W dniach 19-20 maja w warszawskiej Fortecy odbył się I Festiwal Wódki i Zakąski. Wystawiło się kilkunastu producentów, dystrybutorów i właścicieli private labels. Z dużych producentów byli: Stock, Diageo, Brown Forman, Chopin, Toruńskie Wódki Gatunkowe. Z importerów – M&P, MV, Vininova/The Bar, Pinot. Z mniejszych producentów: Piasecki, Pravda, Old Polish Vodka, Toorank. Z private labels: Pałac Kultury, U‘luvka, Dwór Sieraków. Byli też producenci nalewek – Longinus i Majewski. Reprezentowane były m.in. marki: Chopin, Młody Ziemniak, Etiuda, Baltic, Stock Prestige, Amundsen, Żołądkowa Gorzka, Saska, Orkisz, Lubelska, Beluga, Cristal Head, Pawlina, Basmoon, Viche Pitia, Grey Goose, Ciroc, Ketel One, Finlandia, Pravda, Stanislav, Toruńska, Stumbras, Ozone, Mamont, Tito’s, Bimber Vodka, Zielona Natura, Piasecki, Okowita Warmińska, Bairille, Hlebniy Dar, Kozacka Rada, Helsinki, Polugar, Miodula. Zabrakło tak dużych firm jak: CEDC, Pernod Ricard, Marie Brizard, AWW, a także innych widocznych na rynku graczy: Polanin, Bartex-Bartol, Henkell, Copernicus, Wratislavia, Polmos Bielsko-Biała, Nisskosher. Nie było dwustu wódek do spróbowania, jak zapowiadano, ale ok. 150 można było znaleźć, w tym kilka debiutujących. Każdy wchodzący dostawał elegancki kieliszek degustacyjny. Katering, czyli zakąski, rozczarował, danie ciepłe były odpłatne, brakowało też wody do picia – na imprezach z alkoholem koniecznej, bo organizm się odwadnia. Degustacjom towarzyszyły pokazy barmańskie i wystawa zbiorów Adama Łukawskiego i Piotra Popińskiego – Muzeum Wódki. Był sklep festiwalowy, a goście mogli skorzystać z darmowej usługi (do 30 zł) MyTaxi. Lekarstwem na efekt dnia następnego mogła być holenderska mieszanka witamin Reset. Pogoda dopisała, nastroje też.

Oprawa
Wystawcy przyciągali gadżetami i oryginalną zabudową stoisk. Chopin pokazywał największą butelkę wódki na świecie (200 l), której powstały tylko dwa egzemplarze. Stock kusił pięknym sportowym BMW wykonanym z karbonu i reklamującym wódkę Stock Prestige Carbon. Stoisko wódki Finlandia urządzono w scenografii lasu, z pięknymi pląsającymi rusałkami oraz z barem serwującym drinki. Stoisko z koktajlami miał również dystrybutor MV, z takimi markami jak Stumbras i Ozone. Wódki Mamont można było spróbować w wersji krwawej mary, a wódki Tito’s infuzjowanej ziołami i korzeniami, m.in. imbirem. Wódki Toruńskie, Pravda czy Stock kusiły wieloma barwami butelek wódek smakowych. Marka U‘luvka postawiła na elegancję i tajemniczość zawartych na oryginalnej butelce znaków.
Przestrzeni było dostatecznie dużo, komunikacja łatwa. Irytowała głośna muzyka disco, która przeszkadzała w rozmowach. Wolałbym mniej biesiadną, a bardziej kontemplacyjną atmosferę, ale zdaję sobie sprawę, że tu zdania będą podzielone. Przestrzeń ogródka dawała palaczom szansę oddechu, łatwiej też było dyskretnie wyprowadzać osoby w stanie wskazującym, co się zdarzało.

