Każdy zakład produkujący w Polsce alkohole może zazdrościć Zielonej Górze. Zapewne wielu rzeczy, ale wśród nich z pewnością monografii, bo żaden inny zakład nie ma tak starannie opisanej i udokumentowanej fotograficznie historii, jaką stworzył Przemysław Karwowski. W swojej książce o Lubuskiej Wytwórni Wódek Gatunkowych autor opowiada o ludziach i ich losach, alkoholach i ich smakach, maszynach i ich możliwościach, ale przede wszystkim o pewnej idei, która wraz z upływem lat się nie zmieniała – by tworzyć najwyższej klasy trunki. Lubuska Wytwórnia Wódek Gatunkowych – dziś Wyborowa Pernod Ricard w Zielonej Górze – to zakład, w którym powstawały i powstają tak wielkie marki jak wódki Wyborowa czy Luksusowa, a przed laty Jarzębiak na Winiaku, Gin Lubuski czy pierwsza polska whisky. Tu powstało wiele receptur, które przez lata cieszyły gardła Polaków, a dla części z nich – wierzę – znów nadejdzie czas, gdyż zainteresowanie unikatowymi alkoholami (jak jarzębiak czy winiak) w narodzie z roku na rok rośnie.


Nie do przecenienia są opowieści o ludziach, którzy współtworzyli Lubuską Wytwórnię Wódek Gatunkowych i jej sukcesy. Część z nich już nie żyje, część jest na emeryturach. Przez wiele lat dobrym duchem zakładu był Stanisław Palonka – dyrektor, autor wielu receptur, jedna z najwybitniejszych postaci w dziejach polskiej branży alkoholowej. Ale książka Przemysława Karwowskiego opowiada życiorysy także innych osób, często trudne życiorysy, bo na tzw. Ziemie Odzyskane, czyli do Zielonej Góry, trafiali ludzie z różnych stron, ale niemal zawsze rozpoczynający od zera nowe życie, w nowym miejscu i nowej rzeczywistości. To życiorysy napiętnowane przez lata okupacji, nieraz więźniów hitlerowskich obozów, ludzi przesiedlonych, oderwanych od korzeni. Być może ich historia sprawiała, że z tak dużym entuzjazmem przystępowali do budowania dla siebie – i dla innych – nowego miejsca. Przed wojną niemiecka, Zielona Góra stała się zupełnie innym miastem, ale wcale nie mniej interesującym.
Osobną część książki stanowi kapitalny leksykon wyrobów, jakie powstały w czasach Lubuskiej Wytwórni Wódek Gatunkowych. Większość tych haseł autor publikował już wcześniej w monumentalnej „Enographia Thalloris”, czyli historii zielonogórskiego winiarstwa. Trochę informacji zostało powtórzonych na różnych stronach tej publikacji, widać, że powstawała z pisanych wcześniej artykułów (autor jest m.in. wydawcą i redaktorem „Winiarza Zielonogórskiego”). Jest trochę rzeczy, których mi bardzo brakuje, a dotyczą kontynuacji losów Lubuskiej Wytwórni Wódek Gatunkowych. Co się stało z recepturami? Kiedy zaprzestano produkcji opisywanych alkoholi? Jak doszło do likwidacji leżakowni wódek gatunkowych przy ul. Chrobrego? Co się stało z aparatami do destylacji wódek owocowych i nalewów? Chciałoby się przeczytać więcej o zmianach własnościowych, które doprowadziły do sprzedaży Polmosu Zielona Góra, najpierw szwedzkiej V&S, a potem – jak zakład stał się częścią grupy Pernod Ricard. I co się tam dzieje obecnie? W leksykonie chętnie bym przeczytał o nowych recepturach, które powstały już w XXI wieku. O wódce Ostoya, o eksportowych Oddkach, o owocowych obliczach Wyborowej, o tym jak zmieniły się receptury Siwuchy czy Dark Whisky. Byłoby o czym pisać, bo chociaż zakład nazywa się dzisiaj inaczej i nie produkuje już wódek gatunkowych, to przecież kontynuuje tradycje, które jeszcze w XIX wieku zapoczątkował w mieście Albert Buchholz. Część murów obecnego zakładu Wyborowej pamięta jeszcze i tamte czasy, kiedy Zielona Góra nazywała się Grünberg. Tym bardziej warto pokazać, co z tej wieloletniej spuścizny do dziś przetrwało, a co utraciliśmy.

Komentarze

Źródło: Fundacja Gloria Monte Verde, Zielona Góra 2016, s. 332, ISBN 978-83-937761-2-2

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Subskrypcja newsletter

Najnowsze wpisy wprost do Twojej skrzynki e-mail