W kolejnej książce, mimo że o alkoholu, autor udowadnia, że nieobce mu są meandry przewodnika z prawdziwego zdarzenia po kraju, który jak okazuje się na kolejnych kartach, jest nam bardzo bliski. Z czasem określenie „kocham Cię jak Irlandię” nabiera bardzo pozytywnej konotacji. Zaczyna się leniwie i niewinnie, dowiadujemy się kwestii historycznych, ciekawostek przyrodniczo-geologicznych, główna bohaterka, nadal w cieniu, nabiera swojej mocy. Gdzieś między wzgórzami, rozpadlinami, zamkami czy browarami, powoli dochodzi do głosu coraz większe skupienie się na irlandzkiej wodzie życia. Nie przeszkadza to jednak zaintrygować nas, czytelników, takimi ciekawostkami jaj: muzeum masła, etymologią słowa limeryk czy gdzie możemy dotrzeć, korzystając z Grobli Olbrzymów. Są to małe smaczki, a właściwie przedsmaki tego, co nas czeka. Wszak nie samym zwiedzaniem człowiek żyje i warto od czasu do czasu zwilżyć usta.
Choć wiemy, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że była pierwsza niż szkocka, a na pewno, co potwierdzają liczne książki sprzed wieków, uważana za „tę lepszą”, dowiadujemy się, czego jest symbolem, jak bardzo jej istnienie zależy też od istnienia całego kraju. Książka skrzy się od anegdot związanych nie tyle z poszczególnymi destylarniami, ale też z otoczeniem, zachowaniem, językiem. Jeśli pryzmat whiskey irlandzkiej to Irlandia w pigułce, to pisanie o niej, to pisanie o Irlandii. Tak po przyjacielsku, bez fanfaronady. Żeby tylko o whiskey! Jest rozdział poświęcony poitin, jest o kremach kawowych, nie zapominając o miodzie pitnym; a nawet gdzieniegdzie można się coś niecoś dowiedzieć i o piwach.
Książka gwarna jak niejeden irlandzki pub, a jednocześnie bardzo wnikliwa i nad wyraz trzeźwa – na wycieczkę po Irlandii pozycja obowiązkowa.

Komentarze
Autor: Bogumił Rychlak
Źródło: M&P, Marki 2017, s. 104, ISBN 978-83-946940-2-9

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Subskrypcja newsletter

Najnowsze wpisy wprost do Twojej skrzynki e-mail