Przed świętami Bożego Narodzenia do sklepów trafiły wódki Norvegia w bardzo ładnych butelkach, jedna wygląda jak Ferrari, metalizująca czerwień, druga jest biała z elementami flagi Norwegii. Są droższe niż klasyczna wódka Norvegia. Czym się jednak różnią poza ceną i opakowaniem? Na to nikt nie był w stanie mi odpowiedzieć, najbardziej kuriozalnej odpowiedzi udzieliła mi pani na stoisku z alkoholami w Auchan, która powiedziała, że nie wiem, ale wiele osób ją o to pyta. Producent – Polmos Bielsko-Biała – nie przygotował swoich partnerów w handlu i w gastronomii (w renomowanej restauracji z wódką także nie wiedziano, czym się różnią poszczególne butelki). Postanowiłem zatem sprawdzić organoleptycznie, czy poza ceną i opakowaniem jest jakaś różnica.

Otóż według mnie jest i nie ma.

Norvegia (40%)
Klasyczna wersja, dostępna na rynku już od dłuższego czasu ma aromat słodki z wyraźną nutą grejpfruta. W ustach słodko i gorzko, nuty albedo, pieprzu, pomarańcze. Finisz bardzo pieprzny. Jak na wódkę ziemniaczaną jest zaskakująco ostra. Pamiętam ją, kiedy wchodziła na rynek, wówczas finisz był łagodny.
3.5
23/25/24/7=79

Norvegia Flaga (40%)
Aromat taki sam jak w wersji klasycznej, czyli słodko i grejpfrutowo. Smak jest gorzki, dużo albedo, ale nie ma tego ostrego pieprznego finiszu. Jest droższa i lepsza, choć nie jest to jakaś duża różnica.
4
23/26/26/7,5=82,5

Norvegia Premium Red (40%)
Aromat wciąż jest ten sam – grejpfrut. Smak jest ten sam, co w butelce Flaga, wnioskuję zatem, że mamy tu dwie identyczne wódki w innych butelkach. W degustacji w ciemno bym nie pomyślał, że to są wódki ziemniaczane, raczej stawiałbym na żyto. Nota taka sama jak dla Norvegia Flaga.

Komentarze

Komentarze

  1. W fladze nie chodzi o flagę, ale o De Stijl, czyli o neoplastycyzm, kierunek w sztuce, głównie o Mondrian’a, ale też można brać pod uwagę van Doesburg’a. Bierzemy trzy podstawowe kolory i z nich tworzymy obraz, czyli minimum zależności od technologii, oficjalnie zapowiada to abstrakcję. W 2016 poddano analizie obraz Mondrian’a Boogie Woogie, w którym stwierdzono rzeczywiście trzy kolory (biel i czerń nie są uważane za kolory w malarstwie), więc żółcień kadmową, czerwień kadmową i ultramarynę sztuczną nakładane zresztą bardzo zamaszyście jak u van Gogh’a i to ma właśnie odzwierciedlać butelka, ale niekoniecznie zawartość.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Subskrypcja newsletter

Najnowsze wpisy wprost do Twojej skrzynki e-mail