Uisce Beatha Real Irish Whiskey

tak dumnie nazwał swoją blendowaną whiskey John Paul DeJoria, amerykański miliarder, który stworzył m.in. markę Patrón Tequila. Uisce Baetha, to po gaelicku woda życia, aqua vitae. Dla DeJoria to eksperyment z kategorią irish whiseky. Mieszanka leżakowała przez ponad cztery lata w beczkach po bourbonie, butelkowana z moca 40%. Aromat spacerowy – liście, żołędzie, kasztany, wiśnie. Przyjemnie. W smaku bardzo delikatna, dużo bananów, mango i drożdże, w finiszu cynamon i heban.

Barr an Uisce

marka irlandzkiej whiskey (nazwa oznacza po gaelicku miejsce nad wodą), zestawianej dla Wicklow Hills Whiskey Company, której właścicielem jest Ian Jones. Jego rodzina od trzech pokoleń prowadzi pub w małym miasteczku Redcross na południe od Dublina. Barr an Uisce Wicklow Rare (43%) to blend złożony w 80% z whisky zbożowych i 20% słodowych w wieku około dziesięciu lat, przez kolejne cztery lata mariażowanych w beczkach 1st fill i sześć miesięcy w beczkach po sherry oloroso. Aromat słodki, delikatny, bardziej czereśnie niż wiśnie, gruszki, estragon. Smak też delikatny, słodowo-chlebowy. W finiszu nuty skórzaste, herbaciane. Ich drugi produkt, Barr an Uisce 1803 (46%), to irlandzki single malt, dziesięć lat w beczkach 1st fill po bourbonie. Mało przyjemny aromat środków do czyszczenia rur. Smak zdecydowanie lepszy – wypieczona skórka chleba, drożdże. W finiszu wiśnie, zioła prowansalskie, pieprz. Plus pleśń.

Czytaj więcej

McCarthy Whisky

tania whisky, wytwarzana w Gambii w Abuko, nazwa nawiązuje do gambijskiej wyspy o takiej nazwie. Aromat ziołowy i melasowy, do tego landrynki. Smak to suche orzechy, kawa, zgaszony papieros, w finiszu głównie mak. Moc – 40%.

Nikka Black Clear

niezwykle popularna w Japonii blendowana whisky, oferowana w każdym dyskoncie. Obniżona do 37% moc dyskwalifikuje ją na rynkach europejskich. W aromacie i w smaku wiśnie, a także kwaśne japońskie śliwki ume. W smaku też leciutka nuta dymna. Całość jednak cieniutka.

Serce blendu

23 lutego w restauracji Freta 33 odbyła się degustacja trzech whisky single cask z oferty Scotch Malt Whisky Society: Craigellachie, Tullibardine i Glenburgie, będących sercem stojących obok w kieliszkach blendów. Każdy z blendów miał dwanaście lat i moc 40%. Zabawa polegała na połączeniu maltów i blendów podczas degustacji w ciemno. Butelka SMWS 44.66 Craigellachie 11YO (56,3%), whisky wydestylowana w 2004 roku tworzyła parę z blendem Dewar’s 12YO, butelka SMWS 28.29 Tullibardine 10YO (55,5%) destylowana w 2005 roku pasowała do blendu Highland Queen 12YO, zaś SMWS 71.34 Glenburgie 13YO (56,8%) z 1998 roku była sercem blendu Ballantine’s 12YO. Spotkanie prowadził Stephen Swinney.

Czytaj więcej

Serce blendu

Czy kiedyś zastanawiałeś się jaka destylarnia dostarcza „serce” sławnych blended whisky? Odpowiedź na to pytanie może przynieść degustacja organizowana przez Distinctive Distillations, 23 lutego o godz. 19.30 w restauracji Freta 33 w Warszawie. Podane zostaną trzy różne single cask whisky i trzy ich blendy, gdzie stanowią podstawę bukietu smakowego. Będą to: Craigellachie, Tullibardin i Glenburgie, a uczestnik będzie miał okazję samemu rozpoznać ich krewniaka w kategorii blended.

