SSaM

czyli Sdružení Sběratelů alkoholových Miniatur, to czeski klub miłośników alkoholowych miniaturek, o tyle ciekawy, że wypuszczają od czasu do czasu własne alkohole. Powstali w 2001 roku i od tamtej pory co roku wypuszczają coś własnego, jak np.: okowita z piwa Zlatý Hubert (2006), wódka czysta Ever Green (2011), Borovička s Horcom (2012) i wiele innych. Z okazji wprowadzenia w Czechach prohibicji w dniach 14-26 września 2012 roku (w związku z zatruciami alkoholem metylowym) wypuszczono buteleczkę Prohibični Vodka.

Czytaj więcej

Degustacja destylatów z CSRS

Dostałem niedawno zestaw miniaturek pamiętających czasy socjalistycznej Czechosłowacji. Ich producentem był zakład Fruta Zavod Brno, oddział dużego kombinatu gorzelniczego Starorežná Prostějov. Historia firmy sięga jednak 1829 roku, założył ją Mojzis Horowitz w miejscowości Rousinov niedaleko Brna. Zakład specjalizował się w przetwarzaniu ziół i olejków eterycznych na potrzeby przemysłu spirytusowego – jako składników likierów a także lokalnego aromatyzowanego rumu. Prowadzono tu też własną destylację. Po I wojnie światowej zainwestowano we własną linię produkcji win i likierów. Podpisano umowę o współpracy z Dupuis Fils & Co z Charente i jeszcze w czasach CSRS produkowano w zakładach Fruta brandy Dupuis. Znacjonalizowana po wojnie, wytwarzano tu także: wódki, gin, borovičkę, destylaty owocowe, rum. w 1994 roku sprywatyzowana, obecnie działa jako spółka giełdowa Aromka Brno. Jednocześnie powrócono do pierwotnej działalności, dziś produkowane są tu aromaty – m.in. do alkoholi, natomiast zrezygnowano z własnej produkcji destylatów.

Czytaj więcej

Wizyta w zakładzie St. Nicolaus w Liptowskim Mikulaszu

Imię Świętego Mikołaja nosi największy na słowackim rynku producent alkoholi. Pod obecną marką firma działa od 1995 roku, jako spółka akcyjna. Jej historia sięga jednak 1867 roku. Założył ją w Liptowskim Mikulaszu, u podnóża Tatr, blisko granicy z Polską, Armin Stark. Stark rozbudowywał firmę, , która szybko zaczęła być jednym z liderów rynku gorzelniczego w regionie. Do II wojny światowej gorzelnia była w rękach rodziny Starków, potem przejęli ją Niemcy i kontynuowali produkcję. W latach Czechosłowacji znacjonalizowana, działała jako Stredoslovenské konzervárne a liehovary n.p. Liptovský Mikuláš. Sprywatyzowana w 1993 roku.

Czytaj więcej

Panák

słowo oznacza po słowacku kieliszek i pod tą nazwą firma Liehovar Modrý Strom wypuściła linie tanich alkoholi w plastikowych kieliszkach 0,04 l do natychmiastowej konsumpcji (zrywa się aluminiową zakrywkę). W serii dostępne są: czysta wódka, borovička, europom (rum), gin, ziołowy fernet, brandy  Napoleon oraz wódki owocowe: čerešňa, hruška, marhuľa i slivka.

Czytaj więcej

Weiss & Feldmann

W 1874 roku w Iglau, mieście dziś znanym jako Jihlava (lub po polsku Igława), powstała spółka Weiss & Feldmann, do której należała destylarnia alkoholi wraz z rafinerią spirytusu, fabryka wódek i likierów oraz octu. Był to duży zakład, który można znaleźć na starych fotografiach czy pocztówkach z miasta, które należało w tamtym czasie do monarchii Austro-Węgierskiej. Iglau było ważnym centrum wojskowym, a po I wojnie światowej pozostało niemiecką enklawą na terenie powstałem wówczas Czechosłowacji. Obydwaj przedsiębiorcy byli Żydami, ale główną postacią w tej spółce był Szymon Weiss. Zaskakująco mało można znaleźć informacji na temat tej ulokowanej nad brzegiem rzeki Igławy fabryki, jest wysoce prawdopodobne, że jeszcze przed końcem XIX wieku przestała istnieć. Poza wzmiankami historycznymi, że taki zakład istniał i panoramą miasta z kominami rafinerii parowej, nie znalazłem żadnych zdjęć czy choćby nazw produkowanych tam alkoholi. W mieście działał także browar założony w 1860 roku (działa do dziś jako Pivovar Ježek, natomiast fabryka Weissa & Feldmanna w latach późniejszych – z nowym właścicielem – działała jako zakład tekstylny. Budynek stoi do dziś, mocno zniszczony i opuszczony, zachował się charakterystyczny komin. W swoich zbiorach mam cztery faktury wystawione w latach 1895-1896 przez Ersten Iglauer Spiritus-Raffinerie, Liqueur & Essigsprit-Fabrik Weiss & Feldmann, jak się ów zapomniany zakład nazywał.

