Harahorn Pink Gin

wprowadzona w 2019 roku nowa wersja ginu Harahorn z destylarni Det Norske Brenneri, drugiej pod względem wielkości produkcji w Norwegii. Robiony na ziemniaczanym spirytusie, z dodatkiem m.in. rabarbaru, majeranku, różnych odmian leśnych jagód, a także truskawek i cytryny. Butelkowany z mocą 38%. Przyjemny zapach i smak malin, truskawek i dużo jałowca.

Cross Keys

gin produkowany w Rydze, w zakładzie Rigas Balzams. Butelkowany w czarną kamionkowa flaszę jak słynny ryski ziołowy likier. Wśród botaników są m.in.: rumianek, kwiaty lipy, rozmaryn i jałowiec. Aromat warzywny – bardzo dużo dzięgla, który daje zapachy pietruszki, marchewki, selera. Poza tym w aromacie mieszanka pieprzów i jałowiec. W smaku nadal dzięgiel, ale też irys, pieprz różowy, skórka grejpfruta, słodkie nuty – pomelo. Finisz przyjemny, choć wciąż warzywny, dużo karotki, ten gin zbudowano na dzięglu. Lekka nuta pomarańczy, pomelo, kumkwatów. Moc – 41%.

Jubileuszowe targi ProWein: Marihuana jest na fali

To była dwudziesta piąta edycja targów ProWein. Zorganizowane w dniach 17-19 marca w Düsseldorfie, cieszyły się rekordową frekwencją i rekordową liczbą wystawców. Imprezę odwiedziło ponad 61 tys. osób ze 142 państw, a ponieważ targi nie są otwarte dla publiczności, więc były to wyłącznie osoby z branży alkoholowej – producenci, sprzedawcy, negocjanci, winiarze, dziennikarze plus producenci akcesoriów, jak: kieliszki, karafki, butelki, etykiety etc. Było 6900 wystawców z 64 krajów. Ile było prezentowanych butelek? Tego nikt nie zliczy, można jednak z powodzeniem przyjąć, że ponad pół miliona. Nikt tego nie ogarnie, nikt tego nie spróbuje, ale każdy liczy na swoje pięć minut, że zostanie dostrzeżony.

Czytaj więcej

Giulian Adalet

włoski gin ze znanej z grappy destylarni Zanin. W recepturze mamy: jałowiec, kolendrę, skórki słodkich pomarańczy, piołun, korzeń irysa, korzeń goryczki. W aromacie: pomarańcze i warzywa – marchew, pietruszka, seler, w tle jałowiec, suche trawy i zioła. W smaku koherentnie – słodka pomarańcza i słodka marchew, poza tym: tuja, gałązki igliwia. Finisz to także w dużym stopniu marchew, dzięgiel, rozmaryn, imbir. Posmak jest bardzo przyjemnie warzywny.

Różowy gin Glendalough

Różowy gin, to nowość w ofercie irlandzkiej destylarni Glendalough, ma aromaty kwiatów i nazywa się Glendalough Rose Gin. Firma zapowiada także kolejne nowości: Glendalough Pot Still Irish Whiskey z beczek po bourbonie iż dziewiczego irlandzkiego dębu oraz dwie pierwsze whisky w nowej serii Connoisseur Collection. Będzie to siedemnastoletni trunek finiszowany w beczkach z dębu mizunara i dwudziestopięciolatka z beczek po bourbonie i sherry oloroso, finiszowana w beczkach z irlandzkiego dębu. W Polsce markę Glendalough reprezentuje firma Cerville Investments.

Crespo

gin z Ekwadoru, trzykrotnie destylowany. Bazowy spirytus jest z melasy, woda z górskiego źródła w Andach, wykorzystano 11 botaników, które były razem destylowane. Firma komunikuje, że botaniki są z czterech kontynentów: jałowiec z Bułgarii, pomarańcze i cytryny z USA, cynamon i kardamon z Indii i Gwatemali, kolendra z Maroka, lukrecja z Uzbekistanu… W aromacie dużo dzięgla – pietruszka, poza tym cytrusy, głównie pomarańcze. W smaku warzywa i ostry jałowiec. Finisz podkręcony kardamonem, piekący. Moc – 45%.

