Druga część trylogii Wiktora Osiatyńskiego, książka ukazała się w 2012 roku, blisko 30 lat po tym, jak autor na zawsze przestał pić. „Cała ta książka ma dla mnie takie znaczenie – że się pogodziłem. Nie wiem, co świat pomyśli, ale ja to dla siebie zrobiłem, podarowałem sobie własne życie” – mówił po jej napisaniu Wiktor Osiatyński.

„Litacja” to opowieść o powolnej nauce życia w trzeźwości, o snach alkoholowych, o lękach, wątpliwościach, ale też o odkrywaniu na nowo ludzi i otoczenia, o nowych pasjach, o poszukiwaniu nowych zainteresowań i wrażeń, o tym jak wypełnić czas, jaki powstał po odjęciu godzin spędzonych nad kieliszkiem. „Najtrudniej jest po prostu normalnie żyć” – odnotowuje autor pod koniec pierwszego roku trzeźwości.
9„Litacja” jest słabszą książką od poprzedniej. Za dużo egocentryzmu, w dodatku chwalenie się osiągnięciami w trzeciej osobie brzmi wyjątkowo nienaturalnie. Ten go zauważył, tamten pochwalił, inny poklepał po plecach. Mimo wielkiego wysiłku włożonego w medytacje i pracę nad sobą, Wiktor Osiatyński nie potrafił wyzbyć się dziecięcej potrzeby pochwały. Trudno też nie odnieść wrażenia, że stał się niewolnikiem AA, wpadł w nowe uzależnienie, wciąż próbując się samokontrolować i dusić drzemiące w nim demony.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Subskrypcja newsletter

Najnowsze wpisy wprost do Twojej skrzynki e-mail