Niezależni bottlerzy w Polsce

Nie mamy jeszcze do końca w Polsce językowych odpowiedników na opisanie tego, czym się zajmują. Rozwijająca się świadomość konsumencka wyraźnie jednak im sprzyja. Independent bottlers – niezależni butelkujący, czy po prostu bottlerzy whisky. Co oferują na polskim rynku i czym przyciągają? Czym różnią się ich produkty od tych, które szeroko dostępne na półkach marketów określamy jako official bottlings?

Niezależni bottlerzy nie produkują whisky. Butelkują i sprzedają pod własną marką „gotowy” alkohol. Jakie jego cechy zwrócą szybko naszą uwagę? Będą to niewielkie, limitowane partie produktu. Przeważnie zakupionego, wystarzonego destylatu nie miesza się przed rozlaniem do butelek z innymi whisky – rozlewana jest zawartość konkretnej, wybranej beczki (tzw. single cask). Otrzymujemy więc tyle butelek danej partii, ile alkoholu zdążyło nie wyparować z jednej, zalanej nim wcześniej beczki. Moc. Moc będzie z nami, ponieważ otrzymamy taki produkt procentowy, jaki utrzymał się w beczce i z jakiej, bez rozcieńczenia, został przelany do butelek (tzw. cask strength). Jakość. Jak jeden mąż marki independent chwalą się, że ich whisky nie podlegają komercyjnym, chemicznym procedurom unifikującym ich indywidualny smak i charakter. Czego nie robią? Nie filtrują swoich zakupów na zimno (kwasy tłuszczowe i estry odpowiedzialne za złożony smak „usquebaugh” zostaną z nami w butelce). Dalej, nie podbijają naturalnego koloru destylatu karmelem spożywczym (dozwolone przez branżę, ale chyba już wśród zagorzałych fanów uchodzące za nieco obciachowe). Zatem – naturalnie, bez modyfikacji, oddane w małych partiach. Czego chcieć więcej? Być może ceny. Mimo że rynek polskich bottlerów jest jeszcze niewielki i nie generuje upragnionych zwrotów, to jednak niektóre ceny jego wypustów mimo autentycznej jakości bywają, cóż, często „na wyrost”.

Best Whisky Market

Daniel Orłowski i Jerzy Dacewicz

Marka polskiego przedsiębiorcy, sprzedającego whisky ze znanych szkockich destylarni pod stworzonym przez siebie niezależnym brandem, w ostatnich latach w Polsce mogła kojarzyć się kolekcjonerom i miłośnikom alkoholi z… malarstwem. Best Whisky Market, czyli Daniel Orłowski i Jerzy Dacewicz swoją działalność rozpoczęli w 2013 roku. Poza dokonywaniem selekcji, kupnem beczek oraz kreowaniem własnych etykiet, firma oferuje również sprzedaż na polskim rynku uznanych na świecie marek innych niezależnych bottlerów, w tym Cadenhead’s, Blackadder czy Malts of Scotland. Dopiero jednak whisky sprzedawane pod stworzonym przez siebie znakiem towarowym przyniosły im tak duże zainteresowanie wśród konsumentów. Do tej pory Orłowski i Dacewicz są autorami dziesięciu własnych butelkowań. Dzięki wiedzy i doświadczeniu zakupili wyselekcjonowany alkohol (często odbywa się to przez rynek wtórny, brokerów i aukcje), opatrzyli go własnymi etykietami i udostępnili polskim nabywcom.
Szczególną uwagę kolekcjonerów zwróciły dwie serie wypuszczone przez Best Whisky Market. To „Cztery pory roku”, edycja zdobiona reprodukcjami słynnych litografii Alfonsa Muchy z 1896 roku
oraz seria „Zodiak”, opatrzona malarstwem brytyjskiego surrealisty Jake’a Baddeley’a. Nie wszystkie destylarnie godzą się, żeby przedsiębiorca sprzedając ich alkohol, ujawniał ich tożsamość. Z etykiet butelek Best Whisky Market, na których pojawia się informacja o matce gorzelni, warto wymienić takie jak: Auchroisk, Tormore, Caol Ila czy 24-letnia whisky Braeval (rzadkość tego rynku, rozlana tylko do 166 butelek). Myślicie o zakupach? Cóż, musicie liczyć się dosłownie z aukcyjnym śledzeniem ich oferty. Do tej pory przy każdej nowo ogłoszonej serii marki, liczyły się dosłownie godziny podjęcia rezerwacji.