Czytaj więcej

Wizyta w GAS Familia

Podczas wyprawy na Spisz miałem okazję zwiedzić drugi pod względem wielkości na Słowacji zakład produkujący alkohole (po St. Nicolaus z Liptowskiego Mikulasza) – GAS Familię. To producent wielu cenionych słowackich trunków, m.in. spiskiej borovički, wódki Goral czy owocowych destylatów Spiš Original. Firma jest młoda, powstała w 1994 roku w mieście Stara Lubownia, gdzie tradycje destylacji sięgają XIII wieku. W 1929 roku gorzelnię w poblizu centrum Starej Lubowni założył Heinrich Morgenbesser. Produkował: borovički, koniaki, ajerkoniaki, rum czy śliwowicę. Po zakładzie oprowadził mnie pan Roman Šipoš, odpowiedzialny za rynki zagraniczne.

Czytaj więcej

Likérka Kleinberger w Spišská Belá

W mieście Biała Spiska (Spišská Belá) znaleźć można zabytkowy budynek gorzelni, należący przed laty do znanej żydowskiej firmy Szymon Kleinberger i Syn. Fabryka wódek i likierów powstała Kleinbergera powstała w 1875 roku, w miejscu wykupionej starej gorzelni z 1778 roku, specjalizującej się w produkcji jałowcówek, czyli popularnej na Słowacji borovički.

Czytaj więcej

Trenczyn i Old Herold

Ostatnim punktem wyprawy był Trenczyn, ale po drodze zwiedziłem jeszcze ruiny dwóch zamków – Beckov i leżącego po przeciwnej stronie autostrady Čachtice. Ten pierwszy pochodzi z XIII wieku, jest pięknie położony na surowej skale, z autostrady widać jego masywne mury i flanki. To typowy zamek obronny, malowniczo położony, można wejść na wieżę, choć widok na okolicę nie jest specjalnie ciekawy, w dole jest małe miasteczko. W przypadku zamku Čachtice, w którym urzędowała krwawa lady Elżbieta Batory, jest akurat na odwrót, widok z zamkowego wzgórza jest piękny, widok na sam zamek chwilowo przesłonięty dźwigami i rusztowaniami, do 2014 roku trwać będą prace rekonstrukcyjne.
Sam Trenczyn, cóż, kolejny raz odwiedziłem to miasto, pisałem też o nim w jednej z kartek z maja 2010 roku. Nad miastem góruje wielki zamek, który zwiedza się z przewodnikiem, wewnątrz jest ciekawe Muzeum, do zamku prowadzi stroma ale bardzo ładna droga wiodąca z serca starówki. Trenczyn to miasto bogate i rozrywkowe, jest tu sporo klubów, punkowe koncerty odbywają się systematycznie w zaskłotowanym kinie Hviezda, obecnie klubie Lúč. Nie przyjechaliśmy jednak na koncert, ani nie na kolejne zwiedzanie zamku, ale do działającej niemal w samym centrum, przy ul. Bratysławskiej, starej gorzelni Old Herold. To firma o długiej historii, powstała w 1886 roku. Początkowo działali jako spółka Kornhauser i Herzka. W 1932 roku gorzelnia została przeniesiona do zakładu, w którym mieści się do dziś. Historię widać tu na każdym kroku, wewnątrz destylarnia przypomina nieco dawny (niestety już zburzony) Browar Warszawski, albo inne stare zakłady przemysłowe. Jest to duży teren, a poza destylarnią jest tu także wytwórnia drożdży. Obok działa świetnie zaopatrzony sklep firmowy, także w miniaturki niemal wszystkich produktów. Szlajałem się trochę bezpańsko, wpuszczony przez strażnika, który nie bardzo rozumiał, czego ten Polak od niego chce, pozwolił mi wejść, oglądać, fotografować, ale bez możliwości wejścia na teren destylacji. Obejrzałem laboratorium i wytwórnię drożdży oraz część spedycyjną. Wracając do historii, po II wojnie światowej fabryka została znacjonalizowana, działała pod marką Slovlik. Marka Old Herold pojawiła się na produktach jeszcze w czasach Czechosłowacji. W latach 90. XX wieku sprywatyzowana w formie spółki akcyjnej Old Herold s.r.o. Znani są przede wszystkim ze znakomitej jałowcowej wódki, tradycyjnej słowackiej borovički (Trenčianska Borovička Juniperus i Borovička Koniferum, także w odmianach smakowych) oraz ze śliwowicy – Bošácka slivovica i innych naturalnych destylatów. Wiele nagród zdobył też ich gorzki likier Old Herold Fernet. Inne ich wysokiej klasy wyroby to: Malinovica, Hruškovica, Kalvadest (jabłkowica), Považský repák (niezwykły destylat z buraka cukrowego). Ponadto wytwarzają własne: wódki czyste, gin, rum, likiery mleczne, likiery owocowe, likiery ziołowe.
Opiwszy się destylatu z buraka i po miło spędzonym wieczorze w barze Steps, ruszyłem wreszcie w długą drogę powrotną do domu.
I to by było na tyle, ostatnia kartka z tej podróży.

