Pijak

Jedna z klasycznych książek o upadku człowieka nadużywającego alkoholu. Jej bohater, Erwin Sommer, był dobrze prosperującym kupcem. Pewnego dnia jednak interesy zaczęły iść coraz gorzej, jednocześnie psuć się zaczęły relacje z żoną i, jak to często bywa, nieszczęśnik zaczął zaglądać do kieliszka.

Czytaj więcej

Dominic Roskrow: Whisky

W serii „Whisky Collins Little Books” wydawnictwa HarperCollins ukazały się dwie książki Dominica Roskrow – o whisky i o ginie. O tej drugiej napiszę następnym razem. Seria narzuca lakoniczny styl, są to książeczki dla początkujących, chociaż na dobrą sprawę, są one dla nikogo. Kieszonkowy format sprawia, że dobrze nadają się by je umieścić w koszu prezentowym obok czekoladek i flaszki whisky, nie szukajmy tu jednak wiedzy.

Czytaj więcej

Malt Whisky Yearbook 2018

„Malt Whisky Yearbook” co roku przynosi dane statystyczne dotyczące produkcji i sprzedaży whisky na świecie, opisy destylarni na wszystkich kontynentach, opis niezależnych bottlerów, a także artykuły o trendach w branży whisky. Rekomenduje sklepy z whisky (z Polski – tak jak w poprzednich latach – jest to sieć sklepów Ballantine’s). Wciąż w roczniku nie ma ani jednej polskiej destylarni i ani jednej polskiej whisky, choć w ostatnich latach byliśmy świadkami kilku debiutów w kategorii single malt (Kozuba, Piasecki, Wolf), że o blended nie wspomnę.

Czytaj więcej

Irlandzka whiskey

W kolejnej książce, mimo że o alkoholu, autor udowadnia, że nieobce mu są meandry przewodnika z prawdziwego zdarzenia po kraju, który jak okazuje się na kolejnych kartach, jest nam bardzo bliski. Z czasem określenie „kocham Cię jak Irlandię” nabiera bardzo pozytywnej konotacji. Zaczyna się leniwie i niewinnie, dowiadujemy się kwestii historycznych, ciekawostek przyrodniczo-geologicznych, główna bohaterka, nadal w cieniu, nabiera swojej mocy. Gdzieś między wzgórzami, rozpadlinami, zamkami czy browarami, powoli dochodzi do głosu coraz większe skupienie się na irlandzkiej wodzie życia. Nie przeszkadza to jednak zaintrygować nas, czytelników, takimi ciekawostkami jaj: muzeum masła, etymologią słowa limeryk czy gdzie możemy dotrzeć, korzystając z Grobli Olbrzymów. Są to małe smaczki, a właściwie przedsmaki tego, co nas czeka. Wszak nie samym zwiedzaniem człowiek żyje i warto od czasu do czasu zwilżyć usta.
Choć wiemy, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że była pierwsza niż szkocka, a na pewno, co potwierdzają liczne książki sprzed wieków, uważana za „tę lepszą”, dowiadujemy się, czego jest symbolem, jak bardzo jej istnienie zależy też od istnienia całego kraju. Książka skrzy się od anegdot związanych nie tyle z poszczególnymi destylarniami, ale też z otoczeniem, zachowaniem, językiem. Jeśli pryzmat whiskey irlandzkiej to Irlandia w pigułce, to pisanie o niej, to pisanie o Irlandii. Tak po przyjacielsku, bez fanfaronady. Żeby tylko o whiskey! Jest rozdział poświęcony poitin, jest o kremach kawowych, nie zapominając o miodzie pitnym; a nawet gdzieniegdzie można się coś niecoś dowiedzieć i o piwach.
Książka gwarna jak niejeden irlandzki pub, a jednocześnie bardzo wnikliwa i nad wyraz trzeźwa – na wycieczkę po Irlandii pozycja obowiązkowa.