The Finest Malts
Górny Śląsk ma słabość do whisky. Nasi „niezależni” związani z poprzemysłowym regionem (w przypadku Best Whisky Market myślę o pochodzeniu Daniela Orłowskiego) nie boją się stawiać na sztukę i architekturę, wybierając wzory i design opakowań swoich produktów. To ciekawe. W przypadku Markusa Bomby (to jego prawdziwe imię i nazwisko) można nawet mówić o pewnym oddaniu hołdu śląskiej architekturze poprzez whisky. Zamiłowanie do użytkowych budowli i gmachów widoczne na serii niezależnych butelkowań whisky Bomby nie jest przypadkowe. Sam z wykształcenia jest architektem. Skorzystała na tym jego niezależna marka – The Finest Malts, pod której skrzydłami ukazało się do tej pory pięć butelkowań, z czego cztery, to seria uwieczniająca miejskie krajobrazy – „City Landmarks”. I tak torfową whisky Caol Ila z tej serii (independent bottlers mają chyba słabość do mocy produkcyjnych tej gorzelni) zdobi Messeturm, biznesowy symbol Frankfurtu nad Menem projektu Helmuta Jahna – swojego czasu miejsce pracy bottlera. Dalej, na starej, 46-letniej whisky Invergordon, również należącej do The Finest Malts, przewrotnie pojawił się symbol architektoniczny miejsca urodzenia Ślązaka, czyli katowicka sala widowiska Spodek. Pozostałe etykiety nie odbiegają stylem – widnieją na nich katedra w Limburgu oraz Kraków. Markus Bomba, mimo że urodził się w Katowicach, przez wiele lat mieszkał w Niemczech i tamtejszy, doskonale rozwinięty rynek alkoholi mocno go ukształtował. Whisky, które ujrzały światło dzienne już pod jego marką, nie należą wprawdzie do najtańszych, ale oceniane są przez specjalistów oraz międzynarodowe, prestiżowe publikacje wysoko. Gdyby ktoś czuł niedosyt w kwestii architektury – Scotland Yard, klub degustacyjny założony przez twórcę City Landmarks w Katowicach, znajduje się na terenie katowickiej Fabryki Porcelany, niezwykłym obiekcie mapy przemysłowego Śląska.

Simon says Whisky
Śląsk wciąga – pozostańmy tu jeszcze chwilę. A na pewno do momentu, w którym, przeglądając rynek polskich niezależnych butelkowań, nie przyjrzymy się bliżej działalności Szymona Załęckiego. Ten, znany bardziej jako Simon says Whisky, jest twórcą pierwszych na Śląsku festiwali tego trunku – Silesian Whisky Fest oraz mikołowskiego Whisky & Food Festival. Formacja Simon says Whisky powstała w 2013 roku, rozwijając się przy współpracy Michała Zajdy, Piotra Kujawiaka oraz Sławomira Jarczewskiego. Szybko wśród grupy pojawił się pomysł na własny bottling. Trzy lata później ukazała się 17-letnia whisky Glenburgie, bardziej określana jako private bottling – nie doszło do kupna całej beczki, a jedynie udziałów w niej. Weźmy pod uwagę, że to jeden z pierwszych tego typu bottlingów w Polsce. Ze względu na cząstkowy udział w zakupie, do sprzedaży oddano raptem 46 butelek. Kolekcjonerski rarytas! Trudno uznać tę działalność za popularną w tamtych latach, ale że apetyt musiał rosnąć w miarę jedzenia, a zainteresowanie nabywców okazało się spore – szybko doszło do kolejnych zakupów. Tym razem SsW zakupiło całą beczkę – była to dymna Caol Ila Vintage 2012. Obserwując opisywany rynek, zauważymy, że podobnych zakupów i butelkowań często dokonuje się „z jakichś okazji”, w związku z konkretnym wydarzeniem. Połączmy fakty: tegorocznej edycji katowickiego festiwalu Szymona Załęckiego – Silesian Whisky Fest – towarzyszyć będzie specjalnie zabutelkowana edycja popularnej torfowej szkockiej. Już ją znamy – zdradźmy, będzie to Caol Ila Vintage 2012! Simon says Whisky pytany o plany, z półuśmiechem na twarzy zdradza, że pracuje nad zakupem kolejnych beczek.

