W grudniu 2021 roku do sprzedaży trafiła pierwsza butelka whisky z beczki wyselekcjonowanej przez Łukasza Gołębiewskiego. To Kilchoman, beczka #716, moc 55,7%, jedenaście miesięcy finiszowania w beczce po sauternes, poziom natorfienia słodu 50 ppm, jęczmień odmiany concerto.

Butelkę można zamawiać bezpośrednio pisząc na adres email biuro@spirits.com.pl.

Poniżej pierwsze recenzje / opinie o whisky.

Adrian Droszczak

Młody Kilchoman okazuje się być lepszy niż mogłem się spodziewać, a więc moja recenzja:
„Z oddali, z oddali dym ów tu płynie na powietrznej fali…”
wraz z nim słodycz landrynkowa oraz czego nie wyrażą słowa…
Słona bryza morskich pieni i nie bądźcie tu zdziwieni:
słodki nektar, miód, ananas, piasek, słoma- wszystko na raz!
Na języku się rozpływa fali morskiej biała grzywa,
słodko gorzki smak- jak życie, schował w trunku tym Marzyciel.
Wielki Mistrz w Weselnej Beczce przeciwności zamknął wszelkie:
bo w niej w sposób niebywały sól i ciastka się ostały,
czekolada, torfu wiadro, susz śliwkowy i mokradło.
Słony karmel, wiśni pestki i tytoniu liści resztki.
Aż po czasie i oddechu- posmak skórzanego miechu.
Osmolona z lekka rybka, ale i słodyczy szczypta.
Całościowo proszę Pana i przesadzić tu nie zdołam…
Ja lepszego Kilchomana z mej pamięci nie przywołam!
Gratulując Ci Łukaszu tej selekcji wyjątkowej,
pyszna whisky się udała w tej beczułce niewiekowej… 🥃👌😉
27,5/27,5/27/8,5=90,5
I tak już nie wierszem powiem, że Łukasz sam zrobił sobie prezent tą beczką. Oby więcej takich.
Szczere gratulacje i najlepsze życzenia 🎁

Krzysztof Łyżwa

Kilchoman 7YO 2014 Sauternes Finish Single Cask Wedding Edition – Łukasz Gołębiewski Selection.
Aromat – 27/30 Bogaty, wielowymiarowy aromat. Słodki z wyraźną nutą torfu. Na pierwszym planie smołowane drewno, popiół. Ten ciężki aromat szybko się ulatnia, pozostawiając przyjemne, słodkie nuty wanilii, jabłek, cytrusów. Jest też tytoń i mokre drewno. W tle aromaty trawiaste i subtelna, świeża morska bryza.
Smak – 27/30 Na początku przyjemnie słodki – budyń waniliowy, słodkie jabłka. Następnie mocno dymny – popiół, spalone drewno, sadza. Jest również dużo smaków wytrawnych – tytoniu, wilgotnego drewna, gorzkiej czekolady. W tle świeże, lekko cierpkie smaki trawiaste i mineralno-słone.
Finish – 28/30 Cudowny finisz. Długi, mocno dymny, bardzo przyjemny. Dym i popiół przeplata się z wytrawnymi smakami tytoniu, dębiny. Jest przyjemna delikatna ostrość i trwający, mineralny, ziemisty posmak.
Balans – 9/10 Świetna whisky. Mocno wytrawna, z przewagą ciężkich smaków. Mimo to doskonale zbalansowana, konsekwentna. Kilchoman nie zawodzi.
W sumie 91/100. Świetny wybór, doskonała whisky. Polecam!

Troy Cień

Kilchoman Sauternes SCF ABV 55,7%
Zapach: ciężki, bardzo skumulowany zapach sadzy, popiołu, dymu z wędzarni. Po napowietrzeniu w tle pojawia się zapach wędzonych śliwek, słodkie nuty owocowe, zapach niedojrzałego orzecha włoskiego, wilgotnego tytoniu.
Smak: w pierwszej chwili dużo dymu na podniebieniu, karmelowa słodko-słona słodycz po chwili zamienia się w ostrą, pikantną papryczkę Jalapeño przełamana smakiem tytoniu i skóry.
Finisz: cierpki, owoce aronii przechodzące w gorzką czekoladę. Na języku pozostaje przyjemny lekko piekący smak tytoniu. Finisz dość długo utrzymujący się na języku.
Ogólne wrażenie: zapach bardzo kompatybilny ze smakiem. Dobrze zbalansowana, alkohol dość dobrze ukryty jeśli chodzi o zapach. W smaku już czuć moc okrutnego ABV. Nawet po przepłukaniu ust wodą pozostaje w ustach smak dymu z wędzarni.
Werdykt łysego:
25/26,5/27/8=86,5

