Ukazało się nowe wydanie głośnej publikacji Johannesa Lindenmeyera „Ile możesz wypić?”, z dodatkami tłumacza, prof. Jana Chodkiewicza, który de facto jest współautorem polskiego wydania, ze wstępem Ewy Wojdyłło.

Na postawione w tytule pytanie, zawsze odpowiemy, że „za mało”. Któż bowiem nie chciałby mieć mocnej głowy. Odpowiedź autora jednak jest zupełnie inna – „najlepiej nic”. Niemiecki psychoterapeuta, zajmujący się uzależnieniami, napisał książkę adresowaną głównie do alkoholików i uzależnionych od leków oraz ich rodzin. Dla polskiego czytelnika, który często nie bardzo wie dokąd ma się zwrócić o pomoc, gdy zdrowie odmawia już kolejnych dawek alkoholu, wyrzucają go z pracy, a rodzina się rozpada, ta książka będzie szczególnie pomocna, zwłaszcza że tłumacz zadbał o liczne lokalne odnośniki. Autor ukazał problem uzależnień w wielu aspektach – kulturowym, historycznym, zdrowotnym, społecznym, rodzinnym i terapeutycznym. Nie znamy odpowiedzi na pytanie, dlaczego jedni stają się alkoholikami, a inni potrafią pić z umiarem, ale tak naprawdę dla nikogo alkohol nie jest środkiem bezpiecznym.
Na przykładach pokazano jakie spustoszenie czyni w organizmie. Przemawiająca do wyobraźni jest metafora pociągu, który przejeżdża pod tunelem, nie znając innej drogi. Tunel w tym przypadku jest kolejną libacją, a prawda jest taka, że alkoholik nie potrafi żyć inaczej… bo nie zna bocznicy dla swojego pociągu. Lindenmeyer pokazuje też jak trudno jest wyjść z nałogu i jak duże są ryzyka nawrotów. Książka napisana jest ze swadą, z licznymi odniesieniami do historii pijaństwa, ale jej wymowa jest jednoznacznie przygnębiająca – osoba uzależniona musi odstawić używki raz na zawsze, w przeciwnym bowiem razie (a podparte jest to licznymi statystykami) skazuje się na śmierć, a wcześniej swoich najbliższych na cierpienie. Jest tu też osobny rozdział o nikotynie i o jej łączeniu z alkoholem czy prochami, a na końcu książki znalazły się kwestionariusze z pytaniami, które mają ułatwić czytającemu samodzielne rozpoznanie problemu. Kwestionariusze są trochę drogą na skróty, gdyż wszystkie te kwestie szczegółowo są przedstawione we wcześniejszych rozdziałach. Często jednak szukamy właśnie drogi na skróty.
Znakomita publikacja, ale nie miejmy złudzeń, lektura nawet najlepiej napisanej książki nie zastąpi terapii, może jednak skłonić do refleksji i ułatwić podjęcie decyzji, o zwróceniu się o pomoc do specjalisty. Książka Lindenmeyera ten cel spełnia znakomicie.

Komentarze

Źródło: tłum. Jan Chodkiewicz, Znak, Kraków 2022, s. 336, 54,99 zł, ISBN 978-83-240-6492-2

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Subskrypcja newsletter

Najnowsze wpisy wprost do Twojej skrzynki e-mail