Rząd rozpoczął prace nad zmianami, które mogą znacząco podnieść ceny alkoholu sprzedawanego w małych butelkach. Do wykazu prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów wpisano projekt nowelizacji ustawy o podatku akcyzowym oraz ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. Jednym z najważniejszych założeń jest czterokrotne podniesienie tzw. opłaty od małpek.
Obecnie dodatkowa opłata wynosi 25 zł za każdy pełny litr 100% alkoholu zawartego w napojach sprzedawanych w opakowaniach o pojemności do 300 ml. Rząd proponuje zwiększenie tej stawki do 100 zł za litr czystego alkoholu. Oznacza to, że sama dodatkowa opłata doliczana do niewielkich butelek alkoholu wzrośnie czterokrotnie.
Jak wskazano w informacji opublikowanej przez Kancelarię Prezesa Rady Ministrów, celem zmian jest ograniczenie dostępności ekonomicznej alkoholu sprzedawanego w małych opakowaniach. Według autorów projektu wyższa opłata ma przełożyć się na zmniejszenie konsumpcji alkoholu. W dokumentach rządowych zapisano, że zakłada się spadek sprzedaży alkoholu oferowanego w opakowaniach do 300 ml o około 25% w przeliczeniu na litry 100% alkoholu. Jednocześnie projekt przewiduje, że wpływy z tej opłaty będą trafiały w całości do Narodowego Funduszu Zdrowia, podczas gdy obecnie są dzielone pomiędzy NFZ i gminy.
Dodatkowa opłata od tzw. małpek obowiązuje od 1 stycznia 2021 roku. Została wprowadzona razem z podatkiem od napojów słodzonych jako element działań mających ograniczać negatywne skutki zdrowotne nadmiernego spożycia alkoholu i cukru. Od momentu wejścia w życie przepisów stawka nie była zmieniana i wynosiła nieprzerwanie 25 zł za litr 100% alkoholu.
Jeżeli proponowane przepisy wejdą w życie, wzrost obciążeń będzie bardzo odczuwalny dla producentów i konsumentów. Dla przykładu, obecnie dodatkowa opłata od butelki wódki o pojemności 100 ml i mocy 40% wynosi 1 zł. Po podniesieniu stawki do 100 zł za litr czystego alkoholu wzrosłaby do 4 zł. W przypadku butelki 200 ml byłoby to odpowiednio 8 zł zamiast obecnych 2 zł. Sama podwyżka nie oznacza automatycznie identycznego wzrostu cen sklepowych, jednak można oczekiwać, że producenci i dystrybutorzy przeniosą znaczną część wyższych kosztów na klientów.
Tabela dobrze pokazuje skalę planowanej zmiany. O ile w latach 2021-2026 łączne obciążenie podatkowe wzrosło z około 90 zł do niespełna 109 zł za litr 100% alkoholu (wzrost o ok. 21%), to po proponowanej podwyżce opłaty od małpek wzrosłoby od razu do blisko 184 zł za litr, czyli o niemal 69% względem obecnego poziomu.
| Rok | Opłata od „małpek” (zł/l 100% alkoholu) | Akcyza (zł/l 100% alkoholu) | Łączne obciążenie (akcyza + opłata) |
| 2021 | 25,00 | 65,25 | ok. 90,25 |
| 2022 | 25,00 | 69,03 | 94,03 |
| 2023 | 25,00 | 72,48 | 97,48 |
| 2024 | 25,00 | 76,10 | 101,10 |
| 2025 | 25,00 | 79,91 | 104,91 |
| 2026 | 25,00 | 83,91 | 108,91 |
| Projekt zmian | 100,00 | 83,91* | 183,91* |
* Zakładając, że nowa opłata weszłaby w życie przy obecnie obowiązującej stawce akcyzy. W praktyce łączna kwota może być wyższa, jeśli przed wejściem w życie nowych przepisów wzrośnie również akcyza zgodnie z kolejnymi zmianami ustawowymi.
Projekt znajduje się obecnie na etapie prac legislacyjnych. Zgodnie z informacją zamieszczoną w wykazie prac Rady Ministrów, jego przyjęcie przez rząd planowane jest w trzecim kwartale. Ostateczny termin wejścia nowych przepisów w życie będzie zależał od przebiegu całego procesu legislacyjnego.
Komentarz
To kolejne działanie obecnej władzy wymierzone w producentów i konsumentów alkoholu pod sztandarami walki o zdrowie społeczeństwa. Jest to jednak walka obłudna i wymierzona w jedną branżę. Podczas gdy nakłada się kolejne ograniczenia sprzedaży alkoholu, władza nie robi praktycznie nic żeby skutecznie zwalczać nielegalną sprzedaż narkotyków. Przeciwnie, czytając tweety i słuchając wystąpień przed kamerami, można często odnieść wrażenie, że sami politycy i celebryci-dziennikarze z chęcią korzystają z nielegalnych używek, a potem naćpani pouczają innych często językiem bliższym rynsztoka niż salonów. Jeżeli w imię walki o zdrowe społeczeństwo podnosimy opłaty dla małpek, to pytam, co z napojami energetycznymi i napojami zawierającymi po kilkaset gram cukru? Jeśli zakazujemy wszelkiej promocji alkoholu, to dlaczego tolerujemy w przestrzeni publicznej reklamy hamburgerów, kebabów i innego niezdrowego świństwa? W Polsce z nadwagą lub otyłością zmaga się ponad połowa dorosłych, a około co czwarty dorosły jest otyły; według danych Ministerstwa Zdrowia problem dotyczy już ok. 9 mln Polaków i systematycznie narasta. Prognozy wskazują, że bez skutecznych działań profilaktycznych do końca dekady odsetek osób z otyłością będzie nadal rósł, zwiększając liczbę zachorowań na cukrzycę typu 2, choroby serca i nowotwory. Dla porównania, szacuje się, że w Polsce na chorobę alkoholową cierpi od 600 do 800 tys. osób, natomiast około 2,5-3 mln Polaków pije alkohol w sposób ryzykowny lub szkodliwy, zwiększając ryzyko rozwoju uzależnienia i poważnych problemów zdrowotnych. Według danych Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom alkohol przyczynia się do ok. 12 tys. zgonów rocznie. Choroba otyłościowa i jej powikłania odpowiadają prawdopodobnie za kilkukrotnie więcej zgonów niż alkohol – nawet około 4-6 razy więcej.
Zastanawia mnie, dlaczego rząd i obecna sejmowa większość z takim uporem zwalczają alkohol, przy jednoczesnej tolerancji dla narkomanii i nielegalnej sprzedaży narkotyków czy dla promocji niezdrowego sposobu odżywiania? Reklamy hamburgerów są na każdej ulicy, a narkotyki bez trudu można kupić w każdej dzielnicy. Zajmijcie się politycy i polityczki tym, co jest naprawdę ważne.