Wódki
Diageo pokazało trzy wódki czyste, każdą w innym stylu. Destylowana z winogron Ciroc jest już ikoną, podobnie jak Grey Goose, która powstaje w sercu regionu Cognac. Holenderska wódka Ketel One jest mniej znana i trochę szkoda, że nie pokazano jej w znakomitej odsłonie cytrynowej.
Na stoisku M&P obok klasycznej wódki Pawlina były najdroższe w portfolio firmy marki – Viche Pitia, destylowana w małym szarentejskim alembiku, Crystal Head z dalekiej Kanady, w imponujących butelkach w kształcie ludzkiej czaszki oraz ziemniaczana Basmoon z Kraju Basków. Po raz pierwszy pokazano też nowe produkty z Buffalo Trace. Ten wielki producent bourbona ma też swoją wódkę, ale w Warszawie pokazywano coś jeszcze ciekawszego – white dog, czyli alkohol, z którego w przyszłości powstanie whiskey. Mieliśmy okazje próbować dwa różne zaciery – Rye Mash, w którym większość stanowiło żyto, resztę zaś kukurydza i jęczmień oraz Wheated Mash – z przewagą kukurydzy, ale też z dużą ilością pszenicy oraz z jęczmieniem. Bardzo ziarniste i wyraziste, butelkowane z mocą 57% i 62,5%.
Chopin promował nie tylko swoje wódki czyste Chopin i Baltic, ale też smakowe (cytrynówkę), likiery czekoladowe i karmelowe oraz nalewki owocowe. Była też linia Młody Ziemniak, a „spod lady” do spróbowania eksperymentalne edycje Młodego Ziemniaka, które być może nigdy nie będą butelkowane, z takich odmian ziemniaków jak: Augusta, Red Fantasy, Anuschka, Leyla, Red Sonia. – Jest w Polsce tak wiele odmian ziemniaka, że co roku możemy pozwolić sobie na wypuszczenie małych partii wódek z ziemniaków z naszego własnego poletka w Krzesku. Nie wiem, czy coś z tego trafi do sklepów, jeszcze nie zdecydowaliśmy, traktujemy to jako część naszych badań nad destylacją różnych odmian ziemniaków, nie koniecznie jako produkt handlowy – mówi Wojciech Dorda. Szkoda, bo każda z tych edycji jest bardzo ciekawa i znalazłaby uznanie wśród koneserów.
Stock kusił wspomnianym BMW, wsiąść do środka jednak nie było można. Za to wokół rozstawiono butelki z wódkami z linii Stock Prestige, a osobne stanowiska miały marki: Lubelska, Saska, Amundsen, Żołądkowa Gorzka, Orkisz i Beluga. Stock był najbardziej widoczny i najbardziej różnorodny w koncepcjach scenograficznych. Szkoda tylko, że nie zaoferowano koktajli na bazie wódek smakowych.
Wódki Toruńskie były w różnych smakach, ze sztandarową – chrzanówką. Debiutował w Warszawie nowy produkt – Chrzanowa Ziemniaczana, delikatna wódka, o miodowo-korzennych nutach, ładnie wpisująca się w profil firmy. Obok swoje stoisko miały wódki Pravda i Stanislav, zaskakujące takimi smakami wódek jak: Cafe Mocha, Cotton Candy, Vanilla Bean, Genuine Caramel czy Roasted Espresso. Nowy smak – wódkę kokosową – pokazała Finlandia. Nie jest bardzo słodka, dobrze sprawdzi się w koktajlach w połączeniu z ananasem.
U‘luvka przyciągała designem opakowań. Kto zna się na wódkach, ten wie, że to jedna z najlepszych wódek świata. Destylowana we Wrocławiu z żyta, pszenicy. Dwukrotnie filtrowana, zachowuje wiele aromatów zbóż, słodu, lekko oleista, smak słodko-słony, z nutami dymu, wyraźnym smakiem ziaren. Piękny hołd dla alchemika, Rajmunda Llulla, bo do niego odnosi się nazwa i stylistyka.
Gratką dla miłośników koktajli była wizyta na stoisku MV, dystrybutora litewskich wódek Stumbras i Ozone. Tu takie smaki jak m.in.: melon, konopie, brzoskwinia, pigwa. Była też wybitnej klasy wódka – Stumbras Millennium, butikowa edycja, filtrowana przez płytki platyny. Smak wyrazisty, łączy słodycz wanilii i pikantność czarnego pieprzu, a nawet chilli. Zwłaszcza w finiszu jest pikantna, ale jest też posmak ogniska.
Dwór Sieraków wypuścił całkiem niedawno znakomitą wódkę Paloną, ze spirytusu żytniego z prażonych ziaren, z dodatkiem karmelu i kompozycji zmacerowanych ziół. Ale można było spróbować także starszych edycji, jak Dwór Sieraków Superior, Jarzębiak, Pieprzowa, Z Czarnego Bzu czy Z Beczki.
Na stoisku wódki Mamont, której dystrybutorem jest Vininova, gościła Tamara Mazur, ambasadorka marki. Wódka powstaje na Syberii. Oto, co mi pani Tamara opowiedziała: – Zaczęło się od fundacji Mamont, która podczas jednej ze swych ekspedycji odnalazła w lodowcach Jakucji bardzo dobrze zachowanego mamuta. Zdecydowaliśmy się wypuścić wódkę dla uczczenia tego odkrycia. Trunek powstaje w zimnym klimacie Syberii, w najstarszej destylarni na tym obszarze – zbudowanej w 1868 roku. Woda też jest z Syberii, biała pszenica ozima destylowana jest sześciokrotnie, potem filtrowana przez węgiel drzewny. Idealnie pasuje do syberyjskiego przysmaku – surowej zmrożonej ryby, którą kroi się w wąskie plasterki, danie nazywa się stroganina – opowiada Tamara Mazur.
