Kilkadziesiąt firm wystawiło w tym roku swoje produkty na targach EnoExpo w Krakowie. Wśród nich winiarze z: Francji, Hiszpanii, Włoch, Portugalii, Węgier, Niemiec, Austrii, Gruzji, Bułgarii, Chorwacji, Rumunii, Ukrainy, Słowenii, RPA czy Armenii. Nie zabrakło oczywiście polskich winnic, a także wytwórców cydru i miodów. W pawilonie EnoExpo po raz pierwszy zorganizowano też Salon Piwa, gdzie prezentowało się kilka zagranicznych i kilka krajowych mniejszych i większych browarów. Co cieszy, silna i różnorodna była ekspozycja mocnych alkoholi.


Najbardziej widoczne były armeńskie winiaki. – Chcemy rozwijać eksport, stąd dofinansowanie jakie nasi wystawcy otrzymali od rządu i od ambasady. Liczymy, że uda się przekonać konsumentów w Polsce do naszych najwyższej klasy brandy – powiedział Edgar Ghazaryan, ambasador Armenii w Polsce.
Podstawowy problem, to nieobecność Armenii w Unii Europejskiej, co nie ułatwia eksportu. Winogronowa brandy nie jest też w Polsce dostatecznie popularna, stąd nie łatwo znaleźć importerów. Szansą jest rosnąca liczba ormiańskich restauracji.
Ciekawą ofertę winiaków przedstawiła firma NOY, wcześniej działająca w Erewaniu wspólnie z najbardziej znanym producentem brandy z tego kraju – z firmą Ararat. W Krakowie NOY pokazywał kilka marek, w tym brandy dziesięcioletnią, o bardzo słodkim aromacie, zestawianą z lokalnych szczepów winogron, jak rkatsiteli czy mskhali. Obok inny producent z Erewania, firma Yerevan Sparkling Wines Factory, najstarszy w Armenii producent win musujących, robionych metodą szampańską, przedstawiała trzy brandy z serii Gordost Armenii, równie słodkie, choć z nutą tytoniową. Tu poza szczepem rkatsiteli wykorzystuje się do produkcji m.in. winogrona voskehat czy lalvari. Brandy obydwu producentów dojrzewają w beczkach z dębu armeńskiego. Yerevan Sparkling Wines Factory zaskoczyło też kolekcją niezwykłych wódek destylowanych z owoców – granatu, morwy, derenia i moreli. Rektyfikowany owocowy spirytus nadal zachowuje naturalne aromaty.
Niezwykle ciekawą kolekcję destylatów z moreli pokazała inna ormiańska firma, tym razem z gór Ararat – Abrikon. Morela wywodzi się z tego regionu, jaj łacińska nazwa to armaniaca. Firma Abrikon to w połowie francuski kapitał. – Destyluję brandy trzykrotnie, najpierw w otwartym kotle, potem w alembiku szarentejskim – mówi Karen Khachikhyan, dyrektor, mistrz destylacji i twórca receptur. – Pozostawiam samo serce destylatu by był jak najbardziej aromatyczny. Butelkujemy młody destylat oraz leżakujący w beczkach – siedem i dziesięć lat. To nasz dąb kaukaski, wysokogórski. Robiliśmy testy porównawcze z najlepszymi beczkami z dębów francuskich, nasze mają trzykrotnie więcej wanilin i innych substancji aromatycznych, co zawdzięczają suchemu i ciepłemu klimatowi Armenii – dodaje Karen Khachikhyan. Jego okowita morelowa jest bardzo rześka, aromatyczna, w wersji starzonej wzbogacona o wytrawny, tytoniowy finisz. Karen Khachikhyan jest też autorem rzeźby gór Ararat jaka została wypalona w ozdobnych butelkach ze starzoną wersją okowity.
Bogactwo mocnych alkoholi, poza winami, pokazali także Gruzini, m.in. wódkę Iveroni z dodatkiem estragonu, kilka rodzajów chachy, czyli brandy z wytłoków winogron oraz kilka rodzajów brandy w różnym wieku. – Niestety, bardzo trudno jest promować chachę – mówi Vano Makhniashvili, prezes Marani. – To trunek regionalny, mało znany i potrzeba będzie jeszcze wielu spotkań degustacyjnych by pokazać jak jest gładki, jak kwiatowy, jak aromatyczny, że z powodzeniem może konkurować z włoską grappą.
Firma Marani, poza wódką estragonową i chachą z wytłoków winogron szczepu saperavi, pokazała nową brandy David oraz swój sztandarowy winiak – Sarajishvili. Na tym samym stoisku firma Askaneli prezentowała własne chache (także starzone) i brandy, w tym znakomitą Askaneli XO, leżakującą w gruzińskim dębie do 20 lat.
Z dużą kolekcją likierów owocowych i mlecznych pokazała się niemiecka firma Wajos, znana także z win i okowit. Autorski wybór likierów na bazie destylatu z wytłoków pokazał pan José Antonio Pousa z hiszpańskiej Galicji. – Podstawą jest orujo, czyli tradycyjny hiszpański mocny destylat z wytłoczyn, który powstaje w niewielkich partiach w aparacie kolumnowym. Zioła i owoce są następnie macerowane – mówi José Antonio Pousa. Firmę założył dopiero w 2014 roku, wcześniej robił likiery hobbystycznie. Dobrze prezentują się Pousa Licor de Hierbas Galicia czy kawowy Pousa Licor Cafe.
Wódki z Finlandii pokazała firma Global Drinks Finland, właściciel marek: Laplandia Vodka, Finntastic i Moses. Firma działa w Laponii, już w regionie przybiegunowym. Woda do zestawiania ich wódek nie jest poddawana osmozie, a jedynie filtrowana, wódki słodzone są ksylitolem (cukier z drewna brzozy). Mają też wódki koszerne Moses, destylowane z melasy. Z kolei klasyczne litewskie wódki z Kowna, marki Stumbras, pokazał polski importer – firma MV. Były też kalwadosy marki Corquel. Poza pawilonem Enoexpo, w części poświęconej produktom regionalnym, można było spróbować śliwowicy i innych okowit z Manufaktury Maurera.
Wybór mocnych alkoholi był – jak widać z tego krótkiego przeglądu – szczególnie bogaty i chyba w przyszłym roku warto pomyśleć o osobnej ich prezentacji – choćby na wzór tegorocznego Salonu Piwa.

Komentarze

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Subskrypcja newsletter

Najnowsze wpisy wprost do Twojej skrzynki e-mail