prawdopodobnie najgorsza polska wódka, a przynajmniej ciesząca się najgorszą sławą. Wprowadzona na rynek w latach 80. XX wieku i dostępna przez niespełna dekadę, produkowana w kilku Polmosach, o mocy 40%. Swój nieprzyjemny zapach i mdły smak zawdzięczała zapewne złej jakości spirytusowi, który nie był filtrowany po rektyfikacji, a destylowany był zapewne z odpadów roślinnych czy nawet celulozowych. Od początku pomyślana jako najtańsza na rynku. Krążyły pogłoski, że zawiera podwyższone ilości metanolu. Przed laty miałem nieprzyjemność ją próbować. Intensywnie spirytusowy zapach, smak odpychający, którego nie były w stanie zamaskować żadne koktajle.

Komentarze

Komentarze

  1. Vistula była robiona z melasy trzciny cukrowej z dodatkiem łodyg tytoniowych..Był to odpad Kubański kupowany dla ratowania komuny Fidela Castro.

  2. Bałtyk w porównaniu z Vistulą, to była ambrozja. Gorszy syf od Vistuli piłem tylko raz w życiu, przed laty w Damaszku. Był w butelce jak od syropu i naprawdę, był straszny.

  3. Była jeszcze Stołowa, Bałtyk, Czysta … Takiego syfu, jaki produkował PRL w innych krajach nie używano nawet do odrdzewiania!

    • Chwila,chwila.Bez przesady.Nie uogölniajmy i nie wpadajmy w skrajnosci.Az tak tragicznie to w tym PRL – u nie bylo.A polskie wödki byly ogölnie bardzo dobre i cenione.

      • Ale Vistula do tych dobrych i cenionych na pewno się nie zaliczała 🙂 To było naprawdę śmierdzące i robione z odpadów, a nie ze zboża czy ziemniaków.

        • A nieprawda! Zgodnie z pamiętnikiem Lucjana Pyzika, głównego dyrektora Polmosu: „W latach 80. polskie cukrownie przerabiały ogromne ilości buraków cukrowych i jako produkt uboczny uzyskiwały melasę. Była ona następnie wykorzystywana do produkcji spirytusu, który należało jakoś zagospodarować. Przez pewien czas praktycznie zmuszano mnie do modyfikowania receptur i dodawania tego spirytusu melasowego do niektórych wódek. Między innymi w ten sposób była produkowana słynna swego czasu wódka Vistula. W jej składzie 50% spirytusu było pochodzenia zbożowo-ziemniaczanego, a 50% właśnie melasowego. Mimo bardzo intensywnej obróbki rektyfikacyjnej wódka ta była inna niż klasyczne wódki czyste. Jej smak i zapach do tego stopnia nie odpowiadały gustom Polaków, że ludzie wręcz czasami twierdzili, iż się zatruli. Strasznie dużo hałasu zrobiło się na rynku z tego powodu. Zatruć się tym alkoholem oczywiście nie można było, bo fizyko-chemicznie był on czysty i zgodny z normami. Niektórych składników szkodliwych dla zdrowia zawierał nawet mniej niż wódki ziemniaczane czy zbożowe, ale cechy organoleptyczne Vistuli były tak marne, że nie dziwiłem się bardzo złej opinii, jaką mieli o niej klienci. Mimo wielu tłumaczeń, trzeba było powoli wycofywać się z produkcji tej wódki.”

          Nie były to więc żadne odpadki a spirytus z melasy!

          • Dzięki Czajkus za piękne historyczne dopełnienie 🙂 Piłem ją jak byłem jeszcze takim szczawiem, że nawet nie wiedziałem, z czego jest wódka. Pamiętam, że akurat byłem w Giżycku, gdzie robiłem wakacyjny kurs prawa jazdy, wówczas ta wódka była w modzie w ośrodku, w którym mieszkaliśmy. Vistula i piwo Warmiak z wiatrakiem na etykiecie, które zresztą miało taki smak jakby zawsze było zepsute, więc Vistula z oranżadą bardziej smakowała.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Subskrypcja newsletter

Najnowsze wpisy wprost do Twojej skrzynki e-mail