francji, Niemiec, Holandii, Austrii, Wielkiej Brytanii czy USA. Natomiast wskaźnik zatruć był bardzo wysoki. Nie tylko jednak z powodu złej jakości oferowanego spirytusu, jak wskazuje Arthur Sherwell, skutkiem zatruć – często śmiertelnych – był też sposób picia Rosjanina, od święta, ale za to do upadłego.

Czytaj więcej

Nowy Jork zbuntowany – miasto w czasach prohibicji, jazzu i gangsterów

Ciekawie opowiedziane i świetnie zilustrowane, autorka pokazuje Nowy Jork lat 20. i 30. Miasto rozbawione, roztańczone, a jednocześnie pełne kontrastów. Slumsy pełne przybyłej z Europy biedoty i bogate dzielnice, gdzie wydaje się w jeden wieczór na przyjemności więcej, niż biedak przez miesiąc zarabia na utrzymanie rodziny. Rosną drapacze chmur, rośnie też obszar nędzy. W barach Czarni grają jazz, choć Murzyni wciąż są segregowani. Ale na wszystkie inne problemy przeludnionego Nowego Jorku nakłada się nowy problem, kto wie czy nie poważniejszy niż napływ biedoty z Irlandii czy Włoch. To wprowadzona z dniem 28 października 1919 roku prohibicja, zakaz sprzedaży i konsumowania alkoholu, który doprowadzi do wzrostu przestępczości i – paradoksalnie – wzrostu spożycia trunków, tyle, że z nielegalnego źródła.

Czytaj więcej

101 Gins To Try Before You Die

Rynek anglojęzyczny uwielbia takie książki – 101 niezbędnych do życia drobiazgów: 101 serów, których trzeba spróbować, 101 seriali, które trzeba obejrzeć, 101 widoków, którymi trzeba się nasycić, a potem można już spokojnie umrzeć. Ze 101 ginów, które rekomenduje Ian Buxton piłem prawie wszystkie, plus ponad 500 innych, ale na tamten świat bynajmniej się z tego powodu nie wybieram. Sama książka ma swoje plusy i minusy, te drugie wynikają głównie z samej koncepcji tego typu przewodników. Wprowadzenie poświęcone historii, produkcji czy konsumpcji ginu, to zaledwie kilkanaście stron. Potem jest już prezentacja marek, każdej poświęcono po dwie strony, niezależnie od ich historii czy rynkowej pozycji. Trzeba jednak przyznać, że autor bardzo rzetelnie przedstawia marki – zarówno sam gin, jak i jego producenta. To bardzo duży atut tej książki. Oczywiście, jest tu ogromna nadreprezentacja ginów z Wielkiej Brytanii i USA. O ile nie dziwi brak ginu Lubuski, to pominięcie najlepiej sprzedawanego na świecie ginu San Miguel już trudniej wytłumaczyć. Anglosasi mają swoje zasługi dla ginu, stworzyli styl London Dry, ale historycznie trunek pochodzi z terenów dzisiejszej Holandii i Belgii, czołowym europejskim konsumentem jest Hiszpania, a światowym… Filipiny. Pisząc o ginie warto zatem pamiętać, że Commonwealth i USA to jeszcze nie cały świat.

Gin. A Global History

Książka niewielkich rozmiarów, wydana w popularnej serii, skromnie ilustrowana, ale opisująca wszystko co trzeba – historię, teraźniejszość i trendy. Można mieć zastrzeżenia, że autorka – Lesley Jacobs Solmonson – powtarza rzeczy znane, ale robi to ciekawie i bez zadęcia. Nie jest to książka tak orzeźwiająca jak „Gin. The Manual” Dave’a Brooma, jest dobra i staroświecka jak Old Tom Gin.

Czytaj więcej

Prawo propinacji w dawnej Polsce

Pierwsze od ponad stu lat wznowienie krótkiej rozprawy historycznej Michała Bobrzyńskiego (autora m.in. „Dziejów Polski w zarysie”, w okresie rozbiorów galicyjskiego posła i ministra w austriackim rządzie, współtwórcy pierwszej konstytucji w II RP). Oryginalnie praca została opublikowana w Krakowie w 1888 roku pod tytułem „Prawo propinacji w dawnej Polsce” i pod tym tytułem znana jest wszystkim, którzy interesują się historią alkoholu w Polsce. Współczesny wydawca nie tylko zmienił tytuł (choć pierwotny najlepiej opisuje zakres zagadnienia, słowo propinacja jednak wielu czytelnikom zapewne niewiele mówi), ale też uwspółcześnił język i pisownię, opatrzył tekst dodatkowymi przypisami. Zredagowane jest to jednak dość niechlujnie, a zasady stawiania przecinków redaktorce i korektorce najwyraźniej są zupełnie obce.

Czytaj więcej