Angostura Bitters

bitter produkowany na Wyspie Trynidad, najbardziej gorzki alkohol świata, rzecz nie nadająca się do picia, gorycz wykręca język na odwrotną stronę, a policzki automatycznie wciągają się do wnętrza jamy gębowej. Ten sam producent wytwarza także wysokiej jakości rumy. Nazwa pochodzi od miasta Angostura w Wenezueli, w którym mikstura została po raz pierwszy sporządzona w 1824 roku przez lekarza emigranta z Europy dra Siegerta. Podobno bitter ma właściwości lecznicze (przeciwgorączkowe działanie kory chinowej). Jak informuje producent: stała się wzorcem wielu wódek żołądkowych, w jej skład wchodzą m.in.: kora angostury, kora chinowa, kłącze galangi, korzenie arcydzięgla, goryczki i imbiru oraz czerwone drzewo sandałowe, które nadaje czerwonobrązowe zabarwienie. Ilość ekstraktywnych składników w wódce jest znaczna, a zawartość cukru niewielka, co powoduje, że Angostura ma przyjemny, ziołowo-korzenny zapach, ale smak – chociaż zharmonizowany – jest intensywnie gorzki. Moc to 48%. Uwagę zwraca charakterystyczna butelka, owinięta – jak lekarstwa – papierową etykietą. Nie konsumuje jej się bezpośrednio, Angostura wykorzystywana jest wyłącznie jako składnik drinków, a dodaje się 2-3 krople, np. Champagne cocktail zawiera dziewięć części szampana i jedną koniaku, które po zmieszaniu wlewa się na kostkę cukru nasączoną kilkoma kroplami Angostury.

Czytaj więcej

WurzelPeter

doskonały niemiecki likier ziołowo-korzenny z dodatkiem owoców leśnych. Nazwa wywodzi się z ludowych germańskich podań o zamieszkujących lasy gnomach, jeden z nich nazywał się WurzelPeter. Producentem trunku jest firma Franz Wilhelm Langguth Erben, która korzysta z receptury opracowanej w 1875 roku. Likier jest słodko-gorzki z wyraźnym tłem lukrecjowym, najlepiej smakuje na kostce lodu. Moc – 30%.

Czytaj więcej

Rossbacher

wyborny austriacki likier ziołowy (kräuterlikör) robiony według sekretnej receptury opracowanej w 1897 roku, o mocy 32%. Gorzkie zioła i korzenie macerowane są najpierw w jałowcówce, a potem zalew poddawany jest ponownej destylacji. Jałowiec nadaje aromatu, zioła goryczy, smak jest bardzo oryginalny, Rossbacher zdecydowanie wyróżnia się na tle dziesiątków likierów żołądkowych, bliżej mu do włoskich amaro niż do niemieckich boonekampów.

Czytaj więcej

Boonekamp Bitter

odmiana gorzkiego likieru ziołowo-korzennego, sprzedawanego m.in. w małych (0,02 l) buteleczkach pod markami: Aechter Rath(44%), Burghof (40%), Diogenes (40% i 44%), Domritter (44%), Freigraf (40% i 44%), Grafensteiner (44%), Guter Stern (40%), Kaiserkrone (40%), Kräuterfreund (40%), Kreuzstern (40%), Kronfürst (44%), Landhaus (40%), Lekkerland (49%), Loonnkamp (40% i 48%), Magenbügler (40%), Mampe (50%), May’s (49%), Neudietendorfer (45%), Regulator (43%, 44%, 49%), Schloßberg (45%), Schütz (49%), Spitz (40%), St. Vitus (44%), Topfit (40%), Urkamp (45%) czy Winkelmann (45%). Smakują podobnie, niektóre są delikatniejsze, inne gorzkie straszliwie. Zbliżony trochę smakiem do węgierskiego Unicum, tylko bardziej gorzki i mniej aromatyczny. W skład wchodzą m.in. anyżek i piołun (wyraźnie wyczuwalne), ponadto koper włoski, waleriana czy lukrecja. Poza Niemcami produkowane także w Holandii – trunek pochodzi zresztą z Antwerpii, gdzie zaczęto go wytwarzać w XIX wieku, a także w Szwajcarii, Austrii, Włoszech. Moc bitterów Boonekamp dochodzi nawet do 50%, choć większość ma 44%. Do najbardziej znanych należy straszliwie gorzki Petrus Boonekamp (45%), produkowany pierwotnie w Holandii już w XVIII wieku, a obecnie w Niemczech, zaś konsumowany głównie we Włoszech. Mamy też polski odpowiednik – Gnesnania Boonekamp (produkt Wyborowa SA) o mocy 40%, również bardzo gorzki.

