13 grudnia odbyła się premierowa prezentacja książki o kalwadosie i degustacja marki Louis de Lauriston, której wyłącznym dystrybutorem jest firma M&P. Degustację poprowadził Łukasz Gołębiewski, autor książki „Calvados”, wydanej przez M&P.


– Książka jest efektem nie tylko zamiłowania do kalwadosu, ale także podróży do Normandii. Zwiedziłem tam wszystkie duże destylarnie kalwadosu i wiele małych, mogłem poznać cały proces technologiczny – od owocu, do butelki, a także wykorzystanie jabłkowego alkoholu w normandzkiej kuchni – mówił autor.
Marka Louis de Lauriston z Domfront wykreowana została przez firmę Christian Drouin, która ma też destylarnię kalwadosu i wytwórnię cydru w regionie Pays d’Auge. Comte Louis de Lauriston to firma blenderska, przechowują w beczkach stare i nowe destylaty, mieszają je, oferują też wiele kalwadosów rocznikowych. Domfront ma własną apelację kalwadosu, a cechą charakterystyczną tego regionu Normandii jest bardzo duży udział gruszek w destylacie (gruszki potrafią stanowić nawet do 80% nastawu przy niektórych destylatach). Robi się tu też gruszkowy cydr oraz likier z gruszek i kalwadosu, odpowiednik jabłkowego Pommeau de Normandie, ale jak na razie bez własnej apelacji.
Mistrzem piwnic Comte Louis de Lauriston jest Guillaume Drouin, ale firma skupia czterdzieści gospodarstw, które dostarczają alkohol, w sezonie zbioru jabłek korzystając z mobilnej destylarni. Ich kalwadosy destylowane są jednokrotnie, robione w 50-70% z normandzkich gruszek, a w mniejszości z jabłek, zbieranych z ziemi – dojrzałych, które spadły z drzew.
Nazwa kalwadosu jest hołdem dla polityka z Domfront, Louisa Lauristona, który w 1962 roku zaczął skupować alkohole nielegalnie pędzone przez rolników z regionu. Był to napięty czas zmieniających się regulacji prawnych i podatkowych, rolnicy nie chcieli płacić za destylowany na własne – jak twierdzili – potrzeby alkohol, z tego powodu wybuchały co jakiś czas zamieszki. Pomysł Lauristona miał być formą kompromisu, rolnicy dostarczali mu nadwyżki destylatu, on płacił za alkohol podatek, jednocześnie tworząc jego zapasy i poddając surowy jabłkowy spirytus starzeniu w dębowych beczkach. Pomysł okazał się być genialny, w ciągu kolejnych piętnastu lat nielegalna produkcja zanikła, a Lauriston zgromadził wielkie zapasy kalwadosu. Osobna apelacja Domfrontais została wprowadzona w 1997 roku i w tym samym roku piwnice znane dziś jako Lauriston zostały przejęte przez Christiana Drouina. Produkcja kalwadosu jest tu kooperatywą, każdy, kto tu dostarcza kalwados – 40 rolników – jest współudziałowcem. Ponad 50 lat temu było w regionie Domfront 30 tys. producentów kalwadosu, dziś jest ok. 300.
Magazyny w Domfront można zwiedzać, jest tu też przewoźny aparat do destylacji, na miejscu odbywają się degustacje. W piwnicach dojrzewają destylaty zarówno zupełnie świeże, jak i najstarsze jakie zachowały się w regionie – jeszcze z czasów, kiedy było to bimbrownictwo, czyli z lat 60. XX wieku. – Miałem okazję próbować m.in. rocznik 1963 z beczki oraz roczniki 1958 i 1959 z butelek, są doskonałe. Proces starzenia zaczyna się w wielkich dębowych beczkach, potem w mniejszych, używanych, także po słodkich winach jak sherry, ale też po koniaku – opowiadał na spotkaniu autor książki „Calvados”.
Firma nie używa niemal w ogóle nowych beczek, jest ich zaledwie kilka dla celów eksperymentalnych. W magazynie w Domfront jest stosunkowo duże jak na Normandię odparowanie, ponad 3,5% rocznie staje się udziałem aniołów, ponieważ używają głównie małych beczek. Jabłka są fermentowane i destylowane na farmach, wszyscy w regionie używają przewoźnych kolumn do destylacji, które mają wydajność 500-1000 l dziennie. Późną jesienią każdego roku surowy spirytus trafia do beczek firmy Comte Louis de Lauriston. W Polsce dostępne w ofercie firmy M&P.

Refleksje z degustacji:

Pommeau Louis de Lauriston (16%) cudowny likier, osiemnaście miesięcy leżakował w dębowych beczkach, w nosie marmolada z dojrzałych jabłek i renklod, maliny, soczysta gruszka. W ustach jabłka, maliny, śliwki, ale też jagody.
5

louis-de-lauriston-pommeau-001
Fine Louis de Lauriston (40%) – 2-3 letnie destylaty składają się na ten kalwados, który leżakował w starych beczkach z francuskiego dębu. W nosie łagodny, gruszki i jabłka, śliwki, brzoskwinie, w ustach oleisty, dużo owocowości, nuty tytoniu i wędzonki.
3.5

louis-de-lauriston-fine-001
Réserve Louis de Lauriston (42%) – kupaż destylatów leżakowanych 3-5 lat, w nosie ostrzejszy i bardziej wyrazisty niż Fine, czuć lakier, gruszki i jabłka. W ustach zaskakujący, owocowy, maślany, trochę też kremówki, ale też wanilia i przyprawy korzenne.
3.5

louis-de-lauriston-reserve-001
VSOP Louis de Lauriston (42%) – kupaż destylatów leżakowanych 5-10 lat, w nosie dojrzałe owoce, głównie gruszka, w ustach gruszka w polewie z gorzkiej czekolady, z espresso, z chmurką wanilii i przypraw korzennych.
4

louis-de-lauriston-vsop-001
Hors d’Age Louis de Lauriston (42%) – kupaż destylatów leżakowanych 12-20 lat, złożony smak, długi finisz, wyraźny wpływ drewna. W aromacie: stara beczka, dużo gruszek, jabłka pieczone, tarta jabłkowa. W ustach gorzka czekolada, kruszonka, wciąż tez bardzo wyraźnie czuć owoce – gruszki i jabłka.
4.5

louis-de-lauriston-hors-dage-001

Komentarze

Autor: Gabriela Duszek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Subskrypcja newsletter

Najnowsze wpisy wprost do Twojej skrzynki e-mail