Mamy za sobą piątą edycję Whisky Live Warsaw. Było mniej wystawców niż przed rokiem, ale więcej ciekawych alkoholi. Mniej whisky, a więcej egzotycznych trunków. Mniej bezpłatnych dramów na stoiskach, ale lepszej jakości. Mniej gości specjalnych, ale więcej emocji wokół gwiazdora rocka, Mikkeya Dee. Mniej – więcej, taki był ten festiwal.


Organizatorzy wydzielili strefę luksusu, dla tych, którzy chcieli mieć więcej za więcej. Słyszałem sprzeczne opinie na temat tej strefy, jedni chwalili, inni mówili, że to zmarnowane pieniądze. Sam nie wiem, bo nie byłem.
Podczas konferencji prasowej poprzedzającej imprezę, organizator podał, że jest ok. 70 wystawców (w katalogu 59, wliczając w to stanowiska Schweppes czy dealera mercedes), ponad 300 bezpłatnych sampli w cenie biletów. Podano także, że siedem destylarni pokazało się w Warszawie po raz pierwszy, choć gdyby policzyć marki na stoiskach importerów, to było tego grubo ponad dwadzieścia.
Podczas Whisky Live Warsaw nastąpiła premierowa prezentacja destylarni Wolf & Oak. Jej twórca, Michał Płucisz, prowadził zapisy na premierowe beczki ze swoimi whisky. Miał znakomite przyjęcie.

Pierwszy raz w Koneserze
Po raz pierwszy festiwal zorganizowano w Centrum Praskim Koneser. Piękne miejsce, historycznie związane z produkcją wódki. Ale to nie jedyny atut. Przede wszystkim bogate zaplecze gastronomiczne z restauracją Zoni na czele, dawało możliwość organizowania bardzo atrakcyjnych sesji masterclass w połączeniu z foodpairingiem. To bardzo istotna zmiana, zwłaszcza gdy myślimy o rozwoju segmentu whisky i większym otwarciu na świat nowoczesnej kuchni. Drugi atut – ogromny dziedziniec, który sprawdzał się nie tylko jako przestrzeń cygarowo-papierosowa, ale też reklamowa (prezentacje volkswagena) i zwyczajnie towarzyska, bo pogoda dopisała. Poza tym wnętrza są eleganckie, parking podziemny ogromny.
Frekwencja – odczuwalnie była podobna. Mniej stałych bywalców, więcej nowych twarzy. Czuć pewne zmęczenie nadmiarem imprez związanych z whisky, stąd na przykład bardzo wyraźne braki – Stock z ofertą Jima Beama oraz japońskich, amerykańskich, irlandzkich i szkockich whisk(e)y czy M&P, które zawsze prezentowało ogromny wybór trunków, w tym wielu w cenie biletu. Jeśli popatrzymy na obecność znaczących polskich niezależnych dystrybutorów whisky, to tradycyjnie brakowało też Pinota (byli tylko na pierwszej edycji). Był z szeroką ofertą Tudor House, organizator imprezy. Do tego niezależni dystrybutorzy: CEDC, Ambra, Dom Wina, AN.KA Wines, MV Poland, United Beverages, Vininova, Cerville, Toorank, Arkadia czy Best Whisky Market oraz dystrybutorzy posiadający własne destylarnie: Pernod Ricard, InterBev Group, Brown Forman. Bardzo dużym zainteresowaniem cieszyły się stoiska takich firm jak Ice Full (koniaki Meukow i wódki, kokosowa wersja wódki 3 Kilos była jednym z hitów imprezy) czy wspólne wystąpienie producentów z Azerbejdżanu (wódki, okowity, brandy, wina i świetna atmosfera).
Niewątpliwym wydarzeniem festiwalu było stoisko Distillers Limited, czyli nowa przestrzeń w sklepach Centrum Wina. Królik na granatowym tle, konkursy, świetna atmosfera, gadżety dla każdego, koktajle i niesamowita różnorodność whisky – z Gruzji (sic!), Kanady, Japonii, Szkocji.

