Stare i nowe Glenglassaugh

16 sierpnia odbyła się degustacja sześciu whisky z destylarni Glenglassaugh. Trzy stare edycje, które już są z rynku wycofywane: Evolution, Revival i Torfa oraz trzy nowe, które zostały premierowo zaprezentowane w Polsce: Sanded, 12YO i Portsoy. Spotkanie prowadził ambasador marki, Adam Frankowski.

Glenglassaugh Distillery jest pięknie położona, nad samym morzem, w zatoczce z jednej strony zamkniętej skalnym zboczem, z niewielka plażą. W pobliżu jest stare miasto Portsoy, a w nim port rybacki z XVII wieku. Wokół portu ciągną się stare, nieco podupadłe, lecz niegdyś bogate domy handlowe, tu także zatoka osłonięta jest skalistymi wzniesieniami, które obsiadają kraby i mewy.
Destylarnia powstała w 1875 roku, a jej pierwszy właściciel, James Moir, był bankierem i handlowcem w Portsoy. Została zbudowana na terenie dawnej farmy Craig Mills, do dziś zachował się z tamtych czasów stary młyn, który stoi nieopodal wjazdu na teren destylarni. Co ciekawe, przez ponad połowę swojej historii destylarnia była nieczynna. Gdy w 2013 roku przejmował ją Billy Walker wraz z partnerami finansowymi z RPA, największą wartością Glenglassaugh były magazyny pełne beczek ze starą whisky. Dziś firma ma ponad 40 tys. beczek, najstarsze z 1963 roku.
Jest tu sześć kadzi fermentacyjnych, z tego dwie drewniane i para potężnych alembików pochodzących z 1960 roku (zastąpiły wcześniejsze). Tygodniowo produkują 30 tys. l.
Wracając jednak do historii, spółkę Glenglassaugh Distillery Company powołał James Moir wraz ze wspólnikami, kotlarzem Thomasem Wilsononem oraz jego siostrzeńcami – Alexandrem i Williamem Morrisonami. Początkowo planowali sprzedawać whisky single malt pod marką James Moir & Alexander Morrison, ale wkrótce napłynęło zamówienie z Glasgow, od znanej firmy William Teacher & Sons i whisky z Glenglassaugh zaczęła w całości trafiać do blendu Teacher’s. Skłoniło to inwestorów do rozbudowania destylarni, małe kotły zastąpiono wielkimi alembikami. W 1892 roku gorzelnia została odsprzedana, nowym właścicielem została firma Robertson & Baxter, ale nie na długo, bo kilka lat później Glenglassaugh przejęła grupa Highland Distilleries. Zamknięta w 1908 roku. I stała zamknięta do końca lat 50. Do 1922 roku działała słodownia. W czasie II wojny światowej była tu baza woskowa. Kiedy w 1960 roku wznowiono działalność sprzęt był już w tak złym stanie, że trzeba było sprawić nowe alembiki. W latach 1960-1986 produkowano tu whisky na potrzeby takich blendów jak: Cutty Sark czy Famous Grouse, a właścicielem była Edrington Group. Ponownie zamknięta w 1986 roku na kolejne 22 lata. Ponieważ jednak wciąż były duże zapasy whisky z Glenglassaugh, więc nadal odsprzedawano ją do blendów, jak również trafiły na rynek edycje single malt – w 2006 roku pokazały się Glenglassaugh 19YO, 38YO i 44YO, a rok wcześniej – 22YO. W 2008 roku nowym właścicielem nadmorskiej destylarni została Scaent Group, firma spoza branży alkoholowej. Znów trzeba było wymienić większość urządzeń, zachowano jednak alembiki, kadzie i młyn. Nowy właściciel wypuścił edycje Glenglassaugh: 21YO, 30YO, 35YO i 40YO. Z alembików popłynął nowy alkohol, szybko butelkowany i sprzedawany jako półroczny trunek. Oficjalna, trzyletnia edycja Glenglassaugh, została zabutelkowana w 2011 roku. Rok później inwestor oddał centrum dla zwiedzających. W 2012 roku wypuszczono whisky Glenglassaugh Revival.
W marcu 2013 roku nastała nowa era w dziejach Glenglassaugh, kiedy właścicielem stała się BenRiach Distillery Co. W tym samym roku pojawiła się whisky single malt pod nazwą Evolution, a w 2014 roku – Torfa. Ta ostatnia, mocno torfowa, jest eksperymentem zapoczątkowanym w 2009 roku i bardzo różni się od całości oferty.
W kwietniu 2016 roku właścicielem Glenglassaugh i całej grupy BenRiach Distillery Co. Został koncern Brown-Forman. Była to jedna z najbardziej spektakularnych transakcji na rynku szkockiej w ostatnich latach. Za nowe edycje whisky odpowiada Rachel Barrie, wcześniej master blender w Morrison Bowmore. Rachel wypuściła teraz trzy nowe whisky, które tworzyć będą na kolejne lata core range Glenglassaugh, to właśnie próbowane: Sanded, 12YO i Portsoy.
Jak wypadają nowe whisky na tle starych? W głosowaniu uczestników degustacji zdecydowanie wygrała Glenglassaugh 12YO. W parach wygrały: Sanded, 12YO, a w przypadku ostatniej pary więcej głosów padło na starą, mocniej torfową Glenglassaugh Torfa.
A to moje oceny.