Gin od Kavalana

Najbardziej utytułowana destylarnia z Tajwanu debiutuje ginem, który robiony jest na destylacie ze słodowanego jęczmienia, tego samego, który jest wykorzystywany do whisky. Wykorzystane botaniki to: jagody jałowca, anyż, kolendra, skórki kumkwatu, ekstrakt z guawy, suszona karambola. Trzykrotnie destylowany, filtrowany przez węgiel drzewny. Butelkowany z mocą 40%. Ian Chang, który odpowiada ze zestawienie ginu, zwraca uwagę na słodkie nuty tego ginu, które pochodzą od tropikalnych owoców.

Four Pillars

destylarnia z Australii, specjalizuje się w produkcji ginów. Ich oferta to ponad dziesięć bardzo różnych ginów, zarówno rześkich, jak i leżakowanych w różnych beczkach, z dodatkiem lokalnych botaników czy winogron szczepu shiraz z doliny Yarra Valley. Pierwsza destylacja odbywa się w miedzianym alembiku, druga – w miedzianej kolumnie, z której uzyskują alkohol o mocy 94%. Sprowadzono je z Niemiec, producentem jest Carl – alembiki mają pojemności 450 l i 600 l, maja tez mały aparat eksperymentalny o pojemności zaledwie 50 l oraz potężny alembik sprowadzony ze Szkocji o pojemności 2000 l.

Czytaj więcej

Ki No Bi

nazwa znaczy tyle, co „sezonowa piękność”. To niezwykły gin, powstający w destylarni Kyoto. Są tu w dużej mierze japońskie botaniki, takie jak: owoce yuzu, wióry drewna hinoki, które nazywane jest japońskim cyprysem, pędy bambusa, liście herbaty gyokuro oraz zielone i czerwone ziarna sanshō, czyli japońskiego pieprzu, lokalne jagody, korzeń irysu, cytryna, imbir, oczywiście jałowiec. Botaniki są podzielone na sześć grup aromatycznych i osobno macerowane, bazowy spirytus jest wydestylowany z ryżu, który jest fermentowany w zakładzie Fushimi znanym z sake. Również woda pochodzi z browaru sake. Butelkowany z mocą 45,7%. W aromacie: cytryna i pomarańcza, yuzo. W smaku bardzo cytrusowo – pomarańcze, czerwony grejpfrut i mandarynki. W finiszu dużo imbiru, lekko pieprznie i trochę nut kwiatowych.

Degustacja ginów McQueens

Państwo McQueens prowadzą małą rodzinną destylarnię, produkującą craftowe giny. Ulokowani w Callander, niedaleko jeziora Lomond, używają klasycznego kotłowo-kolumnowego aparatu Holstein. Kolekcja obejmuje sześć ginów, klasyczny McQueens Gin Super Premium Dry oraz różne dziwne maceraty, jak: McQueens Gin Smoked Chilli, McQueens Gin Sweet Citrus, McQueens Gin Chocolate Mint, McQueens Gin Spiced Choc Orange, McQueens Gin Mocha. Próbowałem czterech dziwnych smaków. Oto moje wrażenia.

Czytaj więcej

Black Death Gin

paskudny angielski gin. W aromacie tani spirytus (te okropne nuty papieru toaletowego) i jałowiec. Wódka z olejkiem jałowcowym, nie gin. W smaku kandyzowany grejpfrut i bardzo dużo jałowca. Ten sam producent w takich samych butelkach oferuje od dawna wódkę. Moc – 40%.

Gilpin’s Extra Dry

gin destylowany w Londynie, wśród botaników, poza jałowcem, są m.in. szałwia i ogórecznik. Zapach lekko octowy, jałowiec, cytryna, grapefruit, lekko dzięgiel i irys, kardamon. W ustach kandyzowane skórki cytryny i grejpfruta, dzięgiel, pieprz, kardamon, imbir. Finisz pikantny, bardzo pieprzny, bardzo jałowcowy, orzeźwiający. Moc – 47%.