W gąszczu butelek
Whisky Live Warsaw zawsze jest okazją do tego, by poznać zupełnie nowe smaki. Dlatego bardziej niż wielkie marki, interesują mnie małe rodzynki, gdzie można znaleźć coś zaskakującego. W tym roku naprawdę było w czym wybierać.
Dla mnie absolutnie objawieniem było stoisko narodowe Azerbejdżanu. Kraj ten kojarzy się z winami i średniej klasy brandy. W Warszawie pokazali trunki bardziej lokalne, nie eksportowe, czyli przede wszystkim ogromny wybór smakowych wódek i destylatów owocowych, były też trzy azerskie whisky. Świetne wrażenie robiły destylaty z białej morwy, z egzotycznej persymony, z derenia. – Traktujemy obecność na Whisky Live Warsaw nie tylko jako promocję naszych alkoholi, ale też naszego kraju, naszej kuchni i tradycji – mówił Nemat Z. Naghdaliyev, konsul Azerbejdżanu. – Wkrótce w Warszawie otworzymy sklep z produktami azerskimi, także z winami i mocnymi alkoholami, co myślę będzie dodatkową inspirację do odwiedzenia naszego kraju. Chcielibyśmy, żeby Polacy śmiało odkrywali Azerbejdżan. Czekamy na bezpośrednie połączenie lotnicze z Warszawą.
Drugi hit piątej edycji Whisky Live Warsaw, to Distillers Limited. Można tu było m.in. spotkać Jimmy’ego Robertsona z Angus Dundee Distillers oraz przedstawiciela pierwszej w historii destylarni z wyspy Raasay. – Mamy parę alembików – wash still ma 5000 l, spirits still 3600 l, robimy dwa zaciery dziennie, rocznie to ok. 200 tys. l. Potrzebujemy aż sześć kadzi fermentacyjnych, gdyż fermentacja jest bardzo długa, trwa ponad 5 dni – mówi Kevin Liu z Raasay Distillery. – Używamy beczek po amerykańskiej rye whiskey, po czerwonych winach i z dziewiczego dębu. Beczki są mocno wypalane. Słód mamy torfowany i nietorfowany, profil whisky będzie lekko torfowy. Pierwszych butelkowań można spodziewać się w 2020 roku. Na stoisku można było spróbować ich new make spirit – robi bardzo dobre wrażenie, jest tłusty, bardzo owocowy. Ponieważ firma nie chce pozostawać anonimową do 2020 roku, to zaprezentowała w Warszawie butelki whisky single grain i single malt pod nazwą While We Wait, które powstają w destylarni Loch Lomond według własnych receptur master distillera z Raasay.
– Staramy się sięgać po whisky z różnych krajów, żeby pokazywać lokalny i bogaty charakter różnych whisky, które można próbować i poznawać jak wino – mówi Łukasz Bandulet, brand manager projektu Distillers Limited.
Bogato przedstawiała się whisky Glencadam (w tym edycje 21YO i 25YO), a uczestnicy masterclass mogli spróbować whisky Tomatin 1988 Tawny Port i Tomatin 36YO.
Nieco ukryty, w ostatniej alejce, był producent ginu i whisky z Anglii, firma Cotswolds. O ile ich młodziutka single malt Cotswolds Whisky Batch 3 nie robi wielkiego wrażenia, to edycja cask strength Cotswolds Founder’s Choice zachwyca pełnią i słodyczą. – Cieszę się, że będziemy silniej obecni na polskim rynku, bo nasza destylarnia została założona przez Amerykanina polskiego pochodzenia. Do produkcji ginu używamy aparatów Holstein, natomiast do whisky mamy potężne klasyczne alembiki Forsths – mówił Edward Sale z Cotswolds Distillery.
Jak co roku, bardzo dobrych whisky szukaliśmy na stoisku Adelphi. Niezależny bottler pokazał m.in. najnowszą odsłonę z własnej destylarni – Ardnamuchran, według mnie tym razem przesadzili z wyraźnymi nutami beczek po winach. Mieli jednak kilka cudownych whisky, szczególnie warte wyróżnienia były Cragganmore 30YO i Laphroaig 20YO.
Zaskoczyła marka Park. Pokazali zdumiewający koniak… finiszowany w beczkach z dębu Mizunara. To pierwszy na świecie koniak z japońskiego dębu! – To są najdroższe beczki na świecie i mamy ich w naszych piwnicach tylko pięć. Blend Park Borderies Mizunara pochodzi z trzech beczek. Po czterech latach we francuskim dębie z Limousin przelaliśmy eau-de-vie do beczek z Mizunary. Japoński dąb wniósł łagodność i posmak wiśni. To jest koniak, który powstał dla miłośników whisky – mówi Amelie Bruyer, reprezentująca koniaki Park. Inne nowości na stoisku Park, to koniaki Cigar Blend i Chai No 8 – kupaż z lat 1992 i 1994, z Borderies.
MV Poland przedstawiło nową edycję Bunnahabhain Stiùireadair z beczek po bourbonie, zaskakujący nutami morskimi, bardzo słonymi. Producent z Dublina przedstawił ciekawą wersję whiskey z beczek po rumach agricole – Teeling Trois Rivieres. Na stoisku Arkadii można było spróbować m.in. nowej edycji whisky Quiet Man 12YO Ex-Bordeaux Cask Finish oraz ich blendu Quiet Man Ex-Imperial Stout czy znakomitego bourbona Yellowstone. Cerville przedstawiło nową ofertę koniaków Hardy, dobrze, że ten utytułowany producent z miasta Cognac, ze skarbami w piwnicach, które mają po ponad sto lat, będzie znów obecny w Polsce. Ice Full natomiast chwalił się piękną kolekcją koniaków Meukow.
Na stoisku AN.KA Wines można było spróbować trzech nowych butelkowań od Gordon & MacPhail (Miltonduff, Balblair i Caol Ila), jak również nowej edycji whisky Benromach Sassicaia 2010 czy rumów New Grove z Mauritiusa.
Glenrothes pokazało zupełnie nową kolekcję pięciu whisky: Glenrothes 10YO, Glenrothes 12YO, Glenrothes Maker’s Cut, Glenrothes 18YO i Glenrothes 25YO. Obok prezentował się ceniony producent bourbona z Kentucky, firma Michter’s. Dla precyzji – bourbona i rye whiskey, były to: Michter’s Single Barrel Straight Rye, Michter’s Small Batch Bourbon, Michter’s Small Batch Sour Mash Whiskey, Michter’s Single Barrel Straight 10YO, Michter’s American Whiskey. Inna wysokiej klasy żytnia whisky z USA na festiwalu, to James E Pepper 1776 Rye Barrel Proof. Wystawców z USA było zresztą sporo, także m.in. Ezra Brooks czy Ole Smoky Moonshine, a na stoisku Vininova oferowane były klasyczne amerykańskie bourbony, jak Evan Williams czy Elijah Craig.
Inne ciekawostki to np. bourbon o smaku bekonu – marka Ol’Major. Nowe butelkowanie dla Loży Dżentelmenów – Tobermory 22YO. Firma The Single Cask, która butelkowała dla Loży Dżentelmenów, pokazywała także kilka innych swoich dzieł. Nowe wypusty pokazała destylarnia Wolfburn.
Na stoiskach dużych graczy także można było znaleźć ciekawe nowości. Bardzo dobre wrażenie robi nowa wersja Grand’sa – edycja 8YO Sherry Cask Finish. Pernod Ricard przedstawił trzecią odsłonę tajemniczej serii The Glenlivet, tym razem whisky Code, która zachwyca połączeniem nut owocowych, cierpkich i pikantnych. Inną nowością był Aberlour Casg Annahm, butelkowany z mocą 48%. United Beverages pokazało przyjemną i niedrogą irlandzką single malt Sexton, która pochodzi z destylarni Old Bushmills. Pojawiła się także nowa kolekcja Macallan (na festiwalu w rewelacyjnych cenach za butelki): Macallan 12YO Double Cask, Macallan Edition No 4, Macallan 15YO Triple Cask czy Macallan Classic Cut 2018. Dom Wina prezentował nową odsłonę whisky Jura, a po sąsiedzku InterBev Group – nową kolekcję Old Pulteney. Toorank pokazywał własną single grain whisky – Wild Fields.
Dobre wrażenie robiły rumy – zarówno np. New Grove 10YO, jak i japoński Kiyomi czy hiszpański Ron Del Rey na stoisku producenta znakomitej brandy Louis Felipe. Były też takie marki rumów, jak Malecon czy Saison, które gościły na festiwalu już wcześniej.
Marki obecne kolejny raz na Whisky Live to m.in. Tullamore Dew, Glenfiddich, Glenmorangie, Ardbeg, BenRiach, Aberfeldy, Wild Turkey, Jack Daniel’s, Bushmills, Highland Park, koniaki De Luze i Deau, Amrut, Kavalan, szerokie portfolio destylarni Diageo, Loch Lomond, Compas Box, Tullibardine, Säntis Malt i wielu innych, w tym oferta Tudor House.
Targom towarzyszyły tradycyjnie dwa konkursy. Nagrodę publiczności otrzymała blended malt whisky z Compas Box – Flaming Heart, a nagrodę jurorów otrzymała Bårelegs Islay Single Malt Scotch Whisky.