The Russian Vodka Monopoly

Niewielka rozprawa angielskiego autora, Arthura Sherwella, wydana oryginalnie w 1915 roku, po zastąpieniu monopolu na sprzedaż alkoholi w Rosji prohibicją, analizuje okres, kiedy ten monopol obowiązywał. W 1863 roku car Aleksander III wprowadził system licencjonowania zezwoleń na produkcję i sprzedaż alkoholu, a w 1894 roku ostatecznie wprowadzono państwowy monopol. Powodem ustanowienia monopolu bynajmniej nie były tylko kwestie finansowe, podatki z branży alkoholowej i wcześniej skutecznie subsydiowały carskie imperium. Monopol miał chronić rosyjskiego konsumenta przed ogromnym rynkiem bardzo niskiej jakości alkoholu, którego efektem były liczne śmiertelne zatrucia. Tak to przynajmniej oficjalnie przedstawiano. Co ciekawe, oficjalne statystyki dotyczące spożycia alkoholu per capita w Rosji w połowie XIX wieku były stosunkowo niskie, więcej wypijał statystyczny obywatel: Belgii, Francji, Niemiec, Holandii, Austrii, Wielkiej Brytanii czy USA. Natomiast wskaźnik zatruć był bardzo wysoki. Nie tylko jednak z powodu złej jakości oferowanego spirytusu, jak wskazuje Arthur Sherwell, skutkiem zatruć – często śmiertelnych – był też sposób picia Rosjanina, od święta, ale za to do upadłego.

Czytaj więcej

Nowy Jork zbuntowany – miasto w czasach prohibicji, jazzu i gangsterów

Ciekawie opowiedziane i świetnie zilustrowane, autorka pokazuje Nowy Jork lat 20. i 30. Miasto rozbawione, roztańczone, a jednocześnie pełne kontrastów. Slumsy pełne przybyłej z Europy biedoty i bogate dzielnice, gdzie wydaje się w jeden wieczór na przyjemności więcej, niż biedak przez miesiąc zarabia na utrzymanie rodziny. Rosną drapacze chmur, rośnie też obszar nędzy. W barach Czarni grają jazz, choć Murzyni wciąż są segregowani. Ale na wszystkie inne problemy przeludnionego Nowego Jorku nakłada się nowy problem, kto wie czy nie poważniejszy niż napływ biedoty z Irlandii czy Włoch. To wprowadzona z dniem 28 października 1919 roku prohibicja, zakaz sprzedaży i konsumowania alkoholu, który doprowadzi do wzrostu przestępczości i – paradoksalnie – wzrostu spożycia trunków, tyle, że z nielegalnego źródła.

Czytaj więcej

101 Gins To Try Before You Die

Rynek anglojęzyczny uwielbia takie książki – 101 niezbędnych do życia drobiazgów: 101 serów, których trzeba spróbować, 101 seriali, które trzeba obejrzeć, 101 widoków, którymi trzeba się nasycić, a potem można już spokojnie umrzeć. Ze 101 ginów, które rekomenduje Ian Buxton piłem prawie wszystkie, plus ponad 500 innych, ale na tamten świat bynajmniej się z tego powodu nie wybieram. Sama książka ma swoje plusy i minusy, te drugie wynikają głównie z samej koncepcji tego typu przewodników. Wprowadzenie poświęcone historii, produkcji czy konsumpcji ginu, to zaledwie kilkanaście stron. Potem jest już prezentacja marek, każdej poświęcono po dwie strony, niezależnie od ich historii czy rynkowej pozycji. Trzeba jednak przyznać, że autor bardzo rzetelnie przedstawia marki – zarówno sam gin, jak i jego producenta. To bardzo duży atut tej książki. Oczywiście, jest tu ogromna nadreprezentacja ginów z Wielkiej Brytanii i USA. O ile nie dziwi brak ginu Lubuski, to pominięcie najlepiej sprzedawanego na świecie ginu San Miguel już trudniej wytłumaczyć. Anglosasi mają swoje zasługi dla ginu, stworzyli styl London Dry, ale historycznie trunek pochodzi z terenów dzisiejszej Holandii i Belgii, czołowym europejskim konsumentem jest Hiszpania, a światowym… Filipiny. Pisząc o ginie warto zatem pamiętać, że Commonwealth i USA to jeszcze nie cały świat.

