Średniowieczna destylacja

9 grudnia w coctail-barze Kiti w Warszawie odbyło się niezwykłe spotkanie. Michał Szymański, archeolog, specjalizujący się w dawnych technologiach wyrobu alkoholi, zabrał uczestników warsztatów do zaimprowizowanej średniowiecznej pracowni alchemika. W niewielkich glinianych alembikach każdy mógł przedestylować wino w niezbyt mocną, ale za to bardzo aromatyczną okowitę. Mały alembik wewnątrz pokryty jest szkliwem, co zabezpieczało tego typu urządzenia przed przypaleniami i szybkim zużyciem. Uczestnicy warsztatów otrzymali repliki średniowiecznych urządzeń, wykonane w zakładzie ceramicznym według wskazówek Michała Szymańskiego.

Czytaj więcej

Ilustrowana historia rodzinnej firmy Altvater Gessler

Altvater to marka, Gessler to rodzina, a książka traktuje także po części o rodzinie Baczewskich, której losy i biznesy splatały się z dorobkiem Gesslerów. Po wojnie na stałe połączyły się losy dwóch rodów produkujących przed wojną znane wódki i likiery – Gesslerów i Baczewskich, w Wiedniu powstała firma Altvater Gessler – J.A. Baczewski Likörerzeugung GmbH. Jak wspomina Rasiel Gessler: „Bardzo chcieliśmy produkować wódkę w Polsce, ale z powodów historycznych było to po prostu nie możliwe. W powojennej Polsce został wprowadzony monopol spirytusowy, a przedwojenni fabrykanci byli zamykani w więzieniach lub wysyłani na Syberię. Mój dziadek nie miał nawet po co wracać do Bielska, byłoby to czystym szaleństwem. Tylko cudem udało mu się przeżyć wojnę i po niej odzyskać wiedeński zakład po to, by w 1948 roku wznowić produkcję. Wszystkie te lata przetrwaliśmy właśnie dzięki przedwojennym zasługom naszych polskich pradziadków, którzy zbudowali renomę marki Altvater Gessler i J.A. Baczewski w Stanach Zjednoczonych, Australii, Ameryce Łacińskiej i Europie Zachodniej. Te przedwojenne rynki zbytu pozwoliły nam do dzisiaj utrzymać się jako rodzinnej firmie, bo na naszych dawnych, ojczystych ziemiach nie mogliśmy już ani produkować, ani sprzedawać – obowiązywał tam przecież państwowy monopol. Do tego Lwów po wojnie nie był już nawet częścią Polski”. Gwoli sprawiedliwości, trzeba jednak powiedzieć, że Wiedeń był naturalnym miejscem kontynuacji dla obydwu galicyjskich przedsiębiorców, którzy budowali przecież wielkość swoich marek w czasach C.K. Monarchii, ciesząc się prestiżowymi znakami dostawców alkoholi na dwór Habsburgów. Przewrotny los sprawił, że choć z dala od domu, to jednak Gesslerowie i Baczewscy znaleźli się w miejscu nie do końca im obcym. I pewnie też dlatego łatwiej im było odbudować, przynajmniej w części, rodzinny biznes.

Czytaj więcej

Ruiny po zakładzie Józefa Kronika w Lwowie

Przy ul. Chmielnickiego 124 we Lwowie straszy ruina wielkiego zakładu, zbudowanego w neogotyckim stylu z czerwonej cegły. Wygląda niczym włoskie palazzo, niegdyś była tu fabryka wódek i likierów Józefa Kronika. Po II wojnie światowej produkowano tu dżemy i marmolady, a obecnie jest to niszczejący pustostan. W promieniu 200 m znajduje się wytwórnia wódek Hetman, a także ruina po fabryce wódek J.A. Baczewski, a kawałek dalej jest kolejny znany z czasów przedwojennych zakład rektyfikacji, dawniej PMS, dzisiaj Lwowski Zakład Likierów i Wódek. Powodem tego nagromadzenia gorzelni są obfite podziemne źródła miękkiej wody, choć nie bez znaczenia była też pobliska stacja kolejowa, jak i fabryczny charakter dzielnicy.

