Unterthurner

destylarnia z Górnej Adygi, założona w 1947 roku w Marlengo. Produkuje głównie na rynki Austrii, Niemiec, Szwajcarii oraz na rynek lokalny, gdzie dominuje ludność niemieckojęzyczna. Używają typowych zbiornikowych miedzianych aparatów do destylacji owocowych okowit, a ich wybór w ofercie jest ogromny – od owoców z sadów po leśne i dziko rosnące. Większość produkcji to destylaty młode. Do starzenia grappy używają dębu francuskiego. Ofertę uzupełniają gin i likiery.

Czytaj więcej

Destylaty z Samotišky

Przedstawiłem destylarnię Samotišky, a jak smakują ich wyroby? Otóż, niestety, nie szczególnie. W dodatku jest spora rozpiętość jakości, co może świadczyć albo o tym, że za odbiór destylatu odpowiada więcej niż jedna osoba, albo o bardzo różnej jakości surowca. Może być też tak, że owoce były piękne, destylował ten sam człowiek, ale nie zawsze był w formie. Sztuka destylacji wymaga uważności, nawet jeśli serce spirytusu oddziela za nas komputer.

Czytaj więcej

Stara Sokolova

jedna z najbardziej cenionych marek serbskiej śliwowicy. Tradycja wypalania rakiji i śliwowicy w rodzinie Bogdanovic ze wsi Kostojevici (niedaleko Bajina Basta) ma długie tradycje, co najmniej od 1830 roku. Mają własne sady śliw odmiany trnovaca. Obecnie rodzinna firma, która także nazywa się Stara Sokolova, produkuje rocznie ok. 150 tys. l rakiji, z czego większość trafia na eksport. Przy destylarni jest małe muzeum. Destylują dwa razy w bardzo starych miedzianych aparatach, klasycznych kotłach opalanych ogniem. Śliwowica jest starzona w dużych beczkach z lokalnego dębu, które mają ponad sto lat. Butelki są z ręcznie dmuchanego szkła. Pod marką Stara Sokolova butelkowana jest śliwowica w wieku: 5, 7 i 12 lat, młodsza butelkowana jest jako Sokolica. W ofercie są też m.in.: śliwowica z miodem, śliwowica z jałowcem, śliwowica z polnymi ziołami, a także destylaty z: pigwy, gruszki Williams, moreli i brandy, a także likiery – miodowy, śliwkowy czy ziołowy pod nazwą Zlatiborski Vrh. Perłą w koronie jest Stara Sokolowa 12YO, w aromacie: dużo śliwki, kruszonka, miód, marcepan. Smak niezwykle delikatny, ziołowy, leśny i śliwkowy. Finisz bardzo długi, to gruszki i śliwki – słodko.

Znów u Jana Kleinera

Wizyty u Jana Kleinera zawsze są dużym wydarzeniem. Jest to arcymistrz destylacji, z owocowej pulpy potrafi wyczarować cuda. Od mojej poprzedniej wizyty bardzo dużo się tutaj zmieniło. Przede wszystkim Jan nie jest już właścicielem destylarni, sprzedał ją w 2017 roku grupie Palírna U Zeleného Stromu. – Tak jest łatwiej, nie muszę martwić się o podatki, urzędników celnych, sprawy papierkowe. Skupiam się na tym, co lubię najbardziej, czyli na produkcji alkoholu – mówi Jan Kleiner. W destylarni w Žešov urządził elegancką przestrzeń degustacyjną w leżakowni. Sprzedał dwa aparaty destylacyjne i teraz ma jeden, ale nowe wkrótce zostaną uruchomione w pobliskim Prostějov, gdzie swój zakład produkcyjny ma Palírna U Zeleného Stromu. Tam też napełniane będą nowe beczki. W starej destylarni pozostaną beczki do eksperymentów, dodatkowego finiszowania – np. beczki po koniaku, porto czy sherry.

Czytaj więcej

Ostrožovič Muskatovica

okowita od największego producenta win w słowackim Tokaju. Każda butelka jest rocznikowana. Butelkowana z mocą 42%. Destylowana w małej prywatnej gorzelni w Veľká Tŕňa z własnych winogron. W aromacie trawa i zielone winogrona. Smak słodki – słodkie gruszki, prawie jak Williams, konfitury różane. W finiszu – orzech laskowy, mleczna czekolada, a do tego wiśniowa taniczność. Zaskakująca.

Śliwowica Polska 2018

Toruńskie Wódki Gatunkowe, numerowane butelki, rocznikowane. Zmieniona receptura i zmieniona moc (ostatnie butelkowania w karafkach miały 63%, teraz jest 55%). Aromat dość ostry – drewno, wanilia, śliwka. Przyjemnie śliwkowy smak w stylu Jelinka. Finisz to herbata po góralsku. W poprzednim finiszu było więcej śliwek, więcej cierpkości, więcej drewna i tytoniu, teraz jest bardzo delikatny.