Gin. A Global History

Książka niewielkich rozmiarów, wydana w popularnej serii, skromnie ilustrowana, ale opisująca wszystko co trzeba – historię, teraźniejszość i trendy. Można mieć zastrzeżenia, że autorka – Lesley Jacobs Solmonson – powtarza rzeczy znane, ale robi to ciekawie i bez zadęcia. Nie jest to książka tak orzeźwiająca jak „Gin. The Manual” Dave’a Brooma, jest dobra i staroświecka jak Old Tom Gin.

Czytaj więcej

Prawo propinacji w dawnej Polsce

Pierwsze od ponad stu lat wznowienie krótkiej rozprawy historycznej Michała Bobrzyńskiego (autora m.in. „Dziejów Polski w zarysie”, w okresie rozbiorów galicyjskiego posła i ministra w austriackim rządzie, współtwórcy pierwszej konstytucji w II RP). Oryginalnie praca została opublikowana w Krakowie w 1888 roku pod tytułem „Prawo propinacji w dawnej Polsce” i pod tym tytułem znana jest wszystkim, którzy interesują się historią alkoholu w Polsce. Współczesny wydawca nie tylko zmienił tytuł (choć pierwotny najlepiej opisuje zakres zagadnienia, słowo propinacja jednak wielu czytelnikom zapewne niewiele mówi), ale też uwspółcześnił język i pisownię, opatrzył tekst dodatkowymi przypisami. Zredagowane jest to jednak dość niechlujnie, a zasady stawiania przecinków redaktorce i korektorce najwyraźniej są zupełnie obce.

Czytaj więcej

The Italian Wine Guide

Wydana przez Touring Club of Italy obszerna publikacja miała w języku angielskim trzy wydania. Ten sam edytor opublikował też m.in. przewodniki „The Italian Food Guide” czy bardziej niszowy – „The Italian Truffle Guide”. Książka omawia włoskie wina region po regionie, apelacja po apelacji. Daje przegląd najważniejszych szczepów, listę najwybitniejszych win według kategorii, pełen spis DOC i DOCG, przedstawia w skrócie historię i tradycję oraz technologię winifikacji, jest też fragment o grappie. W części przewodnikowej przedstawione są winne szlaki, miasta winiarskie (Cita del Vino), są też informacje o lokalnej kuchni, o tym gdzie kupować wina, ale też gdzie jeść, gdzie spać itd. Ciekawie ilustrowana, z licznymi mapami i etykietami win. Na końcu jest spis najważniejszych winiarzy oraz producentów grappy.

Janusz Mazurek: „Ochrona winorośli”

Winogradnicy mają w Polsce już dość szeroki wybór rodzimych publikacji na temat winorośli. Przypomnijmy kilka z wcześniejszych publikacji. To przede wszystkim książki Romana Myśliwca, jego znakomita „Uprawa winorośli”, a także „Winorośl w ogrodzie”, „Nowoczesna winnica” czy „Ogród winoroślowy”. Są też książki Jerzego Liska: „Amatorska uprawa winorośli”, „Winorośl pod osłonami”, „Winorośl w uprawie przydomowej i towarowej, a także Mieczysława Kaszuby „Winorośl”, po raz pierwszy wydana już w latach 70. XX wieku, kiedy nie było w Polsce ani jednej winnicy. Książka Janusza Mazurka jest jednak najpełniejszą jak dotąd monografią poświęconą ochronie winorośli. Autor jest największym w Polsce ekspertem w tej dziedzinie. Nie pisze o zakładaniu winnicy, o odmianach winorośli, lecz o jej chorobach, o pasożytach, o pielęgnacji, ochronie przed mrozem, nadmiernym deszczem czy stresem środowiskowym, o niedoborach składników pokarmowych i zaburzeniach fizjologicznych. Omawia szkodniki, bakterie, wirusy, choroby grzybowe. Pisze jak monitorować choroby winorośli oraz jak im zaradzić, jakich użyć preparatów. Opisuje historię chorób, odporność uzależnioną od szczepu czy klimatu, przypomina także o przepisach dotyczących zwalczania poszczególnych chorób i pasożytów. Zdjęcia świetnie dopełniają całości, pokazują jak wygląda choroba na pędach, liściach, owocach, jak wyglądają zniszczenia, ale także same szkodniki by można je było samemu rozróżniać. Brakuje tylko rozdziału o tak powszechnych szkodnikach na winnicach, jakimi są ptaki i porad jak się przed nimi chronić.

