Fundacja Republikańska opracowała, na zlecenie Związku Pracodawców Polski Przemysł Spirytusowy, raport dotyczący kondycji branży spirytusowej i jej otoczenia ekonomicznego, w szczególności w porównaniu z innymi napojami alkoholowymi jak piwo i wino. Autorami raportu są Rafał Momot, Dominika Mazur i Radosław Żydok. Rynek napojów alkoholowych w Polsce wart jest ok. 57 mld zł, z czego ok. 19,5 mld zł przypada na napoje spirytusowe. Wartość eksportu tych napojów to ok. 700 mln zł rocznie. Wpłaty do budżetu państwa branży spirytusowej z tytułu akcyzy i VAT to ponad 12,5 mld zł. Branża spirytusowa zatrudnia ponad 5 tys. osób oraz pośrednio – 89 tys. osób. Rocznie przetwarza ok. 750 tys. ton zbóż i 50 tys. ton ziemniaków, w istotny sposób wspierając polskie rolnictwo.


Najwięcej czystego alkoholu etylowego statystyczny Polak wypija w piwie (59%), następnie w napojach spirytusowych (32%) oraz w winie (9%). Udział piwa w polskim rynku napojów alkoholowych wynosi 62,6% i jest najwyższy w Unii Europejskiej. Większość Polaków pije w sposób odpowiedzialny, upija się incydentalnie 12% społeczeństwa, a osób uzależnionych jest ok. 4%. Aż 7% Polaków sięga codziennie po piwo. Jednocześnie – co może dziwić – Polska ma najwyższy w Europie wskaźnik abstynencji – wstrzemięźliwość deklaruje aż 27% dorosłych Polaków.
Autorzy raportu zwracają uwagę na nieuzasadnione faworyzowanie przez ustawodawcę piwa w porównaniu z wyrobami spirytusowymi. Piwo o mocy 5% obłożone jest podatkiem akcyzowym w wysokości 0,48 zł, podczas gdy napój RTD o tej samej mocy podatkiem w wysokości 1,43 zł. Producenci piwa zwolnieni są z umieszczania oznaczeń akcyzowych. Brak obowiązku banderolowania butelek daje ogromne oszczędności i wspiera małych producentów. Z podobnych ulg nie mogą korzystać np. producenci cydru, nie mówiąc o małych gorzelniach. Ustawa o wychowaniu w trzeźwości zabrania reklamy publicznej alkoholu, ale rygorystyczne i anachroniczne przepisy nie dotyczą piwa. W rezultacie można dojść do wniosku, że polityka państwa świadomie wspiera konsumpcję piwa, choć to właśnie ono jest najczęściej wybierane podczas inicjacji alkoholowej młodego konsumenta. Zmiana profilu konsumpcji z wódki na piwo w żaden sposób nie ogranicza ogólnej konsumpcji alkoholu. W 2010 roku piliśmy rocznie (w przeliczeniu na 100% alkohol) 5 l piwa, 0,8 l wina i 3,2 l wódki – razem 9 l alkoholu na głowę, w 1990 roku było to: 1,7 l piwa, 0,9 l wina oraz 3,8 l wódki – razem 6,4 l czystego etanolu. Pijemy zatem więcej, za co odpowiada wyłącznie nadmierna konsumpcja piwa. Tymczasem wpływy do budżetu pochodzą głównie z wódki, podatek akcyzowy na piwo jest około czterokrotnie niższy niż na napoje spirytusowe.

Pokazują to doskonale wykresy

Jak dowodzą autorzy raportu, cena piwa w sklepie jest mniej więcej trzykrotnie niższa niż napoju spirytusowego w przeliczeniu na 100% etanolu. Jednocześnie – jak dowodzą eksperci – wyższe stawki akcyzy nie spełniają nie tylko oczekiwań dotyczących zdrowia Polaków, ale także wpływów budżetowych, gdyż poza wzrostem konsumpcji piwa obserwujemy rozwój szarej strefy – bimbrownictwo, a w szczególności napływ do Polski taniego alkoholu z zagranicy. Wprowadzona w 2014 roku podwyżka akcyzy wyłącznie na napoje spirytusowe spowodowała – wbrew prognozom Ministerstwa Finansów – spadek wpływu do budżetu, a nie planowany wzrost o 11,8%. Jednocześnie sprzedaż napojów spirytusowych w następnym roku po podniesieniu akcyzy spadła o 22% a produkcja o 24%. Szacuje się, że w tym czasie szara strefa wzrosła o ok. 10%. Z państw sąsiadujących z Polską wyższy podatek akcyzowy jest jedynie na Litwie. Autorzy raportu postulują zrównanie stawek akcyzy na wszystkie alkohole. Jako przykład podają Francję, gdzie w 2013 roku podniesiono opodatkowanie piwa o 160%. W pierwszym roku sprzedaż piwa spadła o 16%, ale w następnym już wzrosła – a w ślad za tym wpływy do budżetu.
Autorzy raportu zwracają uwagę także na znaczenie łańcucha dostaw. Ponad połowa alkoholi sprzedawanych jest w sklepach małoformatowych. Piszą o zatrudnieniu w branży i powiązaniu z rolnictwem. Wskazują wreszcie na degradację przemysłu spirytusowego. W 1990 roku było w Polsce ponad tysiąc gorzelni rolniczych wytwarzających spirytus. Obecnie jest ich ok. 80 i zatrudniają zaledwie ok. 600 osób. Pięć największych firm spirytusowych w Polsce zatrudnia ok. 2500 osób, a ich produkcja warta jest ok. 2,4 mld zł. Dziewięć kolejnych firm zatrudnia ok. 1400 osób, a ich produkcja to 790 mln zł. Dalej jest 28 małych firm, które zatrudniają ok. 550 osób i mają 550 mln zł sprzedaży. Na końcu raport wymienia 56 mikrofirm, które zatrudniają ok. 230 osób i mają ok. 200 mln zł przychodu.
Na koniec raportu autorzy stwierdzają: „Utrzymywanie tak dużych różnic w stawkach podatku akcyzowego nie przynosi pozytywnego efektu społecznego, jaki był pierwotnie powodem dla rozróżnienia napojów o niskiej i wysokiej zawartości alkoholu. Niezależnie bowiem, czy źródłem czystego alkoholu jest piwo, czy napoje spirytusowe, jego wpływ na zdrowie jest równie negatywny. Można wręcz stwierdzić, że napoje o niższej zawartości alkoholu generują pewne dodatkowe ryzyko nadużywania tej substancji”.
Oby tylko polscy politycy przeczytali i zrozumieli.

Komentarze

Źródło: Fundacja Republikańska, Warszawa 2017, s. 28

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Subskrypcja newsletter

Najnowsze wpisy wprost do Twojej skrzynki e-mail