W 2017 roku w pobliżu głównej drogi łączącej Istebną, Koniakowo i Jaworzynkę powstała restauracja Dwór Kukuczka. 2 grudnia 2025 przy restauracji otwarta została destylarnia, powstają tu okowity owocowe, a w planie są whisky czy rum.
– Nasza restauracja jest spora co za tym idzie mamy sporą załogę, która jest tutaj sercem i ciałem i wszystkim, dlatego kiedy przyszedł covid nie mogłem sobie pozwolić, żeby stracić to wszystko na co pracowałem przez poprzednie lata, czyli przede wszystkim stracić zgraną ekipę, o którą jest jest najtrudniej – opowiada Bartłomiej Kukuczka, dyrektor Dworu Kukuczka. – W tym czasie powstały Specjały od Kukuczki, otworzyłem zakład produkcyjny przy restauracji, który na początku robił kilka dżemów i konfitur, a z biegiem czasu otworzyliśmy sklepik przy restauracji i stopniowo poszerzaliśmy asortyment naszych produktów, o dania gotowe, pikle, herbaty, czekolady, pieczywo a nawet własne lody. Dwa lata temu przyszedł czas na alkohol, wystąpiliśmy do KOWR i innych instytucji o zezwolenia, i zaczęliśmy produkować nalewki na bazie spirytusu, pozyskiwanego z zewnątrz. Jak do każdego produktu, do tych również podeszliśmy bardzo profesjonalnie i po wielu próbach stworzyliśmy nasze nalewki.
Powstało kilka autorskich smaków, takich jak: Malina z korzeniami, Cytryna z imbirem, Jeżyna z cynamonem, Aronia z melisą, Koniakowski pigwowiec, Koniakowska wiśnia czy Miodula Dworska.
– Z racji tego, że ja nie lubię nikogo podrabiać nasze nalewki są trochę inne. Składniki i ich mieszanki nie zawsze są oczywiste, ale przede wszystkim starałem się zrobić je bardziej wytrawne niż to, co jest na rynku, uważam że efekt końcowy jest naprawdę ciekawy – mówi Bartłomiej Kukuczka. – Po wypuszczeniu na rynek nalewek zauważyliśmy, że ludzie szukają i mogą zapłacić za dobry kraftowy trunek, w związku z tym postanowiłem zrealizować jedno z moich marzeń i otworzyć własną destylarnię.
Sprzęt do destylacji zakupili na Węgrzech, w Miszkolcu, u producenta Hagyo Spirits. Właściciel firmy, który napisał trzy książki o procesach destylacji, przyjechał na instalację i trzydniowe szkolenie w Istebnej.
– Sprzęt do destylacji zamówiony, ale produkcja wysokiej jakości trunków, to nie tylko sam proces destylacji, ale moim zdaniem przed wszystkim proces fermentacji. I tu była bardzo przydatna nasza miłość do wina, wiele wizyt w winnicach włoskich w przeszłości oraz pan Seweryn z firmy Destillery, który jest podobnie zakręcony jeżeli chodzi o proces produkcji i jego standaryzacje jak ja. Pomógł nam zakupić zbiorniki fermentacyjne z Chorwacji oraz serce działu fermentacji, czyli chiller, który utrzymuje w płaszczach wodnych temperaturę do 0,1oC. Jest to bardzo ważne, gdyż postanowiliśmy, że będziemy przeprowadzać proces fermentacji, na zimnych drożdżach, tych do produkcji win. Pozwalają one przeprowadzić proces fermentacji mało dynamicznie, ale dzięki temu aromat pozostaje w moszczu.
Po złożeniu wszystkich dokumentów destylarnia została zatwierdzona 2 grudnia 2025. I od razu do destylacji trafiła pierwsza partia śliwowicy, zrobiona z polskiej węgierki, wypestkowanej i przemielonej na pulpę.
– Z racji tego, że była ona destylowana od razu dzień po zatwierdzeniu maszyny, to 4 grudnia nasze zbiorniki fermentacyjne były już pełne gruszki, gatunek konferencja, która została na koniec tego roku przedestylowana. Mogę zdradzić, że w Wigilię dojechało do nas 1,5 t śliwki starej odmiany prosto z Mołdawii. Uważam że słońce, którego jest więcej w tym kraju, daje tym owocom coś niesamowitego, piękny zapach unosił się w całej destylarni. Następnie planujemy zrobić rum i whisky, przede wszystkim dlatego, że nie ma zimą dostępu do owoców. Cukier i melasa z Mauritiusu już dojechały – opowiada Bartłomiej Kukuczka.
Docelowo chcą skupić się na okowitach owocowych, głównie śliwka gruszka i mirabelka. Z początkiem 2026 roku planują posadzić sad gruszkowy i śliwkowy, na potrzeby destylarni.




