Pierwsza legalna whisky w Szkocji

Jak wiadomo, pierwszym, który uzyskał licencję na destylację w Szkocji był George Smith, twórca Glenlivet. Licencja pochodzi z 1824 roku, rok po tym, kiedy brytyjski parlament uchwalił Excise Act, regulujący podatki od produkcji alkoholu. Po nim o licencje zaczęli występować inni gorzelnicy. Czy jednak rzeczywiście George Smith był pierwszym legalnym producentem whisky w Szkocji? Nie. Był tylko pierwszym, który zaczął płacić podatki.

Czytaj więcej

Pierwszy druk o destylacji

Około 1450 roku Johannes Gutenberg zaczął używać ruchomej czcionki, co uważane jest za początek nowożytnej ery druku. Nie trzeba było długo czekać na pierwszą drukowaną książkę o sztuce destylacji. Ukazała się ona w 1477 (lub 1478) roku w Augsburgu, nakładem drukarza Johanna Bämlera. Została oparta na odręcznych wersjach, które krążyły w odpisach od połowy XV wieku i są znane jako „Traktat o cnotach wód wypalonych”. Autorem był wiedeński lekarz Michael Puff von Schrick (1400-1473), tytuł brzmiał „Büchlein von den ausgebrannten Wässern”, czyli „Mała księga wód wypalonych” i był tłumaczeniem tekstów łacińskich. Z księgi pochodzą m.in. ryciny pierwszych aparatów do destylacji. Schrick pisał, że pół łyżeczki aqua vitae z rana chroni przed chorobami, a większa porcja destylatu dana umierającemu, da mu siłę wygłoszenia ostatniej woli. Alkohol miał dodawać sił witalnych. Książka składa się z 83 rozdziałów, a te przedstawiają różne botaniki, jakie można wykorzystać w sztuce destylacji. Są tu zioła, kwiaty, korzenie, owoce, a nawet warzywa (m.in.: pietruszka, rzodkiewka czy szparagi) oraz różne olejki roślinne. Ostatni rozdział poświęcono paleniu wina, przedostatni zaś wykorzystaniu jałowca w połączeniu z alkoholem, ale zdaniem badaczy nie zostały one oryginalnie napisane przez von Schricka, lecz pochodzą z innych źródeł.

Czytaj więcej

Dawna gorzelnia w Liszkowie

W Liszkowie (gm. Rojewo, woj. kujawsko-pomorskie) po dawnej gorzelni rolniczej pozostał jedynie komin. Są też pozostałości dawnej rozlewni, nie wódek, a denaturatu. Miejscowi opowiadają o przekrętach, ustawionych przetargach. Faktem jest natomiast, że od 2010 roku przy dawnej gorzelni postawiono jedną z pierwszych biogazowni w Polsce. Zbudowana przez firmę Agrogaz, instalacja o mocy 2,1 MW obecnie jest własnością grupy Enea. Jak chwali się jeden z podwykonawców: „Jest to do dzisiaj biogazownia o największej nominalnej mocy w Polsce. Technologia zastosowana w biogazowni pochodzi od niemieckiej firmy Schmack Biogas AG, natomiast dostawcą agregatów prądotwórczych jest firma GE Jenbacher. Jest to pierwsza instalacja tego typu w Polsce. Projektowana przez Aufwind jako instalacja na kiszonkę kukurydzianą produkuje w chwili obecnej energię z odpadów”.

Czytaj więcej

Bolesław Kasprowicz – Wielki Obecny

W Gnieźnie przed Starym Ratuszem zaprezentowana została wystawa pt. „Wielki Obecny”, która przypomina gnieźnianom postać Bolesława Michała Kasprowicza, jednego z najważniejszych wytwórców wódek i likierów w historii polskiego przemysłu. Powstała z inicjatywy społeczności II Liceum Ogólnokształcącego im. Dąbrówki w Gnieźnie, jako uwieńczenie obchodów 100-lecia istnienia szkoły przez niego ufundowanej, natomiast termin otwarcia wystawy – grudzień 2020 roku – został wybrany przez prezydenta Miasta Gniezna Tomasza Budasza, aby podkreślić wkład i zaangażowanie rodziny Kasprowiczów w Powstanie Wielkopolskie.

