To już czwarte wydanie książki Dave’a Brooma o wódce. Czwarte wydanie i po raz czwarty powtarzane te same bzdury. W Polsce produkcja wódki jest kontrolowana przez państwo, traktujemy wódkę jak Francuzi wino, pijemy przed obiadem, po obiedzie i na deser. Polskie dzieci od najmłodszych lat są przysposabiane do picia wódki, podaje im się kieliszek wiśniówki. Sztukę destylacji poznaliśmy albo dzięki włoskim mnichom, albo dzięki…. Irlandczykom! Broom opisuje smaki wódek, których już nie ma na rynku, lub receptury, które lata temu zostały zmienione (przykładowo Extra Żytnia u niego robiona jest z żyta i jabłek). Nawet spora część fotografii powtarzana jest w kolejnych wydaniach, nie wyłączając zdjęcia przedstawiającego jakichś Mongołów, pijących wódkę szklankami pod chleb ze słoniną, z podpisem, że wódka zawsze odgrywała istotną rolę w polskim życiu towarzyskim. Już pierwsze wydanie tej książki z 1998 roku było nieaktualne i zawierało masę błędów, ale powtarzanie błędów przez dwadzieścia lat to karygodna ignorancja.

Komentarze

Źródło: Carlton Books, London 2018, s. 192, 11,99 GBP, ISBN 978-1-78739-171-0

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Subskrypcja newsletter

Najnowsze wpisy wprost do Twojej skrzynki e-mail