Produkcja i rynek napojów spirytusowych względem pozostałych napojów alkoholowych

Fundacja Republikańska opracowała, na zlecenie Związku Pracodawców Polski Przemysł Spirytusowy, raport dotyczący kondycji branży spirytusowej i jej otoczenia ekonomicznego, w szczególności w porównaniu z innymi napojami alkoholowymi jak piwo i wino. Autorami raportu są Rafał Momot, Dominika Mazur i Radosław Żydok. Rynek napojów alkoholowych w Polsce wart jest ok. 57 mld zł, z czego ok. 19,5 mld zł przypada na napoje spirytusowe. Wartość eksportu tych napojów to ok. 700 mln zł rocznie. Wpłaty do budżetu państwa branży spirytusowej z tytułu akcyzy i VAT to ponad 12,5 mld zł. Branża spirytusowa zatrudnia ponad 5 tys. osób oraz pośrednio – 89 tys. osób. Rocznie przetwarza ok. 750 tys. ton zbóż i 50 tys. ton ziemniaków, w istotny sposób wspierając polskie rolnictwo.

Czytaj więcej

Wina Portugalii 2017

Pięknie wydana książka, w twardej oprawie, z obwolutą. Śmiałe przedsięwzięcie edytorskie, biorąc pod uwagę wciąż niewielką popularność win portugalskich w Polsce. Ta publikacja na pewno przyczyni się do wzrostu świadomości bogactwa i różnorodności win z Douro, Tejo czy Alentejo. Czytelnik poznaje poszczególne regiony winiarskie i ich wina, butelka po butelce. Oceny pochodzą z magazynu „Wino”, pisane są przez autorów współpracujących z dwumiesięcznikiem. Przedstawiono odmiany winogron występujących w Portugalii, a że jest tu wiele szczepów lokalnych lub naturalizowanych, więc laikowi nie łatwo poruszać się po obco brzmiących nazwach, jak antão vaz, farnão pires czy vinhão. Jest krótki rozdział o portugalskich winach w polskiej kuchni – kolejny świetny pomysł na popularyzację i edukację winiarską. Są też tak przydatne elementy jak indeks winiarni i indeks importerów do Polski, wraz z ich adresami internetowymi. Przydałby się importer także przy konkretnych butelkach, no i nie ma w książce wielu portugalskich win, które są w Polsce dostępne.

Czytaj więcej

A Glass Apart Irish Single Pot Still Whiskey

Fionnán O’Connor jest zakochany w single pot still Irish whiskey, kategorii, o której wciąż mało się mówi, a która dwie dekady temu właściwie w ogóle nie funkcjonowała, jeśli nie liczyć kilku specjalistycznych edycji dostępnych niemal wyłącznie w Dublinie. Czym jest single po still whiskey? Zgodnie z przepisami taka whiskey musi być wydestylowana w alembiku, niczego więcej prawo nie określa. W praktyce jednak prawie zawsze jest to whiskey robiona z mieszanki: słodowanego i niesłodowanego jęczmienia oraz innych zbóż (zwykle kukurydzy, choć coraz częściej zamiast kukurydzy dodaje się pszenicę lub owies). Tradycja mieszania słodowanego i niesłodowanego zboża (zwykle w proporcjach 48%:48% + 4% kukurydzy) pochodzi z XIX wieku, kiedy Anglicy nałożyli podatek na słód jęczmienny. Duża część Pot Still Whiskey jest trzykrotnie destylowanych, nie ma jednak takiego wymogu. Trzykrotna destylacja daje delikatniejszy, bardziej gładki i owocowy smak, który przez lata był wyznacznikiem irlandzkiej whiskey. Dziś jednak coraz chętniej eksperymentuje się z różnymi formami fermentacji i destylacji, a producenci nie są skrępowani sztywnymi zasadami. Określenie Pot Still Whiskey nie jest zastrzeżone i spotykamy je czasami np. na whiskey amerykańskich (także Pot Still Bourbon czy Pot Still Rye Whiskey). Nie stosują go natomiast destylarnie w Szkocji. W przypadku Single Pot Still Whiskey alkohol musi pochodzić z jednej destylarni, jeżeli nie ma słowa Single na etykiecie, może to być mieszanka z kilku destylarni. „Nie jest to whiskey single malt, nie jest to blend, choć pod względem technologii produkcji najbliżej jej do single malt” – pisze Fionnán O’Connor. Smak single pot still jest ostrzejszy niż single malt – z uwagi na obecność niesłodowanego zboża – alkohol jest oleisty, aromaty skórzane, w smaku wyczujemy lukrecję.

