21 maja odbył się w Krakowie, po dwuletniej przerwie, festiwal Whisky Day Cracow 2022. Miejscem wydarzenia pozostał krakowski Klub Forty Kleparz. Zmieniono aranżację imprezy, gdyż duża część stoisk ulokowana była na zewnątrz, przy murach fortów, pod częściowym zadaszeniem – co jest słuszną koncepcją, choć na skutek kapryśnej pogody dość ryzykowną. Na szczęście w tym roku pogoda dopisała.

Wśród wystawców dominowały stoiska z whisky szkocką, w części firmowe, w części importerów, bottlerów i pasjonatów. Duży był udział stanowisk, gdzie można było skosztować amerykańskich whiskey z bourbonem na czele, fani rumu też mogli znaleźć stoiska im dedykowane. Odbyły się sesje masterclass, gdzie w cenie biletu uczestnik otrzymywał bądź butelkę trunku, bądź jakiś gadżet.
Cieszy wciąż rosnący udział w festiwalu polskich rzemieślniczych producentów, wśród których były: Podole Wielkie z nowym rocznikiem wódek i okowit, Wielkopolska Manufaktura Wódek Ima Distillery z przebojowymi ginami i doskonałą wódką O Ja Cię Chrznię, Destylarnia Drake z nagradzaną Covidówką i nowymi wódkami, Jakob Haberfeld oraz konsorcjum: Wolf & Oak, Veles, Legacy i Duch Sadu z wyśmienitą, wytrawną wódką Dzika Wiśnia.
W festiwalu w roli wystawców uczestniczyli znani w świecie whisky Tomasz Miler i Rajmund Matuszkiewicz. U Tomasza można było kupić m.in. niedawno wydany – „Notes degustacyjny z kompendium wiedzy WHISK(E)Y” wraz z dedykacją autora. Spróbować można było również, jak zawsze – bez otrząsania! – sygnowanych marką Miler Spirits likierów i wódek. Rajmunda spotkać można było na stoisku prowadzącym zapisy w preodrerze na wydanie jego długo oczekiwanej książki „Droga whisky”.
Nie zabrakło także stoisk, przy których barmani sporządzali smakowite koktajle na bazie przeróżnych wyśmienitych trunków oraz zachęcające różnorodnym wyborem miejsca z cygarami.
Niestety, zauważalna jest na festiwalach tendencja, gdy na wielu firmowych stoiskach za podstawowe wypusty trzeba płacić 5 czy 10 zł. Niby niedużo, ale dla osób będących na festiwalu po raz pierwszy, w konfrontacji z ceną biletu wstępu, ta praktyka jest niezrozumiała. Z drugiej strony frekwencja dopisała, więc trzeba się cieszyć z tego, że festiwale wróciły.

Łukasz Czajka

Komentarze

Autor: Łukasz Czajka
Źródło: na zdjęciu Tomasz Miler i Łukasz Czajka

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Subskrypcja newsletter

Najnowsze wpisy wprost do Twojej skrzynki e-mail