Manufaktura Maurera Okowita z Dzikiej Róży

niezwykle przyjemny, czysty, słodki aromat – konfitury różanej, rosolisu, olejku różanego… Smak zaskakująco słodki, likierowy, ale posmak cierpki, znajdziemy w nim porzeczki, cierpkie zielone jabłka. Długi owocowy finisz, dochodzi smak moreli, białe porzeczki, winogrona – muskat i gewürztraminer, do tego gorycz małych pestek owocu. Znakomita. Moc – 50%.

Krucefix Dandelion

niezwykły słoweński destylat, zrobiony z… mniszka lekarskiego. Delikatne kwiaty i łodygi o charakterystycznym aromacie najpierw zostały dodane do fermentacji, a potem jeszcze raz, po pierwszej destylacji, były macerowane i poddane drugiej destylacji. Delikatny aromat siana, rumianku, szałwii. Smak lekki, słód, mniszek lekarski, słonecznik. Finisz to pestki słonecznika. Moc – 40%.

Verger

białoruski producent wypisał na swojej jabłkowej okowicie: „Tradition de France Eau de Vie Calvados”. Twarde ręce francuskiego żandarma tu nie sięgają, chyba jest to jednak jedyny w Europie kraj, który nie szanuje prawa Normandii do nazwy Calvados. Aromat jest dobry – jabłka bardziej słodkie niż gorzkie, nawet trochę w stronę jabłek pieczonych. Smak bardzo pozytywnie zaskakuje, powiem szczerze, że w Normandii pijałem niejednokrotnie gorsze calvadosy, jabłka dość cierpkie, delikatna taniczność, w finiszu nuty tytoniu i herbaty. Moc – 40%.

Remark

białoruska okowita z jabłek, nieprawnie etykietowana jako „calvados”. Na dokładkę zreprodukowano autograf Ericha-Marii Remarque’a – rzekomo zmarły w 1970 roku pisarz i miłośnik kalwadosu rekomenduje ten trunek. W grobie zapewne się przewraca. Zapach kwaśny i ziemisty, sporo drożdży – cydrowy. Smak raczej paskudny, mdły, pudrowy i soda oczyszczona. Finisz jest chemiczny, „proszkowy”.

Agrestowica

destylatów z agrestu praktycznie na świecie nie ma. Nalewek też prawie nie (robił przez jakiś czas Majewski). Po pierwsze agrest, z dużą ilością pestek a małą zawartością cukru, jest owocem nieprzyjemnym do fermentacji i destylacji, po drugie, jest zwyczajnie mało aromatyczny. Niemal wszystkie aromaty skoncentrowane są w skórkach, a te są grube i pokryte meszkiem. Tym bardziej wyjątkowy jest produkt Manufaktura Maurera. Aromat okowity z agrestu jest bardzo intensywny i niezwykle przyjemny. W degustacji w ciemno nigdy bym nie pomyślał, że to agrest, ale też nigdy wcześniej nie próbowałem destylatu z agrestu, bo ich zwyczajnie nie ma. To jest zapach warzywny, pierwsze tony grają suszone słodkie pomidory, suszony seler. Z owoców… najbliżej mirabelka. Są to dojrzałe aromaty. Smak cierpki, taniczny, ściągający. W degustacji w ciemno powiedziałbym, że to destylat z jakiejś bałkańskiej odmiany śliwek lub z kwaśno-gorzkich zielonych gruszek, jakie w Normandii dodaje się do jabłek przy produkcji kalwadosu. Jest też nuta wędzenia – wędzone śliwki. I wytłoczyny aromatycznych winogron, jak gewürztraminer – różanych, pudrowych. Ta kwiatowość, a i zielona skórka, są też bardzo widoczne w finiszu. Tu też najbardziej wyraźny jest surowiec, czyli agrest. Do tego czarna porzeczka. Finisz bardzo długi. Moc – 50%.

Starka 9YO

można powiedzieć, że życia Starki zaczyna się po dziesiątym roku życia. Tej jeszcze nieco brakuje, ale już prezentuje potencjał, który trunek niebawem pokaże w pełnej krasie. W aromacie aromatyczne pieprze, jarzębina. W smaku dużo jarzębiny, trochę dębiny, imbir. W finiszu dochodzą do jarzębiny jabłka i słodkie maliny. Zdecydowanie lepsza, dojrzalsza, od wydanych w tej samej serii Starek 3YO i 6YO. Butelkowana z mocą 40%.