Dziegieć i miód
Było trochę rzeczy, na które w kuluarach narzekano. Kieliszki i smycze – niektórzy dostali z logo Whisky Live Sopot. Brak osobnego katalogu (plan stoisk był w magazynie „Whisky”, którego korekta pozostawia wiele do życzenia). Osoby, które dostały identyfikatory z puli wystawców nie otrzymywały na wejściu kieliszka – odsyłano ich do wystawcy (!). Nie zdała egzaminu promocja z MyTaxi, aplikacja nie naliczała zniżki. Ze swojej strony dorzucę brak możliwości wcześniejszego wejścia na festiwal dla dziennikarzy.
Chwalono – przede wszystkim ceny w sklepiku festiwalowym i wybór whisky w stacji dram. Na ogół nowa lokalizacja bardziej się podobała. Po korytarzach chodzili młodzi tłumacze i pomagali osobom, które słabiej radziły sobie z językiem angielskim – świetny pomysł, gdy stawia się na edukację. Nie brakowało wody. Kolejki przy wejściu rozładowano bardzo sprawnie w kilkanaście minut.
Formuła stoisk z płyt paździerzowych chyba po pięciu latach się wyczerpała. Może w przyszłym roku warto wszystkim podarować trochę luksusu, nie tylko osobom ze strefy luksusu? Stoiska, które miały swoją własną aranżację, zdecydowanie wybijały się na plus.

