Hanazake, zwane też hana-shu, powstaje na wyspie Yonaguni, najbardziej na zachód wysuniętej części Archipelagu Ryūkyū. Jest to bardzo mocny trunek, butelkowany z mocą 60%. Powstaje tak samo jak awamori, z tajskiego długoziarnistego ryżu i czarnego koji, moromi jest destylowane w alembiku. Produkują je obecnie tylko dwie destylarnie – Donan i Sakimoto Shuzo, które w ofercie mają także klasyczne awamori. Wcześniej na Yonaguni działała jeszcze destylarnia Inami Shuzo, produkująca hanazake pod marką Maifuna i czasami można wciąż trafić na ich butelki.
Yonaguni, położona na otwartym morzu – 111 km od Tajwanu i 117 km od wyspy Ishigaki, od dawna zmaga się z wyzwaniami związanymi z izolacją geograficzną. Hanazake jest głęboko związane z lokalnymi zwyczajami. Tradycyjnie, gdy ktoś zmarł, ciało było chowane, a nie kremowane. Podczas pochówku do grobowca wkładano dwie butelki (po 1,8 l każda) hanazake. Siedem lat później, podczas rytuału obmywania kości, szczątki ekshumowano i oczyszczono za pomocą hanazake przechowywanego w grobowcu. Na koniec hanazake wylewano na kości i podpalono, zamieniając je w popiół, po czym ponownie wrzucono do grobowca. Pozostała butelka była dzielona między zgromadzonych krewnych i członków społeczności, którzy pili hanazake – leżakujące teraz siedem lat – ku pamięci zmarłego. Ci, którzy nie pili alkoholu, stosowali hanazake na chore części ciała, masując je w wierze, że zmarły pomoże im się uleczyć, uważano bowiem trunek za coś, co zmarły troskliwie pielęgnował przez siedem lat.
Nazwa hanazake (dosłownie „kwiatowy alkohol”) wywodzi się z tradycyjnej metody pomiaru mocy alkoholu. W przeszłości zawartość alkoholu w awamori szacowano, nalewając trunek do kieliszka z określonej wysokości i obserwując powstawanie i objętość bąbelków. Hanazake, ze względu na swoją wyjątkowo wysoką zawartość alkoholu, wytwarzało bardzo obfitą pianę – tak obfitą, że przypominała kwiaty w pełnym rozkwicie. To wrażenie wizualne doprowadziło do powstania nazwy.