Czytaj więcej

Stara gorzelnia w Klonownicy

We wsi Klonownica Plac, w gminie Janów Podlaski, zachowały się w niezłym stanie zabudowania gorzelni rolniczej, obok stoi dwór, bardzo zaniedbany ogród. Wieś powstała w 1576 roku, jako część pobliskiego większego majątku Cieleśnica. Postawiono tu karczmę i kościół, dwór zaś wybudował dopiero w XIX wieku Andrzej Serwiński, który odkupił włości od Radziwiłłów. Klasycystyczny dwór, podobny do tego w Cieleśnicy, powstał wg projektu samego Serwińskiego. Od 1861 roku majątki Cieleśnica i Klonownica stały się własnością Rosenwerthów. Zarządzająca Klonownicą Maria Rosenwerth w 1880 roku postawiła tu murowaną gorzelnię, obok powstała kuźnia, kawałek dalej cegielnia, postawiono czworaki. Organizm ten dobrze funkcjonował przez wszystkie lata II Rzeczpospolitej. Po wybuchu wojny dwór zajęli Niemcy. Po wojnie znacjonalizowany, przejęty przez Gminną Spółdzielnię Rokitno, a gorzelnia przez PGR Roskosz. W latach 90. powstała spółka pracownicza z PGR Roskosz, którą na początku XXI wieku przejęło Przedsiębiorstwo Produkcyjno-Usługowo-Handlowe Jaroć i Sikora. Nie powiodło im się. Gorzelnia zaprzestała jednak pracę wcześniej, w latach 90. jej wyposażenie trafiło na złom. Teraz jest własnością rodziny Sabastianiuków z Mokran Nowych, którzy kupili gorzelnię i ok 40 ha pola.

Czytaj więcej

Ruina rektyfikacji spirytusu w Międzyrzeczu Podlaskim

Jeszcze dekadę temu działał tu wielki zakład – gorzelnia, rektyfikacja, rozlewnia win. Przemysłową część dawnego folwarku XXX w Międzyrzeczu Podlaskim eksploatowały dwie firmy – Surwin z rozlewnią win i siostrzany Alkowin z produkcją spirytusu. Obydwie spółki wciąż zresztą mają adres przy ul. Lubelskiej 67 A, tyle, że upadłe Podlaskie Zakłady Spirytusowe Alkowin Sp z o.o. są w likwidacji. Po wielkim zakładzie produkcyjnym pozostały ruiny.

Czytaj więcej

Gorzelnia w Witulinie

W Witulinie działa jedna z trzech gorzelni należących do firmy Surwin. Zbudowana w 1906 roku, z 1916 roku pochodzą magazyn spirytusu i spichlerz. Wcześniej w tym miejscu działała drewniana gorzelnia, obok stał modrzewiowy dwór z 1720 roku, spalony podczas II wojny światowej. Od pięciu lat w starym zakładzie w Witulinie przerabiane są na spirytus odpady spożywcze. To smutny obraz upadku polskiego gorzelnictwa, bo przez ponad sto lat gorzelnia przerabiała ziemniaki na wódki. Obecna produkcja trafia do Suchowoli, gdzie Surwin produkuje odwodniony spirytus. Odbiera to na biopaliwa Orlen.

Czytaj więcej

Łukasz Czajka o swojej kolekcji

1 października w Salonie M&P Strzelecka 27 odbyło się spotkanie z kolekcjonerem miniaturowych buteleczek z alkoholami, Łukaszem Czajką. Zaproszony gość omówił historię jego pasji. Miniaturki alkoholi zaczął zbierać w 1995 roku i dotychczas zgromadził ich około 2000 sztuk. Jest „generalnym kolekcjonerem”, co oznacza, że zbiera wszystkie rodzaje miniaturowych buteleczek, co odróżnia go od kolekcjonerów specjalizujących się w zbieraniu buteleczek z wybranego rodzaju alkoholu np. whisky, koniaków.

Czytaj więcej

Śladami Baczewskich

W dniach 2-3 października firma J.A. Baczewski oraz Ambra, polski dystrybutor marki, zorganizowali wyjazd prasowy do Lwowa – śladami rodziny Baczewskich. Już na lotnisku Okęcie pojawił się pierwszy akcent nawiązujący do historii, bowiem w business lounge, gdzie spotkała się grupa, nie tylko podawana jest Wódka Monopolowa Baczewski, ale też jest kącik ze starymi zdjęciami oraz model samolotu z lat 20. XX wieku, z reklamą wódek Baczewski.