Czas dla whisky
Według danych Scotch Whisky Association, import szkockiej do polski za okres styczeń-czerwiec wzrósł z 17,12 tys. do 23,13 tys. kartonów. To wzrost aż o 35,1%! Whisky blendowana zalicza spadek o 9,8%, z 870 tys. do 785 tys. kartonów. Mamy również spadek wartościowy sprzedaży blendów, o 1,3%, z 21,9 tys. do 21,6 tys. GBP. Dynamicznie rośnie sprzedaż whisky single malt.
Patrząc na import ilościowy – jesteśmy na 15 miejscu na świecie. Polacy wydają na whisky ok. 2 mld zł rocznie.
Według danych IWSR, szacuje się, że do 2022 roku udział whisky w koszyku konsumpcji alkoholi w Polsce wzrośnie z 10 do 14% – kosztem wódki – z 3,12 mln kartonów do 4,51 mln kartonów.

Aqua Vitae Rekomenduje
Najwyżej ocenione festiwalowe nowości (pokazane po raz pierwszy)

Pozycja Marka Gatunek Kraj Ocena
1 Glencadam 25YO Batch 2 Single malt Szkocja 93
2 Glenlivet Code Single malt Szkocja 91,5
3 Laphroaig 20YO 1996 Adelphi Single malt Szkocja 90,5
4 Michter’s American Whiskey Bourbon USA 89,5
5 Cragganmore 30YO 1986 Adelphi Single malt Szkocja 89
6 Glencadam 18YO Single malt Szkocja 88,5
7-8 Flaming Heart Blended malt Szkocja 87,5
7-8 Glencadam 21YO Single malt Szkocja 87,5
9-10 Park Chai no 8 lot 92-94 Cognac Francja 87
9-10 Yellowstone 93 Proof Bourbon USA 87
9-10 Michter’s Single Barrel Straight 10YO Bourbon USA 87
Komentarze

Komentarze

  1. Artykuł świetnie jak zawsze profesjonalnie napisany, pokazujący walory estetyczne, smakowe jak również niedopatrzenia które przyczyniły się że WLW 🍷 jest imprezą na której liczy się zwykły uczestnik imprezy, nie koniecznie blogerzy, gwiazdy i wyolbrzymianie tego co dla organizatora jest fajne, a dla mnie nie koniecznie jest warte samo uwielbieniem dla organizatora J.Buss’a ! 🙂 Slàinte Mhath 🍷 💪 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Subskrypcja newsletter

Najnowsze wpisy wprost do Twojej skrzynki e-mail