Wywiady
brandy, wino

Chińska brandy

Chińska brandy

Udostępnij:

Lenz Moser V, enolog i winemaker

– Jaka jest historia winnic rodziny Moser?

– Jesteśmy austriackimi katolikami, zawsze mieliśmy dobre kontakty z Kościołem i już od 1610 roku mieliśmy winnice przy klasztorze, a nasze wina leżakowały w beczkach w klasztornych piwnicach. W 1849 roku Anton Moser kupił winnice od Opactwa Benedyktynów w Melk, to było początkowo 1,4 ha. Potem dokupywaliśmy kolejne hektary. Mamy rodzinne winnice przy zamku Zakonników Maltańskich w Mailberg i kolejne przyklasztorne w Siegendorf. Piwnice w Rohrendorf niedaleko Krems, w których składujemy wina, pochodzą z XI wieku. Mój dziadek Lenz Moser III był najważniejszy w rodzinie, on wymyślił nowoczesny sposób prowadzenia winnic. Był winiarzem z pasji, w 1929 r. założył szkołę winiarską Lenza Mosera, a w 1935 roku zaczął nasadzać duże obszary winnic, stosując nowy styl uprawy, dając krzewom większą przestrzeń i wysokość pnia od 1,2 do 1,4 m. To nie tylko dało lepszą ekspozycję na światło i wentylację winorośli, ale także przyniosło rodzinie korzyści ekonomiczne, dzięki możliwości mechanizacji pracy na winnicy. Obecnie wysoki styl uprawy Lenz Moser jest stosowany w 90% austriackich winnic, a także na wielu obszarach winiarskich na świecie. W 1955 roku pojawiła się nasza marka czerwonego półwytrawnego wina Alter Knabe, która odniosła ogromny sukces. Mój ojciec był bardziej handlowcem, on też po II wojnie zbudował światową renomę naszych win.
Ja przejąłem rodzinny biznes w połowie lat 80. W 1986 roku zdecydowałem się sprzedać rodzinną winnicę, obecnie za wina butelkowane jako Lenz Moser odpowiada Michael Rethaller. Rok później zostałem zatrudniony u Roberta Mondavi, robiąc wina w Kalifornii i Chile oraz będąc przedstawicielem handlowym Mondavi Wines w Europie. To było kapitalne doświadczenie. Stworzyłem też własną markę dla win grüner veltliner – Laurenz V, ale sprzedałem ją. Lubię nowe wyzwania, nie przywiązuje się do miejsc i biznesów. Pracowałem z Rothschildami w Bordeaux do 2005 roku, kiedy zapoczątkowałem kolejny własny biznes – import i eksport win.

– W pewnym momencie trafiłeś do Chin…

Trafiłem na winnice w prowincji Ningxia w 2005 roku, to był od początku ważny dla mnie kierunek, choć nie jedyny. Pracowałem jako winemaker w Ningxia do 2015 roku, inicjując m.in. projekt winiarski Changyu Moser XV. Znalazłem tu pełnych pasji winiarzy i wysokiej klasy winnice. Do dzisiaj Chiny pozostają najważniejsze w moich działaniach biznesowych, chociaż robię też grüner veltliner w Austrii, robię wina w Portugalii czy w Tokaju. Pracuję z winiarzami na miejscu, jak wprowadzam sześcioputtoniowy Tokaj aszú, to czekam aż on dojrzeje zanim dam na butelce swoje nazwisko.

– Wracając jednak do Chin, jednym z produktów w twojej ofercie jest chińska brandy.

– Kiedy covid zniszczył rynek gastronomii, trzeba było szukać nowych produktów. Zrobiliśmy pierwszą chińską brandy klasy premium – Koya.

– Dlaczego akurat wybór padł na brandy, a nie rum czy whisky?

– Uwielbiam brandy, bo czuję w niej wino, bo jestem ją w stanie zrozumieć. Rodzina Moser nigdy nie robiła swoich destylatów, dopiero ojciec zaczął do Austrii importować m.in. koniaki Martell i Rémy Martin.

– Chiny nie mają tradycji robienia brandy.

– Chiny to ogromny kraj, wiele stref klimatycznych, w kilku miejscach świetne winnice. To też największy rynek dla luksusowych alkoholi – w tym koniaku, armaniaku, dobrych i drogich brandy.

– Patrząc na butelkę brandy Koya widać wyraźnie inspirację najdroższymi wersjami koniaków.

– Oczywiście, opakowanie jest dla chińczyków niezwykle ważne i tu jest na najwyższym poziomie, bez liczenia się z kosztami. Ale jakość tej brandy także jest wyjątkowa, w ślepych testach Koya zawsze dostaje podobne oceny do Rémy Martin, Martell, Hennessy, a często nawet wygrywa z francuskimi koniakami.