Czytaj więcej

Adolf Dygasiński: Gorzałka

500 stron trącącej już myszką prozy, powieść powstała w 1893 roku. Dygasiński przedstawił ciekawy opis funkcjonowania przemysłu spirytusowego w Polsce pod koniec XIX wieku. Czas modernizacji gorzelnictwa. Nie tylko wprowadzenie destylacji ciągłej w oparciu o aparat Pistoriusa, ale też szerokie zastosowanie odkryć chemii i biologii, zmiany w sposobach fermentacji, świadome wykorzystanie drożdży, doświadczenia z wykorzystaniem surowców do destylacji pod kątem zawartości cukrów czy skrobi. Gorzelnie działają przy folwarkach i mnożą się, pączkują, ale to już nie tylko wiejska manufaktura, produkująca spirytus na okowitę i wywar jako paszę dla zwierząt. Już pojawiają się chłodnie, nawet laboratoria w gorzelni. Okowita jest coraz lepsza i przynosi coraz większe zyski. Powstaje ziemiańskie konsorcjum, Towarzystwo Spirytusowe, które nadzoruje obrót okowitą, w szczególności do wyszynków. Bo karczma wciąż jest tym miejscem, gdzie jest największa sprzedaż, butelki z okowitą to wciąż rzadkość, raczej sprzedaje się ją w beczkach doi szynków. W Warszawie bary oferują szeroki wybór trunków, w modzie jest piwo kuflowe, na prowincji chłopi piją jednak niemal wyłącznie okowitę. Właściciele folwarków dostarczają alkohol do szynków. Polscy karczmarze konkurują z żydowskimi i jest tu tradycyjnie dużo niechęci. Poza tym w kościołach rozwija się ruch wstrzemięźliwości, księża nawołują do abstynencji, ale bez większego sukcesu. Naród okowitę kupuje, folwarki się rozwijają. „Suma zadowolenia, jaką ludzkość czerpie z używania alkoholu, stanowi wyłącznie o jego rozpowszechnieniu”, konkluduje postępowy ziemianin, August Strumski, którego ojciec i dziadek również prowadzili gorzelnię. „Krajowy gorzelnik ma przed sobą jeszcze rozległe pole działania, apostołowie wstrzemięźliwości niepotrzebnie robią tak wiele hałasu. Faktem jest, że narody pijące są krzepkie, energiczne i wytrzymałe w ekonomicznej walce o byt. Ciężki jest zarobek na chleb, a jednak człowiek do tego wielkiego brzemienia pracy dorzuca jeszcze ciężarek nowy, aby mieć przyjemność wychylenia czarki alkoholu” – pisze Adolf Dygasiński. W tle tej bardzo interesującej opowieści o gorzelnictwie, są też perypetie miłosne bohaterów, spory pokoleniowe, zawiści i intrygi, jest oczywiście pijaństwo, złodziejstwo, bandytyzm, ale wszystko to na drugim planie i o wiele mniej zajmujące, niż historia gorzałczanego biznesu.

Spotkanie z Łukaszem Czajką

Zapraszamy 1 października o godz. 19.00 do salonu M&P Strzelecka 27 na spotkanie z Łukaszem Czajką. Łukasz Czajka (Czajkus) jest absolwentem Uniwersytetu Jagiellońskiego, kolekcjonerem miniaturowych buteleczek alkoholi i animatorem dedykowanego im forum. Autor książki poświęconej Starce. Redaguje blog (http://blog.czajkus.com), który poświęcony jest historii polskich alkoholi, miniaturkom, alkoholi, recepturom itp. Redaktor magazynu „Aqua Vitae”, ekspert w dziedzinie starych polskich alkoholi i destylarni.
Spotkanie, przy kieliszku wina, poświęcone będzie kolekcjonowaniu miniaturek alkoholi. Wstęp jest bezpłatny, decyduje kolejność zgłoszeń (maksymalnie jesteśmy w stanie przyjąć 16 osób). Po spotkaniu wszystkie miniaturki z oferty M&P będzie można zakupić z rabatem 15%.

Wróciło życie do Cieleśnicy

W lipcu 2019 roku dziewiętnastowieczna gorzelnia rolnicza znalazła nowego właściciela. Stała nieczynna od 2007 roku, pozostając częścią majątku PGR i popadając w coraz większą ruinę. Kupili ją właściciele sąsiadującego z gorzelnią pałacu w Cieleśnicy, państwo Chwesiuk wraz z grupą inwestorów. Tym samym dwór i gorzelnia znów stanowią jeden organizm, a plany zakładają szybkie wznowienie produkcji w starych murach.