Czytaj więcej

Peter Mulryan: Irish Whiskey Guide

Wydanie kieszonkowe, które można zabrać do baru, poplamić, a nawet zgubić, kosztuje tyle, co kieliszek whiskey. Świetny autor, jego „The Whiskeys of Ireland” to najlepsza książka jaka powstała o irlandzkiej whiskey. Ta pozycja jest jednak po pierwsze pisana z myślą o nowicjuszach, po drugie została wydana w 2009 roku, a od tamtego czasu w świecie irish whiskey zmieniło się wszystko. Kiedy Mulryan to pisał, w Irlandii były tylko trzy destylarnie, Diageo ciągle było właścicielem Bushmillsa, dostępne były zaledwie dwie marki pot still whiskey (Redbreast i Green Spot) i nikt nie myślał o tym, że już wkrótce irlandzka będzie najszybciej rosnącą kategorią alkoholi pod względem sprzedaży, a w kraju działać będzie 30 destylarni. Z szacunkiem dla autora zakup tej publikacji zatem odradzam, bo choć tania, to jednak warta mniej niż dram whiskey.

Alkohole w obrazkach

Zespół Pop Chart Lab znany jest z tworzenia diagramów, wykresów, które prezentują: cykle, historię, powiązania biznesowe, ale też np. związki smakowe czy aromatyczne. Mają wiele plansz poświęconych alkoholom, browarom, winiarniom i regionom winiarskim, destylarniom itd. Poświęcone są miksologii, ale też geografii alkoholi czy technologii produkcji. Tablice Pop Chart Lab często spotykam w barach, w salach degustacyjnych czy w destylarniach – spełniają dobrą funkcję szkoleniową, objaśniającą, ale też często zwyczajnie ilustrującą, by zająć czymś czas podczas samotnej degustacji czy podczas oczekiwania na spotkanie.

Czytaj więcej

Josef Pischl: „Destylaty owocowe”

Znakomita książka austriackiego autora, w wyjątkowo dobrym polskim przekładzie, wzbogaconym o informacje dotyczące naszych realiów. Josef Pischl przedstawia sposoby wytwarzania najlepszych jakościowo owocowych destylatów, omawia wybór owoców, ich oczyszczanie, fermentację, destylację, oczywiście opisuje też urządzenia do destylacji i składniki przydatne w fermentacji (drożdże, enzymy etc), przedstawia wydajność poszczególnych owoców, daje receptury jak przygotować dobry alkohol z gruszek, z czarnego bzu i innych owoców. Nie ma lepszej pozycji na temat destylatów owocowych, lektura obowiązkowa, nie tylko dla tych, którzy sami destylują.