Von Hallers Gin

Albrecht von Haller był słynnym XVIII wiecznym niemieckim botanikiem, twórcą ogrodu botanicznego w Getyndze. Jemu zawdzięcza nazwę małe afrykańskie drzewko, które daje bardzo słodkie owoce i ma kwiaty pełne nektaru – Halleria lucida. Owoce tego drzewka zostały wykorzystane przy zestawianiu ginu. Inne botaniki to niemiecki imbir i werbena cytrynowa. Są one ręcznie zbierane w ogrodzie botanicznym w Getyndze przez Carla von Hardenberga, a następnie wysyłane do Irlandii, do destylarni PJ Rigney, gdzie powstaje gin. Jest to zatem niemiecka marka, destylowana w Irlandii. W nosie bardzo dużo cytryny i limonki, do tego dzięgiel. Smak ciekawy – karotkowy (dzięgiel), słodkawy. Finisz to już głównie marchewka. Moc – 44%.

Spotkanie z Wolf & Oak

12 listopada w restauracji Evil Michał Płucisz zaprezentował projekt związany z inwestycjami w beczki z whisky. Projekt inwestycyjny zakłada, że pierwsze butelkowania z napełnionych w przyszłym roku beczek będą miały miejsce w 2022 roku. W ofercie inwestycyjnej są beczki: 50 l, 100 l i 200 l, a właściciel destylarni Wolf & Oak gwarantuje ich wykup z premią w wysokości 9,5%, gdyby inwestor zrezygnował z butelkowania swojej beczki.

Czytaj więcej

Gin – Świat wykwintnych alkoholi

Jeden destylowany prawdopodobnie w najmniejszym alembiku pod słońcem, inny z dodatkiem surowego mięsa wołowego, a jeszcze inny z dodatkiem soku wiśniowego. Po takim opisie trudno stwierdzić, że chodzi o gin, a jednak właśnie ten trunek jest bohaterem najnowszej książki Łukasza Gołębiewskiego. Podobnie jak producenci perfum, tak i my, czytelnicy jesteśmy zaproszeni do świata zapachów, aromatów, bo i trunek nad wyraz aromatyczny. Z jednej strony wymagający użycia raptem paru składników, więc najbardziej typowych: jałowca, dzięgla, kolendry czy kosaćca, z drugiej zachwycający ich mnogością (liczba dwucyfrowa), a zarazem zaskakujący efektem końcowym. Gin ma wiele twarzy i wiele odsłon. Choć historia ginu jest troszkę okrojona i dość zwięzła, największe pole do popisu daje przegląd jałowcówek zgromadzonych na kolejnych stronach książki. Czytając opisy tychże odnosimy wrażenie, że owszem nastąpił swoisty renesans ginu, co powinno cieszyć, ale z drugiej strony mamy do czynienia z postępującą osobliwością receptur, co jednakowoż daje pewność, że o ginie jeszcze nie raz usłyszymy i posmakujemy w przyszłości naprawdę ciekawe, nieszablonowe trunki.

Czytaj więcej

Loch Ness Spirits

młoda szkocka destylarnia, ulokowana nieopodal miejscowości Dores, na południowym brzegu słynnego jeziora Loch Ness. Destylarnia nie jest niestety obecnie dostępna dla zwiedzających, jednakże w pobliżu znajduje sie biuro, gdzie można dokonać degustacji oraz zakupu oferowanych przez produktów. Rodzina Lorien Cameron-Ross, współzałożycielki Loch Ness Spirits, zamieszkuje tereny otaczające Loch Ness od ok. 500 lat. W tym rejonie jałowiec był spotykany od zawsze i do dziś ma się świetnie. Pierwotnym pomysłem było zebranie jak największej ilości jałowca i sprzedaż go do szkockich, małych rzemieślniczych destylarni ginu. Z biegiem czasu okazało się jednak, że problem nie leży tylko w deficycie jałowca, lecz również w jego cenie. Cena za kilogram szkockiego jałowca jest mniej więcej dwukrotnie wyższa od oferowanego przez dostawców z Europy.

Czytaj więcej