Ian Williams pisze, że „rum zawsze przywodzi na myśl ciepło Karaibów, tropikalnego klimatu i morza”. Ale też pisze o relacjach między rumem a wojną – wojną o wpływy w Nowym Świecie, o szlaki handlowe, o zyski, wreszcie bezpośrednio wpływał na morale żołnierzy, dodając im odwagi, pozwalając lepiej znosić trudy dalekich wypraw morskich i tropikalnego klimatu w koloniach.

Samo słowo rum w dzisiejszej krótkiej formie (a nie np. rumbullion) pierwszy raz pojawia się w zachowanych dokumentach w 1661 roku w poleceniu gubernatora Jamajki. Wkrótce znajdujemy je także w dokumentach na Barbadosie, a na Martynice we francuskiej wersji rhum. Jako pierwsi zaczęli wykorzystywać na plantacjach niewolniczą prac Portugalczycy już pod koniec XV wieku.
W XVIII wieku w koloniach rum był wszechobecny, był walutą, wymieniano go na inne towary, płacono też nim za niewolników. George Washington odsprzedał w 1766 roku swojego czarnego niewolnika, Toma, za owoce i rum. Jak pisze Williams, trudno dzisiaj uwierzyć, że dla ojca-założyciela Stanów Zjednoczonych ludzka dusza była warta tyle, co beczka rumu. Autor opisuje trudy pracy niewolników na Barbadosie, gdzie powstawały pierwsze destylarnie rumu, pisze o pijaństwie nie tylko wśród czarnych, lecz także wśród amerykańskich osadników. Produkowany masowo rum był bardzo tani i bardzo złej jakości. Upojenie rumem porównywane było do wcześniejszej plagi pijaństwa ginem w przedwiktoriańskiej Anglii. Rum był walutą, był też żołdem. Żołnierze i marynarze otrzymywali codzienne racje rumu, który nie tylko dodawał odwagi, ale też motywował, choć zdarzało się też, że pijane oddziały dezerterowały. Wojna Stanów Zjednoczonych o niepodległość była w dużym stopniu podsycana rumem. Była też wojną o tani rum, gdyż Brytyjczycy narzucali koloniom podatki.
W Ameryce rum w dużym stopniu przyczynił się do fizycznego wyniszczenia Indian. Oferowano im alkohol przy każdej okazji, w zamian za ziemię, skóry i różne bogactwa. A Indianie chętnie brali i przychodzili po więcej. Wmawiano im, że oferta rumu, to dowód uznania i przyjaźni, że człowiek pozbawiony wolności upijania się, to gorzej niż niewolnik, taki osobnik jest jak pies.
Świetna książka, pełna odniesień źródłowych, przedstawiająca wiele mniej znanych faktów z pierwszego okresu w historii rumu, kiedy był zabójczym demonem (kill-devil), a nie trunkiem aspirującym do miejsca w najlepszych barach.

Komentarze

Źródło: Nation Books, New York 2006, s. 340, ISBN 978-1-56025-891-9

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Subskrypcja newsletter

Najnowsze wpisy wprost do Twojej skrzynki e-mail