Czytaj więcej

Magia okowity

9 listopada odbyła się niecodzienna degustacja, która zgromadziła liczne grono ekspertów i miłośników staropolskich alkoholi. Michał Szymański, archeolog i alchemik, opowiadał o dziejach destylacji w Polsce, a także – na oczach wszystkich – przeprowadzał destylację wina na prymitywnym glinianym alembiku opalanym ogniem, uszczelnionym ciastem i chłodzonym wilgotna szmatką (!). Równolegle degustowano okowity z gorzelni Podole Wielkie, o których opowiadał ich twórca, Michał Paszota. Do spróbowania było pięć trunków osadzonych w tradycji polskiej wsi. Okowita ziemniaczana o słodkich, waniliowych nutach. Okowita jęczmienna o zapachu ziarna i piwa, żytnia o zapachu piwa, rozgrzewająca, lekko korzenna, delikatna okowita z pszenicy, o nutach kwiatowych i również delikatna, choć bardziej aromatyczna, okowita z owsa, o zapachu piwa, siana. Organizatorem spotkania była redakcja „Aqua Vitae”.

Alkoholowe dzieje świata

18 listopada w księgarniach pojawi się najnowsza książka Andrzeja Fiedoruka „Alkoholowe dzieje świata”. Znawca historii kulinariów, smaków i woni zaprasza na fascynującą wędrówkę po świecie winnic, alembików, gorzelni i chmielowych pól. Wydawnictwo Księży Młyn z Łodzi, patronami medialnymi wydania są „Aqua Vitae” i Spirits.com.pl. Książki można szukać na stronie wydawcy: www.km.com.pl.

Fabryka Wódek Polros

Założona w 1927 roku, w Krakowie przy ul. Warszawskiej 15/17 Fabryka Wódek, Likierów i Rumu Polros należała do Bernarda Sperlinga i Symona Zimmerspitza. Zakład powstał na terenie zespołu pałacowego Przeworskich. Kompleks powstał w latach 1878-79 wg projektu Janusza Niedziałkowskiego. I pałac istnieje do dziś. Firma miała biuro sprzedaży przy ul. Lubicz 3 w Krakowie. Przejęta w 1939 roku przez Niemców, działała także podczas II wojny światowej. Zarządzający zakładem Josef Sperling trafił do krakowskiego getta i zginął, wojnę przeżyła jego żona Maria, która zmarła w Izraelu. Zakład produkował m.in.: Alasz Kminkowy (35%), Wiśniową (35%), Karpatową (35%), Koniak (38%), Boonekamp of Magbitter, Benedyktynkę, Śliwowicę Bośniacką, wódki, rumy. Po wojnie majątek przejęło państwo, zakład zlikwidowano. Obecnie działa tu m.in. klub LochNess.

Czytaj więcej

Masataka Taketsuru

Ojciec japońskiej whisky urodził się w 1894 w Takehara, niedaleko Hiroszimy, w rodzinie, która od 1733 roku miała swój browar i produkowała sake. W 1918 roku rodzina wysłała go do Szkocji, gdzie na University of Glasgow studiował chemię organiczną. W kwietniu 1919 roku rozpoczął praktykę w destylarni Longmorn w Strathspey, a w lipcu tego samego roku w James Calder & Co.’s Bo’ness Distillery w Lowlands. W styczniu 1920 roku poślubił Jessie Ritę Cowan i wspólnie zamieszkali w ówczesnej stolicy szkockiej whisky, Campbeltown, gdzie Masataka rozpoczął pracę w destylarni Hazelburn. Pod koniec 1920 roku państwo młodzi wyruszyli w podróż do Japonii, zatrzymując się w Nowym Jorku.

Czytaj więcej

John Cor, duchowy ojciec szkockiej whisky

W 1995 roku Szkocja obchodziła pięćsetlecie historii whisky. Oczywiście jak z każdym alkoholem, tak i z whisky, początki giną w mrokach dziejów, jednak najstarszy znany dokument dotyczący produkcji alkoholu ze słodu pochodzi z 1495 roku. W księgach podatkowych opactwa Lindores Abbey istnieje zapis, że mnich, ojciec John Cor otrzymał osiem buszeli słodu by zrobić aqua vitae. Podczas prac archeologicznych na terenie ruin opactwa Lindores Abbey natrafiono na ślady średniowiecznej gorzelni. Kim był ojczulek John Cor, nie wiadomo, być może tylko administratorem, być może mistrzem destylacji. Na pewno jednak data 1495 w historii whisky jest jedynie umowna, gdyż skoro zamówił ilość słodu, z której można było wyprodukować ok. 400 butelek whisky, to znaczy, że sztuka destylacji była już w owym czasie dobrze znana na północnych obrzeżach Lowlands, gdzie leży opactwo Lindores. Mało tego, słód został przysłany z polecenia króla Jakuba IV, a więc nie było mowy o jakimś bimbrownictwie czy alchemicznych eksperymentach. Zapewne w owym czasie wodę życia ze słodu w Szkocji już pito od jakiegoś czasu. Jeśli powstawała przy klasztorach, a tak najprawdopodobniej było, to do Lowland mogła przywędrować z Islay, a do Islay z Irlandii, bo tak się rozprzestrzeniały zakony na terenie północnej Brytanii. Irlandczycy uważają, że sztukę destylacji opanował ich patron, św. Patryk już w V wieku, nie ma na to jednak żadnych dowodów. Nie mniej jest prawdopodobne, że to właśnie na terenie Irlandii zaczęto wytwarzać wodę życia. Czy ze słodu, czy też może najpierw z miodu? I czy na pewno w Irlandii?

