Według aktualnego harmonogramu posiedzenia Sejmu na czwartek 8 października, w bloku głosowań w godz. 19.00-21.00, zaplanowano trzecie czytanie projektów dotyczących ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi – druki nr 2007, 2010, 2856 i 2856-A. W centrum publicznej debaty znalazł się zakaz reklamy alkoholu. Dla małych winnic równie istotne jest jednak inne pytanie: czy po zmianie prawa nadal będą mogły bezpiecznie informować dorosłych odbiorców o zwiedzaniu gospodarstwa, winobraniu, degustacji, kolacji albo koncercie.
Projekt szeroko definiuje promocję napojów alkoholowych. Obejmuje nią m.in. publiczne degustacje, rabaty, sprzedaż premiowaną, pakiety, programy lojalnościowe i inne formy publicznego zachęcania do nabywania alkoholu. Za prowadzenie reklamy lub promocji z naruszeniem projektowanych przepisów przewidziano grzywnę od 30 tys. do 1 mln zł, karę ograniczenia wolności albo obie te kary łącznie.
Kluczowy dla winiarzy jest druk 2856-A. Komisja Zdrowia rekomenduje w nim odrzucenie poprawek zmierzających do wyraźnego rozróżnienia reklamy i promocji od przekazów informacyjnych i edukacyjnych związanych z wyrobami winiarskimi oraz do wprowadzenia pojęcia wydarzeń enokulinarnych.
– Jeżeli festiwale wina i enoturystyka mają działać jak dotąd, powinno to wynikać wprost z ustawy, a nie z uspokajającej wypowiedzi polityka. Przedsiębiorca nie może podejmować decyzji o organizacji wydarzenia na podstawie założenia, że „prawdopodobnie wolno”, zwłaszcza gdy ceną błędu może być grzywna liczona od 30 tys. do 1 mln zł – mówi Monika Czarniecka, ekspertka komunikacji w branżach regulowanych i założycielka 100 PTS.
Spór nie dotyczy prawa do agresywnej reklamy
Polskie winnice nie kwestionują potrzeby ochrony osób małoletnich ani ograniczania agresywnego marketingu alkoholu. Domagają się czytelnej granicy między nakłanianiem do zakupu a neutralną informacją o legalnej działalności gospodarstwa.
– Informacja o terminie zwiedzania, programie winobrania czy nazwie organizatora nie jest tym samym co promocja cenowa albo kampania zachęcająca do zwiększonej konsumpcji. Jeśli ustawodawca chce zachować festiwale i wydarzenia enoturystyczne, może zapisać precyzyjne warunki: komunikację do osób pełnoletnich, ostrzeżenie zdrowotne i brak zachęt cenowych. Milczenie ustawy nie jest jednak gwarancją dla przedsiębiorcy – podkreśla Monika Czarniecka.
Mała winnica nie ma działu prawnego
Dla niewielkiego gospodarstwa niepewność dotycząca granicy między reklamą a informacją nie jest abstrakcyjnym problemem prawnym. Przekłada się na codzienne decyzje: czy opublikować post o winobraniu, podać program koncertu albo poinformować, że zwiedzanie obejmuje degustację.
– Jesteśmy małą winnicą. Nie mamy działu prawnego ani ludzi, którzy sprawdzają każde zdanie przed publikacją. Kiedy organizujemy winobranie, zwiedzanie czy koncert, po prostu informujemy o tym naszych gości. Jeżeli przed każdym takim postem będę musiał się zastanawiać, czy nie grozi mi kara, najbezpieczniej będzie nie napisać nic. Tylko że wtedy nikt do nas nie przyjedzie – mówi Tomasz Głowacki, właściciel Winnicy Tecławska Góra.
Dla małej, rodzinnej winnicy uprawa, produkcja, sprzedaż bezpośrednia, zwiedzanie i wydarzenia tworzą jeden model działalności. Informacja o koncercie czy degustacji przyciąga gości nie tylko do producenta, lecz także do lokalnych restauracji, obiektów noclegowych, przewodników i innych atrakcji regionu.
– Winnicę Tecławska Góra budujemy własną pracą, a nie wielkimi budżetami. Każdy gość naprawdę ma dla nas znaczenie. Trudno zaakceptować sytuację, w której możemy legalnie zorganizować wydarzenie, ale będziemy bali się powiedzieć ludziom, że ono w ogóle się odbywa – podkreśla Tomasz Głowacki.
Duża firma może zlecić analizę każdej kampanii działowi prawnemu. Małe gospodarstwo, widząc niejednoznaczny przepis i wysoką sankcję, najczęściej zrezygnuje z publikacji albo z całego wydarzenia.
– To klasyczny efekt mrożący. Prawo nie musi wprost zakazywać informacji o wydarzeniu. Wystarczy, że przedsiębiorca nie potrafi przewidzieć, jak zakwalifikuje ją organ albo sąd. Najmniejsi nie podejmują wtedy ryzyka i milkną jako pierwsi – ocenia Monika Czarniecka.
Trzy proste pytania do ustawy
Przed głosowaniem warto sprawdzić projekt na trzech codziennych sytuacjach. Czy winnica może publicznie podać datę i program winobrania? Czy może pokazać nazwę i logo gospodarstwa organizującego koncert lub kolację? Czy może poinformować pełnoletnich odbiorców, że zwiedzanie obejmuje degustację?
Jeżeli odpowiedź na każde z tych pytań ma brzmieć „tak”, tekst ustawy powinien pozwalać ustalić to bez wielostronicowej opinii prawnej.
W części medialnych relacji pojawia się sformułowanie o „więzieniu”. Druk nr 2856 posługuje się pojęciem kary ograniczenia wolności, a nie kary pozbawienia wolności. Nie zmienia to zasadniczego problemu podnoszonego przez małe podmioty: przy sankcji finansowej do 1 mln zł granica między zakazanym marketingiem a dozwoloną informacją powinna być możliwie jednoznaczna.
– Państwo ma prawo ograniczać reklamę alkoholu i obowiązek chronić osoby małoletnie. Ma też obowiązek tworzyć prawo zrozumiałe i proporcjonalne. Branża nie prosi o wyjątek pozwalający reklamować alkohol bez ograniczeń. Prosi o jasną odpowiedź, jak zgodnie z prawem informować o miejscu, kulturze, turystyce i wydarzeniach kierowanych do dorosłych – podsumowuje Monika Czarniecka.