pierwsza szerzej dostępna single malt z destylarni Lindores Abbey, beczki po bourbonie, sherry i czerwonym winie, leżakowanie przez ok. 40 miesięcy. Whisky młoda, ale o bardzo przyjemnym i głębokim owocowym aromacie, przede wszystkim dużo tu pomarańczy (skojarzenie z Glenmorangie jak najbardziej), nuty tłustsze, budyniowe, crème brûlée, lekko rodzynki – jest słodko. W ustach do pomarańczy dochodzą: jabłka, morele, nektarynki, ale też ciekawa nuta ziołowa, śródziemnomorska – tymianek, też delikatnie jałowiec i zielone oliwki, anyż, lukrecja. Finisz też ziołowo-owocowy, tu ziół nawet więcej, cynamon, czuć mocniej wytostowaną beczkę, potrzeba będzie nie 40 a co najmniej 120 miesięcy, by finisz nabrał krągłości, profil jest jednak elegancki. Lindores Abbey to destylarnia, która obok Ballindalloch daje już od etapu new make spirit wrażenie, że tu powstanie kiedyś naprawdę bardzo dobra whisky. I ten wypust jeszcze bardziej wzmacnia cierpliwość na kolejne butelkowania. Moc – 46%.
Lindores Abbey MCDXCIV
Powiązane artykuły
Awamori z destylarni Chuko Shuzo, leżakowane w glinianych dzbanach, edycja z 1986 roku, zabutelkowana z […]
Jedną z najczęściej odwiedzanych destylarni cachaça w regionie Paraty jest Engenho d’Ouro. Oddaleni ok. 9 […]
22 czerwca odbyło się spotkanie w cyklu Mocny Poniedziałek z jedną z najbardziej rozpoznawalnych marek […]
16 lipca Dom Whisky zaprasza o godz. 18.00 na degustację ginów i likieru, którą poprowadzi […]
Długa fermentacja, wykorzystano: sorgo, kleisty ryż, ryż, pszenicę i kukurydzę, wszystkie zboża fermentowano razem. Starter […]
Kilchoman Rockside 11YO to nowa whisky z Islay, która dołącza do stałej oferty destylarni Kilchoman […]
Raicilla stworzona z dwóch odmian agawy rhodacantha i angustifolia, za destylację odpowiada Blanca Rodríguez Gonzáles, […]
W czerwcu spróbowałem 184 nowych alkoholi. Dużo grappy, dużo wybitnej grappy w związku z podróżą […]