pierwsza szerzej dostępna single malt z destylarni Lindores Abbey, beczki po bourbonie, sherry i czerwonym winie, leżakowanie przez ok. 40 miesięcy. Whisky młoda, ale o bardzo przyjemnym i głębokim owocowym aromacie, przede wszystkim dużo tu pomarańczy (skojarzenie z Glenmorangie jak najbardziej), nuty tłustsze, budyniowe, crème brûlée, lekko rodzynki – jest słodko. W ustach do pomarańczy dochodzą: jabłka, morele, nektarynki, ale też ciekawa nuta ziołowa, śródziemnomorska – tymianek, też delikatnie jałowiec i zielone oliwki, anyż, lukrecja. Finisz też ziołowo-owocowy, tu ziół nawet więcej, cynamon, czuć mocniej wytostowaną beczkę, potrzeba będzie nie 40 a co najmniej 120 miesięcy, by finisz nabrał krągłości, profil jest jednak elegancki. Lindores Abbey to destylarnia, która obok Ballindalloch daje już od etapu new make spirit wrażenie, że tu powstanie kiedyś naprawdę bardzo dobra whisky. I ten wypust jeszcze bardziej wzmacnia cierpliwość na kolejne butelkowania. Moc – 46%.
Lindores Abbey MCDXCIV
Powiązane artykuły
21 sierpnia Markus Bomba zorganizował spotkanie z cyklu Przesłuchania w Scotland Yard, a tematem były […]
4 września o godzinie 19.30 odbędzie się 244. spotkanie Akademii Wina. Biała Hiszpania. Do spróbowania […]
Berta Favola Mia Assenzio to włoski absynt produkowany przez Distillerie Berta. Powstaje na bazie piołunu […]
Destylarnia Kikaijima Shuzo znajduje się na malutkiej wysepce o tej samej nazwie Kikaijima. Bardzo oszczędna […]
Limitowana edycja bourbona produkowana raz w roku na święto Paschy przez Buffalo Trace Distillery we […]
Zapraszamy 7 września o godz. 19.30 na dwudzieste pierwsze w 2026 roku spotkanie w cyklu […]
17 września Dom Whisky zaprasza o godz. 18.00 na degustację koniaków Martell, którą poprowadzi Dariusz […]
W Sejmie pojawiła się ponadpartyjna zgoda na wyeliminowanie z rynku małych opakowań wysokoprocentowych alkoholi, czyli […]