Niedaleko od autostrady D1 Pomiędzy Jihlava a Pragą znajduje się mała miejscowość Bohdaneč. Tu, nad stawem rybnym, ulokowany jest mały hotel, a na jego tyłach działa destylarnia Palírna Agnes, a także tłocznia soków, wytwórnia win owocowych, miodowych i cydrów. Nieopodal jest restauracja. Firma ma własne ule, hodowlę owiec, krów, świń i pstrągów. Robią miody. Wszystko jest koszerne.

Firma powstała w 2001 roku od zera, przejmując zrujnowany budynek nad stawem, wykorzystywany przez tartak. W XIX wieku było tu hospicjum dla kobiet. Jedna z sióstr nazywała się Agnes i to jej imię przyjęto dla całego przedsiębiorstwa. Zaczęli jako mała gorzelnia usługowa, a już po roku uzyskali zezwolenie na butelkowanie własnych mocnych alkoholi. Sad powstał w 2005 roku, zaczynali od śliwek, obecnie zaś mają 20 ha sadów – śliwki, gruszki i jabłka. Poza tym pszczelarstwo, 300 uli, z których robione są miodowe wina. Restauracja i hotel powstały w 2011 roku.
Destylarnia wyposażona jest w dwa niewielkie aparaty czeskiej produkcji, każdy z kotłem na 300 l i krótką, trzypółkową kolumną. Osobne pomieszczenie zajmuje tłocznia owoców oraz kadzie fermentacyjne, a jeszcze osobne – cysterny do leżakowania alkoholu.
– Nie lubię beczki, owocowy destylat ma smakować owocami, a nie wanilią. Ale musi odpocząć, napowietrzyć się, ustabilizować, dlatego każdy alkohol co najmniej rok spędza w stalowych zbiornikach – mówi Jan Kadlec.
Skąd pomysł na koszerność wszystkich produktów? – Nie podoba mi się, że jest tak wiele certyfikatów bio, są one drogie, różnie honorowane. Koszerność dla mnie jest równoznaczna z czystością, a chcę, żeby konsument miał świadomość, że wszystkie nasze wyroby robione są starannie, z zachowaniem najwyższych standardów higieny – mówi Jan Kadlec, mistrz destylacji.
Fermentacja owocowych destylatów odbywa się w niskich temperaturach, jest wydłużona do co najmniej dwóch miesięcy. Stosują drożdże winiarskie, filtry są delikatne, krzemieniowe. Owocowych destylatów robią rocznie po ok. 12 tys. butelek, do tego miody pitne i soki. W 2019 roku przerobili 1,2 mln kg owoców. Sprzedają głównie do restauracji i barów.
Oferowane destylaty to: slivovice, hruškovice, třešňovice, višňovice, meruňkovice, jablkovice, mirabelkovice, rynglovice, kdoulovice, bezinkovice, pivní pálenka, czyli destylaty ze: sliwek, gruszek, czereśni, wiśni, moreli, jabłek, mirabelek, renklod, pigwy, czarnego bzu i piwa. Wszystkie o mocy 45%. Do tego likiery: višňovo-medový (18,5%), bezinkovo-medový (18,5%), pivní s medem (28,5%), ořechovo-medový (28,5%), švestková Agnes (14%). Najdroższe i najbardziej wyjątkowe są destylaty miodowe. Meadicine Medovec (45%) – na jedną butelkę idzie ok. 3,5-4 kg miodu, proporcje – 1:3 miód do wody.. Fermentacja trwa 4-5 miesięcy, a potem jeszcze miód odfermentowuje przez rok. Zupełnie wyjątkowy jest najnowszy produkt – gin na destylacie miodowym. Wypuszczono zaledwie 108 butelek, wszystkie już sprzedane. Meadicine Gin (50%) to destylat z miodu i 15 botaników, m.in.: pieprz kubeba, dzięgiel, melisa, wszystko razem destylowane. Bardzo drogi, ale absolutnie wybitny gin.
Firma jest otwarta dla odwiedzających, można zjeść, przenocować, degustować. Jest duży sklep firmowy. Woda, zieleń i rozbrykane owce.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Subskrypcja newsletter

Najnowsze wpisy wprost do Twojej skrzynki e-mail