Czytaj więcej

Carat Distillery w Šamorín

Drugą zwiedzoną przeze mnie destylarnią w Šamorín  była firma Carat, obecnie trzeci producent na słowackim rynku. Oprowadzał mnie bardzo sympatyczny pan Milan Šulva, dyrektor odpowiedzialny za import i eksport, bo Carat jest też ogromnym dystrybutorem, w ofercie ma większość znanych światowych marek (m.in. bourbony Jack Daniel’s i Four Roses, whisky szkockie i irlandzkie jak Johnnie Walker, Ballantine’s, Tullamore Dew, Jameson, Chivas Regal, Talisker i Grant’s, wódki Beluga, Stolichnaya, Moskovskaya, Finlandia, Russkiy Standart, Absolut, Grey Goose czy Smirnoff, likiery ziołowe Jägermeister, Becherovka, Fernet Stock, likiery słodkie jak Baileys czy Malibu, giny Beefeater, Tanqueray, Bombay Sapphire czy Monkey 47, rumy Havana Club, Pyrat, Captain Morgan, Plantation, Appleton Etsate, Clément, Mulata, Sailor Jerry i Zacapa, koniaki Camus, brandy Metaxa, tequila Jose Cuervo i Olmeca, czeskie i węgierskie destylaty oraz likiery, a także piwa i wina). Mają też bogatą własną ofertę, kilkadziesiąt pozycji. Część próbowałem wcześniej, część mogłem spróbować na miejscu, dzięki gościnności pana Milana Šulvy, który zorganizował degustację. Przede wszystkim na uwagę zasługuje niezwykła linia owocowych destylatów najwyższej klasy: Bazovica (czarny bez), Slivovica (śliwowica), Jablkovica (jabłkowica), Hruškovica (gruszkowica), Drienkovica (dereniowica), Malinovica (malinowica), Černicovica (jeżynowica), Trnkovica (tarninowica), Čučoriedkovica (czarna porzeczka). Ta ostatnia, prawdziwy rarytas, kosztuje w sklepie 110 euro za butelkę! Jest aromatyczna, nieco cierpka, ale z nutami słodyczy, bardzo ciekawa. Na wielkie uznanie zasługują ich wódki klasy superpremium, zwłaszcza Carat Premium Vodka i dwie wódki robione według rosyjskich receptur: Gold Symphony (z płatkami złota w butelce) i Silver Symphony (z opiłkami srebra), kosztują po 60 euro butelka, ale warte są tej ceny, to jedne z najlepszych wódek na świecie. Firma robi też niezwykłą borovičkę Carat Premium, bardzo łagodną, a jednocześnie aromatyczną, również absolutnie godną polecenia i już nie tak drogą. Robią wódki smakowe: z dodatkiem ekstraktów mango, jagód i aloesu. Ich czołowy produkt to jednak fernet, mają drugie miejsce na rynku ferneta na Słowacji po Stocku, a poza klasyczna gorzką wersją dostępny jest w smakach: cytrynowy, pomarańczowy, wiśniowy i cynamonowy. Zioła są macerowane przez co najmniej sześć miesięcy. Mają też lżejsze likiery (miętowy, ziołowy, wiśniowy), amaretto, a także butelkowaną u siebie gruzińską brandy dość niskiej jakości. Ponadto dla hipermarketów robią tanie produkty: wódkę, borovičkę, śliwowicę, gin, rum, owocowe destylaty i spirytus, w tym pakowane w plastikowe pojemniki o pojemności 50 ml z aluminiowym kapslem. „It’s like a hot dog” – śmiał się pan Milan Šulva.
Zakład w Šamorín nie prowadzi destylacji ani rektyfikacji alkoholu. Tu jest rozlewnia, magazyny, wielkie stalowe cysterny lub kamionkowe zbiorniki, w których macerowane są likiery i wódki, a także piwnica, w której w dębowych beczkach dojrzewają własne destylaty owocowe i rozlewane przez Carat gruzińskie brandy. Firma ma osobny zakład, w którym odbywa się produkcja spirytusu, jest to Pálenica Gemerská Poloma, założona w 1536 roku.
Firma Carat powstała w 2005 roku, na rynek weszła rok później, jest to prywatna spółka z rosyjskim kapitałem.