Czytaj więcej

Molasses Act 1733

Ustawa o melasie (Molasses Act) z 1733 roku była prawdopodobnie pierwszą w historii ustawą antyalkoholową, czyli nie tylko mającą na celu zasilenie budżetu z podatków od alkoholu, lecz także ograniczenie jego spożycia. Była trzy lata wcześniejsza od słynnych ustaw antyginowych z 1736 roku, które – w rezultacie – skutecznie doprowadziły do ograniczenia konsumpcji ginu w Londynie, choć nie samego pijaństwa, gdyż jedynie zmienił się model konsumpcji i Anglicy z ginu przestawili się na piwo. Ustawa o melasie dotyczyła mieszkańców kolonii, zwłaszcza Nowej Anglii. Uchwalona przez parlament brytyjski, wprowadzała podatek w wysokości 9 pensów za każdy galon melasy importowanej na kontynent amerykański z niebrytyjskich wysp cukrowych w Indiach Zachodnich. Była to także część wojny ekonomicznej, głównie z Francją, ale też z Hiszpanią czy Niderlandami, rum wyrabiany na Jamajce czy Barbadosie był znacznie droższy od rumu przykładowo z Martyniki. Najtańszym był jednak rum, który powstawał w samej Nowej Anglii, czego brytyjski ustawodawca w ogóle nie brał pod uwagę.

Czytaj więcej

Rum a Social and Sociable History

Ian Williams pisze, że „rum zawsze przywodzi na myśl ciepło Karaibów, tropikalnego klimatu i morza”. Ale też pisze o relacjach między rumem a wojną – wojną o wpływy w Nowym Świecie, o szlaki handlowe, o zyski, wreszcie bezpośrednio wpływał na morale żołnierzy, dodając im odwagi, pozwalając lepiej znosić trudy dalekich wypraw morskich i tropikalnego klimatu w koloniach.

Czytaj więcej

Historia rodziny Fernandes

Rodzina Fernandes obecnie zajmuje się importem win na Trynidadzie, jednak do 1973 roku wieku byli jednymi z największych producentów rumu na wyspie. To oni stworzyli tak znane marki jak VAT 19, White Star, Crystal White czy Black Label. Przybyły z Madery Hiszpan Manuel Fernandes w XIX wieku założył sklep z winami w stolicy Trynidadu, Port of Spain, przy ulicy Henry Street 25. Na początku lat 80. XIX wieku na Trynidad przybył jego syn, Joseph Gregorio Fernandes i to on założył destylarnię, a właściwie początkowo nielegalną manufakturę. Podobno był genialnym blenderem i kiedy w 1932 roku został zniesiony monopol na produkcję rumu na wyspie, Joseph Gregorio dysponował pokaźnym zapasem rumów w różnym wieku, w tym rumem z beczek zalanych w 1919 roku. Ten trzynastoletni trunek okazał się być wielkim hitem, a kiedy zapasy się wyczerpały, Joseph Gregorio wprowadził na rynek mieszankę o bardzo podobnym profilu, którą nazwał VAT 19 (oprócz własnych rumów w kupażu znalazły się odleżakowane rumy od innego producenta z Trynidadu – Caroni).