Czytaj więcej

Kate Hopkins: 99 Drams of Whiskey

Autorka przedkłada irlandzką whiskey nad szkocką whisky, na co wskazuje sam tytuł. W dość naiwnym stylu opisuje swoje podróże (wraz z przyjaciółką, Krystą) i odkrywanie świat whisk(e)y, a przy okazji starej Europy, bo obydwie panie są zza oceanu i przed wyruszeniem w podróż raczyły się głównie Jim Beamem. Książka pisana jest trochę jak powieść, trochę jak reportaż, trochę jak poradnik. Jest to żywy styl, ale przez to chaotyczny, nie jestem też pewien, czy czytelnik jest ciekaw wszystkich och i ach narratorki. Do tego dochodzą opisy próbowanych w podróży whiskey. Przypomina mi to wydawane notatki z podróży Beaty Pawlikowskiej, z wyjątkiem przedmiotu zainteresowania, bo Pawlikowska o alkoholach akurat nie pisze. Uśmiałem się, czytając jak wielkie poruszenie wywołała u pań możliwość spróbowania new make whisky („Poczułyśmy się z Krystą jak dzieci, które zapytano, czy chcą iść do McDonald’sa…”). Z Irlandii dziewczyny lecą do Szkocji, ale wracają też na swój kontynent, żeby odwiedzić destylarnie w Kanadzie i producentów bourbona w Kentucky. Z czasem nabierają swady i ogłady, więc kolejne rozdziały czyta się lepiej, a ich wartością są sylwetki ludzi i cytaty z ich wypowiedzi. Całość jednak można złośliwie podsumować tytułem „blondynka i alembik”. Nie żebym miał coś przeciwko blondynkom, lubię je tak samo jak alembiki 🙂 Ale z pustego i Salomon nie naleje.

Classic Coctails

Autor – mistrz barmański, osoba z wielkim doświadczeniem w dziedzinie miksologii i foodpairingu – wyznaje, że nigdy nie smakowała mu czysta wódka. Oto i dobry powód, by zacząć ją mieszać. Zwłaszcza, że w tej materii można korzystać nie tylko z rad i przepisów, lecz także wykazać własną twórczą kreatywność i tworzyć nowe receptury oraz nowe wizualizacje koktajli. Stąd w książce obok klasycznych propozycji koktajli i drinków (niektórych ze stuletnią już tradycją), są także nowatorskie pomysły. Każdy z miarkowaniem, z ikoną przedstawiającą charakter drinku i użyte szkło oraz z wizualizacją gotowego napoju. Autor zachęca do zabawy w miksologię w domu – dla siebie, rodziny i przyjaciół. Nie takie to trudne, pamiętając, że metodą „budowania drinków jest budowanie, czyli wlewanie po kolei wybranych składników do kieliszka, szklanki czy innego naczynia” – jak tłumaczy Piotr Chojnowski. Jest jednak zestaw sprzętu, który będzie przydatny, nawet na potrzeby domowej zabawy. To przede wszystkim różne rodzaje szkła, które autor wyczerpująco omawia oraz shaker. Nie należy zapominać o napojach, owocach i kostkach lodu. Do bardziej skomplikowanych koktajli przydadzą się także dodatkowe urządzenia – do mieszania czy do kruszenia lodu. Autor w przejrzysty sposób porządkuje wiedzę o alkoholach, daje instrukcję jak określić moc koktajlu, a także dziesięć najważniejszych rad przed przystąpieniem do pracy. Potem pozostaje już tylko przyjemność. Można ćwiczyć razem z książką, a po nabraniu wprawy – zacząć układać własne smakowe kompozycje.

Polish Culinary Paths

Książka o polskiej kuchni – dawnej i współczesnej, o kulinarnych obyczajach Polaków, nie mogłaby się obejść bez rozdziału na temat alkoholu. Autorka pisze o roli alkoholu na polskim stole, o biesiadowaniu, o doborze alkoholi do potraw, o historycznej emancypacji miodów, piwa i wódki. Przedstawia wódki czyste, ale też tradycję likierów, rozpoczynając od ziołowych eliksirów w średniowieczu i oczywiście miodowego krupniku. Na żubrówkę i trunki regionalne miejsca już nie wystarczyło. Rozdział zatytułowany „Alcohol” kończy wzmianka na temat win (głównie importowanych) oraz odradzającej się tradycji produkcji cydru.

