Anglojęzyczny album o brazylijskim narodowym trunku ukazał się nakładem entuzjastów, organizatorów angielskich Cachaça Festivals. Prezentuje 50 marek z dwunastu stanów Brazylii, a każda z nich to – jak zapewniają autorzy – inny styl, inny smak, inny aromat.

Cachaça zdaniem autorów książki jest starsza od rumu o ok. 100 lat. W 1531 roku Portugalczycy przywieźli z Kanarów do Ameryki Południowej trzcinę cukrową, a także sztukę destylacji. Wcześniej tubylcy raczyli się tu napojem zwanym cauim, fermentowanym z manioku, kukurydzy, owoców czy orzechów nerkowca. Pierwsze prymitywne urządzenia do destylacji na nowym kontynencie wykonano z gliny. Portugalczykom brakowało ich ulubionego wina, na nowym kontynencie nie znaleźli winogron nadających się do winifikacji, poza tym w tropikalnym klimacie destylowany alkohol lepiej nadawał się do przechowywania i transportu. Już w XVI wieku Brazylia była prawdopodobnie największym na świecie producentem cukru, a tam gdzie stawały cukrownie (wtedy prymitywne młyny cukrowe), wyrastały obok alembiki. Nowy alkohol, fermentowany z soku trzciny cukrowej, a potem prymitywnie destylowany był tani, mocny i łatwy do uzyskania, przez co od razu stał się niebywale popularny. I kiedy w 1822 roku Brazylia stała się niepodległym państwem, od razu uznała, że cachaça jest elementem tradycji i kultury – narodowym trunkiem nowego państwa. Trunkiem egalitarnym, pitym zarówno przez czarną biedotę, Indian zamieszkujących amazońskie wioski, jak i przez białe elity, które zasmakowały w słodkim smaku alkoholu z trzciny cukrowej. Nie wszyscy jednak z równym entuzjazmem podchodzili do cachaçy. Dla części polityków była ona ponurym świadectwem trzystu lat niewolnictwa, nieludzkich warunków, w jakich pracowano na plantacjach. To była czarna historia, o której chciano zapomnieć. Te dwa stanowiska – przeciwników i zwolenników alkoholowej tradycji Brazylii – ścierały się do czasu, aż na świecie zapanowała moda na koktajl o nazwie caipirinha – cachaça, limonka i lód, zimne, orzeźwiające, lekkie i smaczne. Caipirinha sprawiła, że ciemne sprawy poszły w niepamięć, ale i cachaça przestała być trunkiem ludowym, regionalnym, tradycyjnym, a stała się współczesną ikoną kultury barowej. Stała się modna i nowoczesna.
Obecnie na rynku jest ok. 4000 marek cachaçy w cenach od 5 do 900 dolarów za butelkę. Moc alkoholu wynosi od 38% do 48% (powyżej 48% używa się – zgodnie z brazylijskimi przepisami – określenia aguardente). Dopuszczone jest leżakowanie w aż 32 odmianach drewna, w tym z wielu lokalnych drzew.
Dalej autorzy omawiają 50 marek cachaçy, ich producentów, ich filozofię produkcji. To okazja by poznać bliżej różne technologie destylacji, a przede wszystkim techniki starzenia w tak zróżnicowanych i dla nas zupełnie nieznanych rodzajach beczek, wykonanych z takich drzew jak: amburana (lub umburana, bo w różnych częściach kraju są różne nazwy tego samego drzewa), freijó, bálsamo, jequitibá i wielu innych, obrazujących biologiczne bogactwo Amazonii i brazylijskiej selwy.

Komentarze

Źródło: The House of Cachaça, London 2018, s. 64.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Subskrypcja newsletter

Najnowsze wpisy wprost do Twojej skrzynki e-mail