destylarnia-muzeum. Można powiedzieć, że żywe muzeum, bo wszystkie stare urządzenia pracują i produkują grappę. Cały czas destylują w alembiku z 1920 roku. Jako jedyny producent we Włoszech opalają alembik ogniem. Sporą część muzeum stanowią pamiątki po ostatnim właścicielu z rodziny Levi, zmarłym w 2008 roku Romano Levim, który prowadził destylarnię z żoną Lidią. Romano był artystą, malarzem, w destylarni zebrano jego prace, w tym kolekcję 999 etykiet do grappy, które projektował. Na wielu z nich są tańczące kobiety, seria nazywa się Donna Selvatica che scavalca le colline, czyli Dzika kobieta skacząca po wzgórzach. Taką też nazwę ma linia butelkowanej tu grappy.


Po śmierci Lidii Levi w 2010 roku destylarnię, dom i spuściznę po artyście przejęła fundacja, która promuje twórczość Romano, ale też kultywuje tradycję rodziny Levi w zakresie wyrobu grappy.
W XVII wieku miasteczko Neive w Piemoncie zamieszkiwali niemal wyłącznie Żydzi i każdy z nich miał na nazwisko Levi. To region winiarski, znany m.in. z winnic barbaresco i barolo, a w tamtych czasach grappa przez lokalną społeczność była nazywana grapat. Serafino Levi założył destylarnię w 1925 roku i zdobył spore uznanie w regionie. W 1937 roku Levi zmarł, destylarnię przejęła wdowa i dzieci. Teresina Balbo Levi zginęła podczas bombardowania w 1945 roku. Romano Levi miał wówczas 17 lat, uczył się w Alba, centrum regionu, mieście słynącym nie tylko z wina, ale także z trufli. Porzucił edukację i wrócił do rodzimego miasteczka, kontynuować działalność destylarni.
Obecna oferta to dość drogie, wyrafinowane grappy, które wciąż przypominają dawne czasy. To grappy oleiste, pełne aromatów i estrów, w większości butelkowane wkrótce po destylacji lub po niedługim okresie starzenia w jasnym drewnie, jak akacja czy jesion. – Nie jest w naszym stylu używanie beczek dębowych, używamy drewna z naszego regionu, tak jak robili to Serafino i Romano Levi – mówi Lucio Scaratti, który obecnie zarządza destylarnią w imieniu fundacji.
Głównie destylują barolo i barbaresco, choć mają też w ofercie grappy z moscato (z tłoczenia winogron na wina moscato d’Asti), a w kupażach także nebiolo i dolcetto. Skupują wytłoczyny od sąsiadów winiarzy. Wszystkie butelki są opatrzone etykietami Romano Leviego, rocznikowane, ze wskazaniem miejsca pochodzenia wytłoczyn. Chluba destylarni, to grappa Levi Serafino 10 Anni, rocznie wypuszczanych jest tysiąc butelek, zawsze z mocą 50%, bardzo cierpka, taniczna, orzechowa w aromacie i smaku. Przeciwwagą dla niej jest grappa Levi Serafino Gentile alla Camomille, alkohol leżakował przez dwa lata, a potem przez trzy tygodnie macerowany był w nim rumianek. Słodka i bardzo kwiatowa.
Wszyscy turyści są tu życzliwie witani.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Subskrypcja newsletter

Najnowsze wpisy wprost do Twojej skrzynki e-mail