9 czerwca w Ambasadzie Ardbega w warszawskim Domu Whisky Stanisław Domin przedstawił dwie edycje nowej specjalnej edycji whisky Ardberg Ardcore. Wydana w punkowej stylistyce, nawiązuje do dawnej punkowej sceny w Port Ellen, a podczas degustacji nie zabrakło dźwięków The Exploited czy Sex Pistols.

O nowej whisky Ardbeg mówi niewiele, nie wiadomo w jakim jest wieku, można się domyslać, że wykorzystano tu wyłącznie beczki po bourbonie, nie koniecznie pierwszego napełnienia. Innowacją jest wyprażony, skarmelizowany jęczmień, ostatnio coraz bardziej modny wśród młodych producentów, którzy szukają własnej tożsamości, natomiast zupełnie nie w stylu klasycznego Ardbega.

Ardbeg Ardcore (46%)
Aromat jest bardzo tłusty, maślany, masło orzechowe, wyraźnie czuć uprażone ziarno. W smaku kakao, przepalanka, toffi, wiórki kokosowe, dużo sadzy, dymu, torfu, sól i pieprz. Finisz cierpki, słony, kwaśne jabłka, wciąż bardzo tłusto, maślanie. Ta whisky jest tak inna, niż Ardbeg Ten, że aż trudno ją zaakceptować. Mam wrażenie, że karmelizując słód zatracono DNA samej destylarni, ale oczywiście można na ten temat dyskutować. Whisky jest monotonna, to nie żaden punk, nie hard core, a raczej minimal techno z powtarzającym się beatem.
3.5
22/22,5/22,5/6,5=73,5

Ardbeg Ardcore (50,1%)
Zapach tłusty, maślany, wanilia, karmel, melasa, miód, prażone ziarno i dużo torfu, soli, ziół, węglącego się drewna. W smaku prażone ziarno, powidła śliwkowe, dużo słodyczy – lukier, miód wrzosowy, słodki imbir, słodki anyż, mięta, lukrecja. W finiszu również odnajdujemy anyż i miętę, lukrecję, sól, torf, medykamenty, wędzenie, węgiel, wodę miodową. Przy wyższej mocy alkoholu nie czuć tego irytującego smaku prażonego ziarna, który tak zdominował klasyczną Ardcore. Wciąż nie jest to hardcore, ale już drum’n’bass.
4
22,5/26,5/24/7=80

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Subskrypcja newsletter

Najnowsze wpisy wprost do Twojej skrzynki e-mail