„Malt Whisky Yearbook” co roku przynosi dane statystyczne dotyczące produkcji i sprzedaży whisky na świecie, opisy destylarni na wszystkich kontynentach, opis niezależnych bottlerów, a także artykuły o trendach w branży whisky. Rekomenduje sklepy z whisky (z Polski – tak jak w poprzednich latach – jest to sieć sklepów Ballantine’s). Wciąż w roczniku nie ma ani jednej polskiej destylarni i ani jednej polskiej whisky, choć w ostatnich latach byliśmy świadkami kilku debiutów w kategorii single malt (Kozuba, Piasecki, Wolf), że o blended nie wspomnę.


Globalna sprzedaż alkoholu w ostatnich latach spada. O ile od 2010 roku spadki wynosiły po ok. 0,3% rocznie, to w 2016 roku było to aż 1,3% (dane IWSR). Ale ten globalny spadek wynika ze zmniejszającej się sprzedaży piwa i cydru (odmiennie niż w Polsce). Sprzedaż mocnych alkoholi rośnie – w 2016 roku o 1,8%, w 2015 – o 0,8%. Sprzedaż whisky na świecie wzrosła w 2016 roku o 2,5%. Największe wzrost (po 5-6%) notowały takie kategorie jak: gin, tequila i koniak. Sprzedaż wódki spadła o 0,7%. Trendy na następne lata są optymistyczne, sprzedaż alkoholu będzie rosnąć, choć nieznacznie (w 2021 roku wartość ma być wyższa o 0,8%). Co ważne, wzrosty dotyczą nie tylko rynków azjatyckich, Ameryki Południowej i Afryki, ale właściwie wszystkich kontynentów, nie wyłączając UE i USA.
Sprzedaż szkockiej whisky w 2016 roku wzrosła o 4% wartościowo (4,01 mld funtów) i o 4,8% ilościowo (1,21 mld butelek). Po raz pierwszy w dziejach wartość sprzedaży szkockiej single malt przekroczyła wartość miliarda funtów (wzrost aż o 11,8%). W Polsce wartość sprzedaży szkockiej wzrosła w 2016 roku o 19%, a liczba sprzedanych butelek o 16%. Dane za 2017 rok pokażą jeszcze większy wzrost, choć być może bardziej ilościowy niż wartościowy. Polska jest na dziesiątym miejscu na świecie jeśli chodzi o konsumpcję szkockich blendów.
Najlepiej sprzedawane marki whisky na świecie to: Officer’s Choice (Indie), McDowell’s No 1 (Indie), Imperial Blue (Indie), Royal Stag (Indie), Johnnie Walker (Szkocja) i Jack Daniel’s (USA). Najlepiej sprzedawane whisky single malt to: Glenfiddich, Glenlivet, Macallan i Glenmorangie. Najwięksi producenci single malt to: Diageo, Pernod Ricard i William Grant.
Tegoroczne wydanie rocznika „Malt Whisky Yearbook” otwiera artykuł o sztuce budowania alembików, temat raczej na boku dyskusji o whisky, o tyle wart poruszenia, że na świecie coraz więcej whisky powstaje w czymś, co raczej przypomina aparat do odpędu śliwowicy niż alembik. W kolejnym tekście Neil Ridley pisze o aspiracjach nowych destylarni, by robić unikatowe whisky. Każdy chce być kimś wyjątkowym, ale czy szkocka nie powinna zachować swój dotychczasowy charakter? Spór konserwatystów z postępowcami w każdej dziedzinie jest nieuchronny, a racja zwykle leży gdzieś pośrodku. Postępowcy głośniej krzyczą, konserwatyści mają jednak lepiej okopane pozycje. Tak było zawsze, a właściciele takich nowych destylarni jak opisane w artykule Lone Wolf Distillery czy Stauning Distillery, nowego słodu nie wymyślą. Najczęściej nowatorskie pomysłu polegają na tym, by robić szybciej i taniej, co nie koniecznie znajduje odzwierciedlenie w jakości. Warto o tym pamiętać, gdy ekscytujemy się tym, że w Irlandii powstało 16 nowych destylarni, a w budowie jest 13 kolejnych, w Szkocji zaś powstaje około 20 nowych. Nowe, ale czy będzie dobre? Oczywiście to pokaże czas, a whisky lubi mieć dużo czasu dla siebie, więc raczej to nie będzie najbliższa przyszłość. Jak słusznie pisze Ridley, chwilą prawdy jest to, co znajduje się w butelce.
