Alkoholowe dzieje Polski – czasy rozbiorów i powstań

„Alkoholowe dzieje Polski” Jerzego Besali to książka bardziej o obyczajach Polaków, niż o alkoholu. Pełna relacji pamiętnikarskich i kronikarskich, ale też anegdot. Drugi tom, przedstawiający Polskę pod zaborami, w znacznie większym stopniu niż pierwszy opiera się na materiale źródłowym, niż na spekulacjach autora. podobnie jednak jak pierwszy, tak i ten, pisany jest w luźnym stylu publicystycznym, w myśl zasady – najważniejsze, żeby nie zanudzić czytelnika.

Czytaj więcej

Grappa i zapach alpejskich ziół

Julian K. Hombek jest pasjonatą-amatorem, napisał wcześniej książkę o winie, armaniaku i kalwadosie. Teraz zmierzył się z tradycyjnym mocnym trunkiem północy Włoch. Ciekawym pomysłem było połączenie grappy z czymś na kształt zielnika, autor opisuje bowiem zioła występujące w Alpach, którym poświęca mniej więcej połowę objętości swojej książki. Tylko część z tych ziół (m.in.: ruta, jałowiec, macierzanka, goryczka, rumianek) znajduje zastosowanie w formie nalewów z grappą (grappa erbe – grappa ziołowa, infuzjowana, obecnie poza kilkoma wyjątkami przepisy nie zezwalają już na używanie słowa grappa na butelce takich alkoholi). Wszystkie jednak mogą znaleźć zastosowanie w likiernictwie, we włoskich: amaro, fernetach, bitterach czy aperitivo.

Czytaj więcej

100 nalewek dla zdrowia i smaku

Książeczka ukazała się w serii tanich poradników, oferowanych w oddziałach Poczty Polskiej, przygotowanych przez Wydawnictwo Duszpasterstwa Rolników i firmę Eko Media, prowadzoną przez jednego z autorów książeczki. Wydanie zgrzebne, korekta kulawa, ale przepisy na sto nalewek są dobrze dopracowane, zawierają nie tylko skład, sposób i czas przygotowania, lecz także dawkowanie i zastosowanie, o ile są to nalewki traktowane przez autorów jako zdrowotne, a nie smakowe. W świetle obowiązującej ustawy o wychowaniu w trzeźwości mówienie o zdrowotności nalewek to czyn zabroniony, powinno się podkreślać szkodliwość alkoholu. Ustawa powstała w stanie wojennym i wciąż obowiązuje, cóż jednak gdy w poprzek ustawie mamy wielowiekową mądrość, klasztorne receptury i szlacheckie tradycje wyrobu domowych trunków. Zebrane receptury poprzedza dobrze napisane wprowadzenie, autorzy zwracają uwagę na dobór owoców i ziół, ich zbiór i źródło pochodzenia, bo pryskane środkami grzybobójczymi składniki na pewno nie dadzą „zdrowotnego” efektu naszego nalewu, a zgniłe śliwki-robaczywki po zalaniu spirytusem nie nabiorą świeżego aromatu. Przepisy są nie tylko autorskie, ale też zebrane od innych nalewkarzy, w większości są to klasyczne receptury o długiej tradycji i sprawdzonym zastosowaniu.

Kraina wina i miodu

Ze środków samorządowych województwa lubuskiego sfinansowano najnowszą mapę turystyczną regionu, z zaznaczeniem i omówieniem najważniejszych winnic i pasiek, a także muzeów i skansenów. Na samej mapie, o wygodnej skali 1:200 tys. zaznaczono także m.in.: hotele i gospodarstwa agroturystyczne, produkty regionalne, restauracje. Na odwrocie mapy omówione są wszystkie obiekty na Lubuskim Szlaku Wina i Miodu, w tym 39 winnic i 6 gospodarstw pszczelarskich. Omówiono też lubuskie imprezy kulturalne i produkty tradycyjne. Jest też kalendarium cyklicznych imprez kulturalnych. Publikacja jest bezpłatna.