Czytaj więcej

Likos i Pestovateľská pálenica Global w Šamorín

Z destylarni w węgierskim miasteczku Etes pojechałem prosto do Šamorín, niedużego i brzydkiego miasta 20 km od Bratysławy. Wybrałem Šamorín bo są tu dwie destylarnie, a właściwie trzy, no i wszystkie odwiedziłem. Trafiłem w ziąb i w deszcz, czynne były tylko drogie hotele, ale splot okoliczności sprawił, że zagadnąłem miłą babuleńkę, która akurat miała klucze do nieczynnego pensjonatu i udostępniła spanie za tzw. psi grosz, wprawdzie bez prądu i na pryczy, ale deszcz na głowę nie kapał.
Šamorín zamieszkuje mocna mniejszość węgierska, 72% mieszkańców. Nic zatem dziwnego, że w barach jest pálinka a nie borovička, a najlepsza knajpa to węgierska csarda, gdzie można zjeść pikantny gulasz z piklami. Akurat tego dnia na miejskim stadionie odbywał się ligowy mecz, po którym do knajpy przy stadionie weszło siedmiu kibiców mówiących po węgiersku, w wieku na oko po 60 lat. Po ich minach trudno było wywnioskować, czy wygrali swoi czy przyjezdni, chyba bardziej interesowały ich napitki niż przebieg spotkania. Zastanawiałem się, czy także na boisku 72% piłkarzy drużyny z Šamorín stanowili Węgrzy…
Szczerze mówiąc, liczyłem że w tej dziurze w każdym barze będą destylaty z lokalnych wytwórni – Carat i Likos, ale nic z tego. W jednej knajpie były trzy wódki z Carat, w pozostałych głównie desant węgierski lub alkohole z trenczyńskiego Old Herolda, dokąd nomen omen wybierałem się dnia następnego. Cóż, podobną sytuację przeżyłem kiedyś w Siedlcach, mieście, które produkuje najlepsze w Polsce wódki… jedyny bar, w którym polewano Chopina, to była hinduska restauracja! Gdy w jakiejś knajpie zapytałem, dlaczego nie ma wyrobów Polmosu Siedlce (na barze stały Nemiroffy), właściciel odpowiedział: „Tego gówna nie pijemy”. Cóż, trudno barmanom w Siedlcach dać rację, nie wiedzą, co dobre – jak to się mówi, „cudze chwalicie, swego nie znacie”. W Šamorín nie było aż tak niedorzecznie, dość zgodnie barmani przyznawali, że owszem, coś tu się w ich mieście produkuje, ale to drogie, a ludzie wybierają tanie alkohole. Też to była jakaś półprawda, bo w kilku barach trafiłem na wcale nie tanie śliwowice czy gruszkowice od Jelinka, czyli z Czech. Najwyraźniej też swego nie znają…
I głupstwo robią. Odwiedziłem obydwie gorzelnie, obydwie mają wyroby najwyższej klasy. O destylarni Carat napiszę w następnej kartce, w tej o firmie Likos pana Jozefa Sochánka. Oprowadzał mnie sam właściciel, człowiek bardzo pogodny i otwarty. Prowadzi trzy firmy gorzelnicze: destylarnię Likos, która w ofercie ma ponad 200 produktów – od rumów i wódki po owocowe destylaty, gorzelnię Global oraz palenicę, czyli coś, czego w Polsce brakuje, jest to gorzelnia świadcząca usługi dla lokalnej ludności. Każdy może przynieść swoje jabłka, gruszki, śliwki, morele czy co tam mu rośnie w sadzie, a pan Jozef Sochánek za stosowną opłatą, pobierając