Produkcja i rynek napojów spirytusowych względem pozostałych napojów alkoholowych

Fundacja Republikańska opracowała, na zlecenie Związku Pracodawców Polski Przemysł Spirytusowy, raport dotyczący kondycji branży spirytusowej i jej otoczenia ekonomicznego, w szczególności w porównaniu z innymi napojami alkoholowymi jak piwo i wino. Autorami raportu są Rafał Momot, Dominika Mazur i Radosław Żydok. Rynek napojów alkoholowych w Polsce wart jest ok. 57 mld zł, z czego ok. 19,5 mld zł przypada na napoje spirytusowe. Wartość eksportu tych napojów to ok. 700 mln zł rocznie. Wpłaty do budżetu państwa branży spirytusowej z tytułu akcyzy i VAT to ponad 12,5 mld zł. Branża spirytusowa zatrudnia ponad 5 tys. osób oraz pośrednio – 89 tys. osób. Rocznie przetwarza ok. 750 tys. ton zbóż i 50 tys. ton ziemniaków, w istotny sposób wspierając polskie rolnictwo.

Czytaj więcej

Wina Portugalii 2017

Pięknie wydana książka, w twardej oprawie, z obwolutą. Śmiałe przedsięwzięcie edytorskie, biorąc pod uwagę wciąż niewielką popularność win portugalskich w Polsce. Ta publikacja na pewno przyczyni się do wzrostu świadomości bogactwa i różnorodności win z Douro, Tejo czy Alentejo. Czytelnik poznaje poszczególne regiony winiarskie i ich wina, butelka po butelce. Oceny pochodzą z magazynu „Wino”, pisane są przez autorów współpracujących z dwumiesięcznikiem. Przedstawiono odmiany winogron występujących w Portugalii, a że jest tu wiele szczepów lokalnych lub naturalizowanych, więc laikowi nie łatwo poruszać się po obco brzmiących nazwach, jak antão vaz, farnão pires czy vinhão. Jest krótki rozdział o portugalskich winach w polskiej kuchni – kolejny świetny pomysł na popularyzację i edukację winiarską. Są też tak przydatne elementy jak indeks winiarni i indeks importerów do Polski, wraz z ich adresami internetowymi. Przydałby się importer także przy konkretnych butelkach, no i nie ma w książce wielu portugalskich win, które są w Polsce dostępne.

Czytaj więcej

A Glass Apart Irish Single Pot Still Whiskey

Fionnán O’Connor jest zakochany w single pot still Irish whiskey, kategorii, o której wciąż mało się mówi, a która dwie dekady temu właściwie w ogóle nie funkcjonowała, jeśli nie liczyć kilku specjalistycznych edycji dostępnych niemal wyłącznie w Dublinie. Czym jest single po still whiskey? Zgodnie z przepisami taka whiskey musi być wydestylowana w alembiku, niczego więcej prawo nie określa. W praktyce jednak prawie zawsze jest to whiskey robiona z mieszanki: słodowanego i niesłodowanego jęczmienia oraz innych zbóż (zwykle kukurydzy, choć coraz częściej zamiast kukurydzy dodaje się pszenicę lub owies). Tradycja mieszania słodowanego i niesłodowanego zboża (zwykle w proporcjach 48%:48% + 4% kukurydzy) pochodzi z XIX wieku, kiedy Anglicy nałożyli podatek na słód jęczmienny. Duża część Pot Still Whiskey jest trzykrotnie destylowanych, nie ma jednak takiego wymogu. Trzykrotna destylacja daje delikatniejszy, bardziej gładki i owocowy smak, który przez lata był wyznacznikiem irlandzkiej whiskey. Dziś jednak coraz chętniej eksperymentuje się z różnymi formami fermentacji i destylacji, a producenci nie są skrępowani sztywnymi zasadami. Określenie Pot Still Whiskey nie jest zastrzeżone i spotykamy je czasami np. na whiskey amerykańskich (także Pot Still Bourbon czy Pot Still Rye Whiskey). Nie stosują go natomiast destylarnie w Szkocji. W przypadku Single Pot Still Whiskey alkohol musi pochodzić z jednej destylarni, jeżeli nie ma słowa Single na etykiecie, może to być mieszanka z kilku destylarni. „Nie jest to whiskey single malt, nie jest to blend, choć pod względem technologii produkcji najbliżej jej do single malt” – pisze Fionnán O’Connor. Smak single pot still jest ostrzejszy niż single malt – z uwagi na obecność niesłodowanego zboża – alkohol jest oleisty, aromaty skórzane, w smaku wyczujemy lukrecję.

