Będąc ostatnio w Krakowie pojechałem na ulicę Fabryczną, gdzie pod numerem 13 mieści się wielki zakład – dawna destylarnia Polmos Kraków. Widok jest przygnębiający, krakowski Polmos, choć znalazł inwestora, jest jedną z wielu ofiar trwającego od lat kryzysu w polskiej branży spirytusowej. Budynki popadają w ruinę lub są podnajmowane, teren jest zaniedbany. Podobny los spotkał wiele innych dawnych Polmosów, m.in. w: Sieradzu, Łodzi czy Warszawie.


Obecnie dawna Destylarnia Kraków jest własnością grupy kapitałowej Sobieski, zakład zamknięto, znaczną część majątku sprzedano, zaś część alkoholi wcześniej produkowanych w Krakowie obecnie powstaje w Polmosie Łańcut. Wytwórnia Wódek powstała w 1931 roku, jednak w Krakowie produkowano wódki już od końca XV wieku, co potwierdza przechowywana w Bibliotece Jagiellońskiej książka Stefana Falimirza „O ziołach i mocy yich” wydana w 1534 roku. Alkohol produkowany w Krakowie sprzedawano m.in. do: Pragi, Norymbergii, Wilna i Kijowa. Według spisu z 1786 roku działało w Krakowie 35 gorzelni. Prawdziwa eksplozja gorzelnictwa nastąpiła w XIX wieku, w 1835 roku działało na tym terenie 4900 małych gorzelni. Wprowadzony rok później podatek spowodował ich spadek do 1900. Specjalizowano się w wyrobie wódek gatunkowych. Zasłynęła wówczas Wytwórnia Wódek Gatunkowych, Rosolisów, Likierów i Rumu Edwarda Urbana, założona w 1877 roku, a mieszcząca się w centrum Krakowa przy ul. Wiślnej 1. W 1899 roku M.A. Urbach uruchomił wytwórnię sztucznych koniaków. Kolejną destylarnię założył Piotr Porzycki. W 1910 roku powstała Fabryka Wódek Krakus, w 1911 roku powstała Fabryka Wódek i Likierów Arkadia. Po I Wojnie Światowej działało w Krakowie 11 wytwórni wódek, a wśród nich m. in. słynny Krakus i Baczewski i na ich tradycji w 1931 roku powstała Krakowska Destylarnia. W 1945 roku znacjonalizowana, włączona do struktur Polmosu jako Krakowskie Przedsiębiorstwo Przemysłu Spirytusowego i Drożdżowego Polmos. Poza ogólnopolmosowymi markami produkowano to Starkę Krakowską, a także winiaki i jarzębiaki. Od 1974 roku poza alkoholami wytwarzano tu Pepsi-Colę. W 1991 roku Polmos Kraków wyodrębnił się z centralnych struktur i zaczął wprowadzać własne oryginalne receptury. Dużym sukcesem pierwszej połowy lat 90. była wódka Cymes (a także jej pokrewne – Jankiel i Rachela). W tym okresie produkowano też m.in.: Starkę Krakowską, Winiak Krakowski Senator, Winiak Jagielloński 1410, Winiak Luksusowy, Przepalankę Krakowską, wódki: Specjał, Silver, Koronna – Crown, Centuś, Złota Żytnia, Galicyjska, Krakowska i Krakowska Wytrawna, Fiddler, licencyjne Black Death i Drakula, a także wiśniówki: King Cherry, Queen Cherry, Magnat Golden Cherry oraz Cracow Dry Gin – łącznie w połowie lat 90. XX wieku dysponowano ofertą ponad 100 różnych alkoholi. W 1995 roku zbudowano własny zakład rektyfikacji spirytusu. W 1996 roku pojawiła się marka Cracovia (w wersjach Classic i Supreme), a w 1999 roku firma wykupiła prawa do marek Winiak Luksusowy i Winiak Pałacowy (ten drugi potem przejął Polmos Białystok). W 2002 roku pozyskano inwestora, zakończono proces prywatyzacji i nowym właścicielem została Grupa Belvedere, właściciel m.in. marki Sobieski. W 2004 roku firmę wyróżniono godłem „Teraz Polska”. W styczniu 2010 roku Polmos Kraków zakończył działalność, większość urządzeń do destylacji trafiła do innych gorzelni Grupy Belvedere. Budynki niszczeją, część jest podnajmowanych rozmaitym firmom. Wódka Krakowska powstaje obecnie w Łańcucie, pozostałe receptury nie są wykorzystywane.

Obecną sytuację obrazuje galeria zdjęć.

 

 

Komentarze

Komentarze

  1. Już na początku roku to wiadomo jaki mają plan i odejście dyrektora tylko to potwierdzało moim zdaniem. Właściciel to w 100# francuska firma MBWS Wine&Spiryt, właściciel Krupnika, Sobieskiego vodka, Williama Pilla i innych. Teraz czas na Starogard Gdański, żaby (żaden nie umie powiedzieć chociaż dzień dobry) wynajęty takich od oszczędności, zarobek to % od nich. Ludzie czują zwolnienia, a jak będzie jak w Łańcucie to gdzie pracę znajdą? Niestety to nie gornicy i nikt się krzywdą nie przejmuje. Trzymajcie się drodzy z Łańcuta!

    • Miałem przyjemność tam pracować przez kilka ostatnich lat działalności, firma już była ruiną, ale na każdym kroku widać było wieloletnią historię tego miejsca. W ludziach, którzy od wielu lat tam pracowali widać było pasję, dlatego próbowali walczyć o utrzymanie produkcji.

      Bardzo fajnie wspominam ten czas i smutno mi się robi za każdym razem kiedy tamtędy przejeżdżam…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Subskrypcja newsletter

Najnowsze wpisy wprost do Twojej skrzynki e-mail