The Taste of Whisky
Ze Śląska czas na szybki przeskok do stolicy. Tam bowiem bogatą ofertę własnych butelkowań prezentuje warszawski duet – The Taste of Whisky. Projekt rozwinął się dzięki pasjonatom – Bartoszowi Woźniakowi i Rafałowi Krukowskiemu, sięgając jeszcze w 2013 roku marki „Smak whisky” i forum społecznościowego. Pierwszy wypust sygnowany ich logiem to 2018 rok. Panowie zaprezentowali w sprzedaży 20-letnią whisky Glenrothes z regionu Speyside. Szybko spotkali się z zainteresowaniem – być może spowodowanym faktem, że ich alkohol leżakował dodatkowo w beczce określanej jako Octave. To bardzo mała beczka (ok. 50 litrów), której objętość ma wpływ na naturalny kolor i intensywny smak trunku. Światło dzienne ujrzało bardzo niewiele, bo tylko 74 butelki tego rozlewu.
Patrząc przekrojowo, The Taste of Whisky są autorami serii dwóch butelkowań – są to „Whisky Elements” i „Daily Collection”. Pięć wydań pierwszej z nich, to ciekawa koncepcja, tytułująca każdą składową kompletu jednym elementem, bez którego alkohol „uishgi” nigdy by nie powstał. The Barley – czyli jęczmień, naturalny surowiec produkcyjny, The Wood – drewno, bez niego nie odbyłby się proces leżakowania tak istotny dla finalnego smaku, The Peat – czyli torf, symbol aromatu, The Time – czyli czas, bez którego długotrwałego upływu pilibyśmy zaledwie bezbarwny, ostry destylat (pod szyldem The Time ukazał się wydestylowany w 1997 roku, debiutancki Glenrothes). W końcu The Water, czyli woda, pod symbolem której członkowie The Taste of Whisky zakupili i zabutelkowali ciemną jak syrop wiśniowy 13-letnią whisky z destylarni Bruichladdich. To modna ostatnio, nowatorska szkocka gorzelnia z geograficznej habitat torfowych specjałów, szkockiej wyspy Islay, której destylat, ażeby osiągnąć swój kolor, trafił do 250-litrowej beczki (objętość ta określana jest jako hogshead) po winie sherry. Była to świeża beczka pierwszego napełnienia, zdolna oddać tak intensywną barwę. Druga seria to „Daily Collection”, w której ukazały się cztery butelki z logiem Polaków, w tym m.in. whisky z takich gorzelni jak: Miltonduff, która jako single malt uchodzi za rzadkość oraz Craigellachie, której wydana pod oficjalną marką, starsza, 31-letnia siostra, w 2017 roku zdobyła tytuł najlepszej whisky słodowej w potyczkach konkursu World Whiskie Awards. Intrygują plastyczne etykiety butelek serii Whisky Elements warszawskiego duetu – ich autorką jest znana jako Whisky-Art., urodzona w 1970 roku, holenderska artystka Monique Tromp.

M&P Pavlina

Mirosław Pawlina

Butelkowanie limitowanych edycji whisky na polskim rynku to nie tylko domena małych inicjatyw i aktywności gospodarczych tworzonych przez pasjonatów. Przeciwnie, sporym dorobkiem na tym polu chwalą się duże podmioty, m.in. polska firma M&P Pavlina. Założona w 1996 roku jako rodzinne przedsiębiorstwo Mirosława Pawliny zajmuje się importem win i alkoholi mocnych z całego świata oraz rozwinęła w kraju sieć specjalistycznych salonów M&P Alkohole i Wina Świata. Jest również organizatorem cyklicznych imprez: Ogólnopolskiego Salonu Win i Alkoholi Mocnych M&P (od 2010 roku) i festiwalu Whisky & Friends (od 2016 roku).
M&P wielokrotnie wypuszczało na polski rynek wyselekcjonowane przez siebie edycje whisky z pojedynczych beczek gorzelni, z którymi na codzień współpracuje. Mowa o takich destylarniach, jak: BenRiach i GlenDronach, Kilchoman, Loch Lomond, Glen Scotia, West Cork czy Blanton’s. Za dużą ciekawostkę uchodzą bottlingi z destylarni Kilchoman. To malutka gorzelnia, powstała w 2005 roku jako najmłodsza na wyspie Islay i przez niektórych określana jako „farm distillery” – jest ona w pełni zdolna produkować alkohol z lokalnych surowców. Ostatnio kolekcję M&P uzupełniły dwie beczki z destylarni GlenAllachie, zarządzanej przez Billy’go Walkera. Do tej pory M&P zabutelkowało z opisem Selected by M&P czy Whisky&Friends Festival kilkadziesiąt beczek.