Max Wohl

Krótka impresja: W zapachu oczywiście, torf, dym. Wypalona, sucha trawa, bardziej letnia niż jesienna. Jest też trawiastość świeżej, niewypalonej trawy. Oprócz tego wanilia, maślane ciasteczka, wilgotne drewno, sól, trochę pieczonego jabłka. Torfowość apteczna także odrobinę wyczuwalna. W smaku: dym, przypalone drewno, pieprzność, pieprz, ale też pieprz cayenne, spalenizna bardziej przypalonego drewna niż, powiedzmy, przypalonego ziemniaka, z nut owocowych – morela, suszone śliwki. Trochę posmaku waniliowego budyniu. Mocy (prawie 56 vol) tak bardzo nie czuć.

Paweł Paziewski

Kilchoman Sauternes SC Finish Wedding Cask Selected by Łukasz Gołębiewski. 55,7% ABV
Beczke napełniono 24.09.2014, rozlano do butelek 22.11.2021, edycja limitowana tylko 214 butelek. Mogły być 244, lecz okres maturacji w Sauternes pożarł zawartość 30 butelek i 1,7%ABV mocy. Scandal 🤯😉
Nie bylem zbyt cierpliwy trzymając sampla w ręku, po otwarciu uchwyciłem piekny aromat torfu kilchomana delikatnie podbity słodyczą, wystarczyło na parę głębszych wdechow😉
Nos: torf, dym, delicje szampańskie, wanilia, skóra, słodkie owoce, zielona łąka w letni dzień, świeżo i rześko, delikatne rodzynki z gałką muszkatołowa w dalekim planie. Z upływem czasu w kieliszku aromat robi troszkę słodszy i okrągły, dym powoli przechodzi w tło, delikatny słód przyjemnie wyczuwalny. Piekny aromat
Usta: Sól, rodzynki, dym, suszone owoce jasne pestkowe, słony karmel, delikatny posmak ciasteczek z odrobiną czekolady, mineralność, delikatna kwaskowatosc znakomicie kontrolująca słodycz.
Finisz.dym, sól, owoce cytrusowe, skorzastość, czarne hoolsy, słodkie owoce białe, mineralność, las, delikatna biała czekolada, wędzona śliwka w dalekim planie, przyjemna lekka goryczka.
Finisz długi, pozostaje delikatny posmak dymu, owoców, mineralności i szorstkiego języka, delikatnej goryczki i posmaku czarnych hoolsów, w głębokim tle wanilia z gorzka czekoladą.
27/27/27/8=89 plus 10 za wedding cask dodajemy Was dwoje daje 101😉
Subiektywnie ode mnie: bardzo ciekawa pozycja, lekko oleista zbalansowana w każdym aspekcie powoli budującą napięcie w aromacie i smaku, pozostawiająca miły niegrzeczny finisz na jezyku. Smaczna pozycja do powolnego sączenia i wzniesienia toastu za młodą parę 😊.

