Turew jest jedyną gorzelnią działającą nieprzerwanie od kiedy powstała, czyli od 1918 roku, choć tradycje gorzelnicze w tym miejscu są znacznie dłuższe, na terenie majątku Chłapowskich robiono spirytus już w XVIII wieku. Książka jej poświęcona ukazała się z okazji stulecia zasłużonego zakładu, który dzisiaj pełni też rolę edukacyjną, jako niezwykłe żywe muzeum.

Autor pisze, że słowo gorzelnia zostało po raz pierwszy odnotowane w polszczyźnie w 1806 roku, wcześniej używano słowa gorzalnia, a jeszcze wcześniej – gorzałczarnia (po raz pierwszy odnotowane w 1575 roku). W 1750 roku Dawid Mollinger otworzył w Mansheim pierwszą gorzelnię ziemniaczaną. Od 1825 zaczęto ogrzewać aparaty odpędowe parą wodną, a w 1871 roku wprowadzono technikę parowania ziemniaków pod ciśnieniem. Na przełomie XIX i XX wieku gorzelnia była jednym z ważnych elementów każdego gospodarstwa rolnego, pozwalała na przerób części surowców rolnych, a także dawała energię i wywar na paszę dla zwierząt.
Pierwsze urzędowe wzmianki o gorzelni w Turwi pochodzą z 1781 roku, z księgi grodzkiej w Kościanie, jednak niewielka gorzelnia działała już zapewne w czasach, kiedy właścicielem majątku był Ludwik Chłapowski (1680-1747). Była to mała manufaktura, położona w bezpośrednim sąsiedztwie dworu, zatrudniająca ok. 10 osób. Około 1910 roku starą gorzelnię rozebrano i postawiono nową, która oficjalnie datowana jest na 1918 rok. Postawił ją Zygmunt Chłapowski. Początkowo używano drewnianych kadzi. W piwnicy była słodownia. Nad budynkiem kotłowni wzniesiono okazały komin z żółtej klinkierowej cegły. Rozbudowywana w latach 30. osiągnęła moce produkcyjne miliona litrów spirytusu rocznie.
Dzisiaj gorzelnia może produkować dziennie 4000 l spirytusu, wyposażona jest w kolumnę Savalle’a o wysokości 9,6 m, 20 półek wywarowych i 11 półek spirytusowych. Mają 11 kadzi fermentacyjnych o łącznej pojemności 74 tys. l, fermentacja trwa ok. 72 godziny, uzyskany alkohol ma moc 9-11%.
Głównym odbiorcą jest dziś Wyborowa Pernod Ricard, gorzelnia jest jednak znana w Polsce przede wszystkim jako muzeum. Kierujący zakładem od 1993 roku pan Grzegorz Konieczny zgromadził wiele bezcennych eksponatów związanych z gorzelnictwem, jak. np. maszyna parowa z 1906 roku z gorzelni Gola, kocioł parowy z 1905 roku z gorzelni Gołębin Stary, pompa parowa z 1904 roku z gorzelni w Smolicach i wiele innych, które zostały ocalone przed zezłomowaniem, a także liczne dokumenty i mniejsze urządzenia, w tym także z XIX wieku. Jak mówi cytowany w książce Grzegorz Konieczny: „Gorzelnictwo to dla mnie nie tylko element pracy zawodowej, z którym jestem związany całe życie, ale przede wszystkim pasja”. Od 2016 roku działa Stowarzyszenie Przyjaciele Gorzelni w Turwi.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Subskrypcja newsletter

Najnowsze wpisy wprost do Twojej skrzynki e-mail