Czytaj więcej

Rum. A Global History

Popularna publikacja poświęcona historii rumu. Richard Foss zaczyna od trudności z klasyfikacją. Bo niby rum, to alkohol z melasy lub syropu z melasy lub soku z trzciny cukrowej. Tak jest, ale w Unii Europejskiej. Gdzie indziej bywa różnie. Melasę można robić z syropu klonowego, jest mało wydajny, ale można i takie rumy powstają. Można też robić z sorgo. W Azji nie brakuje takich rumów – z sorgo, często dodatkiem destylatu z ryżu, inna sprawa, że często nazywają się whisky, a nie rum. Choć z whisky nie mają nic wspólnego. Tak samo w Indiach, wiele destylatów z melasy ma na butelkach napis whisky. Jest też melasowe chińskie chiew, które tak naprawdę jest rodzajem nalewki. Do tego wszelakie aguardiente od Meksyku, przez Kolumbię, po Argentynę, w wielu dawnych hiszpańskich koloniach. Często z trzciny cukrowej. Aguardiente to wspólna nazwa dla wielu mocnych napitków, pochodzi od łacińskiego aqua ardens, czyli woda ognista. Te egzotyczne alkohole często nie mają wymaganej dla rumu mocy minimalnej 37,5%. Jeszcze trudniej z jakąkolwiek uporządkowaną klasyfikacją rumu, bo ta na białe i brązowe nie ma żadnego sensu, zwłaszcza gdy do białego rumu dodaje się melasy, by zmienić mu kolor.
Dalej autor pisze o historii produkcji alkoholu z trzciny cukrowej. Jest kultywowana przez człowieka od ponad 6000 lat. Najstarszy dokument dotyczący fermentacji soku z trzciny pochodzi z Indii, z ok. 1800 roku p.n.e. To księga „Manasollana”, która zawiera recepturę produkcji piwa z soku trzcinowego. Z tego też okresu pochodzi inny manuskrypt, który precyzyjniej dzieli napoje fermentowana z trzciny na sura (z dodatkiem gotowanego przefermentowanego ryżu) i soma, zarezerwowana dla arystokracji, o nieznanym składzie. Natomiast pierwsze dokumenty dotyczące destylacji soku trzcinowego pochodzą z połowy XVI wieku z Martyniki oraz z podobnego okresu z Brazylii, pojawia się też nazwa brazylijskiego trunku – cachaco.

Czytaj więcej

Bezkontaktowy wyszynk

Rozwiązanie godne nagrody wymyślił w latach 30. XVIII wieku niejaki Captain Dudley Bradstreet. Ów awanturnik rodem z Irlandii, nielegalny bimbrownik i sprzedawca taniego ginu w Londynie, po wprowadzeniu ustaw ograniczających możliwość wyszynku umieścił w drzwiach małego lokalu drewnianą figurę kota. Puss & Mew Shop, do mordki zwierzaka wkładało się dwa pensy, a z lejka pod łapką lał się gin. Urządzenie ni było zautomatyzowane, ale patent ów zaczęli naśladować też inni. Czy pomysł sprzed 300 lat nie jest wart odświeżenia w czasach gdy bary są zamknięte, a każdy boi się kontaktu z drugim człowiekiem? Old Tom, jak nazywany był ów kocur, to sposób na wyszynk w czasach koronawirusa.

Ko Hung i chińska tradycja destylacji

Z dotychczasowych ustaleń badaczy wynika, że najstarszy tekst dotyczący destylacji pochodzi właśnie z Chin. Choć tak naprawdę… nie ma w nim słowa o destylacji. Chiński taoista, uczony, medyk i alchemik pisał w swoim dziele „Baopuzi” (抱朴子), że wino raz tylko fermentowane nie może się równać z czystym winem fermentowanym dziewięciokrotnie. W tekście dwa razy użyto terminu „fermentacja”, ale – jak zauważa Dave Broom – jaki byłby cel takiej wielokrotnej fermentacji? Raczej chodzi o destylację by uzyskać to „czyste wino”.

Czytaj więcej

Zapomniane wódki z Łańcuta, o których pisał świat

W książkach z początku XXI wieku, pisanych przez Dave’a Brooma, najbardziej cenionego autora piszącego o alkoholach, można znaleźć recenzje kilku polskich wódek z Łańcuta, zupełnie zapomnianych. Wprowadzane na eksportowe rynki w latach 1999-2002 szybko zniknęły, wraz z prywatyzacją Polmosu Łańcut. Poza Davem Broomem o wódkach z Łańcuta w tamtym czasie pisali tacy krytycy wódek jak: Juergen Deibel, Gary Eisenberg, Kevin R. Kosar, William R. Channels. Wódka Quotes była wychwalana jako jedna z najlepszych robionych z ziemniaków. Zachwycano się wódką Emanor (nazwa od mistrzowskiego konia), filtrowaną przez węgiel brzozy z Bieszczad. Niezwykłym projektem były rocznikowane starzone wódki pod marką Lancut Special Release. Napełniono beczki m.in. po armaniakach i francuskich winach, łącznie w 1999 roku napełniono dwanaście beczek. Czy te trunki w ogóle trafiły do sprzedaży? Wypuszczono także limitowaną edycję śliwowicy z Łącka, leżakowanej w Łańcucie przez piętnaście lat, destylacja z 1985 roku. Dokąd trafiły te butelki? Czy tych 12 beczek w ogóle zostało zabutelkowanych? A może wciąż są w piwnicach zakładu w Łańcucie?

Czytaj więcej