9 listopada w Konarach na Śląsku odbył się pierwszy Festiwal Alkoholi Rzemieślniczych. Miejsce jest wyjątkowe, odrestaurowany pałac pochodzi z 1763 roku. Przez kronikę wsi znajdującej się w dawnym księstwie świdnickim, przewijają się rody Reichenbachów, Sebottendorfów, Saugwiztów, Seydlitzów, Landskronów, Lebensteinów, Richthofenów i Gaffronów. Zniszczony w czasach PGR, dziś dźwiga się z ruin. Są tu wspaniałe piwnice, przestrzeń hotelowa, niezwykły spichlerz z wieżą, a sama impreza odbywała się w odrestaurowanych i zaaranżowanych na nowo dawnych stajniach. Kilometr drogi od Pałacu Konary w budowie jest duża destylarnia Wolf & Oak.

To właśnie Wolf & Oak, czyli Michał Płucisz oraz pochodząca z tego regionu nalewkarnia Nalewki Kresowe, czyli Staszek Smarduch, byli spiritus movens tej imprezy. Panowie powołali inicjatywę Alkohole Rzemieślnicze, mającą na celu skupienie producentów alkoholi kraftowych.
Impreza w Konarach była mniejsza niż początkowo zapowiadano, ale atmosfera była znakomita. Alkohole wystawiono na prostych stołach, eksponaty promocyjne na beczkach. Byli mali producenci alkoholi mocnych: Wolf & Oak, Drake Distillery, Duch Sadu, Grochowica Polska, byli producenci nalewek: Nalewki Kresowe, Manufaktura Nalewek, Manufaktura Cieleśnica, Nalewkarnia Longinus, byli winiarze: Winnica Świdnica, Vinori, browary kraftowe: Pivovsky, Profesja, Stacja Małomice, Browar Rebelia, Browar Pan Szyszka i Brewery Hills, byli kolekcjonerzy i niezależni bottlerzy: Whisky Team, Loża Dżentelmenów, The Taste of Whisky, The Finest Malts, Scotland Yard. Był też Tudor House z ofertą whisky, chyba jako dość przypadkowy gość w tym towarzystwie, podobnie jak zegarki Balticus. Byliśmy i my, z „Aqua Vitae”, biblioteczką książek i wyborem przywiezionych z domowego barku alkoholi. Degustacje trwały ponad dziesięć godzin, przyszło ok. 150-200 osób. A potem były tańce, hulanki, swawole do świtu. Była muzyka na żywo i didżej.
Bilet zwykły na festiwal kosztował 79,75 zł. Bilet premium dawał dodatkowo dwa żetony po 5 zł i posiłki z zainstalowanej garkuchni. Każdy dostawał kieliszki degustacyjne, nie brakowało wody. Co do kuchni, to niestety była paskudna. Drugi mankament, to przez cały czas festiwalu było na sali zdecydowanie chłodno. Za rok warto to poprawić. Bo, że za rok impreza znów się odbędzie, to raczej pewne. Zarówno wystawcy, jak i goście wracali do domów w dobrych humorach. Festiwal Alkoholi Rzemieślniczych to świetna regionalna zabawa.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Subskrypcja newsletter

Najnowsze wpisy wprost do Twojej skrzynki e-mail