Z innej strony i z innego klimatu pochodziła druga z wódek na stoisku Vininova – Tito’s. To obecnie amerykański hit, wyrazista wódka z kukurydzy, zdumiewająca ziarnistym smakiem.
Na festiwalu było tyle wspaniałych wódek, tyle wielkich marek, na mnie jednak największe wrażenie zrobiła wódka najmniejsza. Destylowana w Obornikach z mieszanki: żyta, pszenicy i jęczmienia dla maleńkiej firmy Longinus z Ciechanowa. W czym jej sekret? – Chyba w tym, że potraktowałem czystą wódkę tak jak traktuję nalewki, czyli dałem jej dużo czasu. Mam własną stację uzdatniania wody, sam filtrowałem przez węgiel drzewny, a potem dałem jej 3-4 miesiące spokoju, żeby sobie pooddychała – leżakowała w uchylonych zbiornikach – mówi jej twórca Rafał Dziliński. Wódka niezwykle delikatna, z aromatami owocowymi, korzennymi, oleista, z posmakiem ziaren słonecznika. Firma Longinus zaprezentowała też znakomite nalewki, wytrawne i mocne, świetne wrażenie robiły właściwie wszystkie, moje ulubione to: malinowa, wiśniowa, imbirowa, z głogu i z mirabelki. Kilka nowych nalewek przedstawił też mistrz Karol Majewski. Ładnie prezentuje się jego nowa seria Nalewka Staropolska Kampinoska. Jak zwykle są to trunki rocznikowe, długo leżakowane, o niższej mocy i większej zawartości cukru. Dla mnie numer jeden z nowości pana Majewskiego to czeremcha, ale orzechówki też bym nie lekceważył. – Nalewki produkowane są metodą domową, całkowicie ręczną. Owoce pochodzą z naturalnych upraw z małych wiejskich sadów, łączone są z najlepszymi rodzajami spirytusu – opowiada Karol Majewski.
Skoro słodsze nuty, to dużym zainteresowaniem – zwłaszcza płci pięknej – cieszyły się miody Piaseckiego, od trójniaków po esencjonalne półtoraki, a także wódki zaprawione miodem czy miodowe okowity – Warmińska i starzona ponad trzy lata w polskim dębie Bairille.
Miodowe produkty prezentował także Toorank. Wśród nich wspaniała Miodula Prezydencka, która przez dwa lata leżakowała w beczkach po winie Sauvignon Blanc – w smaku rodzynki, suszone owoce, wiśnia i marcepan. Alkoholem, który zrobił na mnie na festiwalu największe wrażenie był inny produkt firmy Toorank – odleżakowany destylat pszeniczny – Spitzberg 2009. Tylko 299 numerowanych butelek, na które trzeba się zapisywać, leżakowała od 2006 roku w dużych kadziach, potem od 2009 roku w beczkach z polskiego dębu o pojemności 230 l. W aromacie sporo nut kwaśnych i warzywnych: ocet winny, seler, pietruszka. Jeśli to nas nie zrazi, to w ustach jest prawdziwa eksplozja – orzech włoski i wanilia, wytrawne wino i truskawki. Absolutnie unikatowy alkohol, który daje wyobrażenie o dawnych polskich tradycjach starzenia alkoholi. Porównywalny jakościowo ze Starką czy dawną Kasztelańską. – Taki był nasz cel, zrobić dobrej klasy odleżakowany alkohol o polskich tradycjach. Będziemy tego typu wódek wprowadzali więcej. Na początek Spitzberg w wersji trzyletniej – opowiada Paweł Litwin z Toorank Polska.
Po raz pierwszy szerszej publiczności zaprezentowała się marka wódki Pałac Kultury. Zestawiana w destylarni Surwin, jest to mieszanka: 80% spirytusu z żyta, 20% z pszenicy, 21 dni leżakowania przed rozlaniem. Klasyczny dla dawnych polskich wódek pieprzny finisz. – Wódka Pałac Kultury wyprodukowany jest w oparciu o polską tradycję, jak i unikalną recepturę, bazującą na wysokogatunkowym życie i pszenicy oraz krystalicznie czystej wodzie. Pałac Kultury oferowany na rynku polskim, w krajach Unii Europejskiej i Stanach Zjednoczonych, jest objęty znakiem towarowym zastrzeżonym – mówi Lech Piotr Miernik, właściciel marki i spółki Centrum Wódki Sp. z o.o.
Kolekcje wódek ze Wschodu pokazał Pinot. Klasyczna marka z Ukrainy – Hlebniy Dar, wódka z Czech – Helsinki, kolejna wódka z Ukrainy – Kozatska Rada oraz absolutny hit – Polugar. – Polugar to nie wódka, to trunek, który jest historycznie ojcem wódki, wytwarzany w czasach, kiedy nie było jeszcze rektyfikacji. Wszystko robimy w małych partiach, w małej gorzelni niedaleko Łodzi. Właścicielem marki jest pan Borys Rodionov, rosyjski historyk i wielki autorytet w dziedzinie wódki – mówi Mariusz Nowak, który w Polsce odpowiada za produkcję Polugara. Obok klasycznych wódek ze słodowanych zbóż (żytniej i pszenicznej) oraz smakowych (Kminkowa, Miód i ziele angielskie oraz Czosnek i pikantna papryczka), dołączyły nowe smaki: Wiśnia, Chrzan i Jałowiec.
Ciekawe smaki wódek przedstawiła firma Old Polish Vodka. Były tu m.in.: jarzębina, czarny bez, róża czy bukwica w serii Zielona Natura a także Staropolskie Wódki Regionalne.