przy tym akcyzę, wypali mu jego prywatny owocowy destylat. Nazywa się to Pestovateľská pálenica i o działalności takiego przedsięwzięcia można sobie poczytać na stronie www.palimeovocie.sk, poczytać i pozazdrościć. Firma ma cztery nowoczesne i wydajne urządzenia do destylacji marki Arnold Holstein, miedziane, z czterema półkami każde, o możliwościach rocznej produkcji ok. 25 tys. litrów. Cały proces  destylacji jest w pełni zautomatyzowany, do obsługi tej palenicy wystarczają cztery osoby. Firma nie tylko dokonuje destylacji, ale też przygotowuje owoce, poddaje je procesowi fermentacji w aluminiowych kadziach. Taka usługa do najtańszych nie należy, wraz z akcyzą płaci się 11,40 euro za litr wydestylowanego alkoholu o mocy 50%. Osobno jest linia do butelkowania i magazyn spedycyjny, a także magazyny do starzenia alkoholi – ta część działa już pod marką Likos, pod którą firma kieruje do sklepów własną ofertę. A ta oferta obejmuje zarówno najtańsze, tzw. konzumne, destylaty (także oferowane w plastikowych pojemnikach po 50 ml z aluminiowym kapslem), jak i najwyższej klasy, co nosi określenie Pravý ovocný destilát. Są to: hruškovica, slivovica, marhuľovica, broskyňovica, jabĺčkovica, vínovica, dulovica, jahodovica, čerešňovica, višňovica, kiwovica, czy pivovica, także w wersjach z dodatkiem miodu. Powstają tu także destylaty zbożowe oraz z dodatkiem aromatów (np. jałowca) jak: wódka, gin czy borovička. Likos wypuszcza alkohole w kilku seriach, są to: Slávnostná Pravá (naturalne destylaty oraz wódka), Slovenská (trzy tradycyjne słoweńskie produkty, wszystkie o mocy 423%: śliwowica, gruszkowica i jabłkowica), Pravá 5 ročná (jak nazwa wskazuje, są to naturalne destylaty leżakujące przez okres pięciu lat, pierwsza klasa), Natural (kolejna linia owocowych destylatów, tym razem z upraw ekologicznych), Alcotea (mocne ziołowe likiery), Prémiové vodky (karmelowa, koszerna oraz absolutny hit firmy – wódka czysta z niewielką domieszką ziół – Antistres Vodka), Južná (tańsze alkohole, będące mieszanką destylatów owocowych i zbożowych, z dodatkiem soku lub maceratów) oraz Kosher (średnio udana seria koszernych alkoholi owocowych zmieszanych ze zbożowymi). Godna polecenia jest borovička Batory.

Czytaj więcej

Koniferum

znana marka słowackiej borowiki, produkowanej od wielu lat przez firmę Old Herold z Trenczyna. W wersji podstawowej jest aromatyczna, do zbożowego destylatu dodawane są aromaty ziół oraz jagód jałowca, pachnie lasem, smakuje łagodnie, choć jest wyrazista i intensywnie jałowcowa. W wersji podstawowej ma 37,5%. Produkowane są także cztery wersje smakowe, dość udane (poza zupełnie chybionym smakiem grejpfruta), są to: cytrusowa Borovička Koniferum s limetkou, z dodatkiem jagód jałowca na dnie butelki Koniferum borovička s borievkami, borówkowa Koniferum borovička s brusnicami oraz wspomniana grejpfrutowa Koniferum borovička s grapefruitom.

