Podchmielona historia Warszawy

Piotr „Pietia” Wierzbicki znany jest jako animator kultury alternatywnej, kiedyś wydawca fanzina „QQRYQ”, właściciel wytwórni płytowej o tej samej nazwie, dziennikarz radiowy, di-dżej, ale też przewodnik warszawski, organizator niezliczonej liczby wycieczek pieszych i rowerowych po Warszawie. Część z nich poświęconych było miejscom związanym ze stołecznym piwowarstwem i taka – jak sądzę – była geneza tej książki.

Czytaj więcej

Kalenderka

W 1928 roku w Vizovicach, po przeciwnej stronie miasteczka w stosunku do zakładu Rudolfa Jelinka, swoją małą destylarnię otworzył Antoni Kalenda. Wypalał m.in. śliwowicę, z której słynie region, lecz także jabłkowicę z własnych jabłek czy jałowcową borovičkę. Rodzina Kalenda miała zresztą duże tradycje gorzelnicze, w 1924 roku swój zakład założył także Jan Kalenda.

Czytaj więcej

Vin Mariani – wino z liśćmi koki

Jedną z ulubionych używek Europy Zachodniej drugiej połowy XIX wieku było zapomniane już dziś vin Mariani – czerwone wino Bordeaux z dodatkiem liści koki. Reklamowano je jako napój dodający siły, energii, odwagi. Wysyłano je misjonarzom, podawano w Watykanie, na dworze brytyjskim i w Pałacu Elizejskim. W połączeniu z alkoholem liście koki wydzielały kokainę – w 100 ml wina było 6-7 mg kokainy, całkiem pokaźna dawka. Producent – Angelo Mariani – chwalił się, że jego wino piją papieże, Leon XIII i jego następca Pius X, królowa Wiktoria, prezydent USA Ulysses Grant, francuscy ministrowie, artyści, wśród nich Juliusz Verne, Emil Zola, Aleksander Dumas czy np. Thomas Edison. Nieco gorzkie w smaku, przypominało wczesne wermuty. Zważywszy na ilość substancji psychoaktywnych, wprowadzało konsumenta w stan euforii. Podobno encyklikę „Rerum novarum” Leon XIII pisał upojony winem z koką, choć mogą to być tylko złośliwe plotki. Dopiero w 1914 roku Vin Mariani zostało wycofane z rynku.

Czytaj więcej

Poszukiwani przewodnicy po Muzeum Polskiej Wódki

Potrafisz wymienić pięć rodzajów zbóż używanych do produkcji Polskiej Wódki? Wiesz, co oznacza „wypić dla kurażu”? Znaczenie słów „rektyfikacja” i „destylacja” masz w małym palcu? Jeśli tak, to jesteś idealnym kandydatem na przewodnika po Muzeum Polskiej Wódki. To pierwsze tego typu miejsce, które późną wiosną otworzy się w Warszawie. Rekrutacja właśnie wystartowała. Muzeum poszukuje prawdziwych znawców historii Polskiej Wódki, którzy potrafią z pasją opowiadać o jej tradycjach i kulturze.

Czytaj więcej

Nowe wydanie książki o marce Baczewski

Drugie wydanie książki o historii marki Baczewski – rodziny, zakładu i alkoholi. Dawna lwowska tradycja, mimo śmierci niemal całej rodziny podczas II wojny światowej, na szczęście jest kontynuowana. Dzisiejsza marka, to połączenie dwóch przedwojennych tradycji gorzelniczych – rodu Baczewskich i Gesslerów i choć zakład produkcyjny jest w Austrii, to receptury w dużym stopniu są stare, odnajdziemy w nich dawne smaki C.K. Monarchii.

Nowe wydanie jest grubsze o 40 stron. Wprowadzono niewielkie zmiany redakcyjne, nieco rozbudowano informacje, ale przede wszystkim zaprezentowano znacznie więcej archiwalnych zdjęć. Wydana po polsku i angielsku książka jest przede wszystkim albumem, przypominającym nie tylko historię samej marki, ale także klimat przedwojennych rautów i restauracji.

Timothy Shay Arthur i prohibicja

Zapomniany już dziś kompletnie autor, w połowie XIX wieku był absolutna gwiazdą, jego powieść z 1854 roku „Ten Nights in a Bar-Room and What I Saw There” rozeszła się od razu w zawrotnym jak na tamte czasy nakładzie ok. 300 tys. egz. Była to druga najbardziej poczytna amerykańska powieść tamtych czasów, po bardziej znanej, choć równie dziś mało interesującej, „Chacie wuja Toma”.
Timothy Shay Arthur (1809-1885) był działaczem na rzecz prohibicji. Pozostawił po sobie ok. sto książek, z których żadna nie wytrzymała próby czasu. Ogromna popularność T.S. Arthura miała duży wpływ na wzrost znaczenia towarzystw antyalkoholowych, co zakończyło się uchwaleniem prohibicji w USA poprzez niechlubną 18. poprawkę do Konstytucji Stanów Zjednoczonych z 1919 roku. „Ten Nights in a Bar-Room and What I Saw There” to opowieść o upadku człowieka z prowincjonalnego miasteczka, który spędza całe dnie w barze, porzuca rodzinę, obowiązki, zatraca się w pijaństwie. Między 1910 a 1931 rokiem powieść ta była cztery razy sfilmowana! Nigdy nie została przetłumaczona na język polski.