Czytaj więcej

Třebíč i stare tradycje gorzelnicze

Miasto Třebíč położone jest na Morawach. Pod nazwą Trebich znane jest od niedawna z produkcji whisky. To ośrodek miejski z długa historią, także w wytwarzaniu mocnych alkoholi. Początki miasta związane są z założeniem klasztoru w 1101 roku. Przy klasztorze wybudowano w XII wieku bazylikę, później kościół pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, wzniesiony w stylu romańskim. W XIII wieku kościół i klasztor przebudowano w stylu gotyckim.

Czytaj więcej

Festiwal Przypalanka

W dniach 27-28 września w Grudziądzu odbędzie się festiwal Przypalanka. Miejscami spotakń będą – Rynek, Spichlerz nr 17 oraz Spichlerz Smaków. W programie koncerty, zabawy, warsztaty, degustacje i prezentacje produktów regionalnych. W Spichlerzu nr 17 odbędzie się wystawa „Historia likierów i nalewek na Pomorzu” ze zbiorów Adama Łukawskiego, w budynku głównym muzeum wykład historyka kulinarnego, prof. Jarosława Dumanowskiego o historii polskich nalewek, warsztaty nalewkarskie z Hieronimem Błażejewskim, konkurs nalewek, warsztaty pszczelarskie czy na Rynku prezentacja wódek i nalewek z oferty firmy Longinus oraz win z Małej Winnicy. Grudziądz oferuje masę weekendowych atrakcji od rana do nocy.

Czytaj więcej

Alkoholowe dzieje Polski – czasy wielkiej wojny i II Rzeczypospolitej

Trzeci opasły tom alkoholowej historii Polski, tym razem obejmujący okres zaledwie 25 lat. Co to jednak były za lata! Pierwsza wojna światowa, odzyskanie niepodległości, szalone lata dwudzieste, Skamander, awangarda, futuryzm, Witkacy, narkotyki, eter, dansingi, teatrzyki, życie kawiarniane, czas radości, rozczarowań, obaw, ale najgorsze – jak anonsuje Besala dalszy ciąg swojej opowieści – dopiero ma nadejść.

Czytaj więcej

Spotkanie z Piotrem Wierzbickim

3 września w Salonie M&P Strzelecka odbyło się spotkanie z Piotrem „Pietią” Wierzbickim i jego książką „Podchmielona historia Warszawy”. Autor od 2011 roku pracuje jako przewodnik warszawski. Założył facebookowy profil „Warszawa Na Wyrywki”. Opracował około 50 warszawskich tras pieszych, rowerowych i wiślanych, które regularnie powtarza. Od kilku lat prowadzi varsavianistyczne wykłady w żoliborskim Kalinowym Sercu. Jako dziennikarz piszący o Warszawie udziela się na łamach „Skarpy Warszawskiej”. W latach 80. i 90. działał na undergroundowej scenie muzycznej jako wydawca, organizator i dziennikarz. DJ radiowy, związany m.in. z legendarną Rozgłośnią Harcerską i Radiostacją, oraz imprezowy – rezydent praskiego klubu Hydrozagadka.

Czytaj więcej

Combier

Destylarnię założył Jean-Babtiste Combier, który w 1834 roku jako pierwszy opatentował recepturę likieru triple sec, robionego na skórkach słodkich i gorzkich pomarańczy z Haiti (curaçao). Likier narodził się w jego sklepiku kolonialnym na rogu ulicy Saint-Jean w miasteczku Saumur, gdzie Combier wkrótce zbudował destylarnię. Jego reputację zbudowało nie tylko triple sec, lecz także likier guignolet czy absynty.

Czytaj więcej

Spotkanie z Piotrem ‚Pietią’ Wierzbickim

Zapraszamy 3 września o godz. 19.00 na spotkanie z Piotrem Wierzbickim i jego książką „Podchmielona historia Warszawy”. Gdzie mieszkali, a gdzie poświęcali się swojemu rzemieślnictwu piwowarzy w najdawniejszych dziejach Warszawy? Jak uwarzyć piwo? Jak stolica wypadała w produkcji piwa na tle Mazowsza? Kto rozwinął przemysł browarniczy na wielką skalę? Które piwa królowały na warszawskich stołach? Odpowiedzi na te pytania znajdziemy w „Podchmielonej historii Warszawy”. Dowiemy się z niej również, co dziś zostało z piwowarskiej potęgi miasta.

Czytaj więcej