Nalewki, likiery, wina. Poradnik dla początkujących

Klasyczne przepisy, znane od lat w literaturze nalewkarskiej, często pozbawione jakiegokolwiek autorstwa, tyle razy były powtarzane. Do tego krótki, ale ciekawie napisany poradnik nalewkowicza ze zbiorem ciekawostek oraz opisem najważniejszych owoców. Rozmowy z osobami, które mają osiągnięcia w wytwarzaniu domowych alkoholi. Odrobina wiedzy z zakresu miksologii. Do tego naprawdę niezłe zdjęcia. I sporo błędów lub informacji niepełnych. Całość sprawia wrażenie zlepku różnych tekstów, pisanych przez różnych autorów, na potrzeby różnych publikacji. Brzydki gazetowy papier, broszurowa oprawa. Publikacja ukazała się w serii „SuperHobby” redakcji „Super Expressu”. Cena do jakości wypada bardzo przeciętnie.

Wiedza o winie. Tom II. Geografia wina – Stary Świat

Drugi tom podręcznika Michała Bardala i Wojciecha Gogolińskiego przedstawia winiarską mapę Starego Świata, czyli winiarskiej Europy. Większość publikowanego tu tekstu jest już znana czytelnikom zeszytów wydawanych przez „Czas Wina”, ale tu mamy całość zebraną w jeden tom i uzupełnioną. Mocną stroną tej publikacji jest omówienie krajów winiarskich, które zazwyczaj są pomijane w anglojęzycznych publikacjach – zupełnie niesłusznie. Jest osobny rozdział o winach Węgier, Czech i Słowacji, są wina słoweńskie, jest Bułgaria i Rumunia, Gruzja i Mołdawia, Chorwacja, Czarnogóra, Turcja, Albania i inne kraje bałkańskie. Do pełni szczęścia brakuje Armenii, Azerbejdżanu, Kazachstanu, Ukrainy (autorzy wspominają tylko, że Krym winiarsko przestaje istnieć, ale przecież tradycja musi przetrwać i się odrodzi), a z drugiej strony – Wielkiej Brytanii z jej coraz ciekawszymi winami. Najbardziej jednak dziwi, że nie ma Cypru (a jest np. Malta), o którym warto było napisać choćby przy Grecji, poświęcając ramkę Commandarii. Jest za to bardzo ciekawy rozdział o polskim winie. Autorzy uniknęli ocen poszczególnych win czy producentów, skoncentrowali się na historii winogradnictwa w Polsce, na najważniejszych szczepach, na rejonach upraw i – optymistycznie – nakreślili perspektywy.

Czytaj więcej

Podchmielona historia Warszawy

Piotr „Pietia” Wierzbicki znany jest jako animator kultury alternatywnej, kiedyś wydawca fanzina „QQRYQ”, właściciel wytwórni płytowej o tej samej nazwie, dziennikarz radiowy, di-dżej, ale też przewodnik warszawski, organizator niezliczonej liczby wycieczek pieszych i rowerowych po Warszawie. Część z nich poświęconych było miejscom związanym ze stołecznym piwowarstwem i taka – jak sądzę – była geneza tej książki.

Czytaj więcej

Absynt. Historia, mity i rzeczywistość

Prawdopodobnie nikt w Polsce nie wie tyle o absyncie, co Bogumił Rychlak. Sam jest autorem wielu receptur absyntów, z których dwie były produkowane we Francji w La Distillerie De Vichy – Boggy Absinthe i Żubrsinthe, ale przede wszystkim niestrudzonym badaczem historii alkoholi. Odnajduje stare, zapomniane receptury i przywraca je do życia, mieszając zioła, macerując je w alkoholu według dawnych miar i smaków. Niejeden z zapomnianych absyntów z XIX wieku został odtworzony w małym laboratorium Rychlaka. A na dokładkę jest artystą, plastykiem, wrażliwym na kolory, a przecież historia absyntu nierozerwalnie związana jest ze światem artystycznym.