Czytaj więcej

Peter Mulryan: The Whiskeys of Ireland

Autor jest cenioną postacią w świecie irlandzkich craft distilleries, mistrz destylacji i współwłaściciel Blackwater Distillery. Jego książka jest pierwszym wyczerpującym opracowaniem poświęconym zmianom jakie zaszły w ostatniej dekadzie na rynku Irish whiskey.
Mulryan ciekawie opisuje historię destylacji w Irlandii, nie powtarza mitów, w rodzaju, że to święty Patryk przyniósł na Zieloną Wyspę nie tylko chrześcijaństwo, ale także uisce beatha lub, że irlandzka jest starsza od szkockiej. Pierwszy pisemny dokument, który wspomina usci bethad (jak to zapisano), dotyczy 1405 roku. W dziele, zatytułowanym Annala Rioghachta Éireann („Kroniki Czterech Mistrzów”), można przeczytać, że pewnego wieczoru 1405 roku lord Risterd Mac Ragnaill śmiertelnie zatruł się usci bethad. Jak zauważa jednak Peter Mulryan, ów zapis o niczym nie świadczy, gdyż równie dobrze mógł zatruć się od dawna już znanym w Europie alkoholem wydestylowanym z wina, który w krajach łacińskich nazywany był aqua vitae. Pierwszy historycznie znany nam zapis dotyczący destylatu ze słodowanego zboża pochodzi z 1494 roku, tyle, że ze Szkocji, dotyczy benedyktyńskiego mnicha, ojca Johna Cor (To Brother John Cor, by order of the King, to make aqua vitae VIII bolls of malt). Była to ilość pokaźna, owe VIII bolls to równowartość około 500 kilogramów słodu, czyli mniej więcej 400 butelek whiskey.

Czytaj więcej

Uncorking The Caucasus

To relacja z winiarskiej podróży, jaką odbyli autorzy w 2015 roku – Matthew Horkey i Charine Tan – po o winnicach Turcji, Armenii i Gruzji. Jak wiadomo, Kaukaz jest kolebką winiarstwa, udomowiono w tym regionie winogrona ok. 8000 lat temu. To stąd Fenicjanie, a po nich Grecy, rozprzestrzenili po całym antycznym świecie kulturę picia wina. Trudno dziś ustalić, czy winiarstwo narodziło się na terenie dzisiejszej: Gruzji, Armenii, Turcji czy Iranu, gdyż w tym regionie archeologowie odnajdują ślady winnic z podobnego okresu, a granice, rzecz jasna, przebiegały wtedy inaczej niż dziś.

Czytaj więcej

Calvados

Z niejadalnych owoców w wyniku fermentacji powstaje mało pijalny, albo niepijalny napój, który po destylacji staje się czymś tak smacznym, pachnącym, że aż dziw bierze, że po fermentacji Francuzi nie rezygnują z dalszej obróbki. Mowa o kalwadosie, głównym bohaterze najnowszej książki Łukasza Gołębiewskiego. Książki łączącej swadę przewodnika turystycznego po regionie z filozoficzną dysputą o najsłynniejszej wódce z jabłek. I tu kolejna ciekawostka, gros kalwadosu to niekoniecznie jabłka w nadmiarze, ale raczej gruszki.

Czytaj więcej

Axel i Bibiana Behrendt: Grappa

Napisana po niemiecku, przez parę niemieckich entuzjastów grappy, w 1999 roku przetłumaczona na angielski, do dziś pozostaje największą książką o narodowym włoskim trunku, jaka ukazała się po angielsku. Szkoda, bo choć interesująca, to jednak jest to publikacja mocno wybiórcza, pomijająca wiele ważnych marek i dużych producentów. Państwo Behrendt wyszli z założenia, że będą rekomendować te grappy, które im smakują, choć przy notach degustacyjnych nie zamieszczają ocen. Jednemu smakuje jedna grappa, drugiemu inna, ale duże marki są najłatwiej dostępne, więc powinny być omawiane wszystkie, bez autorskiej cenzury.