Czytaj więcej

Gilka

w 1836 roku w Berlinie powstała wytwórnia alkoholi, założona przez Carla Josepha Aloysa Gilka (1812-1873), umiejscowiona przy Schützenstraße 9. Pieniądze na założenie fabryki, w wysokości 15 tys. talarów, pochodziły z posagu jego żony, Auguste Henriette Schmidt. Spirytus do produkcji alkoholi J.A. Gilka pochodził z gorzelni w Düppel. Najsłynniejszym napitkiem J.A. Gilka był Kaiser-Kümmel (znana etykieta z pingwinem w kajzerskim hełmie z binoklem), o mocy 38%, lekko słodzony likier na bazie kminku. Trunek pijany był nawet na dworze w Wiedniu.

Czytaj więcej

Alco Pegro

Firma, która powstała w 1991 roku w Kołaczkowie, w miejscu pięknej zabytkowej wielkopolskiej gorzelni. Jako pierwsza w Polsce firma niepaństwowa i niezrzeszona w Polmosie dostała koncesję na wyrób i oczyszczanie spirytusu oraz wyrób i rozlew wódek. W 1992 roku rozpoczęto produkcję spirytusu rektyfikowanego, a wkrótce rozpoczęto też rozlew kruszonów (owocowych napojów spirytusowych) i wódek. Sztandarowym produktem tamtego okresu była wódka Gorzałka Wielkopolska, robiona od 1995 roku według własnej receptury. Inne produkowane tu w połowie lat 90. XX wieku wódki czyste to: Strażacka, Piracka Zbożowa, Żytnia Wielkopolska, Żytnia Graniczna i Traperska oraz gatunkowe: Kowbojska i Portowa. W 1995 roku rozpoczęto w Kołaczkowie produkcję etanolu i koncentratu AB do celów paliwowych. W 1998 roku rozpoczęto współpracę z Belvedere Dystrybucja (obecnie Sobieski) i produkcję wódek: Sobieski, Pszeniczna, Hetman i Pierre Cardin. W 2000 roku uruchomiono w Kołaczkowie nowoczesną linię rozlewniczą. W 2006 roku zmieniono nazwę Alco Pegro na Sobieski Trade, pod którą to nazwą firma do dziś działa w ramach Grupy Sobieski.

Czytaj więcej

Zosimos z Panopolis

Ów egipski uczony, alchemik, uważany jest przez wielu badaczy za pierwszego, który przeprowadził udokumentowaną destylację alkoholu. Pisma Zosimosa wprawdzie przetrwały we fragmentach, w dodatku głównie w późniejszych odpisach – greckich, perskich i arabskich, ale przetrwał m.in. do dziś rysunek jego aparatu do destylacji, gdzie wyraźnie widać zbiornik zwany ambix, retortę i zbiornik, w którym skrapla się alkohol. Żył na przełomie III i IV wieku, urodził się w Panopolis (lub według innych źródeł w Tebach), pozostawił po sobie alchemiczną księgę zwaną „Cheirokmeta”, czyli na język dzisiejszy „Prace ręczne”. Z zachowanych prac nie wynika jednak bynajmniej, że Zosimos destylował alkohol. Na pewno destylował wodę, słusznie uważając, że po destylacji jest ona oczyszczona, określał ją mianem „boskiej wody” (niedaleko stąd do „wody życia”, łacińskiego określenia destylowanego alkoholu – aqua vitae). Poza destylowaniem i filozofowaniem, Zosimos zajmował się m.in. metalurgią i wytapianiem szkła. Rozważał możliwość stworzenia humunculusa, sztucznej człekopodobnej istoty. Fragmenty „Wizji Zosimosa” można znaleźć w głośnej książce Carla Gustava Junga „Psychologia a religia Zachodu i Wschodu”, tłumaczonej także na język polski.

Doktor Franciscus Sylvius

Franciscus Sylvius, czy też Franz de le Boë, jak się naprawdę nazywał, uważany jest za ojca chrzestnego współczesnego ginu. Ten żyjący w latach 1614-1672 niderlandzki lekarz, botanik i alchemik, stworzył katedrę medycyny na Uniwersytecie w Lejdzie, która słynna jest do dziś. Był autorem podręcznika medycznego „Praxeos medicae idea nova”, który ukazał się w 1671 roku.