Czytaj więcej

Pernod Ricard jednym głosem z Diageo

Pisaliśmy niedawno, że szykują się zmiany w szkockiej whisky. Coraz większe są naciski na Scotch Whisky Association by zmienić i poszerzyć definicję szkockiej whisky. W styczniu 2018 roku z inicjatywą zmian wystąpił największy gracz na rynku szkockiej whisky, Diageo, właściciel nie tylko 28 destylarni single malt i ok. 1/3 rocznej produkcji szkockiej whisky, ale też takich blendów jak Johnnie Walker, J&B czy Bell’s. Postulaty Diageo idą w kierunku większej liberalizacji przepisów dotyczących kategorii blended whisky, tak by można było sprzedawać smakowe wersje szkockiej – na wzór choćby amerykańskiej infuzjowanej whiskey. Kategoria flavoured blended whisky mogłaby też być butelkowana z mniejszą mocą niż dotychczasowe wymagane minimum dla szkockiej, czyli poniżej 40%. Diageo domaga się także rozszerzenia dopuszczanych do starzenia whisky beczek, tak by szkocka mogła leżakować w beczkach po tequili.

Czytaj więcej

Johnnie Walker Blue Ghost & Rare

dużo się o tej whisky mówi, bo to pierwszy Johnnie Walker, który został zestawiony z whisky z zamkniętych destylarni. Dokładnie z pięciu czynnych: Royal Lochnagar, Clynelish, Glenkinchie, Glenlossie, Cameronbride i trzech zamkniętych: Cambus, Pittyvaich i Brora. Ta ostatnia jest głównym składnikiem nowego kupażu. Dużo się po tej whisky spodziewałem i mocno się, niestety, rozczarowałem. Aromat jest kwaśny, kiszony, nuty wina miodowego – to wszystko jest nawet ciekawe, kojarzy się z wiekiem, ale zgrzytają równie wyraźne tony słodkie – wanilia i toffi. Nie pasują do siebie te aromaty. W ustach Johnnie Walker Blue Ghost & Rare jest lekko dymna, to dym z piekarni, pieczonego chleba. Do tego miód. A w finiszu pieprz i zielona papryka. Ta papryka znów nie pasuje. I finisz jest bardzo krótki. Oceniam tą edycje niżej niż klasyczny Johnnie Walker Blue, a do takich wspaniałych dawniejszych edycji specjalnych jak Johnnie Walker King George V nawet nie ma sensu porównywać. Moc – 46%.

Tullamore Dew Collector’s Edition

Edycja przygotowana specjalnie dla Roust (w Polsce CEDC) na rynki m.in.: Polski, Rosji, Bułgarii. Rządzi nią magia trójki – trzykrotna destylacja, mieszanka trzech różnych whiskey (malt, grain, pot still) z trzech różnych rodzajów beczek. Moc nieco podwyższona w stosunku do wersji klasycznej (43%). Nic więcej nie wiadomo, ile lat, jakie drewno? Tullamore Dew nigdy jednak nie rozpieszcza konsumentów nadmiarem informacji. Aromat orzechowo-kawowy, słodki, rodzynki, miód, pomarańcze, mieszanka suszonych ziół czy nawet suszonych kwiatów polnych, w kierunku brandy. Dość wyraźna nuta alkoholowa. W smaku jest krągła, śmietanowa, mleczna czekolada, lekko dębina, maślane ciasteczka. W finiszu nuty ostrzejsze, żytnie, pieprzne, do tego… poziomki.

Dewar’s vs Dewar’s

Dzisiaj w ringu występują dwaj zawodnicy reprezentujący barwy Dewar’s. Dwie mieszane szkockie – dwunastolatka przeciw piętnastolatce. Dewar’s Ancestor kontra Dewar’s Monarch. Bukmacherzy stawiają na wiek, prestiż i wartość drugiego zawodnika w zderzeniu z młodzieńczym wigorem rywala z krótszym stażem. Nie raz zdarzało się jednak, że faworyt zawodził. Jak będzie tym razem? Już za chwilę się przekonamy.

Czytaj więcej

Grant’s Smoky

Ta whisky najpierw zadebiutowała we Francji, dedykowana do Suchan, potem trafiła do innych sieci massmarketowych. Aromat maślany, toffi, delikatnie dym ogniska, ale bardziej przypalona grzanka z masłem orzechowym. Delikatna ziołowość. Przyjemny smak wypieczonej w ognisku skórki ziemniaka, bataty, trochę torfu, trochę miodu. W finiszu nawet smolistość i zaskakująca ziemistość jak w mezcalu.

Chivas Regal Mizunara

Pierwsza szkocka whisky, która leżakowała w beczkach z japońskiego dębu. Aromat bardzo wiśniowy, winogrona i rodzynki. W smaku bardzo zbożowe, ziarniste, czarna czekolada z chilli. Finisz bardzo rozgrzewający, dużo chilli, tabaki, skóry. Ta paprykowość pasuje do węgierskiej kuchni, o czym Chivas na pewno nie myślał. Moc – 40%.