Położona kilka kilometrów za Telavi, przy drodze do Tsinandali, malutka winnica Shalauri powstała w 2013 roku. Mają tylko 2 ha, ale jakież tu robią wybitne wina! Wyłącznie z kwewri, żadnych beczek, żadnych europejskich winifikacji. Wszystko po bożemu, to znaczy po gruzińsku. Ich rkatsiteli ma smak miodu, mtsvane pachnie jak rieslingi późnego zbioru, pomarańczowe khikhvi jest jak polne kwiaty i agrest. Mają dwa rodzaje saperavi, bardzo wytrawne i taniczne oraz niemal słodkie, ale nie w stylu win Kindzmarauli, to jest słodycz soczystej czarnej porzeczki, fig i wędzonej śliwki. W niewielkiej piwnicy na tyłach domu wkopane są kwewri, w drugiej piwnicy leżakują wina w butelkach, jest też jedna izba zamieniona na winiarnię, tu także są kwewri. Chacha ze swoich wytłoków destylują u sąsiada, ma aromat dojrzałego słonecznika. Produkty nie są bynajmniej tanie, butelka 30-40 lari.


– Mam za małą winnicę, żeby robić wina w innym stylu niż gruziński. Rocznie każdego wina robię po 2-4 tys. butelek, część z tego odbiera nasz amerykański importer, reszta właściwie jest wypijana na miejscu – opowiada George Nijaradze, właściciel winiarni.
Na miejscu można spróbować win i znakomitych serów (od sąsiada). Winiarnia mieści się jakieś 5 km w bok od głównej drogi, w wiosce Shalauri, umieszczona jest na winnym szlaku i kieruje do niej stosowny brązowy drogowskaz.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Subskrypcja newsletter

Najnowsze wpisy wprost do Twojej skrzynki e-mail