Czytaj więcej

Rajmund Lull

Obok Arnoldo de Villanova, Rajmund Llull uważany jest za jednego z ojców europejskiej wiedzy o destylacji. Był franciszkaninem, misjonarzem, doktorem nauk, a jednocześnie alchemikiem. Podobnie jak Villanova tłumaczył dzieła arabskich uczonych, prowadził doświadczenia z destylacją i transmutacją, zajmował się też konstrukcją maszyn logicznych. Urodzony w Palma na Majorce w 1232 roku, był o osiem lat straszy od Villanova, którego znał, i z którym wymieniał poglądy i doświadczenia. Zmarł w 1315 roku, cztery lata po Villanova. W dziele „Secunda Magia Naturalis” Rajmund Llull uważał, że destylacja wyraża ducha samej natury wszechrzeczy, jest piątym żywiołem (quintessence), obok: wody, powietrza, ognia i ziemi. Najczystszy duch jest efektem siedmiu destylacji, uważał Llull. Współcześnie producenci wódek często są podobnego zdania. Swego rodzaju współczesnym hołdem dla zainteresowań średniowiecznego uczonego jest wódka U’luvka, której butelka przypomina dawny korbas do destylacji.

Czytaj więcej

William Y-Worth

Pochodzący z Niderlandów William Y-Worth w latach 90. XVII wieku otworzył destylarnię w Londynie, produkował gin i bittery. Niewiele wiadomo o jego życiu, choć pozostawił po sobie sporo prac, z zakresu medycyny, chemii, alchemii i destylacji. Zachowała się także jego korespondencja z wielkim tamtych czasów, Isaakiem Newtonem, który interesował się alchemicznymi badaniami Y-Wortha („Oxford Dictionary of National Biography” podaje pisownię jego nazwiska jako Yworth).

Czytaj więcej

Hieronymus Brunschwig i jego sztuka destylacji

Hieronymus Brunschwig urodził się w 1450 roku, a więc mniej więcej w tym czasie, kiedy Johannes Gutenberg z sukcesem zastosował do druku swoją ruchomą czcionkę. Brunschwig był aptekarzem, medykiem, alchemikiem, ale to właśnie wynalazkowi Gutenberga zawdzięcza nieśmiertelną sławę. Jego „Liber de arte distillandi de simplicibus” z 1500 roku była najprawdopodobniej pierwszą w dziejach książka o destylacji jaka ukazała się drukiem. O ile wcześniejsze rękopiśmienne prace poświęcone destylacji Arnoldo de Villanova czy Rajmunda Llulla znane były wyłącznie w niewielkich kręgach, to książka Brunschwiga szybko obiegła cywilizowany świat, została przetłumaczona na kilka języków i wielokrotnie wznawiana. W rezultacie sztuka destylacji stała się tak powszechna, że niemal w każdym domu w kuchni stał jakiś kociołek, w którym uzyskiwano domowym sposobem aqua vitae. Bogatsze domy miały temu celowi poświęcone osobne izby, gdzie nie tylko stały korbasy i alembiki, ale też sprowadzane zioła i egzotyczne przyprawy korzenne oraz suszone skórki owoców, które miały poprawiać smak mocnego alkoholu uzyskiwanego podług wskazówek Hieronymusa Brunschwiga.

Czytaj więcej

Promocja książki „Fukier i wino”

18 października Klub Historii i Kultury Wina przy Oddziale Warszawskim Stowarzyszenia Historyków Sztuki zaprasza na promocję książki „Fukier i wino”. Jest to pierwszy tom serii „Studia z historii wina”, którą wydaje Stowarzyszenie Historyków Sztuki. W książce „Fukier i wino” poświęca się wiele uwagi działalności Fukierów jako winiarzy, kolekcjonerów i ofiarodawców dzieł sztuki dla polskich muzeów. Publikacja przedstawia m.in. dzieje warszawskiej winiarni Floriana Fukiera oraz przemyskiego składu win Tadeusza Cieślińskiego. Opisuje winnice zakładane w Warszawie w pierwszej połowie XIX wieku, oraz te, które kilkaset lat wcześniej posiadali w Prusach Krzyżacy, odkrywa znaczenie wina w rytuałach masonerii oraz w praktyce aptekarskiej. Miejsce: siedziba SHS (kamienica Fukierowska), Rynek Starego Miasta 27 (pierwsze piętro), Warszawa. Godz. 18.00.