Krucefix Dandelion

niezwykły słoweński destylat, zrobiony z… mniszka lekarskiego. Delikatne kwiaty i łodygi o charakterystycznym aromacie najpierw zostały dodane do fermentacji, a potem jeszcze raz, po pierwszej destylacji, były macerowane i poddane drugiej destylacji. Delikatny aromat siana, rumianku, szałwii. Smak lekki, słód, mniszek lekarski, słonecznik. Finisz to pestki słonecznika. Moc – 40%.

Verger

białoruski producent wypisał na swojej jabłkowej okowicie: „Tradition de France Eau de Vie Calvados”. Twarde ręce francuskiego żandarma tu nie sięgają, chyba jest to jednak jedyny w Europie kraj, który nie szanuje prawa Normandii do nazwy Calvados. Aromat jest dobry – jabłka bardziej słodkie niż gorzkie, nawet trochę w stronę jabłek pieczonych. Smak bardzo pozytywnie zaskakuje, powiem szczerze, że w Normandii pijałem niejednokrotnie gorsze calvadosy, jabłka dość cierpkie, delikatna taniczność, w finiszu nuty tytoniu i herbaty. Moc – 40%.

Remark

białoruska okowita z jabłek, nieprawnie etykietowana jako „calvados”. Na dokładkę zreprodukowano autograf Ericha-Marii Remarque’a – rzekomo zmarły w 1970 roku pisarz i miłośnik kalwadosu rekomenduje ten trunek. W grobie zapewne się przewraca. Zapach kwaśny i ziemisty, sporo drożdży – cydrowy. Smak raczej paskudny, mdły, pudrowy i soda oczyszczona. Finisz jest chemiczny, „proszkowy”.

Agrestowica

destylatów z agrestu praktycznie na świecie nie ma. Nalewek też prawie nie (robił przez jakiś czas Majewski). Po pierwsze agrest, z dużą ilością pestek a małą zawartością cukru, jest owocem nieprzyjemnym do fermentacji i destylacji, po drugie, jest zwyczajnie mało aromatyczny. Niemal wszystkie aromaty skoncentrowane są w skórkach, a te są grube i pokryte meszkiem. Tym bardziej wyjątkowy jest produkt Manufaktura Maurera. Aromat okowity z agrestu jest bardzo intensywny i niezwykle przyjemny. W degustacji w ciemno nigdy bym nie pomyślał, że to agrest, ale też nigdy wcześniej nie próbowałem destylatu z agrestu, bo ich zwyczajnie nie ma. To jest zapach warzywny, pierwsze tony grają suszone słodkie pomidory, suszony seler. Z owoców… najbliżej mirabelka. Są to dojrzałe aromaty. Smak cierpki, taniczny, ściągający. W degustacji w ciemno powiedziałbym, że to destylat z jakiejś bałkańskiej odmiany śliwek lub z kwaśno-gorzkich zielonych gruszek, jakie w Normandii dodaje się do jabłek przy produkcji kalwadosu. Jest też nuta wędzenia – wędzone śliwki. I wytłoczyny aromatycznych winogron, jak gewürztraminer – różanych, pudrowych. Ta kwiatowość, a i zielona skórka, są też bardzo widoczne w finiszu. Tu też najbardziej wyraźny jest surowiec, czyli agrest. Do tego czarna porzeczka. Finisz bardzo długi. Moc – 50%.

Starka 9YO

można powiedzieć, że życia Starki zaczyna się po dziesiątym roku życia. Tej jeszcze nieco brakuje, ale już prezentuje potencjał, który trunek niebawem pokaże w pełnej krasie. W aromacie aromatyczne pieprze, jarzębina. W smaku dużo jarzębiny, trochę dębiny, imbir. W finiszu dochodzą do jarzębiny jabłka i słodkie maliny. Zdecydowanie lepsza, dojrzalsza, od wydanych w tej samej serii Starek 3YO i 6YO. Butelkowana z mocą 40%.

Trzy śliwy – Jelínek Vizovická Slivovice 2010

Począwszy od 2008 roku firma R. Jelínek butelkuje w limitowanych ilościach jednoodmianowe śliwowice z owoców z własnych sadów. Mają śliwki odmian: stanley, čačanská rodná, čačanská lepotica, gabrovská, presenta, hanita, haganta. Pod marką Vizovická Slivovice ukazują się edycja starzone i niestarzone, rocznikowane, ze wskazaniem odmian śliwki. Są one wielokrotnie droższe od zwykłej śliwowicy. Wszystkei produkowane w Vizovicach, fermentowane z udziałem dzikich drożdży, destylowane w aparatach Holstein, butelkowane z mocą 50%.

