W kotlinie Alp, nad rzeką Brenta, przy drodze SS47 leży mała rodzinna destylarnia Borgo Vecchio – producent grappy z Ospedaletto w Trydencie. Przez przeszkloną salę z alembikami rozpościera się widok na alpejskie szczyty.


Panowie Cavalin – Valerio i Alessandro – ojciec i syn, destylują w potężnym miedzianym alembiku z hełmem do koncentracji aromatów, połączonym z dwoma kolumnami, z których jedna jest przeznaczona do rektyfikacji spirytusu na gin. Do leżakowania używają dębu francuskiego z Limousin oraz drewna wiśni do bardziej aromatycznych winogron, jak np. gewürztraminer. Ich białe grappy jednoszczepowe to: chardonnay, teroldego, moscato, pinot nero, müller thurgau, mają też liczne kupaże czy grappę destylowaną z wytłoczyn po produkcji win amarone (w wersji białej i starzonej). Destylują owoce – morele i jabłka, mają grappy infuzjowane: jałowcem, piołunem, alpejskimi ziołami czy igliwiem górskich sosen. Poza tym w ofercie mają ok. 50 różnych smaków likierów owocowych, ziołowych czy mlecznych.
– W 90% pozyskujemy winogrona od naszych sąsiadów. Fementacja trwa 3-4 dni, destylacja 3-4 godziny. Najpóźniej z końcem listopada kończymy destylację. Białe grappy przed butelkowaniem odpoczywają 1-3 lat – opowiada Valerio Cavalin, master distiller i właściciel.
Wyjątkowe w ofercie destylarni są grappy rocznikowe. Borgo Vecchio Grappa Gran Riserva 2004 to mieszanka szczepów pinot noir (80%) i chardonnay (20%), przez dziesięć lat leżakowana we francuskim dębie, potem jeszcze pięć lat w cysternie. Bardzo słodka, miodowa i delikatna. Perłą w kolekcji jest Borgo Vecchio Grappa Gran Riserva 1990. – To grappa z rocznika, w którym rozpoczynaliśmy działalność, wtedy tata zalał pierwsze beczki. Najpierw leżakowała dziesięć lat w beczkach po koniaku. Długo nie mogliśmy się zdecydować żeby ją zabutelkować, musiała się napowietrzyć. Była destylowana w prostym domowym alembiku – mówi Alessandro Cavalin. Powstało jej 978 butelek o zapachu ziół i cytrusów. W przyszłości zostaną zabutelkowane archiwalne beczki z 1993 i 1995 roku.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Subskrypcja newsletter

Najnowsze wpisy wprost do Twojej skrzynki e-mail