Czytaj więcej

Małopolski Szlak Winny

Na szlaku winnym w Małopolsce jest obecnie 25 winnic. Promocją enoturystyki w regionie zajmuje się Gorczańska Organizacja Turystyczna, której twarzami są Paweł i Magdalena Tokarczyk, wspierani przez Wojciecha Bosaka. Zarówno szlak, jak i każdą z winnic przedstawia aplikacja wydana przez firmę 3Step. Każda winnica zaznaczona została na mobilnej mapie, wystarczy na niej kliknąć, żeby dowiedzieć się jakie wina są tam oferowane. Aplikacja proponuje też dziesięć tras turystycznych, nie tylko po winnicach, bo także po innych regionalnych atrakcjach, zarówno przyrodniczych, jak i architektonicznych, historycznych i gastronomicznych. Zebrane tu tekst są niewątpliwie mocną stroną aplikacji. Całość sprawia jednak wrażenie nieukończonej – choć została wydana w 2016 roku. W zakładce Katalog winorośli producent zapomniał dodać zdjęcia odmian riesling i chardonnay, podobnie w zakładce Winnice brakuje części zdjęć. W zakładce Wydarzenia przydałaby się historia wydarzeń. Próba przejścia od wydarzenia do mapy (poprzez służącą temu ikonę) powoduje, że aplikacja zostaje zatrzymana. To samo po wejściu w zakładkę Pogoda. Dobrze, gdyby producent poprawił te usterki, bo sama aplikacja jest bardzo dobrym merytorycznie materiałem do promocji enoturystyki w Małopolsce.

Czytaj więcej

Zygmunt Skibicki: Nalewki, kordiały, likiery oraz inne domowe spirytualia

Taka książka nie powinna się ukazać, bez redakcji, bez korekty, pełna błędów stylistycznych, interpunkcyjnych i merytorycznych. Autor słabo sobie radzi z konstruowaniem zdań, z nonszalacją podszedł do literatury tematu, z ignorancją do interesującej go problematyki. Zdania w książce się urywają, orzeczenia powtarzają, a merytorycznie możemy się np. dowiedzieć, że wódka ma 30% a spirytus 45%. Mylą mu się daty i ludzie. Same przepisy na nalewki są… lepsze i gorsze. Niektóre przepisane z innych źródeł, niektóre własne. Niektóre poprzedza historyczny wstęp, który bywa, że niewiele ma z prawdą wspólnego. Przy takiej liczbie dobrych książek o nalewkach jakie są na rynku, tą wyróżnia wyjątkowe niechlujstwo. Na czwartej stronie okładki możemy wyczytać, że autor „wysoko ceni życie na wąskiej, wyboistej, stromej i krętej ścieżce”. Cokolwiek to nie znaczy, ty Czytelniku trzymaj się od tej ścieżki z daleka, gdyż wiedzie na manowce.

Davide Terziotti, Vittorio d’Alberto: Gin

Elegancko, nowocześnie wydana książka w pięknymi zdjęciami. Włoscy autorzy, więc Italia jest tu przesadnie wyeksponowana. Najlepszy jałowiec rośnie w Toskanii, a trunki jałowcowe doskonalono już w 1000 roku w Salerno. „Pierwszy destylowany alkohol z jałowca wyprodukowano prawdopodobnie we Włoszech” – twierdzą autorzy, co pewnie zdziwi czytelników w Holandii. Nie ma w tym jednak nic złego, że każda pliszka swój ogonek chwali. Na zamku w Starej Lubowli zrekonstruowano średniowieczną drewnianą destylarnię i tam można wyczytać, że pierwszy jałowcowy alkohol powstał u podnóża Tatr i była to borovička, a nie jakiś gin, genever czy giniepro.

Czytaj więcej

Koktajle z ginem

Ponad 50 wariacji przedstawiających koktajle na bazie ginu, od najbardziej klasycznych (Dry Martini, Bronx, White Lady, Paradise, Orange Blossom) po egzotykę, czyli m.in. gin z dodatkiem soków z tropikalnych owoców. Jałowcowy trunek świetnie nadaje się do mocnych koktajli – jak Knockout czy Eartquake, a także chłodzących typu Breeze czy Fizz. Przepisy rozpisano na porcje, podano informacje na temat rodzajów wykorzystywanych szklanek i kieliszków, dekorowania drinków etc., całość uzupełniają ilustracje. Książka wydana w małym, kieszonkowym formacie.