Czytaj więcej

Kate Hopkins: 99 Drams of Whiskey

Autorka przedkłada irlandzką whiskey nad szkocką whisky, na co wskazuje sam tytuł. W dość naiwnym stylu opisuje swoje podróże (wraz z przyjaciółką, Krystą) i odkrywanie świat whisk(e)y, a przy okazji starej Europy, bo obydwie panie są zza oceanu i przed wyruszeniem w podróż raczyły się głównie Jim Beamem. Książka pisana jest trochę jak powieść, trochę jak reportaż, trochę jak poradnik. Jest to żywy styl, ale przez to chaotyczny, nie jestem też pewien, czy czytelnik jest ciekaw wszystkich och i ach narratorki. Do tego dochodzą opisy próbowanych w podróży whiskey. Przypomina mi to wydawane notatki z podróży Beaty Pawlikowskiej, z wyjątkiem przedmiotu zainteresowania, bo Pawlikowska o alkoholach akurat nie pisze. Uśmiałem się, czytając jak wielkie poruszenie wywołała u pań możliwość spróbowania new make whisky („Poczułyśmy się z Krystą jak dzieci, które zapytano, czy chcą iść do McDonald’sa…”). Z Irlandii dziewczyny lecą do Szkocji, ale wracają też na swój kontynent, żeby odwiedzić destylarnie w Kanadzie i producentów bourbona w Kentucky. Z czasem nabierają swady i ogłady, więc kolejne rozdziały czyta się lepiej, a ich wartością są sylwetki ludzi i cytaty z ich wypowiedzi. Całość jednak można złośliwie podsumować tytułem „blondynka i alembik”. Nie żebym miał coś przeciwko blondynkom, lubię je tak samo jak alembiki 🙂 Ale z pustego i Salomon nie naleje.

Classic Coctails

Autor – mistrz barmański, osoba z wielkim doświadczeniem w dziedzinie miksologii i foodpairingu – wyznaje, że nigdy nie smakowała mu czysta wódka. Oto i dobry powód, by zacząć ją mieszać. Zwłaszcza, że w tej materii można korzystać nie tylko z rad i przepisów, lecz także wykazać własną twórczą kreatywność i tworzyć nowe receptury oraz nowe wizualizacje koktajli. Stąd w książce obok klasycznych propozycji koktajli i drinków (niektórych ze stuletnią już tradycją), są także nowatorskie pomysły. Każdy z miarkowaniem, z ikoną przedstawiającą charakter drinku i użyte szkło oraz z wizualizacją gotowego napoju. Autor zachęca do zabawy w miksologię w domu – dla siebie, rodziny i przyjaciół. Nie takie to trudne, pamiętając, że metodą „budowania drinków jest budowanie, czyli wlewanie po kolei wybranych składników do kieliszka, szklanki czy innego naczynia” – jak tłumaczy Piotr Chojnowski. Jest jednak zestaw sprzętu, który będzie przydatny, nawet na potrzeby domowej zabawy. To przede wszystkim różne rodzaje szkła, które autor wyczerpująco omawia oraz shaker. Nie należy zapominać o napojach, owocach i kostkach lodu. Do bardziej skomplikowanych koktajli przydadzą się także dodatkowe urządzenia – do mieszania czy do kruszenia lodu. Autor w przejrzysty sposób porządkuje wiedzę o alkoholach, daje instrukcję jak określić moc koktajlu, a także dziesięć najważniejszych rad przed przystąpieniem do pracy. Potem pozostaje już tylko przyjemność. Można ćwiczyć razem z książką, a po nabraniu wprawy – zacząć układać własne smakowe kompozycje.