Wealth Solutions
Unikatowe bottlingi bardzo starych whisky ukazały się na polskim rynku dzięki grupie Wealth Solutions. Warszawska firma powstała w 2007 roku, opierając swoją ofertę na przedmiotach i alkoholach kolekcjonerskiej wartości, w tym whisky. Luksusowe pióra z najstarszym koniakiem świata, seria Spirit Watches – zegarki z kapsułą zawierającą krople starych whisky czy w końcu rzadkie butelkowania, to koncepty, na których bazuje portfolio marki. W przypadku sprowadzanych whisky można mówić o prawdziwych „białych krukach”. Firma ma na swoich koncie oddanie w ręce klientów tak rzadkich edycji jak: 50-letnia Tomatin Black, najstarsza whisky z tej gorzelni (!) wydestylowana w 1967 roku i wypuszczona w liczbie zaledwie 88 butelek czy japońska 51-letnia whisky Karuizawa z 1964 roku, pochodząca z nieczynnej już destylarni, w Polsce wydana w 43 egzemplarzach. Przydomek „naj” będzie się powielać podczas przeglądania zakładek Wealth Solutions na rynku alkoholi – Karuizawa 1964 to najdłużej starzona whisky w historii tej destylarni. Każda butelka, poza specjalnie zaprojektowanym drewnianym opakowaniem, opatrzona została publikacją Dave’a Brooma. Pisarz i dziennikarz, autor przetłumaczonego na język polski „Wielkiego Atlasu Świata Whisky” o beczkach Karuizawy z lat 60. wypowiada się w kategoriach cudu wykonania i unikatowości. Warto wspomnieć, że wszystkie butelki zostały w Polsce wysprzedane w przedsprzedaży. Inne butelkowanie Karuizawy (48-letnia, 1964) Wealth Solutions odbyło przy współudziale Number One Drinks – firmy powstałej 2006 roku z myślą o selekcji i dystrybucji japońskich whisky, której jednym z założycieli jest Marcin Miller, Polak, były redaktor „Whisky Magazine”. Kolejną koroną „naj” warszawskiego inwestora będzie zabutelkowanie whisky pochodzącej z najstarszego w destylarni rocznika 1953 – 58-letniej Glenfarclas. Pamiętajmy, że poruszamy się tylko po wierzchołku obszernego portfolio marki. Ze względu na obsługę indywidualnego klienta, Wealth Solutions wyraźnie rozwinęło działalność customową, przekładającą się również na butelkowanie alkoholi. Od czasu założenia, marka rozrosła się, rozbudowując swoje spółki i oddziały na całym świecie, w tym wyraźnie na rynkach azjatyckich. Wealth Solutions zajmuje się również rynkiem polskiej sztuki, szczególnie inwestuje w młodych artystów.