Marcin Młodożeniec

Poniżej moja relacja z degustacji Kilchoman, Sauterness SC Finish, wedding cask selected by Łukasz Gołębiewski, ABV 55,7%.
To prawdopodobnie moja pierwsza recenzja whisky. W poprzednich komentarzach już dość dokładnie opisano jak ten Kilchoman pachnie i smakuje. Ale wiecie co? Dla mnie to coś więcej niż kolejny alkohol do degustacji. Po pierwsze to właśnie Łukasz najpierw pośrednio (przez swoją książkę) wprowadził mnie w świat alkoholi wysokoprocentowych. Potem poznałem Go osobiście i przekonałem się, że jest ultra-życzliwym człowiekiem i giga-ekspertem świata alkoholi wysokoprocentowych.
A teraz proszę, ma „swojego” Kilchomana, i to weselnego. Nie mogę więc podejść do tego trunku bez emocji.
No, ale trzeba się skupić. Trwa Sylwestrowa noc. Huk sztucznych ogni sprawia że kot jest niespokojny a siedmiomiesięczna córka ciągle się budzi. Serio, to jest mega uciążliwe. Potrzebuję odrobiny wyciszenia. Zakładam słuchawki i zapuszczam sobie soundtrack z Król Artur – Legenda Miecza. Film łatwy, prosty i przyjemny, ze wspaniałymi scenami typowymi dla Guya Ritchie i znakomitą obsadą. Szkoda, że nie ma kontynuacji 😞.. Choćby ze względu na ścieżkę dźwiękową.
No dobra, rozlewam próbkę do dwóch kieliszków i stawiam na desce, na której zwykle serwuję wędzonkę. Robię fotkę przy zapalonej świeczce, ale kiedy ją gaszę, unosi się dymek i myślę sobie, że kurde, z dymkiem, będzie lepiej pasować. Jest więc fotka z dymkiem.
Kolor. Niełatwo mi ocenić w sztucznym świetle. Widzę, że trunek jest przejrzysty a barwę ma słomkową. Wygląda zachęcająco.
Zbliżam kieliszek do nosa. Intensywny, ciężki zapach. Jest torf, jest wędzonka. Potem trochę nut aptecznych no i sporo atramentu. Próbuję. Wjeżdża wędzonka, dym i trochę cierpkości, takiej owocowej, no i wędzona śliwka oraz kompot z suszu. Na koniec pojawia się nieco dębiny z odrobiną asfaltu. W bardzo długim finiszu sporo skóry i tytoniu.
Z tą muzyką na uszach, skojarzenia, jakby Charlie Chunnam (odtwórca głównej roli w Król Artur – Legenda Miecza) przebiegał właśnie przez średniowieczną wędzarnię. Odgarniając wiszące połacie mięsa potyka się na śliskiej nawierzchni i uderza głową w posadzkę. Odzyskuje przytomność w ramionach pielęgniarki, która kończy nakładać mu opatrunek z jodyną. Odzyskuje przytomność, ale nie może nic powiedzieć. Sięga więc po kałamarz pełen atramentu i pisze, że jest głodny. Pielęgniarka przynosi mu trochę wędzonej wołowiny, boczku i suszonych owoców. Zjada to wszystko i próbuje wstać, ale jest zbyt słaby i przed upadkiem chroni się opierając się o beczkę, w której znajdowała się smoła. Wreszcie udaje mu się dotrzeć do drewnianej ławy okrytej skórą, przy której zapala fajkę. Koniec 😊. Kurde, może to jednak Absynt degustowałem a nie whisky… 😊.
Z oceną mam kłopot, bo nie mam benchmarków za wiele, z tej kategorii próbowałem tylko Port Charlotte 10. Spróbuję mimo to: 27/28/27/8, czyli razem 90.
Łukasz, gratuluję trunku.