Czytaj więcej

Juniperus

marka jednego z najlepszych słowackich destylatów z dodatkiem jagód jałowca – Trenčianska borovička Juniperus, produkowana jest od końca XIX wieku w Trenczynie przez destylarnię Old Herold. Smak łagodny, ale niezwykle aromatyczny, lekko słodki, w niczym nie przypomina angielskich marek dry gin, a raczej holenderski genever. Do zbożowego destylatu dodawane są niebieskie jagody jałowca, a następnie alkohol jest starzony, redestylowany i ponownie starzony. Trunek wielokrotnie nagradzany, pierwsza liga. Występuje w wersjach o mocy 40 i 50%.

Czytaj więcej

Old Herold

słowacki producent mocnych alkoholi, firma o długiej historii, powstała w 1886 roku w Trenczynie. Początkowo działali jako spółka Kornhauser i Herzka. W 1932 roku gorzelnia została przeniesiona do nowego zakładu, w którym mieści się do dziś. Po II wojnie światowej znacjonalizowana, działała pod marką Slovlik. Marka Old Herold pojawiła się na produktach jeszcze w czasach Czechosłowacji. W latach 90. XX wieku sprywatyzowana w formie spółki akcyjnej Old Herold s.r.o. Znani są przede wszystkim ze znakomitej jałowcowej wódki, tradycyjnej słowackiej borovički (Trenčianska Borovička Juniperus i Borovička Koniferum, także w odmianach smakowych) oraz ze śliwowicy – Bošácka slivovica i innych naturalnych destylatów. Wiele nagród zdobył też ich gorzki likier Old Herold Fernet. Inne ich wysokiej klasy wyroby to: Malinovica, Hruškovica, Kalvadest (jabłkowica), Považský repák (niezwykły destylat z buraka cukrowego). Ponadto wytwarzają własne: wódki czyste, gin, rum, likiery mleczne, likiery owocowe, likiery ziołowe. Stary zakład zajmuje duże tereny niemal w centrum Trenczyna, a poza destylarnią jest tu także wytwórnia drożdży. Obok działa świetnie zaopatrzony sklep firmowy.

Czytaj więcej

Borovička

narodowy słowacki trunek – wódka jałowcowa, porównywana do ginu, choć od ginu w wersji dry znacznie łagodniejsza. Wytwarzana już w XVI wieku, początkowo głównie na Spiszu. Do dziś Spišska Borovička traktowana jest jako osobny produkt, regionalna marka, robiona z rosnącego na Spiszu jałowca, ze spiskiej wody i w spiskich destylarniach (przede wszystkim w firmie GAS Familia, największej w regionie). Do destylatu zbożowego dodawane są jagody jałowca i inne zioła, po maceracji całośc jest jednokrotnie re destylowana w małych miedzianych aparatach, co pozwala uzyskać bardzo aromatyczny trunek. Przed II wojną światową Spišska Borovička była produkowana m.in. przez znane wówczas gorzelnie: Heinrich Morgenbesser w Stará Ľubovňa i Likérka Kleinberger w Spišská Belá. Obecnie produkowanych jest wiele odmian, te najtańsze mają zwykle 37,5-40% i niestety często smakują głównie zbożowym spirytusem. Lepsze mają przyjemny, choć intensywny, smak jałowca, częściowo dzięki destylacji jagód, częściowo wskutek maceracji w spirytusie zbożowym. Rzadszą odmianą jest złota Borovička (np. Cassovia), która ma nieco oleistą konsystencję i smak żywiczny, jakby rozpuszczono w spirytusie zieloną szyszkę. Nie na darmo nazywana jest „wódką lasu”. Najmocniejsze Borovički dochodzą do 60%. Najlepsze moim zdaniem są: Carat Premium (poza jakąkolwiek konkurencją), Batory, Spišska, Jelínek, Koniferum, Žufánek, Jupiter czy Slovenska St. Nicolaus. Jest też bardziej gorzka odmiana – Borovička s Horcom – macerowana z dodatkiem górskich ziół, a coraz popularniejsze jest łączenie jałowcowego destylatu z maceratami z owoców leśnych czy nawet cytrusów (np. grapefruit, cytryna). Na Bałkanach odpowiednikiem Borovički jest Brinjevec.

Czytaj więcej