Tudor House

Jarosław Buss i Celine Tetu z Compass Box

Pozostając w Warszawie, sięgnijmy po kolejną ważną dla opisywanego środowiska działalność. Będzie to aktywność Jarosława Bussa, właściciela firmy Tudor House, twórcy i organizatora Whisky Live Warsaw, jednego z największych festiwali whisky w Polsce. Ten jak na razie jedyny Polak zasiadający w jury prestiżowego, międzynarodowego konkursu World Whiskies Awards, dzięki swojemu festiwalowi i działalności handlowej, otworzył polski rynek dla tak rozpoznawalnych i docenionych na świecie „niezależnych” jak: Adelphi, Douglas Laing & Co., Compass Box Whisky, Morrison & Mackay czy ekscentryczne That Boutique-y Whisky Company.
Wprawdzie działalność warszawskiego przedsiębiorcy opiera się głównie na prezentacji i sprzedaży w kraju whisky uznanych już w branży firm i producentów, ale jego kooperacja z cenioną szkocką destylarnią Glenfarclas przeciera rodzime szlaki prywatnych selekcji i butelkowań leżakujących alkoholi. Założona przez Bussa w 1995 roku w Warszawie firma Tudor House od wielu lat utrzymywała współpracę ze wspomnianą gorzelnią z regionu Speyside, a 335 ręcznie numerowanych butelek z certyfikatem i etykietą „Glenfarclas The Family Casks 2008. Private selection by Jarek Buss” to szczególny owoc tej współpracy, wydany pod marką destylarni i oddany w ręce polskich klientów i kolekcjonerów w 2019 roku. Szczególny, ponieważ pochodzący z beczki wybranej z magazynów kontrahenta, dzięki wiedzy i doświadczeniu Polaka, ale przede wszystkim osobistemu doradztwu samego spadkobiercy założycieli gorzelni, George’a Granta.

Loża Dżentelmenów
Przenieśmy się z Warszawy do oddalonego od niej o ok. 30 km Piaseczna. Znajduje się tam główna siedziba Loży Dżentelmenów Artura Brzychcego. Jeżeli na wymowę nazwy klubu Szkoci mogą kręcić nosami, to już profil jego działalności powinien budzić ich ciekawość. Brzychcy, prowadząc agencję eventową, zetknął się z branżą whisky w 2003 roku. Od tamtej pory, zdobywając wiedzę i doświadczenie (m.in. pod okiem Iana Williamsa – autorytetu branży), rozwijał działalność skierowaną na selekcję ekskluzywnych alkoholi przy współpracy z ich producentami.
Loża do tej pory współpracowała z tak docenionymi markami branży jak Murray McDavid, czy takimi gorzelniami jak: Craigellachie, Benromach, Tobermory, Glen Moray, czy Loch Lomond. Ciągle bezprecedensową w Polsce selekcją whisky pozostaje wybór beczki i butelkowanie Glenmorangie. Ten gigant branży (symboliczne, najwyższe w Szkocji alembiki porównywane do żyraf) nie sprzedaje i nie butelkuje swoich beczek alkoholu. Mimo tego, dzięki wsparciu polskiego ambasadora marki, determinacji i opinii o działalności klubu z Piaseczna, najstarsza edycja pojedynczej beczki gorzelni – 27-latka, w 2019 roku trafiła w ręce Polaków. Kwota za zakup butelki wypustu do dzisiaj rozgrzewa dyskusje na forach internetowych. Dżentelmeni jednak nie próżnując, wprowadzają właśnie na polski rynek markę Rambler. Jako pierwszy trafił jedenastoletni destylat szkockiej gorzelni Blair Athol, znanej jako szlachetny składnik popularnej również od jakiegoś czasu w Polsce whisky blended, Bell’s. To pierwsza odsłona nowej serii klubu, którego markę i wizerunek na co dzień tworzą i wspierają również Iwona Andruszkiewicz i Krzysztof Dynowski. W tym przypadku możemy mówić już o pełnej działalności niezależnego bottlera, odrębnej marce i własnej etykiecie. Kolejne odsłony Rambler właśnie trafiły do Polski. Beczka zakupiona została przez Brzychcego na aukcji whisky i zgodnie z przepisami rozlana do butelek w Szkocji. Będzie budzić ciekawość – w środku bowiem, raczej szerzej nie znana u nas, whisky Inchgower. Dwie następne to Blair Athol i torfowa Caol Ila, obydwie z beczek hogshead z 2008 roku.