Czytaj więcej

Ettaler Kloster Bitter

gorzki jak sam diabeł likier ziołowy robiony przez benedyktynów z niemieckiego opactwa w Ettal, bardziej gorzki niż boonekampy, robiony przez zalewy na gorzkie zioła i korzenie, m.in. kłącze pięciornika. Ma 45%, smakuje jak lekarstwo, jest to trunek „na trawenie”, którego 20 ml to porcja zdecydowanie wystarczająca. Lubię gorzkie alkohole, ale to jest nawet dla mnie za gorzkie.

Czytaj więcej

Black Dragon

jeżeli ktoś lubi bardzo gorzkie likiery, to ten powinien smakować, porównać go można do Unicum lub do Boonekamp. Jest tani, produkuje go węgierska firma Pilis’91, ma 36%, ten typ bitterów po węgiersku określa się jako gyomorkeserű likör. Barwa ciemnobrązowa, ale opalizująca rubinowo. Smakuje piołunem i lukrecją, nie ma w nim ani odrobiny słodyczy, choć wśród składników znajdziemy cukier!

Czytaj więcej

Zwack

węgierska firma, założona w 1790 roku przez József Zwacka, znana na całym świecie z gorzkiego likieru Unicum, choć nie jest to jedyny ich znakomity trunek. Do II wojny światowej rodzina Zwacków poza Unicum produkowała 220 rodzajów likierów i wódek owocowych! W 1948 roku została znacjonalizowana, a rodzina Zwacków uciekła do USA. Na Węgrzech nadal produkowano Unicum, jednak wedle innej receptury. Po upadku komunizmu rodzina odzyskała zakłady w Kecskemét, obecnie jest to spółka giełdowa, Sandor Zwack jest jednym z jej szefów, a jego siostra Izabela prowadzi winnicę w Tokaju. Poza likierem ziołowym Unicum (a także słodszym Unicum Next) do Zwacka należą następujące marki: Vilmos (najlepsza na świecie gruszkówka, pod tą marką jest też sprzedawana jabłkówka), St. Hubertus (likiery ziołwo-korzenne), Fütyülős (rewelacyjne likiery na bazie owoców i miodu), ponadto produkują owocowe wódki (palinki, w tym marka Hírös Kecskeméti) i pyszną brandy z tokajskich winogron. Wyroby sygnowane przez firmę Zwack to bez wyjątku pierwsza liga na rynku alkoholi.

Czytaj więcej

Underberg

niemiecki bitter, czyli bardzo gorzki alkohol, traktowany bardziej jako lekarstwo na niestrawność niż jako likier czy składnik drinków, podawany w małych buteleczkach (0,02 l) – sprzedawany w opakowaniach zawierających po kilka buteleczek, a w lokalach podawany w bardzo mocno schłodzonej buteleczce. Sama buteleczka od lat jest taka sama – owinięta w szary papier, z zieloną nakrętką. Ma 44%, ale mocy nie czuć, jedynie aptekarską gorycz. Receptura jest tajemnicą rodziny Underberg, której potomek opracował ją w połowie XIX wieku, podobno skład stanowi mieszanka 43 ziół. Pamiętam ten smak z lat pacholęcych, mój ojciec często wyjeżdżał do Niemiec i przywoził buteleczki z Underbergiem, dostawałem taką do wypicia gdy awizowałem bóle brzucha. Wówczas uważałem, że to niesłychanie wstrętne, ale obecnie jestem innego zdania, to jeden z ciekawszych w smaku alkoholi, zresztą smak ten długo jeszcze pozostaje w ustach. Nie można powiedzieć, że pyszne, ale z pewnością niepowtarzalne.

Czytaj więcej