Jedną z ulubionych używek Europy Zachodniej drugiej połowy XIX wieku było zapomniane już dziś vin Mariani – czerwone wino Bordeaux z dodatkiem liści koki. Reklamowano je jako napój dodający siły, energii, odwagi. Wysyłano je misjonarzom, podawano w Watykanie, na dworze brytyjskim i w Pałacu Elizejskim. W połączeniu z alkoholem liście koki wydzielały kokainę – w 100 ml wina było 6-7 mg kokainy, całkiem pokaźna dawka. Producent – Angelo Mariani – chwalił się, że jego wino piją papieże, Leon XIII i jego następca Pius X, królowa Wiktoria, prezydent USA Ulysses Grant, francuscy ministrowie, artyści, wśród nich Juliusz Verne, Emil Zola, Aleksander Dumas czy np. Thomas Edison. Nieco gorzkie w smaku, przypominało wczesne wermuty. Zważywszy na ilość substancji psychoaktywnych, wprowadzało konsumenta w stan euforii. Podobno encyklikę „Rerum novarum” Leon XIII pisał upojony winem z koką, choć mogą to być tylko złośliwe plotki. Dopiero w 1914 roku Vin Mariani zostało wycofane z rynku.


Vin Mariani nie było jedynym tego typu napojem alkoholowym. W 1885 roku John S. Pemberton wprowadził na rynek amerykański swoje French Wine Coca, które nie odniosło sukcesu, ale stało się impulsem dla opracowania receptury coca-coli (początkowo również zawierającej kokainę).
Współcześnie liście koki nadal są używane, zarówno przy produkcji coca-coli, jak i np. likierów Agwa de Bolivia, Coca Blue czy peruwiańskie Piscoca i Phawariy. W przypadku jednak wszystkich współczesnych napojów z liśćmi koki wcześniej usunięto z nich narkotyk.
W styczniu 2017 roku firma Babco, właściciel m.in. marki Agwa de Bolivia, przywróciła po ponad stu latach Vin Mariani. Jest to wino czerwone wzmacniane o mocy 22%, z dodatkiem maceratów na liściach koki. Oczywiście bez narkotyku.

 

Komentarze

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Subskrypcja newsletter

Najnowsze wpisy wprost do Twojej skrzynki e-mail