Stilnovisti
Próbując wgryźć się w temat polskich „niezależnych” świata whisky, trudno nie wspomnieć o poznańskiej spółce Stilnovisti. Aktywność jej założyciela, Krzysztofa Maruszewskiego od początku skierowana była na inwestycje alternatywne – w tym rynek sztuki i zakup beczek whisky. Stilnovisti udało się zgromadzić wokół swojej działalności kilka ważnych autorytetów świata whisky, umożliwiając spotkania z nimi na prowadzonych degustacjach oraz organizowanym festiwalu. Poznań Whisky Show, bo o nim mowa, nie doczekał się jednak kontynuacji – impreza odbyła się tylko dwukrotnie: w 2016 oraz 2017 roku w Poznaniu. Marka Maruszewskiego wydawała również w Polsce magazyn „Whisky” przy merytorycznej współpracy m.in. ze znanym z „The Times” Colinem Hampdenem-Whitem. Co Stilnovisti zabutelkowało, rozpowszechniając na polskim rynku? Była to m.in. seria Rage. To whisky z pojedynczych beczek, których selekcji dokonał wspomniany Colin Hampden-White. Zasiliły ją: dziewięcioletnia Girvan – zbożowa whisky, ośmioletnia Rage Islay, whisky słodowa z beczek po bourbonie oraz Rage Peatside, mieszanka whisky słodowych, finiszowana w beczkach po portugalskim winie madera. Stilnovisti butelkowało jeszcze whisky pochodzące z takich gorzelni jak: Mortlach czy Aultmore. Dużą popularnością na festiwalach cieszyła się mocno promowana przez nich Puffin – słodki, delikatny napitek z gorzelni Benrinnes, przykuwający uwagę zabawną etykietą o kształtach maskonura.

Best of Whisky
Nasz opis będzie niepełny, jeśli nie przypomnimy aktywności forum i społeczności Best of Whisky. Serwis Bestofwhisky.pl powstał w czerwcu 2005 roku, choć pierwsze adresy w sieci związane z jego działalnością to jeszcze rok 2002. Było to spore novum, jeśli chodzi o kulturę picia whisky słodowej w Polsce – strona ta uchodzi za jedną z pionierskich. „Niezależne Centrum Informacji o Whisky w Polsce” – mimo, że szatą graficzną mocno przypomina lata, w których powstało – nadal pozostaje istotną bazą informacji na temat zrecenzowanych w nim alkoholi. Autorem większości z nich był koordynator projektu, Wiktor Jasnowski, z serwisem jednak związani byli również Rajmund Matuszkiewicz (obecnie ambasador na rynku polskim szkockiego bottlera Murray McDavid) oraz Krzysztof Kołakowski.
Best of Whisky butelkowali niezależnie jako jedni z pierwszych w Polsce. Robili to w większości przy kooperacji z niemieckim bottlerem Whisky-Doris, a ich edycje ukazywały się w bardzo limitowych ilościach (przykładowo 118 butelek whisky Bowmore z 1995 roku), z myślą o członkach klubu forum i towarzyszących im zgromadzeniach. Część z nich poświęcona była kolekcjonerskiej serii „The Old Shipyard”, prezentującej na etykietach butelek wodowane statki szczecińskiej stoczni (Wiktor Jasnowski był ówcześnie zawodowo związany z szeroko pojętą branżą morską). To już prawdziwa historia. Były to whisky z takich destylarni jak Inchgower, Caol Ila, czy przede wszystkim, właściwie nieosiągalne dzisiaj niezależnym firmom, legendy szkockiego gorzelnictwa pokroju wspomnianej Bowmore czy Macallan. Na trzecie zgromadzenie klubu, które odbyło się w Międzyzdrojach w czerwcu 2009 roku, zabutelkowano pojedynczą beczkę, 29-letnią Port Ellen, zamkniętej w 1983 roku destylarni. Projekty etykiet butelek Best of Whisky stworzył poeta i bloger Antoine Xave. Wiktor Jasnowski obecnie związany jest z internetowym sklepem Drams Apart.

W momencie, w którym oddaję tekst do redakcji, Loża Dżentelmenów informuje o kolejnych edycjach serii Rambler, a duet The Taste of Whisky proponuje pierwszą odsłonę nowego butelkowania: „Zagrożone gatunki” – 11-letnią Ledaig z destylarni Tobermory, refleksyjnie opatrzoną ilustracją niedźwiedzia brunatnego autorstwa Pawła Błońskiego ze studia Grafiki i Ilustracji. Chyba trudno o lepsze dowody na rozwijający się rynek.
Szymon Bira

Scroll to Top
Spirits logotyp czarny

Dostęp zablokowany

Nie spełniasz wymogów dotyczących wieku użytkowników strony.
Spirits logotyp czarny

Czy ukończyłeś/aś 18 lat?

Treści na tej stronie przeznaczone są wyłącznie dla osób dorosłych.