– Jak powstaje Koya?

– Tak jak koniak. Wyłącznie z winogron ugni blanc. Podwójna destylacja we francuskich alembikach. Leżakowanie we francuskim dębie z Limousin. W Chinach nie ma dębów, które by się nadawały na beczki.

– Ale są winogrona ugni blanc.

– Ugni blanc to mocna winorośl, można ją uprawiać w wielu miejscach na świecie i ze względu na sporą kwasowość jest bardzo lubiana przez producentów brandy. To główny składnik koniaku, jest też często w armaniaku. Château Koya znajduje się w prowincji Shandong, niedaleko miasta Yantai. Winnica jest 5 km od morza Wschodniochińskiego. Klimat przypomina tu Toskanię. To najlepszy region produkcji win w Chinach, tu powstaje 40% chińskich win. Co ciekawe, 80% winnic to cabernet sauvignon. Ugni blanc to margines upraw.

– Jaka destylarnia stoi za brandy Koya?

– To destylarnia z 1892 roku, która od samego początku robią brandy we francuskim stylu. Obecnie nazywa się Changyu Koya. Za produkcję odpowiada pani Zhang Baochun, od 30 lat pracująca w destylarni Changyu i ona stworzyła oba dostępne blendy: VSOP ma 6 lat, XO 10 lat.

– Château Koya na zdjęciach wygląda jak biały zamek.

– Taka w istocie jest ta destylarnia, zamek nad samym morzem, piękne miejsce. Chińczycy zainwestowali w to 35 mln euro, dając swojej luksusowej brandy ze wszech miar niezwykłą oprawę.

– Czy Koya jest znana w Chinach?

– Koya to obecnie najważniejsza chińska brandy. Zakład w Changyu sprzedaje 15 mln l brandy, ale Koya to ich produkt super premium, rozchodzi się w najlepszych hotelach i restauracjach w Chinach. Dopiero od dwóch lat możemy ją mieć w Europie w bardzo limitowanych ilościach. W Polsce też od niedawna jest dostępna w ofercie naszych przyjaciół z Cerville. Oni sprzedają też wszystkie robione przeze mnie wina – chińskie, austriackie, portugalskie i Tokaj.

– Czy ma pan już pomysły na nowe egzotyczne biznesy?

– W najbliższych latach nie będę zaczynał nowych produktów, chcę teraz skupić się na strategiach sprzedaży, głównie w Europie, w Polsce chcę rozwinąć dystrybucję wspólnie z Cerville. W 2024 roku wprowadzimy wspólnie icewine. W przyszłości kolejnym krokiem może być Afryka – nie RPA, ale: Algieria, Kenia, Ghana, Maroko, Angola… zupełnie nie odkryty ląd.

Rozmawiał Łukasz Gołębiewski

Powiązane artykuły

Wywiady
absynt, likier, okowita, piwo, whisky

Sarunas Karalius, menadżer zarządzający Pakruojis Manor Distillery oraz właściciel baru King & Mouse – Pakruojis […]

Wywiady
gin, okowita, rum

Grzegorz Zasada, twórca destylarni Port Puck – Skąd pomysł na stworzenie destylarni obok istniejącego już […]

Wywiady
gin, likier, wywiady

Erik Semaňák, dyrektor generalny destylarni Karloff – Tatratea – Wasz flagowy produkt, to likierTatratea, dzisiaj […]

Wywiady
destylarnie, okowita, wywiady

Michał Olszewski, twórca destylarni Dyssov – Dyssov to niezwykłe miejsce, destylarnia w starym młynie wodnym […]

Wywiady
destylarnie, single malt, wywiady

Daniel Orłowski, prezes Malt Invest – W styczniu rozpoczęła wreszcie pracę Millside Distillery. Opowiedz jaką […]

Wywiady
wywiady

– Jak znalazłeś się wśród twórców etykiet dla świata whisky? Michał Kortas, właściciel Lemon-Art:– Tak […]

Wywiady

Mówi z Taras Kolodij, właściciel marki Nalewki ze Lwowa – Jak narodziła się marka Nalewki […]

Wywiady
wódka

Rozmowa Markiem Hycza, twórcą marki Conopcia – Produkty konopne cieszą się rosnącym zainteresowaniem. Czy dotyczy […]

Przewijanie do góry
Spirits logotyp czarny

Dostęp zablokowany

Nie spełniasz wymogów dotyczących wieku użytkowników strony.
Spirits logotyp czarny

Czy ukończyłeś/aś 18 lat?

Treści na tej stronie przeznaczone są wyłącznie dla osób dorosłych.