Czytaj więcej

Wizyta w zakładzie R. Jelínek

Region Vizovicki od wieków słynie z wyrobu śliwowicy i innych owocowych destylatów. Podobnie jak nasze Łącko, obfituje w sady owocowe, szczególnie zaś śliwki różnych odmian, także sprowadzanych tu z: Niemiec, Austrii, Węgier czy Serbii. Z najstarszych dokumentów wynika, że co najmniej w XVII wieku wypalano tu śliwkowe okowity. Przed wojną działało tu kilka destylarni, z których największą była gorzelnia Karela Singera na północnych obrzeżach miasteczka. Singer odkupił w 1895 roku zakład od Simona Frischa i zaczął go rozbudowywać. W podobnym czasie swoją niewielką destylarnię otworzył Zygmunt Jelínek, który prowadził w Vizovicach gospodę. W tym czasie w miasteczku działały także gorzelnie: Moryca Weissa, Jana Haby, Franciszka Kalendy, Antoniego Kalendy i Jozefa Bajera. Około 1894 roku sadownicy i gorzelnicy utworzyli w Vizovicach spółdzielnię, zbudowali własny młyn i nową destylarnię Razov, by lepiej konkurować na rynku ówczesnego imperium Austro-Węgierskiego. W latach 20. XX wieku synowie Zygmunta Jelínka – Rudolf i Vladimir – zbudowali bocznicę kolejową prowadzącą do destylarni, podpisali umowę z francuskim producentem koniaków J. Denis na licencyjny wyrób winiaku w Vizovicach, rozpoczęli też eksport, m.in. do USA. W 1926 roku bracia się rozstali, Vladimir prowadził gospodę i otworzył nową, małą destylarnię, Rudolf zaś budował imperium oparte na śliwowicy. Strzałem w dziesiątkę okazało się być wprowadzenie koszernych wyrobów, najpierw śliwowicy i jałowcówki, potem kolejne okowity zyskiwały certyfikaty koszerności, bardzo cenione na rynku amerykańskim.

Czytaj więcej

Kalenderka

W 1928 roku w Vizovicach, po przeciwnej stronie miasteczka w stosunku do zakładu Rudolfa Jelinka, swoją małą destylarnię otworzył Antoni Kalenda. Wypalał m.in. śliwowicę, z której słynie region, lecz także jabłkowicę z własnych jabłek czy jałowcową borovičkę. Rodzina Kalenda miała zresztą duże tradycje gorzelnicze, w 1924 roku swój zakład założył także Jan Kalenda.

Czytaj więcej

Acquavite di uva

także pod nazwą distillato di uva, most czy ùe, to włoska okowita robiona z całych winogron. Bardziej aromatyczna niż młoda brandy wypalana z wina, delikatniejsza niż grappa. Oferowana przez wielu producentów, m.in. Poli (jako distillato d’uva), Bepi Tosolini (jako most), Nonino (jako ùe – z lokalnego dialektu we Friuli), Brunello (jako uva e uva) i wielu innych. – Winogrona po dostarczeniu prze winogradników są oczyszczane z liści i łodyg, delikatnie prasowane i poddawane fermentacji – opowiada Jacopo Poli. – Niezależnie czy są to białe, czy czerwone winogrona, fermentowany moszcz jest cały czas w kontakcie ze skórkami winogron. Fermentacja odbywa się z udziałem wyselekcjonowanych drożdży, w stalowych tankach, jej temperatura jest pod stałą kontrolą. Proces ten trwa około osiem dni. Potem całość – razem z moszczem, skórkami – poddawana jest destylacji. W praktyce jest to w ok. 75% wino, w 25% przefermentowane pozostałości po tłoczeniu. Można zatem powiedzieć, że acquavite di uva w 75% przypomina niestarzoną brandy, a w 25% grappę. Trunek jest elegancki, o owocowych aromatach, udział wytłoczyn daje mu mocną strukturę, dzięki czemu nie wymaga starzenia w dębowych beczkach, jak brandy. Nadaje się do butelkowania po około roku odpoczynku w stalowych cysternach – tłumaczy Jacopo Poli.

Czytaj więcej

Czterdziestoletnia Starka

Dojrzewała cztery dekady, rozlana do 2000 butelek znalazła nabywcę w okamgnieniu. Szczecińska Fabryka Wódek Starka domknęła intratny kontrakt swojego flagowego trunku.
– Odnieśliśmy sukces i domknęliśmy kontrakt, sprzedając całą wyprodukowaną limitowaną edycję czterdziestoletniej Starki. Zakupu za kwotę siedmiocyfrową dokonał uznany polski dystrybutor alkoholi – firma Tedi – mówi Sylwester Kloskowski, prezes Szczecińskiej Fabryki Wódek Starka.

Czytaj więcej