Czytaj więcej

Whisky Bible 2017

W nowej edycji „Whisky Bible” megaloman Jim Murray opowiada, jak to było 25 lat temu, kiedy zaczynał profesjonalną przygodę z opisywaniem whisky. Na okładce umieścił nieskromne hasło „25 Years – The Independent Voice of Whisky”. Są tu przechwałki, ale są i ciekawostki. Murray pisze, że pierwszą destylarnię odwiedził w 1975 roku. Był to Talisker na Wyspie Skye, wówczas jeszcze nie połączonej z lądem mostem, więc płynęło się promem. Nie tylko nie było wówczas biznesu związanego z turystyką wokół szkockiej whisky, ale też nikt nie myślał o whisky single malt, cała produkcja szła do blendów. Murray spróbował wówczas malta prosto z beczki i złapał bakcyla. Zaczął odwiedzać kolejne destylarnie. Przyjemne hobby w 1992 roku zamienił na pełnoetatową pracę, która w 2016 roku oznaczała 1241 spróbowanych nowych whisky.

Czytaj więcej

101 rzeczy, które powinieneś wiedzieć o winie

Andrew Jefford to wielki oryginał wśród dziennikarzy piszących o alkoholach. Poeta, autor licznych haiku. Zaczynał opisywać wina jeszcze w latach 80. XX wieku, w 1988 roku wydał swoją pierwszą książkę – o porto. Z upływem lat zaczął także recenzować whisky. jest autorem m.in. książek „Peat Smoke and Spirit: a Portrait of Islay and its Whiskies” i „Scotch Whisky: From Origins to Conglomerates”. „Książka 101 rzeczy, które powinieneś wiedzieć o winie” oryginalnie ukazała się w 1998 roku, a po polsku – w 2011. Mimo upływu lat nic się jednak nie zestarzała.

Czytaj więcej

Przemysław Karwowski: Od likierów do Luksusowej

Każdy zakład produkujący w Polsce alkohole może zazdrościć Zielonej Górze. Zapewne wielu rzeczy, ale wśród nich z pewnością monografii, bo żaden inny zakład nie ma tak starannie opisanej i udokumentowanej fotograficznie historii, jaką stworzył Przemysław Karwowski. W swojej książce o Lubuskiej Wytwórni Wódek Gatunkowych autor opowiada o ludziach i ich losach, alkoholach i ich smakach, maszynach i ich możliwościach, ale przede wszystkim o pewnej idei, która wraz z upływem lat się nie zmieniała – by tworzyć najwyższej klasy trunki. Lubuska Wytwórnia Wódek Gatunkowych – dziś Wyborowa Pernod Ricard w Zielonej Górze – to zakład, w którym powstawały i powstają tak wielkie marki jak wódki Wyborowa czy Luksusowa, a przed laty Jarzębiak na Winiaku, Gin Lubuski czy pierwsza polska whisky. Tu powstało wiele receptur, które przez lata cieszyły gardła Polaków, a dla części z nich – wierzę – znów nadejdzie czas, gdyż zainteresowanie unikatowymi alkoholami (jak jarzębiak czy winiak) w narodzie z roku na rok rośnie.

Czytaj więcej

Świat brandy

Trzecia pozycja dotycząca znanego trunku autorstwa Łukasza Gołębiewskiego, to jak do tej pory najciekawsza propozycja, wręcz westernowa. Czyta się bardzo szybko, treść zmienia się jak w „200 mil podmorskiej żeglugi”, ale tutaj mamy do czynienia z „Ponad dwieście winiaków w 100 stron”, bo i głównym tematem książki jest właśnie brandy, czyli wypalanka. Autor nie ogranicza się jednakże do omówienia tylko tych najsłynniejszych, więc koniaków, armaniaków czy brandy de Jerez, ale co ważniejsze, nie zapomina o wypalankach owocowych jak Europa długa i szeroka, oraz pewnych specjalnościach jak mieszanki soków winogronowych z destylatami winogronowymi, wina wzmacniane, etc, etc. Właśnie wino i winiarstwo staje się nieodzowną klamrą spinającą naprawdę zróżnicowane tradycje palenia tegoż wina. I choć czytamy o jakże nam, a właściwie naszym gardłom, znanych „metaksach”, „pliskich”, czy „budafokach”, a na deser dostajemy przybrane pięknymi fotografiami przykłady koktajli na bazie brandy, to odczuwamy brak omówienia naszych winiaków, w tym Palace Brandy z Łańcuta, Jarzębiaku na winiaku czy słynnej „waluty” minionej epoki, więc Winiaku Luksusowego.