Hustopeče – wino i migdały

Hustopeče to kolejne na Morawach miasteczko pełne winnic, piwnic i winiarni. Ale nie tylko, gdyż sławne jest także z innego powodu. Są tu największe w Europie zbiory… migdałów. Robi się z nich słynny lokalny likier – mandlovice. Nie jest zbyt słodki (choć dosładzany), jest mocny, zwyczajowo ma 38%. Robiony na spirytusie zbożowym, rzadziej na domowym bimbrze z winogron czy śliwek.

Czytaj więcej

Templářské sklepy

W miasteczku Čejkovice na Morawach zachowały się stare piwnice – Templářské sklepy – z XIII wieku. Około 1248 roku Templariusze wznieśli tu twierdzę, założyli winnice i zbudowali piwnice na składy win. Dzisiaj wciąż zachowanych jest ok. 650 m podziemnych korytarzy, a w starych beczkach przechowywanych jest tu ok. 350 tys. l win oraz wiele starych flasz, w tym z prywatnych kolekcji. Firma Templářské sklepy ma łącznie 100 ha winnic i rocznie produkuje ok. 6 mln l win spokojnych i musujących z odmian m.in.: tramin, moravian muskat, neuburg, pinot noir, frankovka, cabernet sauvignon czy modry portugal.

Czytaj więcej

Winiarskie piwniczki w Petrov

Kilka kilometrów za Strážnice, w wiosce Petrov, są słynne winiarskie piwnice. Zaczęto je budować w XV wieku, drążone w ziemi, wyłożone gliną. Jest tu idealna temperatura do przechowywania win. Ciągną się od drogi do niewielkiego pagórka. Większość w biało-błękitnych barwach, typowych dla Moraw, z ornamentami roślinnymi, ptasimi. Niestety, zwykle czynne są jedna lub dwie piwniczki, pozostałe są puste, a nawet jeżeli mają właściciela, to otwiera podwoje tylko na specjalne uroczystości. Szkoda, bo to unikatowe dziedzictwo kultury. Niby podobnych piwniczek na Morawach są tysiące, ale te – położone za miasteczkiem – mają szczególny urok, jakby to były domki wesołych Hobbitów. Tylko trzeba tchnąć w nie na nowo życie, w każdej powinny czekać na spragnionych wędrowców zimne morawskie wina.

Czytaj więcej

The Russian Vodka Monopoly

Niewielka rozprawa angielskiego autora, Arthura Sherwella, wydana oryginalnie w 1915 roku, po zastąpieniu monopolu na sprzedaż alkoholi w Rosji prohibicją, analizuje okres, kiedy ten monopol obowiązywał. W 1863 roku car Aleksander III wprowadził system licencjonowania zezwoleń na produkcję i sprzedaż alkoholu, a w 1894 roku ostatecznie wprowadzono państwowy monopol. Powodem ustanowienia monopolu bynajmniej nie były tylko kwestie finansowe, podatki z branży alkoholowej i wcześniej skutecznie subsydiowały carskie imperium. Monopol miał chronić rosyjskiego konsumenta przed ogromnym rynkiem bardzo niskiej jakości alkoholu, którego efektem były liczne śmiertelne zatrucia. Tak to przynajmniej oficjalnie przedstawiano. Co ciekawe, oficjalne statystyki dotyczące spożycia alkoholu per capita w Rosji w połowie XIX wieku były stosunkowo niskie, więcej wypijał statystyczny obywatel: Belgii, Francji, Niemiec, Holandii, Austrii, Wielkiej Brytanii czy USA. Natomiast wskaźnik zatruć był bardzo wysoki. Nie tylko jednak z powodu złej jakości oferowanego spirytusu, jak wskazuje Arthur Sherwell, skutkiem zatruć – często śmiertelnych – był też sposób picia Rosjanina, od święta, ale za to do upadłego.

Czytaj więcej

Nowy Jork zbuntowany – miasto w czasach prohibicji, jazzu i gangsterów

Ciekawie opowiedziane i świetnie zilustrowane, autorka pokazuje Nowy Jork lat 20. i 30. Miasto rozbawione, roztańczone, a jednocześnie pełne kontrastów. Slumsy pełne przybyłej z Europy biedoty i bogate dzielnice, gdzie wydaje się w jeden wieczór na przyjemności więcej, niż biedak przez miesiąc zarabia na utrzymanie rodziny. Rosną drapacze chmur, rośnie też obszar nędzy. W barach Czarni grają jazz, choć Murzyni wciąż są segregowani. Ale na wszystkie inne problemy przeludnionego Nowego Jorku nakłada się nowy problem, kto wie czy nie poważniejszy niż napływ biedoty z Irlandii czy Włoch. To wprowadzona z dniem 28 października 1919 roku prohibicja, zakaz sprzedaży i konsumowania alkoholu, który doprowadzi do wzrostu przestępczości i – paradoksalnie – wzrostu spożycia trunków, tyle, że z nielegalnego źródła.

Czytaj więcej