Collins Little Books – Gin

Mała książeczka, kieszonkowy format, w tej serii Dominic Roskrow wydał też książkę o whisky. Krótkie wprowadzenie w świat ginu i innych alkoholi, w których jałowiec stanowi dominantę. Dalej autor omawia głównie giny stylu London dry – około sto marek, topowych i niszowych. Przede wszystkim angielskie i szkockie, ale trafiają się też z innych stron świata – Niemiec, Francji, Irlandii, USA, Belgii, Holandii, nawet z RPA czy Japonii. Polski nie ma, choć na korzyść ginu Lubuski przemawia zarówno jego wieloletnia obecność na rynku, jak i liczba sprzedawanych każdego roku butelek. Być może trzeba Dominikowi sprezentować butelkę Lubuskiego, gdy kolejny raz odwiedzi Polskę, może w następnym wydaniu książeczki znajdzie miejsce i dla nas.

Czytaj więcej

Amy Stewart: The Drunken Botanist

Autorka opisuje botaniki, roślinne składniki alkoholi – począwszy od kadzi zaciernej, czyli te, które można przedestylować, przez macerację, po kieliszek, czyli koktajle i ich organiczne dekoracje. Przestrzega przy tym domorosłych bimbrowników i nalewkarzy, że w roślinach są potężne substancje chemiczne, można wydestylować sobie śmiertelną truciznę lub psychodeliczny narkotyk. Amy Stewart cytuje ekscentrycznego gorzelnika z Alzacji, który twierdzi, że destyluje u siebie wszystko, za wyjątkiem teściowej. To prawda, wydestylować można niemal wszystko, teściową można na początek. Ale warto to robić z głową, by nie zaszkodzić sobie i innym.
Znakomita książka, przeplatają się na jej łamach historia roślin i historia alkoholi, czy szerzej – używek. Autorka opisuje aromaty, smaki, ale też właściwości chemiczne, w tym te psychoaktywne. Opisuje alkohole z całego świata i ludzi, którzy je tworzą, ale także botaników, którym zawdzięczamy wiedzę o poszczególnych roślinach.

Czytaj więcej

The Book of Gin

Najlepsza książka jaka powstała o ginie, traktująca jałowcowy trunek bardzo szeroko, nie tylko jako popularny alkoholowy składnik koktajli. Richard Barnett jest historykiem, więc książka ma charakter znacznie bardziej historyczny niż współczesny, ale jakiż tu jest bogaty wybór źródeł, ile nie znanych wcześniej dokumentów, ile odniesień literackich, a i starych receptur. Richard Barnett pisze o czasach, kiedy trunki jałowcowe traktowane były jako lekarstwo, potem opisuje błyskawiczną karierę koktajli, zwłaszcza po wynalezieniu toniku i napojów gazowanych, opisuje współczesny renesans i zróżnicowanie ginów z małych destylarni. Przedstawia botaniki, sposoby maceracji, destylacji, ale przede wszystkim opisuje kulturowe i społeczne znaczenie ginu, także jego mniej chlubne okresy, czyli czas tzw. „gin craze”, kiedy tani i podłej jakości gin był przyczyną wielu zatruć i powodem plagi pijaństwa. Przypomina wspaniałe wiktoriańskie bary – Gin Palaces i bary amerykańskie, które dyktowały koktajlowe mody.

Czytaj więcej

Nowe wydanie książki o marce Baczewski

Drugie wydanie książki o historii marki Baczewski – rodziny, zakładu i alkoholi. Dawna lwowska tradycja, mimo śmierci niemal całej rodziny podczas II wojny światowej, na szczęście jest kontynuowana. Dzisiejsza marka, to połączenie dwóch przedwojennych tradycji gorzelniczych – rodu Baczewskich i Gesslerów i choć zakład produkcyjny jest w Austrii, to receptury w dużym stopniu są stare, odnajdziemy w nich dawne smaki C.K. Monarchii.