William Pokhlebkin: Historia wódki

William Pokhlebkin swoje z angielska brzmiące imię zawdzięcza… Leninowi. Ojciec – bolszewik – nazwał tak syna od pierwszych liter tworzących imię i nazwisko wodza rewolucji – Włodzimierza Ilicza Lenina. Urodzony w 1923 roku, zmarł – zamordowany – w 2000. Pokhlebkin był radzieckim akademikiem, specjalizował się w historii rosyjskiej kuchni, był autorem kilku książek kucharskich, ale do historii przeszedł jako autor „Historii wódki” (wcześniej napisał m.in. książkę o historii herbaty). Jego najważniejsza publikacja powstała na zamówienie Politbiura w 1978 roku, jako raport dla Soyuzplodoimport (monopolisty w produkcji i sprzedaży wódki w ZSRR), w odpowiedzi na rzekomy pozew polskiego rządu, który miał domagać się od międzynarodowych trybunałów uznania oznaczenia vodka/wódka jako należnego wyłącznie polskim produktom. Piszę, że rzekomego pozwu, gdyż nigdzie nie znalazłem żadnych informacji, które by potwierdzały, że został on złożony. Do jakiego trybunału? I jak to możliwe, by władze komunistycznej Polski w 1977 roku miały występować przeciwko ZSRR w tak drażliwej kwestii jak własność terminu wódka? Brzmi to niedorzecznie, być może zaszło jakieś nieporozumienie, może Gierek coś sobie zażartował w rozmowie z Breżniewem, może nawet przy wódce padły jakieś złe słowa, spór, czyja lepsza, czyja prawdziwsza, ale po pozwie nie w literaturze ma śladu, choć Pokhlebkin we wstępie do amerykańskiego wydania swojej książki (z 1992 roku) pisze, że w 1982 roku uznał, że to Rosjanie wynaleźli wódkę (sic!) i maja prawa do używania tej nazwy na światowych rynkach. Nadal nie wiadomo, jaki to był trybunał, a dziś określenie wódka kodyfikują przepisy prawa UE bez odwoływania się do jej historii, lecz określając technologie produkcji i minimalna moc (37,5%).
Tyle o historii „Historii wódki”. A teraz sama książka, która jest bardzo interesująca, choć wiele w niej informacji równie nieprawdopodobnych i nieudokumentowanych, jak w tym pozwie PRL przeciwko ZSRR o prawo do wódki.

Czytaj więcej

Malt Whisky Yearbook 2017

Redagowany przez Ingvara Ronde rocznik za każdym razem jest grubszy, a litery w środku są coraz mniejsze, niedługo niektóre rozdziały trzeba będzie czytać z lupą. Przybywa destylarni i samych whisky, zarówno w szkockiej macierzy, jak i w innych stronach świata. Tym razem „Malt Whisky Yearbook 2017” została znacznie poszerzona o nowe destylarnie na całym świecie. Wciąż nie ma Polski, choć dorobiliśmy się już kilku debiutów rodzimy whisky single malt. W październiku Ingvar Ronde gościł jednak w Polsce na Whisky Live Warsaw i być może pokłosiem tej wizyty będą też polskie destylarnie w roczniku 2018.

Czytaj więcej

Świat brandy

Nakładem Ambry ukazała się książka Łukasza Gołębiewskiego pt. „Świat brandy”. Album jest przewodnikiem po świecie brandy – od Europy, przez obydwie Ameryki, Australię i Afrykę, ze wszystkich tych miejsc, gdzie uprawiane są winogrona. Dobra brandy, która spędziła wiele lat w dębowych beczkach, uważana jest za najdoskonalszy, najszlachetniejszy z alkoholi. Koniak czy armaniak to nic innego jak właśnie brandy, tyle że pochodząca z konkretnego regionu. Znawcy cenią brandy za jej bogatą paletę aromatów i różnorodność smaków, w których odnajdujemy zarówno dziedzictwo winorośli, jak i wieloletni wpływ beczki.

Czytaj więcej