Dominic Roskrow opisuje pierwsze kroki, jakie stawiają angielscy producenci whisky. Z końcem 2018 roku będzie już dziewięć destylarni w Anglii, które będą miały odleżakowane, gotowe do zabutelkowania whisky. Z końcem 2020 roku będzie ich czternaście. Angielskim producentom pomógł boom na craftowe giny, dało to większy kapitał na inwestycje w whisky, choć sukcesy w segmencie ginu, np. Cotswold Distillery, stawiają pod znakiem zapytania kwestię, czy w ogóle warto ścigać się ze Szkotami w kategorii whisky. Drugi handicap dla angielskich destylarni, to coraz większa liczba szkockich whisky bez podania wieku. Każda nowa whisky non age statement ze Szkocji zwiększa szanse na powodzenie bardzo młodych, ledwie trzyletnich, whisky angielskich. Gdyby Anglicy mieli stanąć w szranki ze szkockimi dziesięciolatkami, to taka batalia mogłaby mieć miejsce dopiero w 2025 roku i to bez większych szans na choćby remis. Niewątpliwym sukcesem takich destylarni jak The Lakes czy St. George jest duży ruch turystyczny. Angielska whisky jest atrakcją nie dla bywalców barów, lecz dla turystów. Położona w bardzo atrakcyjnym przyrodniczo otoczeniu Lake Distillery odwiedzana jest przez 70 tys. osób rocznie i jest już nie tylko jedną z największych atrakcji regionu, ale też w pierwszej dziesiątce najchętniej odwiedzanych destylarni w UK (włączając w to Szkocję). Jak wiadomo, „tourists are money”. Dlatego przyszłość angielskiej whisky to raczej pewny sukces, nawet jeżeli nigdy nie uda się uzyskać jakości porównywalnej do szkockiej.
„Nadchodzi era destylarni zbyt młodych, by na butelkach whisky chciały podawać ich wiek” – pisze Jonny McCormick w artykule poświęconym problemom młodych destylarni. „Dotyczy to nie tylko Szkocji, ale też Irlandii, USA czy Japonii”. Autor opisuje m.in. trudności z określeniem ceny pierwszych butelkowań, a także o pozyskiwaniu funduszy. Przestrzega przed zbyt optymistycznym inwestowaniem w beczki whisky z destylarni, które jeszcze nie powstały czy przed udziałem w crowfundingu. Przywołuje przykład destylarni Ladybank w Fife. Jej założycielom udało się pozyskać całkiem spore środki od skuszonych ofertami drobnych prywatnych inwestorów… tyle, że destylarnia nigdy nie powstała, nikt nie zobaczył ani whisky, ani pieniędzy. Inny przykład nieukończonej inwestycji to np. Gartbreck Distillery na Islay. „Jeżeli chcesz inwestować w nową destylarnię, to musisz mieć świadomość, że to inwestycja obarczona ryzykiem” – pisze McCormick. Podaje jednak także optymistyczne przykłady, zwieńczone sukcesem – choćby Kilchoman, a z młodszych przedsięwzięć – Wolfburn.
Kolejny artykuł, Charlesa MacLeana, który przypomina – począwszy od XVIII wieku – jak kształtowały się przepisy prawne, definiujące szkocką whisky (co ciekawe, jeszcze w 1809 roku w oficjalnych dokumentach legislacyjnych pisano ‘whiskey’) i jak te przepisy wpływały na rynek oraz na jakość trunku. I choć dzisiaj szkocka whisky jest najbardziej obwarowanym regulacjami alkoholem w Europie, to MacLean broni tych obostrzeń, gdyż to one – jego zdaniem – stoją na straży wyjątkowości szkockiej. Oczywiście, ma rację, regulacje być może są niewygodne dla młodych destylarni, gdyż muszą sprostać ich wymaganiom, ale dla klienta to gwarancja jakości i wyjątkowości. Sukcesy pojedynczych whisky z Japonii, Tajwanu, Szwecji czy Indii nie zmieniają faktu, że to Szkocja wciąż jest postrzegana jako niedościgniony wzór.
Ostatni artykuł w części publicystycznej książki napisał Ian Wisniewski. Jest to zbiór wypowiedzi różnych osobistości z branży szkockiej whisky, głównie master blenderów, na temat odnajdowania aromatów i smaków, zwłaszcza słodyczy i cierpkości. Zdaniem cytowanego Richarda Patersona z White & Mackay, idealna kompozycja whisky to 75% słodyczy i 25% cierpkości. Ten sam mistrz kupażowania uważa, że whisky należy degustować z mocą 40-45-47%, przy mocy wyższej część aromatów chowa się pod przykrywą alkoholu, ale także przy niższej część aromatów zostaje utraconych. Inne cytowane przez Wisniewskiego osobistości nie są tak precyzyjne i zbywają publicystę ogólnikami.
Dalej przedstawiono ok. 200 destylarni single malt z całego świata – ich historię, butelkowania, moce produkcyjne itd. Wraz z danymi adresowymi. Większości opisów towarzyszą zdjęcia.

Komentarze
Źródło: MagDig Media Ltd, Shrewsbury 2017, s. 238, 13,95 GBP, ISBN 978-0-9576553-4-8

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Subskrypcja newsletter

Najnowsze wpisy wprost do Twojej skrzynki e-mail