Zakąski
Zakąski, czy może przekąski, tartinki, zostały przygotowane przez restauracje Elixir Dom Wódki, Folk Gospoda i Czerwony Wieprz – należące do organizatora imprezy. Było ich mało i były mało różnorodne, więc najlepiej było udać się do jednego ze stanowisk z daniami na ciepło, już odpłatnymi. Tam było smacznie, ale drogo. W zakresie finezji kulinarnej spodziewałem się znacznie więcej. Podczas imprezy w Fortecy wódki całkowicie przyćmiły zakąski. 1:0 dla wódki po pierwszej edycji festiwalu. Zobaczymy, kto wygra za rok, ja optowałbym za remisem po pięknej i widowiskowej grze.

Dnia następnego
Lekarstwem na efekt dnia następnego mogła być holenderska mieszanka witamin Reset, którą po raz pierwszy zaprezentowano w Polsce właśnie na Festiwalu Wódki i Zakąski. To mieszanka witamin, aminokwasów, antyoksydantów, w tym glutationu, który ułatwia utlenienie aldehydu octowego, głównego winowajcy kaca. Ma też cholinę, która wspiera aktywność wątroby. – Większość środków na kaca to nic innego jak: cukier, mikroelementy, witamina C oraz pobudzacz w rodzaju kofeiny czy efedryny. W tym środku jest natomiast 11 aminokwasów i glutation, główny antyoksydant naszego organizmu. zamiast coś na pobudzenie, dodaliśmy melatoninę, żeby łatwiej było zasnąć. Dlatego jest to środek, który należy zażyć bezpośrednio przed pójściem spać, a nie nad ranem – opowiada Sławek Kojło, przedstawiciel firmy. Miksturę na kaca trzeba wypić, nie jest smaczna. Wynalazła ją firma Hangover Information Center z Amsterdamu. Na pewno nie jednemu z uczestników festiwalu holenderski specyfik przyszedł z pomocą.

________________________________________________________________________

Nasze wyróżnienia dla uczestników festiwalu
Najlepsza wódka: Spitzberg 2009 (Toorank)
Najlepsza wódka czysta: Longinus Vodka (Longinus)
Najlepsza okowita: Okowita Warmińska (Piasecki)
Najlepsza wódka smakowa: Polugar No 5 Horseradish (Polugar)
Najlepsza nalewka: Imbirówka (Longinus)
Najlepszy likier: Czekoladowy Korzenny E.Wedel (Chopin)
Najlepsze stoisko: Finlandia
Najlepsze koktajle: MV

________________________________________________________________________

Komentarze

Komentarze

  1. Bardzo ciekawa impreza, oby więcej i częściej takich imprez.
    Fakt, że zakąsek bardzo mało i wódka wygrała… Mam nadzieje, że następnym razem w tej kwesti będzie lepiej .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Subskrypcja newsletter

Najnowsze wpisy wprost do Twojej skrzynki e-mail