To już czwarte wydanie znakomitego dzieła Briana Townsenda. Mam na półce pierwsze, z 1993 roku – zgrzebne, czarnobiałe, broszurowe. Teraz to niemal album. Townsend poszukuje pozostałości po dawnych destylarniach whisky (jest też autorem książki „The Lost Distilleries of Ireland”), zbiera i porządkuje materiały, gromadzi zdjęcia. Na szczęście ma mocny punkt wyjścia, jakim jest dziewiętnastowieczne wydanie epokowego dzieła Alfreda Barnarda „The Whisky Distilleries of the United Kingdom”. Barnard odwiedził i opisał 129 destylarni w Szkocji, 28 w Irlandii i cztery w Anglii. Townsend często przywołuje opisy dawnego reportera, gdyż są one jedynym zapisem z czasów świetności tych destylarni, z których pozostały jedynie wspomnienia, bo czasem nie uchował się nawet skrawek muru. W samym Campbeltown w czasach Barnarda było 21 destylarni whisky. Townsend wskazuje lokalizację każdej z nich na mapie, przedstawia zachowane fotografie, jeśli to możliwe – także zdjęcia starych butelek, a jeśli istnieją w miarę współczesne butelkowania, to je także przedstawia. Opisuje lata świetności, wraz z parkiem maszynowym, lata zmian własności i upadek każdej z nich. Jaki kryzys był jego przyczyną? Czy istnieją szansę na wskrzeszenie marki? Chociażby tegoroczne decyzje Diageo o wskrzeszeniu destylarni Brora i Port Ellen, pokazują, że tam gdzie zachowały się mury, wszystko jest jeszcze możliwe. Ale to rzadkie sytuacje, wiele z opisywanych przez Briana Townsenda destylarni dokonało żywota w latach 20. XX wieku i dzisiaj trudno by było wskazać miejsce, gdzie stały.


Znakomity materiał historyczny i świetna lektura, bo Townsend opowiada nie tylko o miejscach, ale też o samej szkockiej whisky, jako o zjawisku znacznie wykraczającym poza świat gospodarki. Jak zauważa, trudno znaleźć jakąkolwiek inna branżę przemysłową, która by była porównywalna atrakcją turystyczną do szkockich destylarni. Jaka działająca fabryka przyciąga rocznie 100 tysięcy turystów?
Townsend opisuje jednak przede wszystkim miejsca. To sprawia, że nie mają tu osobnego rozdziału takie utracone dla świata whisky destylarnie jak choćby Mosstowie, Glencraig czy Glen Flagler. Były to destylarnie wewnątrz destylarni, jak dziś Ailsa Bay wewnątrz Girvan czy w jakimś stopniu Kininvie połączona z Balvenie.
Zastanawia, że opisując losy poszczególnych marek, Townsend wspomina różne późniejsze butelkowania nie mające wiele wspólnego z oryginalnym miejscem (choćby przykład Ben Wyvis), zaś ani słowem nie wspomina o odgrzebywaniu dawnych marek przez twórców serii The Lost Distillery (tak powróciły na sklepowe półki zapomniane nazwy: Stratheden, Auchnagie, Gerston, Jericho / Benachie, Lossit, Towiemore czy Dalaruan). Z jednej strony butelkowania The Lost Distillery nic nie mają wspólnego z oryginałem, z drugiej jednak podobnie jak Townsend przywracają współczesnym konsumentom whisky część dawnego dziedzictwa, opowiadając jakąś dawną historię.

Komentarze

Źródło: Neil Wilson Publishing, Glasgow 2017, s. 262, 19,99 GBP, 978-1-906000-82-0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Subskrypcja newsletter

Najnowsze wpisy wprost do Twojej skrzynki e-mail