Trzy śliwy – Jelínek Vizovická Slivovice 2010

Począwszy od 2008 roku firma R. Jelínek butelkuje w limitowanych ilościach jednoodmianowe śliwowice z owoców z własnych sadów. Mają śliwki odmian: stanley, čačanská rodná, čačanská lepotica, gabrovská, presenta, hanita, haganta. Pod marką Vizovická Slivovice ukazują się edycja starzone i niestarzone, rocznikowane, ze wskazaniem odmian śliwki. Są one wielokrotnie droższe od zwykłej śliwowicy. Wszystkei produkowane w Vizovicach, fermentowane z udziałem dzikich drożdży, destylowane w aparatach Holstein, butelkowane z mocą 50%.

Czytaj więcej

Wizyta w zakładzie R. Jelínek

Region Vizovicki od wieków słynie z wyrobu śliwowicy i innych owocowych destylatów. Podobnie jak nasze Łącko, obfituje w sady owocowe, szczególnie zaś śliwki różnych odmian, także sprowadzanych tu z: Niemiec, Austrii, Węgier czy Serbii. Z najstarszych dokumentów wynika, że co najmniej w XVII wieku wypalano tu śliwkowe okowity. Przed wojną działało tu kilka destylarni, z których największą była gorzelnia Karela Singera na północnych obrzeżach miasteczka. Singer odkupił w 1895 roku zakład od Simona Frischa i zaczął go rozbudowywać. W podobnym czasie swoją niewielką destylarnię otworzył Zygmunt Jelínek, który prowadził w Vizovicach gospodę. W tym czasie w miasteczku działały także gorzelnie: Moryca Weissa, Jana Haby, Franciszka Kalendy, Antoniego Kalendy i Jozefa Bajera. Około 1894 roku sadownicy i gorzelnicy utworzyli w Vizovicach spółdzielnię, zbudowali własny młyn i nową destylarnię Razov, by lepiej konkurować na rynku ówczesnego imperium Austro-Węgierskiego. W latach 20. XX wieku synowie Zygmunta Jelínka – Rudolf i Vladimir – zbudowali bocznicę kolejową prowadzącą do destylarni, podpisali umowę z francuskim producentem koniaków J. Denis na licencyjny wyrób winiaku w Vizovicach, rozpoczęli też eksport, m.in. do USA. W 1926 roku bracia się rozstali, Vladimir prowadził gospodę i otworzył nową, małą destylarnię, Rudolf zaś budował imperium oparte na śliwowicy. Strzałem w dziesiątkę okazało się być wprowadzenie koszernych wyrobów, najpierw śliwowicy i jałowcówki, potem kolejne okowity zyskiwały certyfikaty koszerności, bardzo cenione na rynku amerykańskim.

Czytaj więcej

Kalenderka

W 1928 roku w Vizovicach, po przeciwnej stronie miasteczka w stosunku do zakładu Rudolfa Jelinka, swoją małą destylarnię otworzył Antoni Kalenda. Wypalał m.in. śliwowicę, z której słynie region, lecz także jabłkowicę z własnych jabłek czy jałowcową borovičkę. Rodzina Kalenda miała zresztą duże tradycje gorzelnicze, w 1924 roku swój zakład założył także Jan Kalenda.

Czytaj więcej

Acquavite di uva

także pod nazwą distillato di uva, most czy ùe, to włoska okowita robiona z całych winogron. Bardziej aromatyczna niż młoda brandy wypalana z wina, delikatniejsza niż grappa. Oferowana przez wielu producentów, m.in. Poli (jako distillato d’uva), Bepi Tosolini (jako most), Nonino (jako ùe – z lokalnego dialektu we Friuli), Brunello (jako uva e uva) i wielu innych. – Winogrona po dostarczeniu prze winogradników są oczyszczane z liści i łodyg, delikatnie prasowane i poddawane fermentacji – opowiada Jacopo Poli. – Niezależnie czy są to białe, czy czerwone winogrona, fermentowany moszcz jest cały czas w kontakcie ze skórkami winogron. Fermentacja odbywa się z udziałem wyselekcjonowanych drożdży, w stalowych tankach, jej temperatura jest pod stałą kontrolą. Proces ten trwa około osiem dni. Potem całość – razem z moszczem, skórkami – poddawana jest destylacji. W praktyce jest to w ok. 75% wino, w 25% przefermentowane pozostałości po tłoczeniu. Można zatem powiedzieć, że acquavite di uva w 75% przypomina niestarzoną brandy, a w 25% grappę. Trunek jest elegancki, o owocowych aromatach, udział wytłoczyn daje mu mocną strukturę, dzięki czemu nie wymaga starzenia w dębowych beczkach, jak brandy. Nadaje się do butelkowania po około roku odpoczynku w stalowych cysternach – tłumaczy Jacopo Poli.

