narodowy słowacki trunek – wódka jałowcowa, porównywana do ginu, choć od ginu w wersji dry znacznie łagodniejsza. Wytwarzana już w XVI wieku, początkowo głównie na Spiszu. Do dziś Spišska Borovička traktowana jest jako osobny produkt, regionalna marka, robiona z rosnącego na Spiszu jałowca, ze spiskiej wody i w spiskich destylarniach (przede wszystkim w firmie GAS Familia, największej w regionie). Do destylatu zbożowego dodawane są jagody jałowca i inne zioła, po maceracji całośc jest jednokrotnie re destylowana w małych miedzianych aparatach, co pozwala uzyskać bardzo aromatyczny trunek. Przed II wojną światową Spišska Borovička była produkowana m.in. przez znane wówczas gorzelnie: Heinrich Morgenbesser w Stará Ľubovňa i Likérka Kleinberger w Spišská Belá. Obecnie produkowanych jest wiele odmian, te najtańsze mają zwykle 37,5-40% i niestety często smakują głównie zbożowym spirytusem. Lepsze mają przyjemny, choć intensywny, smak jałowca, częściowo dzięki destylacji jagód, częściowo wskutek maceracji w spirytusie zbożowym. Rzadszą odmianą jest złota Borovička (np. Cassovia), która ma nieco oleistą konsystencję i smak żywiczny, jakby rozpuszczono w spirytusie zieloną szyszkę. Nie na darmo nazywana jest „wódką lasu”. Najmocniejsze Borovički dochodzą do 60%. Najlepsze moim zdaniem są: Carat Premium (poza jakąkolwiek konkurencją), Batory, Spišska, Jelínek, Koniferum, Žufánek, Jupiter czy Slovenska St. Nicolaus. Jest też bardziej gorzka odmiana – Borovička s Horcom – macerowana z dodatkiem górskich ziół, a coraz popularniejsze jest łączenie jałowcowego destylatu z maceratami z owoców leśnych czy nawet cytrusów (np. grapefruit, cytryna). Na Bałkanach odpowiednikiem Borovički jest Brinjevec.

[nggallery id=68]

fot. GAS Familia (4)

Aparat do destylacji Spišskiej Borovički

Komentarze

Autor: Disorder

Komentarze

  1. zupełnie udany destylat, choć trochę cierpki, ale nie tak jak gin i mniej ma w sobie aromatów, co mi akurat pasuje, mocno schłodzony o krystalicznej barwie z pokruszonym lodem przyjemnie szczypie w usta i kręci w głowie przyjemnie też 🙂

  2. Wygląda na smakowity trunek, dużo ciekawszy od „dżinu”, który jest jedynie aromatyzowany jałowcem a nie destylatem z owoców jałowca. :-).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Subskrypcja newsletter

Najnowsze wpisy wprost do Twojej skrzynki e-mail