W wiosce Linie (gmina Lwówek w nowotomyskim) jest jedna z najładniejszych starych gorzelni, niestety częściowo już w ruinie. Szkoda, gdyż ten niezwykły zabytek architektury i techniki mógłby z powodzeniem służyć dziś choćby jako restauracja z mikrodestylarnią. Niestety, jest na uboczu, a i przepisy dla gorzelnictwa rzemieślniczego nie są sprzyjające.


Bryła sześcianu z czerwonej, o barwie burgunda i piaskowej cegły, nad gzymsem rozpościera się fantazyjna balustrada, jakby zaczerpnięta z baroku, a narożne kolumny przypominają te, które powstawały na linii dachu w okresie renesansu. Pochodzi z 1860 roku, została przebudowana w 1912. Jej mury kryją maszynę parową, wyprodukowaną w Halle w 1912 roku, ale obejrzeć ją trudno, bo dojście do budynku zarosły chwasty i pokrzywy. Inne ciekawe budynki dawnego folwarku, zgrupowane wokół prostokątnego dziedzińca, to: kuźnia i stelmacharnia z 1897 roku oraz rządcówka i obory.
Wieś Linie stanowiła wraz 36 innymi od 1837 roku ordynację lwówecką, należącą do rodu Łąckich. Natomiast w księdze adresowej Polski z 1926 roku można znaleźć informację, że właścicielem ziemskim wsi Linie wraz z gorzelnią i innymi zabudowaniami folwarcznymi był Niemiec, Herbert Wendorf. Po II wojnie światowej podzieliła los wielu podobnych miejsc – została znacjonalizowana.
Nieopodal znajduje się murowany dwór z 1860 lub 1890 roku (różne źródła), ozdobiony eklektycznymi dekoracjami i otaczającym go parkiem krajobrazowym, założonym w I połowie XIX wieku. Szumią w nim wiekowe grochodrzewy, czarne topole, lipy, olchy, jesiony, graby, kasztanowce, klony, sosny i świerki.

 

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Subskrypcja newsletter

Najnowsze wpisy wprost do Twojej skrzynki e-mail