Czytaj więcej

Czterdziestoletnia Starka

Dojrzewała cztery dekady, rozlana do 2000 butelek znalazła nabywcę w okamgnieniu. Szczecińska Fabryka Wódek Starka domknęła intratny kontrakt swojego flagowego trunku.
– Odnieśliśmy sukces i domknęliśmy kontrakt, sprzedając całą wyprodukowaną limitowaną edycję czterdziestoletniej Starki. Zakupu za kwotę siedmiocyfrową dokonał uznany polski dystrybutor alkoholi – firma Tedi – mówi Sylwester Kloskowski, prezes Szczecińskiej Fabryki Wódek Starka.

Czytaj więcej

Wielka degustacja w Nonino

Zaczęło się od prywatnej beczki Antonelli Nonino, skończyło na uroczystym posiłku w rodzinnym gronie, a cały czas towarzyszyły nam na zmianę grappa i ue, czyli destylaty z wytłoczyn lub z całych winogron by przy deserach przejść do destylatów z owoców i miodu. Dużo dobrego alkoholu w przemiłym towarzystwie czterech pań Nonino, w pięknej scenerii starej włoskiej posiadłości zatopionej w zieleni równie starego parku w Percoto. Specjalnie zaproszony z Udine kucharz podawał delikatnie, wykwintne dania, które obficie polewaliśmy wiekową grappą. Naleśniki zaś podlane zostały ziołowo-pomarańczowym Amaro Nonino, które z powodzeniem zastąpić może w kuchni Grand Marnier.

Czytaj więcej

Wizyta w destylarni Capovilla

Vittorio Capovilla założył destylarnię w 1986 roku, na przedmieściach Bassano del Grappa. Wcześniej pracował w branży winiarskiej. Swój pierwszy alembik samodzielnie skonstruował w 1975 roku z części, które przewoził z Austrii. Pozwalał na destylację 300 l. Obecnie Capovilla robi 40-50 tys. butelek rocznie, mają też małą destylarnię Marie-Galante na Gwadelupie, gdzie robią rum typu agricole (m.in. marka Rhum Rhum). Mają też 4 ha własnych sadów, poza grappą i brandy w ofercie jest szeroki wybór wysokiej jakości destylatów owocowych, a nawet destylaty z piwa.

Czytaj więcej

Degustacja w Kilc

Podczas pobytu w destylarni Kilc miałem okazję spróbować wszystkich wyrobów firmy (a także kilku nie ukończonych produktów, których jeszcze nie ma w sprzedaży – te jednak przemilczę). Poniżej moje noty degustacyjne, którymi dzielę się z tym większą radością, że są to alkohole naprawdę dobre i szkoda, że praktycznie niedostępne poza Słowenią.

Czytaj więcej

Toorank

Firma Toorank Polska S.A. działa na rynku polskim od 1996 roku i prowadzi działalność polegającą na produkcji wyrobów wysokojakościowych, przeznaczonych dla wąskiego grona koneserów, produktów dla małych społeczności w mikroregionach. Dlatego od początku istnienia firma jest aktywnie zaangażowana w uczestnictwo w imprezach kulturalnych w całej Polsce prezentując wyroby regionalne, które sławią polskie regiony w kraju i za granicą.

Czytaj więcej

Huzar

jeden z czołowych producentów miodów, w tym miodów pitnych, takich jak: słodki dwójniak Książęcy, trójniaki Rycerski i Huzarski czy czwórniak Szlachecki. W 1997 roku firmę założyli Stanisław Florczyk i Adam Maciuszek. Od tamtego czasu otrzymali ponad 100 wyróżnień, zatrudniają 62 osoby i rocznie sprzedają 7500 ton miodu. Przez pewien czas firma zajmowała się także produkcją mocnych alkoholi, jako Wytwórnia Wódek i Likierów Huzar – marek własnych oraz private labels. Produkowali wódki czyste zbożowe Parzenica i Grasshoper, Parzenicę Miodową (38%) czy śliwowicę w kilku odmianach.

Czytaj więcej