Nowe wydanie jest grubsze o 40 stron. Wprowadzono niewielkie zmiany redakcyjne, nieco rozbudowano informacje, ale przede wszystkim zaprezentowano znacznie więcej archiwalnych zdjęć. Wydana po polsku i angielsku książka jest przede wszystkim albumem, przypominającym nie tylko historię samej marki, ale także klimat przedwojennych rautów i restauracji.

Między wódką a zakąską

Książka, będąca hołdem dla polskiej wódki. Kolejnym w ostatnich latach i w pełni zasłużonym. O wódce trzeba pisać, żeby obalać mity i stereotypy, związane zarówno z pijaństwem, jak i z kulturą konsumpcji. „Ta książka powstał z niezgody!” – anonsują autorzy. Niezgody na to, że każda czysta wódka smakuje tak samo, że najlepiej ją zmrozić, wypić haustem, pod śledzika, grzybki lub ogórka. Można pić na różne sposoby (autorzy zestawili wódkę Belvedere z ogórkiem świeżo ukiszonym), ale najlepiej wyborów dokonywać świadomie.

Czytaj więcej

Jim Murray’s Whisky Bible 2018

Wybory whisky roku Jima Murraya nie są tak zaskakujące jak to w poprzednich latach bywało – bourbon Colonel E.H Taylor to solidna marka, podobnie jak irlandzka pot still whiskey Redbreast czy szkocka Glen Grant. Oczywiście, każdy miłośnik whisky będzie zadawał sobie pytanie, czy naprawdę nie ma lepszych od tych, które wskazał Murray? Ależ oczywiście, są. Jest ich wiele. Bo każda zrobiona zgodnie ze sztuką whisky może być tą najlepszą, jeżeli nam smakuje. Dlaczego akurat Glen Grant 18YO, a nie 21YO? Książka tego nie wyjaśnia, choć każda ocena rozbita jest na mniejsze noty składowe, jak aromat, smak, finisz… Murray nie toleruje barwienia whisky, o czym znów przypomina we wstępie do Biblii, ale za najlepszą szkocką whisky blended bez podania wieku uznaje Ballantine’s Finest, który jest barwiony, i którego niewielu koneserów nazwie najlepszym nawet w jego kategorii. Najlepszą japońską whisky roku została Nikka Coffey. Na pewno polski importer będzie szczęśliwy, ale czy choćby w tej japońskiej destylarni nie znaleźlibyśmy lepszej whisky, choćby Nikka Pure Malt 21YO? Oczywiście, nie ma sensu podejmowanie dyskusji z Murrayem, bo de gustibus non est disputandum. To już piętnaste wydanie Biblii i mam na półce wszystkie, zaczynając od 2004 roku, co świadczy o tym, że nawet jeśli się nie zgadzam, to jednak jest to książka, którą trzeba mieć. To przewodnik po świecie whisky na każdy kolejny rok. Nikt nie ocenia co roku tylu whisky, co Murray. W tym wydaniu jest coś około 4600 whisky, w tym 1900 szkockich single malts, 350 szkockich blendów, 750 whiskey amerykańskich itd. 1201 whisky Murray ocenił po raz pierwszy. Na okładce książki wygląda jak Mark Hamill w nowej części „Star Wars”, czyli jak facet w ciągu alkoholowym z otłuszczoną wątrobą. Własnym zdrowiem Murray płaci za te 1201 nowych ocen, ale znam wielu, którzy płacą wyższą cenę za miłość do alkoholu i umrą w niesławie, Murray zaś na zawsze zapisał się w dziejach whisky. Mam takie wyobrażenie, zwłaszcza gdy odwiedzam destylarnie mniej znane, stawiające pierwsze kroki, że Biblia Murraya przyczynia się do większej staranności producentów i większej uczciwości sprzedawców. Ta książka naprawdę przez 15 lat zrobiła bardzo dużo dobrego dla świata whisky. A Murray rósł wraz z rynkiem.

Czytaj więcej