Mariusz Budzyński

Kilchoman Sauternes Single Cask Finish Wedding Cask Selected by Łukasz Gołębiewski 55,7 ABV
Witaj w domu kumplu! Tak przywitałem nowego przybysza z dalekiej Szkocji 😊. Nie jest mi całkiem obcy, kształt butelki znajomy, logo destylarni doskonale znane, niby podobny do reszty, ale coś go odróżnia – to prywatna selekcja dziennikarza, publicysty, krytyka i wydawcy związanego ze światem alkoholi Łukasza Gołębiewskiego. Osobiście wyselekcjonowana przez niego beczka 2014/716 z 7 letnim destylatem Kilchomana finiszowana w beczce po winie Sauternes w mocy beczki 55,7 ABV 💪. Torfowość tej whisky określona została na 50 ppm (part per milion), co może świadczyć o tym że jęczmień ten nie pochodził w całości z farmy Rockside 🤷‍♂️, którego ppm określane jest na ok 35 ppm 🤷‍♂️. Prawdopodobnie znajduje się tam domieszka innego jęczmienia napędzającego fenole 😜.
Nie ukrywam że Kilchoman to moja ulubiona i ukochana destylarnia 🥰, która pomimo swojego młodego wieku pokazała niektórym dużo starszym, na czym polega rzemiosło tworzenia whisky. Oprócz wykorzystania w procesie produkcji między innymi własnego jęczmienia, korzystania z wody z pobliskiego potoku Allt Gleann Osamail 🌊 do głównych zalet destylarni należy również umiejętność świetnego doboru beczek 😊. Dodatkowo jeżeli połączymy to z możliwością osobistego wyboru własnej beczki – musi wyjść co najmniej dobrze 👏. A więc spróbujmy 😊.
Warto wspomnieć że whisky jest nie filtrowana na zimno, o pięknej naturalnej złotej barwie.
Nos: faktycznie w aromacie oprócz dymku torfowego jest sporo słodyczy, czuć pudding waniliowy, delikatnie ciasteczka, bakalie, sporo świeżości z nutami słonymi, mineralność i wodorosty 😊.
Język: na języku odnajduje wędzone słone posmaki, czuć delikatnie słodkie nuty waniliowe, rodzynki, suszone morele, słony karmel, wytrawność powodującą cierpki język, jej naturalna moc powoduje przypływ mocy, początkowo wydaje się mniej złożona niż to zapowiadał aromat, jednak dla mnie są to jakże inne od sherry, nowe i przyjemne doznania, nie jest to kompot do picia przy obiedzie, jest zadziorna i pobudzająca, a lekkość odbioru tej whisky sprawia przyjemność o pierwszego do ostatniego kontaktu, ufffff rozgrzewa 😊.
Finisz: dosyć długi, dymny i słony, czuć cytrusy i nuty mineralne, pozostawia cierpki język z posmakiem popiołu 😊.
No to cyk na druga nóżkę 🥃😜.
Kilchomana uwielbiam za to że każda whisky jaką piłem jest inna, różnorodność i brak monotonii sprawia że chętnie sięgam po kolejne edycje. Pomimo że mój styl preferuje słodkie sherry to finisz po sauternes jest ciekawą opcją pozwalającą na odkrywanie nowych aromatów i smaków.
Jako młody adept degustowania whisky, uważam że dzięki takim selekcjom śmiało można poszerzyć swoje horyzonty, rozbudować swój słownik o nowe aromaty i smaki a przede wszystkim polubić inne, oswoić się z nimi i podążać nowymi nieznanymi drogami. Gratuluje wyboru i dziękuje przede wszystkim za to, że padło na tą destylarnie 😊👍.
Slàinte Mhath

Robert Ławrynowicz

Przemyślenia zapisane i mam nadzieję, uda się je opublikować. 🙂
Pozwolę sobie przyrównać Kilchoman Sauternes Single Cask Finish Wedding Cask Selected by Łukasz Gołębiewski, do próbowanego ostatnio Kilchomana ex-Mezcal.
Co ciekawe, w porównaniu z tamtym, edycja Wedding by Łukasz Gołębiewski nie jest wcale tak bardzo torfowa jak mi się wydawało. Nie ma tu uderzenia sadzy, czy nawet dziegciu a wyszedł mi (co mnie lekko zdziwiło) w nosie – koper.
Barwa: O dwa trzy tony ciemniejsza od mezcal
Nos: lekko słodkie nuty nieledwie ukraińskiej chałwy (ukraińskiej bo u nich robiona z ziaren słonecznika), trochę cytryny, goryczkowy zapach skóry i delikatnego tytoniu, trochę rodzynek, aceton.
Język: słodycz, goryczka, pikantność – rozpływają się po ustach. Czekolada, potem wychodzi sól, nawet sporo. Na końcu spod tego wszystkiego wychodzą kwaśne nuty, przytłumione wcześniej słodyczą.
Drugi nos: goryczka i świeżość właśnie złamanej gałęzi (bez, dąb), lekkie, kwiatowe nuty, duża ilość czekolady, cascara. 86-88

Krystian Madej

W końcu znalazłem czas ażeby zaatakować ową propozycje toteż:
Nos: słona morska bryza, mokre palenisko, wodorosty, torf gdzieś daleko w tle
Smak: cytrusy, słodko-kwaśny, dymny, słodki, przyprawowy
Finisz: słony, wytrawny, długi, przyjemny
Generalnie: Interesująca pozycja i w ciemno nie powiedziałbym, że to Kilchoman bo jednak brakuje mi tutaj charakteru destylarni. Całość jest dobrze przykryta użytymi beczkami.
Ocena: 85/100.
Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Subskrypcja newsletter

Najnowsze wpisy wprost do Twojej skrzynki e-mail