Glenglassaugh Evolution (50%)
Dojrzewa w beczkach po Tennessee whiskey pierwszego napełnienia. Zapach przyjemnie owocowy, rześki, dużo różnych odmian jabłek, gruszki, morele, śliwki, nuty mineralne. W ustach lekka, owocowa, słodko-cierpka – jabłka, śliwki, renklody, cytrusy, nuty korzenne – pieprz, ziele angielskie. W finiszu cierpkość, lekka słoność, a także pektynowa goryczka, owocowe, bardzo pijalne.
4/5
25/25/25,5/7=82,5

Glenglassaugh Sanded (50,5%)
Dojrzewa w beczkach po bourbonie, sherry oloroso i manzanilla. Zapach słodki, cytrynowo-pomarańczowy, pomelo, kandyzowane skórki, ale też banan i ananas. W ustach cierpka i słona. Dużo kwaśnych jabłek, śliwek, a soli tyle, jakby dolano do niej wody morskiej. W finiszu nadal słono, nieco miodowej słodyczy, przywodzi to skojarzenia z tequilą i solonym karmelem. Słodycz melona, pomelo, ale też czekolady, kremowość, ale i pieprz. Bardzo ciekawa edycja.
4/5
25/25/25,5/7=82,5

Glenglassaugh Revival (46%)
Beczki po bourbonie, sherry i czerwonym winie. Zapach lekki, rześki, chmielowy, słodowy, piwny, w tle nuty owocowe – jabłka, śliwki, owoce tropikalne, zwłaszcza ananas. I słodka nuta rodzynek. W ustach słodko, owocowe ale przetworzone – powidła śliwkowe, mus jabłkowy, suszone owoce, lekka słoność, cierpkość tytoniu. W finiszu słoność, ciasto drożdżowe z rodzynkami i galaretką owocową, migdały i tytoń.
4/5
25,5/25/25/7=82,5

Glenglassaugh 12YO (45%)
Dojrzewa w beczkach po bourbonie, sherry i czerwonym winie, prawdopodobnie Bordeaux. Zapach mchu, nagrzanego słońcem lasu, pieczonych śliwek, moreli, bananów, ananasów, a także anyżu i marcepanu. W ustach silny wpływ oloroso – orzechy włoskie, skóra, rodzynki, suszone morele, lukrecja, utlenione wino. Finisz słodko-cierpki – słodkie i kwaskowe jabłka, morele, rodzynki, skórzastość, goryczka, sól, orzechy włoskie.
4/5
25,5/25/25,5/7=83

Glenglassaugh Torfa (50%)
Mocno torfowa (30 ppm), dojrzewa w beczkach po sherry i bourbonie. Zapach wędzony, owocowy, przypomina mezcal. Wędzone śliwki, wędzone liście porzeczki, nuty maślane. Torf jest wyraźny, ale bardzo subtelny – dymiące ognisko, barbecue. W ustach cierpkość, mineralność, nuty apteczne i suszu wigilijnego, marynowana i wędzona cytryna. Finisz cierpki, kwaśne jabłka, rześko, do tego nuty apteczne, słone, morskie i dymne, lekko pikantne, ale też miodowe.
4.5/5
26,5/26,5/26,5/7=86,5

Glenglassaugh Portsoy (49,1%)
Mocno torfowa, dojrzewa w beczkach po sherry, bourbonie i porto. W zapachu słód, placki ze śliwkami, dym elegancko miesza się z nutami waniliowymi, karmelowymi. Słodkie kwiatowe aromaty, muskatowe. W smaku: dżem jeżynowy, wiśnie, potem mocny torf, medyczność. Finisz głęboki, nasycony dymem, torfem, wędzeniem, nutami aptecznymi, słoność, cierpkość wiśni, są też śliwki i gruszki. Elegancka, bardziej złożona niż Torfa, ale ta stara edycja uwodzi swoim portowym charakterem.
4/5
25/26/26/7=84

Scroll to Top
Spirits logotyp czarny

Dostęp zablokowany

Nie spełniasz wymogów dotyczących wieku użytkowników strony.
Spirits logotyp czarny

Czy ukończyłeś/aś 18 lat?

Treści na tej stronie przeznaczone są wyłącznie dla osób dorosłych.